Strony

czwartek, 28 grudnia 2023

BOŻE NARODZENIE

 Ref : Grają , grają melodyjki ,
Upominki z pod choinki ,
Złota Gwiazdka skrzy na niebie ,
Też uśmiecha się do ciebie .

Wielkie dziwy , cóż za dziwy ?
Dziś się spełnił cud prawdziwy .
Z Niebios przyszedł dla nas Hoży ,
Urodził się nam Syn Boży !

Mama wzięła swą gitarę ,
Gra Mu nutek pięknych parę .
Wszystkie nutki takie czyste 
Jak jej miłość , oczywiste !

Tę melodię tata śpiewa ,
Uroczyście z nią opiewa .
W sercu radość wielką czuję ,
Z rodzicami kolęduje !

Dziecię Hoże , Dziecię Miłe ,
Da nam radość , da nam siłę ,
Da nam miłość , da nadzieję ,
Bóg się rodzi moc truchleje !

Dzisiaj Boże Narodzenie ,
Nasze ziemskie jest spełnienie .
Święto święci ludzkość cała ,
Żeby miłość wiecznie trwała !

piątek, 22 grudnia 2023

KASZA

 Kipi mleko , kipi kasza ,
Śliczna przy niej stoi Natasza .
Bardzo krótki ma fartuszek ,
Tylko okrył cudny brzuszek .

Cała reszta , nagie ciało !
Najważniejsze się schowało ?!
Wszystko ten fartuszek krótki ,
Czaru słodkiej dodał nutki .

W tej kucharce ! W tej dziewczynie !
Krew gorąca w żyłach płynie !
Weź do domu ?! Weź Nataszę ?!
Ugotuje pyszną kaszę !

Wart fortunę sam fartuszek .
Najważniejszy na niej ciuszek .
Patrzeć możesz wciąż do woli 
I cię głowa nie rozboli ?!

A nie znudzi się zajęcie ,
O czym każdy wie to święcie .
A ta kasza !? Na tym mleku !?
Jak smakuje ! O !! Człowieku !!

LABA

Nie ma jak to ciągła laba .
W stawie pływa sobie żaba .
A tak , na wypadek wszelki ,
Puszcza w wodzie wciąż bąbelki .

 Różnie w wodzie przecież bywa ,
Może to być jaka zgrywa ?
Albo robi taki zamęt ?
Bo ma taki temperament ?!

Że , ze strachu , niepoznaki ?
Że , to taki szczupak , jaki ?
Taka ciężka jest ta laba 
Że , wieczorem żaba słaba .

Nocna cisza taka święta , 
Po dniu żaba cała śnięta 
Położyła spać się w trawie 
I wnet chrapie , żaba prawie .

W stawie w nocy serenady  
Na co nie ma żadnej rady .
Żaba znowu , nocą , w stawie ,
Jest na ciągłej labie , prawie .

ŻABA

 Pływa w stawie żaba sobie .
- Siedzę w wodzie nic nie robię .
Nuci żaba tak pod nosem .
- Nie przejmuję się swym losem 

- Krzaków pełno , dużo wody ,
- Mam ja tutaj dość swobody ,
- Woda w stawie miło łechce ,
- Pływam wtedy , kiedy zechcę .

- Najważniejsza jest swoboda ,
- Potem zdrowie i pogoda .
- Jak to razem będzie w kupie ?
- No to cały Świat mam w dupie !

czwartek, 14 grudnia 2023

WIDZIMISIE BIAŁE MISIE

 Miały Miśki widzimisię ,
Spać nie chciało wcale im się .
Choć za oknem wszędzie biało 
Im się widać , spodobało .

Tyle śniegu , tyle puchu !
Jazda ! Jazda ! Wio na brzuchu !
Potem szybkie dwa kopyrtki !
Tak się bawią małe pyrtki !

Miśki  w śniegu aż po szyję !
Ach ta radość ! Tu się żyje !
Biegną , pędzą tak przed siebie ,
Jakby w chmurach , jakby w niebie !

Nagle , lodu kra przy brzegu ,
Miśki skaczą na nią w biegu !
Są beztroscy i uparci .
Do porządku , Mama karci .

Słuchają się swej Mamusi ,
Każdy Misiek słuchać musi
Bo tu przecież jest Arktyka ,
Gdzie mróz szczypie , nos zatyka !

wtorek, 5 grudnia 2023

ORZEŁ BIAŁY

 Kim ty jesteś , Orle Biały ?
Skąd jest w tobie tyle chwały ?
Skąd tę siłę masz wciąż w sobie ?
Skąd ją czerpiesz ?  Kto dał tobie ?

Jestem znakiem mej Ojczyzny ,
Chwałę czerpię z krwi i blizny !
W mym narodzie tkwi ma siła !
Stuleciami we mnie wpiła !

Karmazyny , Czyste Biele
Te , są moi przyjaciele !
Miłość , Pokój , Krew i Chwała !
Tych przymiotów Polska pała !

Ma Ojczyzno ! Ma kochana !
Nie ugnę się na kolana !
Strachu nie pochylę czoła !
Zmusić nigdy , nikt nie zdoła !

Przyczyna

 Stojący zegar , a w nim sprężyna ,
Która się ciągle na nim wyżyna .
Ciągle napięta , pogania tryby ,
Jak by mu chciała założyć dyby .

Biedny zaś zegar , nawet przyspiesza ,
Z tego terroru , w brzuchu kulesza !
I choć właściciel skręca wskazówki ,
Nic to nie daje , wyprzedza dniówki .

Spieszy się spieszy choć dokąd , nie wie ,
Jak by to robił w burzliwym gniewie .
A wszystko , winna jest ta sprężyna ,
Która mu w brzuchu wciąż się napina .

Wreszcie nastaje kres tej gehenny .
Czas nie jest stały , lecz ciągle zmienny .
Która godzina ? Pękła sprężyna !
Zegar nie chodzi ? Sprężyny wina !

Jest teraz zegar cały w rozterce .
Masz babo placek , maszyny serce 
Stanęło , stoi , pękło aż brzdękło ,
Całkiem tak nagle , nawet nie jękło.

Zegar zaś stoi znieruchomiały ,
Wskazówki w miejscu , tryby by chciały ?
Na nic nie zdają , bez tej sprężyny ?
Mimo , wciąż Boże , mielą czas młyny !

SPEŁNIENIE

 Odnajduje w życiu metę 
Facet ,kiedy ma kobietę !

zmyślny wiaterek [rock and roll ]

Na Bielany na Bielany  
Biegnie Marek rozczochrany 
Mierzwi mu się ciągle grzywa 
Bo co chwilę wiatr się zrywa 

Wybałuszył mocno ślepia 
Tak zacięcie wiatr zaczepia 
Sypie piaskiem z każdej strony 
Wiatr jest bardzo rozwścieczony 

Drażni strasznie go ten Marek 
Teraz zmyślny dał podarek 
Sypnął piachu między oczy 
Nikt tu wiatru nie podskoczy 

Biedny Marek się pochyla 
Klnie pod nosem daje dyla 
Wie że wiatru nie pokona 
Konsekwencji cena słona 

Ref : Nie wchodź wiatru nigdy w drogę 
Bo przeżyjesz chłopcze trwogę 
Same złego będą skutki 
Tyś do wiatru za malutki 

MIKOŁAJEK

 Czy jest z legend , może z bajek ?
Wsiadł do sani Mikołajek ,
Krzyknął na swe renifery ,
Wzniósł się z nimi nad biosfery .

Frunie , frunie widnokręgiem ,
Pędzi , pędzi swym zaprzęgiem ,
Suną sanie nad chmurami ,
Zaraz będzie z dzieciakami .

Patrzcie w niebo wszystkie dzieci ,
Czy nad wami gdzieś nie leci ?
Zawołajcie , pomachajcie !
Mikołaja przywołajcie !

Już go mają na radarze ,
Na północy , marynarze !
Atlantycką przerwał ciszę ,
Nad ich statkiem się kołysze .

Dotąd byli niedowiarki ,
A on zrzucił im podarki ,
Jeszcze im radośnie macha ,
By nie mieli chłopcy stracha 

Po czym , dodał szybko gazu ,
Nad Afryką był od razu .
W tej Afryce : Lwy i Słonie ,
I z serc dzieci żar wciąż płonie !

Zna Mikołaj takie dzieci ,
Właśnie po to do nich leci .
Tu pod strzechą , tam pod palmą ,
Dzieci się do niego garną !

Rozdał paczek całe góry ,
Śmignął batem i hen w chmury !
Już są sanie nad Japonią , 
Słychać , jak dzwoneczki dzwonią .

Zdrowie ma Mikołaj końskie !
Tak mówią dzieci japońskie .
W jedną chwilę jest on wszędzie !
Jedzie więc w szalonym pędzie .

To jest prawda , szczera prawda ,
Tak się dzieje z dawien dawna .
Ameryki przebył obie 
Migiem . Gratulował sobie .

Wreszcie jest już w Europie ,
Tu najbardziej jest na topie .
Wypatrujcie w szósty grudnia ,
Wypatrujcie , już od południa .

Które dziecko dziś go spotka 
Będzie to przyjemność słodka .
Mikołaj , Osoba Święta ,
Smyk spotkanie zapamięta !



poniedziałek, 20 listopada 2023

GRUNT TO ZDROWIE


Dla Marcelinki I Korneli
Z pozdrowieniami od Pana Loczka 

Nikt inaczej ci nie powie :
Najważniejsze to jest zdrowie !
W zdrowym ciele zdrowy duch  
I nie boli nigdy brzuch !

Nie wiesz co to jest migrena ,
Zdrowy człowiek tego nie ma .
Nie ma po co do dentysty ,
Zęby białe , język czysty .

To jest sprawa oczywista ,
Też się nudzi internista . 
Jeśli czystość masz na duszy ,
To codziennie myjesz uszy 

Potem buzię , po niej szyję ,
Człowiek wtedy wie , że żyje .
A na koniec , resztę ciała ,
By choroba się nie wdała .

O higienę dbaj codziennie ,
Wtedy skóra ci nie zwiędnie .
Każdy chce mieć jędrne ciało ,
Wszystko rób by tak się stało .

Ubierz czapkę jeśli zimno .
Dbać o głowę się powinno .
Wtedy będziesz zdrów jak ryba !
O to chodzi w tym , no chyba !?

czwartek, 26 października 2023

GAWIAL

 W całych Indiach , plotka niesie ,
Że mieszka Gawial w Gangesie .
Nie jest to kuzyn Pawiana 
Ani inna małpa znana .

Ani jakaś złota ryba 
A nawet srebrna , no chyba ,
Że może być , ryba szara ,
Prehistorycznie stara .

Gdy Gawial ma powody ,
Po prostu wychodzi z wody .
Więc to to , jest coś innego ,
Do ryby nie podobnego .

Ponoć Gawial się opala .
Jeden reporter ustala ,
Że leży sobie na plaży ,
Gdy sobie dżemie , to marzy .

Marzy sobie o Gangesie ,
Że tak pięknie jest jak w lesie ,
Że szumi woda dokoła 
I nikt o jedzenie nie woła .

Puki co , Ganges dzika rzeka ,
Nikt z Gangesu nie ucieka .
Życie w nim całkiem dostatnie 
Można to rzec , delikatnie .

Ganges jest wielki , święta rzeka ,
Wieki czczona przez człowieka .
Gawial też święte jest zwierzę .
Też czczą go Hindusi szczerze .

Jest w Indiach tyle świętości 
I jak na razie , to dość ci ,
Żeby Dziwne Krokodyle
Żyć tam mogły , to na tyle.

środa, 25 października 2023

Na ssaniu !

 Przy pogodzie , nie pogodzie ,
Brodzi ptak po kostki w wodzie .
Rusza  prawie się nie znacznie ,
Obserwując wszystko bacznie .

Czapla , weszła w rozlewisko 
A wokoło , błota blisko .
Stoi , myśli nad tym błotem ,
Czy nie wrócić się z powrotem .

- Jestem dziś rozdygotana .
- Wpaść mogłabym po kolana .
- Jeszcze , jak mnie zassie błoto ?
- Tu się mi rozchodzi o to !

Dalej stoi nieruchoma .
Teraz , w wodę jest wpatrzona .
Tuż koło niej , brodzik płytki ,
Małe rybki są jak frytki .

Aż ją kusi , wziąć na dzioba ,
Strasznie ptaka ssie wątroba .
Ciężko oprzeć się pokusie .
Przezwyciężyć uda mu się ?

Dziobie rybki , jedną , drugą 
I podąża za ich smugą .
Po kolana stoi w błocie ,
Już jest pewnie po robocie ,

Bo ją w chwilę zassie błoto ,
Nie chodziło przecież o to .
I , nadchodzi straszna chwila !
Czapla w górę ! Pod nią mila .

Tu nie chodzi przecież o to ,
Żeby wpaść po szyję w błoto 
Ale , umieć wyleźć z błota !
Ponoć , jest to ważna cnota !

poniedziałek, 23 października 2023

PIECHOTĄ !

Szedł piechotą pan Piechota 
Nagle , przeszła mu ochota .
- Maszerować nie chce mi się  
- Pojechałbym , widzimisię .

- Mam w kieszeni ponad stówkę 
- No to dzwonię po taksówkę .
I jest TAXI , jak tra lala 
A za kółkiem niby stara ,

Niby baba , niby brzydka ,
Niczym facet , nie kobitka ?
- Dokąd ?!!!
Grubym rykła basem .
Pan Piechota już za lasem !

Już za górką ! Już za górą !
Pod deszczową już jest chmurą !
Idzie szybciej ! Niebywałe ?!
To , zostało mu na stałe !!

Pan piechota wciąż piechotą 
Spaceruje tak z ochotą.
Woli przełaj , zamiast drogą ,
Puki nogi chodzić mogą .

Jest to ponoć wielka cnota ,
Jeśli znowu jest ochota .
Równie ważna jest pokora 
Nawet , jeśli wskrzesi zmora .


LODY NA PATYKU

Stukły razem się Żółwiki 
Żeby dobre mieć wyniki ,
Żółwik Żółwia , Żółw Żółwika ,
Biznesowa retoryka .

Jak to bywa w tym biznesie ,
Kręcą lody dwa kolesie  ,
Na patyku kręcą lody 
W obopólnej pełni zgody .

Lód , substancja jest nie trwała ,
Okresowo tylko stała .
Specyficzne więc czynniki
Mogą przynieść tu wyniki .

Zmienna przecież jest pogoda ,
Tak w biznesie stała zgoda .
Temperatur wciąż wahania ,
Stąd są duże też wyzwania .

Kilka stopni zmiany starczy ,
Każdy z nich nawzajem warczy .
Lód topnieje , cieknie woda ,
Między nimi pęka zgoda .

Zamiast lody na patyku ,
Pokłóceni są po byku .
Goły patyk , woda płynie ,
Nikt nie myśli o swej winie .

Żółwik Żółwia stuknął głową 
Aż tak mocno , że nie zdrowo .
Wniosek taki w tym zakresie :
Gdzie brak zgody , po biznesie !

czwartek, 19 października 2023

CZARNY HORROR

 Lazł Kominiarz po drabinie 
I już siedzi na kominie .
Zajrzał z chmury mu do rury 
A tam sadzy , całe góry !

Sadze widzą Kominiarza ,
Widok z góry je przeraża !
Za nic nie chcą wyjść z komina ,
Komin dla nich jak pierzyna .

Dymy , żary , smrody przednie 
Tak  wieczorem jak i we dnie .
Ogarnęła je panika ,
Sadze hop , do piekarnika  !

Było w domu w pół do czwartej 
A piekarnik był otwarty .
Wyskoczyły migiem stadnie
W białej kuchni , gdzie popadnie !

Na talerze , na rondelki ,
Po kolei , na sprzęt wszelki ,
To na garnki , na patelnie ,
Do zamkniętej , wdarły szczelnie 

Się lodówki , gdzie jedzenie !
W kuchni total zaczernienie .
Jeśli Sadze są w kominie , 
Czarny horror cię nie minie !


sobota, 14 października 2023

ZAABSORBOWANI

 Wiedźma , wszystko wie co na co 
Nie , jak szary człek , ladaco ?
Lecz ladaco , on tu rządzi ,
On ma rozum , on osądzi .

On poruszy , przekabaci 
Swoje siostry , swoich braci .
On wyłoży im na ławę 
Swą zastępczą lipną kawę

I już . Jego bracia , siostry 
Nagle , mają pogląd ostry .
Nic nie znaczy Wiedźmy wiedza
Choć pomaga , sporna miedza ,

Wręcz zapalna . Sytuacja 
Jakże ludzka aberracja .
Żadne wnioski , aksjomaty ,
Brak logiki . Automaty .

Wszak szarości mdłe się wiły 
Wyplatając pozór miły ,
Mętny rozbrat z kolorytem ,
By ciemności zła być bytem .

Rzeczywistość odwrócona 
Fałszywością zachwycona .
Hen ! pęd owczy gna do przodu 
Nie rozumieć haseł kodu .

A na końcu drogi losu ,
Wszyscy tworzą sterty stosu 
Co zapłonie w mgnieniu oka .
Ich też , zeżarł jęzor smoka .

piątek, 13 października 2023

ACH TE DYNIE

 Cztery Dynie na witrynie ,
Miło , słodko czas im płynie .
Mają wszystkie barwy tęczy ,
Żaden stres tu je nie dręczy .

I witryna z nich tu słynie ,
Że tak piękne na niej Dynie .
Kto przechodzi , to przystaje ,
Upust swym zachwytom daje .

Ach te Dynie ! Co za Dynie !
Zdaje się że , to nie minie ?
Jak to będzie ? Czy tak będzie ?
Kres nadchodzi , tak jak wszędzie .

Ktoś w tym sklepie kupił Dynie .
Sok łez z Dyni ciurkiem płynie 
I na koniec , marmolada .
Znów zachwyty ! Smak nie lada !

GENESIS - GAD JEST GAD

 Spotkał Pyton w lesie Kobrę ,
Chciał przyjaźni z nią na dobre .
Rzekł tak do niej :Kobro miła 
Może byś się tak zmieniła 

I przestała zjadać węże ?
Ja przez ciebie wciąż się prężę ,
Wciąż sztywnieje , wciąż drętwieję ,
Chciałbym zwiać , a nie zwieję !?

Cóż , takie życie Pytonie .
Raczej nie jest w dobrym tonie 
Pełzać w lesie bez obiadu .
Nie ma co tu gadu , gadu !

Czas zasiadać mi do stołu 
A nie połknę przecież wołu ?!
Menu moje to są węże !
Chwila moment i się sprężę .

Chwila moment po Pytonie .
Czy to było w dobrym tonie 
Gdy nastaje gad na gada ?
U gada ?  Normalka , wypada ?!

Robi oko na Maroko ,
Bekła . Pss , pss ,it ok , spoko 
I otarła sobie usta .
Full brzuch . W intelekcie pusta !

Bez końca . Każdy gad gada
Że gad z gadem nie pogada ,
Pośród gadów ciągła zwada .
Genetyczna , gad jest wada .


czwartek, 5 października 2023

KROKODYL Z NILU

 Łapać , trzymać Krokodyla 
Bo Krokodyl daje dyla !
Schował się Krokodyl w Nilu ,
Śladu brak po Krokodylu .

Krokodylu ! Krokodylu !
Wyłaź szybko z tego Nilu !
Siedzę sobie na dnie rzeki ,
Będę siedział tu przez wieki !

Krokodylu ! Krokodylu !
Tobie brak dobrego stylu !
Nil to moje jest mieszkanie ,
W nim się mi tu nic nie stanie !

Żadne skarby , za nic w świecie ,
Krokodyla nie złapiecie ,
Żeby trzymać w klatce gada ?!
To po prostu nie wypada !!!

środa, 4 października 2023

SZARA FOKA

Jedna Foka miała szare
Futro i do tego stare .
Pomyślała sobie : - Jutro ,
- Kupię kolorowe futro .

- Gdy założę je na siebie ,
- Czuć się będę tak jak w Niebie .
- W nim na pewno się odmłodzę .
- Dotąd w szarym tylko chodzę .

Sklep futrzarski w pełnej krasie ,
Kolor futra wybrać da się .
Cała już w żywiole Foka 
I przebiera , jak ta sroka .

- Się pobrudzi to różowe .
- Z czasem znudzi fioletowe .
- Za jaskrawe to czerwone .
- Mdli mnie białe i zielone .

Tak przebiera dwa tygodnie .
- Nie wygodne .
- W tym nie modnie .
- Kolor nie ten .
- Krój nie taki .
Rozbolały już ją flaki !

Zrozumiała : - Na co mi to !?
- W szarym jestem incognito .
- Nie wyróżniam się w nim wcale .
- Szarą Foką być , wspaniale !


piątek, 22 września 2023

RYBKA LUBI PŁYWAĆ

 Ryba , to jest wodne zwierze
Które bierze , lub nie bierze .
Dziwić nas to nie powinno ,
Raz jest ciepło , raz znów zimno .

Trzeba mieć tę w sobie werwę 
By przeczekać taką przerwę 
Gdy na rybę ma się chętkę ,
Moczyć ciągle , trzeba wędkę .

Ta wytrwałość się opłaca 
Bo na szczęście , szczęście wraca .
Jednak , rzadko to się zdarza 
By móc spotkać gdzieś wędkarza .

Co sił , każdy wodę pruje ,
Więc rybaków , nie brakuje .
Ciężko więc jest przeżyć rybie ,
Kiedy rybak na nią dybie .

Jest to nie do uwierzenia .
Tegoż coraz mniej stworzenia .
Stało się powszechną modą ,
Są akweny z pustą wodą .

Ta zależność stąd wynika ,
Różna klasa zawodnika .
Choć na rybę ma wciąż chętkę
Wędkarz , tylko ma swą wędkę ,

Wszystkie ryby u rybaka ,
To zaradność , jakby taka !
Jakże łowić się opłaca ?
Jak nie patrzeć , wciąż mam kaca !



poniedziałek, 18 września 2023

KRECIK CHOMIK I NORNICA

 Przyszedł Krecik do Chomika :
- Pożycz dżdżownic pół słoika .
- Włożyć nie mam co do garnka ,
- Pusta u mnie jest spiżarka .

- Trudne , ciężkie miałem czasy ,
- Pokończyły się zapasy ,
- Długa zima wyjątkowo !
- Z procentami oddam , słowo !

_ Chomik nie jest mięsożerny ,
_ Z kukurydzą mam konserwy ,
_ Trochę żyta i pszenicy 
_ Co posieją mi rolnicy .

_ Smaczne placki mam ryżowe 
_ Jakbyś chciał zjeść ? Dobre ! Zdrowe !
- Mój Chomiku , drogi , miły ,
- Flaki by mi w brzuchu zgniły 

- Gdybym twego tchnął jedzenia !
_ Do Nornicy więc idź proszę ,
_ Ja padliny wręcz nie znoszę !
- Dzięki Chomik . Do widzenia .

Do Nornicy zajrzał Krecik .
Wszedł do chaty , zdjął berecik ,
- Przyjaciółko , problem taki :
- Marsza grają moje flaki !

- Ma spiżarnia dawno pusta 
- Muszę rzucić coś na ruszta ,
- Zaraz się rozstanę z duchem 
- Daj na zęba , choćby muchę ?

Widząc Kreta blade lica 
Uśmiechnęła się Nornica .
Rozłożyła łapki w geście ,
_ Dobrze , żeś tu przyszedł wreszcie .

_ U mnie pełna jest piwnica 
_ Będziesz miał różowe lica !
_ Ducha też zatrzymasz w sobie ,
_ Zaraz coś do żarcia zrobię .

I na tacy mu podała 
Aż dwanaście dań bez mała :
Posiekane gąsienice ,
W śluzie glisty , komarnice ,

Suszone na nici muchy ,
Nadziewane karaluchy ,
Gulasz z dżdżownic i ślimaków 
O szerokiej gamie smaków .

Z wierzby białe pendraki ,
Żuków wybór wieloraki ,
Świerszcza wędzone skrzydełka ,
Pięć gramów tfu tfu sadełka .

Dla poprawy morfologii ,
Dwie wypasione stonogi .
Larwę motyla w kokonie ,
Kwas mrówkowy we flakonie 

To na koniec , do popicia .
Tyleż tego do spożycia .
Uczta jest królewska , iście .
Karmi Kreta osobiście .

_ Jedz Kreciku , jedz mój miły ,
_ Żebyś nabrał szybko siły .
_ Norcia zajmie się Krecikiem 
_ I tym cudnym berecikiem .

_ Czeka tu cię słodkie życie 
_ Przy mnie życie jak w Madrycie .
_ Skrzywdzić nie da Norcia Kreta .
_ Co dzień z Norcią będzie feta .

Najadł Krecik się do syta .
- Dobra z ciebie jest kobita .
- Niech mnie teraz gęś tu kopnie !
- Żyć samemu , jest okropnie !!!


czwartek, 14 września 2023

PRANIE SZOPÓW

 Tata pierze , mama pierze ,
Dziadek pierze , babcia pierze ,
Wszyscy piorą w dobrej wierze .

Pranie wielkie na polanie 
Żaden Szop prać nie przestanie !
Musi być wyprane pranie !

Raz ubywa , znów przybywa ,
Góra prania ciągle wzywa .
Szop prawdziwa praczka - '' skrywa ''.

Dużo dużych jest powodów .
Od zachodu aż do wschodu 
Szop pracz wyprać ma do spodu .

Tego prania nie zliczycie ,
Szop pracz pierze - całe życie !
Pierze wszystko ! Należycie .

Czy ma jakiś dochód z prania ?
Nie ! Ktoś spytał tego drania ,
Tylko zmysł ma Szop do prania !

SUPER PRALNIA SZOPA

 Jest w Krakowie super pralnia ,
Dotąd nikt jej nie ogarnia .
Pierze wszystko , co popadnie ,
Każdy  który brud jej wpadnie .

Pieni ciągle się w niej pranie ,
Wzniecać piany nie ustanie .
Jest tak szybka i dokładna ,
Czysta odzież , zawsze ładna .

Założona jest przez braci .
Bracia wszyscy są kudłaci .
W starej szopie tuż nad Wisłą ,
Pod kontrolą Szopów ścisłą .

Piorą ręcznie i fachowo ,
Zaplamione ? - To na nowo !
Piorą , piorą , aż wypiorą !
A za pranie nic nie biorą !

Pranie każde jest darmowe !
Co wyprane , wręcz książkowe .
Inne praczki już by schudły ,
Bracia piorą jeszcze kudły .

Są kolejki , nie dziwota ,
Tu wypiorą nawet kota !
Dni i nocki pierze pralnia ,
Brud z odzieży wciąż uwalnia .

Częste stuki i pomruki ,
To objawy wyższej sztuki .
Jeden Szop używa mopa 
Żeby czysta była szopa .

I jak dotąd , nikt w Krakowie 
Złego na nich nic nie powie .
Dokąd Szopy będą w szopie ,
Pralnia będzie wciąż na topie !

czwartek, 7 września 2023

KOCHAM ELE

 Nie chce mi się dziś do budy
W szkole ciągle same nudy
Niech się uczą w niej tumany 
Ja mam dzisiaj inne plany 
Już na tyle jestem stary 
Najwyższy czas iść na wagary 

Ref : W kawiarence czeka Ela 
Która tak mnie onieśmiela 
Nogi długie super biodra 
Ela tym mnie tak uwiodła 

Wymieniamy swe spojrzenia 
Krew w mych żyłach w stanie wrzenia 
Taką wielką mam ochotkę
Jak tygrys rzucić się na kotkę 

Każdy chciał by moją Ele 
Kto się zbliży to w łeb zdzielę 
Wypatroszę i zatłukę 
Tylko ja mam taką sztukę 
Szuka taka jak się patrzy 
Mordobicie Ela wybaczy 

Ela wie że nie wymięknę 
Tylko przed nią z kwiatem klęknę 
Pocałuję nóżkę rączkę 
Białą na nią mam gorączkę 
I się wreszcie dziś ośmielę 
Powiem wreszcie że : kocham Ele .

piątek, 1 września 2023

ELEGANCKA BANDYTKA W NARODOWIE

 Są bandyci , bardzo skryci ,
Boją się , że ktoś ich schwyci .
Chowają się ? W Narodowie ?
Nikt się o nich tam nie dowie ?!

Żeby było nie marudnie ,
Ubierają się dość schludnie 
Jak przystało . I " panowie "
Spacerują w Narodowie .

Eleganccy i wytworni ,
Znowu aby , niepokorni .
Zaglądają , baczą bacznie ,
Tylko patrzeć , jak się zacznie !

I się wzięli , tej bandytki !
Zabierają ludziom zbytki :
Złoto , euro i dolary .
I nie mają za to kary !

Samochody luksusowe ,
Same drogie , wszystkie nowe .
Z basenami piękne dacze ,
Aż żal patrzeć ! Każdy płacze !

Po cóż im to takie dobro ?
Skomentował szeryf - Ziobro .
Ach ! Zachłanni ci bandyci !
A to tylko , procent tyci !!!


środa, 23 sierpnia 2023

PLUJKA BURCZAŁO

 Lata mucha koło ucha 
I nikogo się nie słucha .
Burczy , brzęczy natarczywie ,
Złych humorów jest w porywie .

Ręka ciągle ją przegania 
Unicestwić chcąc wciąż drania 
Lecz ta mucha , nazbyt sprytna ,
Jakimś cudem , nie uchwytna .

A najgorzej , o poranku ,
Atakuje bez ustanku !
Wciąż cię żądli , bez pardonu ,
Bąble swędzą , brak kordonu .

Kres już , dosyt pasożyta !
W moment ręka muchę chwyta .
W środku dłoni teraz brzęki ,
Musze , ty zadajesz męki !

Niech poczuje ta poczwara 
Jaka ją dosięga kara !
Nagle ścisk , jak szczęk imadła .
Rozgnieciona mucha , padła !

Maź cię mierzi wstrętna w dłoni 
Ręce umyć wreszcie skłoni .
Myślał by kto - oczywiste !?
Gacie pod ręką  ! Zaiste !

piątek, 4 sierpnia 2023

ŁOŚ JAK TO ŁOŚ

 Ogromna gapa , pewien Łoś ,
Skracał drogę wciąż na wskroś .
- Panie Łosiu ! Żubr go pyta :
- Wszędzie rusza pan z kopyta ?

_ Jestem Łoś , na tyle stary ,
_ Nie przeszkodą mi moczary ,
_ Żadne rzeki i jeziora 
_ I drastyczna żadna pora .

_ Lubię sobie brodzić w wodzie .
_ W zimie ślizgać się na lodzie .
_ Kąpać w bagnie na komary ,
_ Błota , od natury dary .

_ Lubię tarzać się na plaży 
_ Gdy nagrzany piasek parzy 
_ I poleżeć w zagajniku , 
_ Naturalnym mym chłodniku .

- Wszystko mnie wokoło kręci 
_ I na wszystko wciąż mam chęci .
_  Nic mnie nigdy nie powstrzyma !
Wtem wpadł Łoś do rowu . Chyba ?

W bagnie aż po uszy ,
Że go stamtąd nic nie ruszy .
Nawet Żubr chciał go na rogi 
Lecz rów , za wysokie progi .

- Łosiu nic ci nie poradzę .
- Za to beczeć głośno radzę 
- Jak usłyszą cię strażacy ,
- Może ci pomogą , jacy .

Choć minęło godzin parę ,
Przyjechało auto stare . [ to było jeszcze za Tuska ! Teraz są nowe wozy bojowe !]
Doskoczyli hop junacy 
Z OSP strażacy tacy .

Wydostali z błota zwierza .
Sam Łoś , jeszcze nie dowierza .
_ Całkiem w błocie było znośnie 
_ Alem uciekł , gdzie pieprz rośnie .

sobota, 29 lipca 2023

KOGUCIK BAŁAMUCIK

 Lecą piórka , lecą wiórki ,
Bałamuci Kogut Kurki .
Po podwórku jak szalony 
Biega kogut napalony .

Starym Kurom gra muzyka .
Każda chętnie wciąż się bzyka .
Wszystkie gdaczą uniesione ,
Będą dziś zadowolone .

Lecz Kokoszki chce kogucik .
Kury stare wybór smuci .
Kogut mnóstwo ma dziewczynek 
Bo w kurniku jest rodzynek .

- Cicho mi tu siedzieć Kury 
- Bo polecą zaraz wióry !
- Jak się znudzą mi dzierlatki 
- Może , wezmę się za matki .

- A na razie , to Kokoszki 
- Przy sposobie dziś na nioski .
A kokoszki ,- swędzi to tam ,
Więc z Kogutkiem chętnie . Co tam ?!

Hen na niebie płynie chmurka
Raz Kokoszka a raz Kurka ,
Słońce świeci , wiatr powiewa ,
Żadna Kura się nie gniewa .


czwartek, 27 lipca 2023

CZY DUSICIEL , TO WĄŻ Z RAJU ?

 Wąż Dusiciel , jak już musi ,
To obejmie i udusi .
Robi tak nie bez kozery ,
Jest to gad , nad wyraz szczery .

Jakby kocha , a nie kocha ,
Nie udaje nawet focha ,
Ślizga się po każdej drodze ,
Można się przekonać ? Srodze !

Gdzieś się wślizgnie , tak znienacka 
I obfita uczta gracka .
Wciąga w paszczę jak po mydle ,
Przerażone martwe bydlę .

Marny los bydlęcy świata .
Każde czeka swego kata !
Tylko patrzeć , gdy Cię Trwoga 
Dorwie ! Czy od Pana Boga ?


środa, 26 lipca 2023

ŻÓŁWIA SKORUPA

 Wszyscy by tak powiedzieli :
Żółw należy do twardzieli .
Twardo stąpa po padole 
W te dni dobre i niedolę .

Żółw wiadomo , jest w skorupie 
Ale , usiąść chce na dupie .
Jak piruet na obcasie 
W te i tamte obraca się .

Choć próbuje wciąż , w pokorze ,
Za nic usiąść móc nie może .
Bo ta dupa , to skorupa ,
Sztywna jak miednica trupa .

Nawet siąść na taborecie ,
Się nie ugnie , za nic w świecie .
Tu skorupa tu skorupa ,
Stołek twardy , twarda dupa .

Także , żółwik w  toalecie 
Nie usiądzie na klozecie ,
Na fotelu w wielkim chcieju 
Nie dostąpi przywileju .

Tak to już jest na tym świecie ,
Jeszcze czego , żółwie chcecie ?
Twarde życie , twarda dupa ,
Po to właśnie jest skorupa .

Myszków

 Myszy , w mieście Myszkowie ,
Chodzą kotu po głowie .
Ledwo biedaczek zaśnie ,
Już myszy robią waśnie .

Mysz wchodzi mu do ucha 
Brzęczy kotu jak mucha .
I boli kota głowa .

Jest mysz złośliwa nowa 
Za wąsy , ciągnie kota 
Bo taka jej ochota .

Za ogon go mysz trzecia .
Za krzywdy tysiąclecia !

Aż wreszcie tak mysz czwarta :
Wszystkiego zemsta warta !
Nie lubi żadne kotki ,
Więc robi mu gilgotki .

Do dzieła tu mysz piąta :
Masz kocie iść do kąta 
I klęczeć mi na grochu !
Byś zmył swych wiń choć trochu .

To nie do uwierzenia !?
Kot oczy z przerażenia 
Otwarł w koło szeroko ,
To sen . Jak dobrze . Spoko .

Nie myśl kocie uparty ,
To nie są senne żarty.
Powróci upiór senny 
Skoro jesteś bezwzględny !



poniedziałek, 17 lipca 2023

Uwaga ! Bieszczadzki Miś !

 Z drogi ludzie ! Nie ma rady !
Lezie Misio przez Bieszczady 
A kto stanie mu na drodze , 
Tego złoi Misio srodze !

Jeśli będzie zbyt uparty ,
Skończą się naprawdę żarty .
Zrobi Misio sobie danie , 
Nic się z niego nie ostanie .

A na szlaku , wtenczas leży ,
Rozszarpany łach z odzieży .
Nie wiadomo , czy to zguba ,
Czy Misiowa zwycięstw chluba ?

Hej turysto , z krwi i kości !
Miś w Bieszczadach dziś nie pości 
Ani jutro i pojutrze ,
Nikt mu nosa tu nie utrze .

Na Bieszczadach , Miś jest królem .
Kto kpi sobie - głupim ciulem !
Miej się zawsze na baczności 
Jeśli chcesz mieć całe kości .

Strzeż się Misia , strzeż turysto 
Bo w Bieszczadach często mżysto 
Lubi szybko rozpogodzić ,
Widzisz Misia , mus uchodzić .

I nie drażnić proszę Misia !
W każdej chwili Miś ma fisia .
Jeśli Miś ma fisia w głowie ,
Nigdy za nic nie odpowie !

środa, 12 lipca 2023

GĄSKI

 Co takiego w tym dobrego ,
Że Gęsi , chodzą gęsiego ?

Deszczyk sobie słodko rzęsi 
A gęsiego idą Gęsi .
Idą sobie jak po sznurku ,
Po polanie , po pagórku .

Gęga Gąska tak do Gąski :
Trakt ten nasz jest bardzo wąski 
Więc trzymajmy się gęsiego ,
To nie spotka nas nic złego .

Przed Gąskami droga spora ,
Jest daleko do jeziora ,
Nawet teren jakiś grząski 
Noj , gęsiego , idą Gąski .

Gąsior stary jest na przedzie ,
Do jeziorka Gąski wiedzie .
Żadne waśnie , żadne swary ,
Szlak zna dobrze Gąsior stary .

Słuchają się jego Gąski ,
Są w jeziorze smaczne kąski ,
Każda chce tam , choćby zaraz ,
Więc gęsiego , a nie naraz .

Zawsze w stadzie jest porządek .
Gąski tworzą równy rządek ,
Jest u Gąsek stałym faktem ,
Wciąż gęsiego chodzą traktem .

A Polacy ? To nie Gęsi !
Niech się zatem biją w piersi !

poniedziałek, 3 lipca 2023

GDYBY KARP UMIAŁ MÓWIĆ !?

 Jak wiadomo , Karp to ryba .
Pływa w wodzie ? Ano chyba .
Żyje w stawie i jeziorze , 
Skubie trawę , wcina zboże 

Nawet ryba jest wielmożna ,
Też , go w rzece spotkać można 
I na stołach często gości 
Mimo , że ma dużo ości .

W Polsce również ryba znana 
Dzika : Sazan ! Jakże cwana !
Gdy się zapnie już na haku 
No to módl się nieboraku 

By nie ciągła cię do toni 
Moc ma mocy , gdy się broni .
W strachu wielka jest panika 
Nagle , wędkarz z brzegu znika 

I szukajcie wiatru w polu .
Było puścić kij głupolu 
A tak , jest topielec w wodzie .
Karp wciąż w wodzie na swobodzie .

Cwany Sazan znów na fali 
Tak się innym Karpiom chwali :
- Spójrzcie Karpie moi mili 
- Znów topielca upoili .

- On nie pierwszy , takich wielu ,
- Co próbują ciągle chmielu .
- Żeby tylko , chlają wódę !
- Niby sposób ich na nudę .

Jeśli w życiu , częsta nuda 
Razem w parze gości złuda 
Nagle , rodzą się głupoty ,
Stąd życiowe są kłopoty .

Choć nie mają ryby głosu 
Nie jednego częścią losu .
Żyłby przecież , tylko gdyby , 
Nie wziął flaszki na te ryby .


wtorek, 2 maja 2023

GDZIE ZIMUJĄ RAKI ?

 Nie brakuje nam strumyków .
W tych strumykach małych smyków .
W jednym takim żyją Raczki ,
Takie małe Nieboraczki .

- Zima dłuży , szczypią mrozy ,
- Przeżyć nie chce nikt tu zgrozy .
- Strumyk wąski , woda płytka ,
- Ruszyć trzeba nam z kopytka .

Obgadują z sobą Raczki 
Jak wytyczyć stawu szlaczki .
Prostą drogę tak obaczyć ,
By mógł każdy Raczek raczyć .

Iść do stawu , żeby zbadać ,
Czy się stawek może nadać .
Czy szeroki , czy głęboki ,
Czy w nim spędzą długie roki ?

Czy odnajdą w nim kubraczki 
Grube , ciepłe , z piórek kaczki 
I się Raczki w nie odzieją ?
Chcą wyruszyć z tą nadzieją .

Krokiem raczym tak ruszyły ,
Raz do przodu , raz na tyły ,
Potem jeszcze kroczek w boczek ,
Miną im już cały roczek .

Wędrowały dwa bez mała 
Ach ! Ta Zima długo trwała .
Z samych Andów bieg strumyczek ,
To im Zima , dała pstryczek .

I po długiej dość wyprawie ,
Znaleźli się wreszcie w stawie .
Małe Raczki Nieboraczki 
Ciepłe mają już kubraczki .

- Uśmiechnięte mamy miny .
- Zimy już się nie boimy !
- W życiu ważna jest odwaga .
- W trudnych chwilach , tak pomaga !



KACZKI PŁYWACZKI

- Raz jest lepiej , raz znów gorzej .
- Przecież nikt nam nie pomoże .
Żali Kaczka się Kaczora  .
- Zbliża się wylęgu pora .

- Musisz stać pod dziuplą samą 
- Z racji , że ja jestem mamą .
- Będę puszczać z dziupli 
- Wolno , by się nie potłukli .

- Wszystkie razem zgoń na dole ,
- Zorganizuj im przedszkole .
- Po kaczątkach , sama z frunę ,
- Z troską wezmę na lagunę .

Przyszedł wreszcie dzień radości .
Kaczor miał się na baczności .
Poszło wszystko gładko z płatka ,
Pływa w wodzie już gromadka .

Słodkie , żółte , podpalane ,
W rządku zorganizowane 
A na czele , tata kaczy 
Na nie wszystkie bacznie baczy .

Mama daje nura wtenczas 
Gdy ją tata tak wyręcza .
Wiotkie zbiera słodkie trzciny ,
By pojadły jej dzieciny .

Tak się mają trzy miesiące 
Potem , duże są już brzdące .
Odlatują mamy , taty ,
bo już mają własne chaty .

ŻURAWINA

Stoi Żuraw w Żurawinie .
- Nic mnie teraz nie ominie !
- Cała moja Żurawina !
Wziął się za nią , no i ? Wcina !

- Sama słodycz , witaminka !
Uśmiechnęła mu się minka 
Nie na długo , ot mu zrzedła 
Zbledła , a na koniec zwiędła .

Cóż tu nagle ?! Za plecami ,
Potyka się z Żurawiami .
Przyszły takie dwie przybłędy 
A ogromne w nich zapędy !

Rzuciły się w Żurawinę .
Żuraw ma skwaszoną minę .
Wygłodniałe dwa ptaszyska 
W dzioby pchają jak do pyska 

Ze chciwością co popadnie .
- Żreć jak świnie to nie ładnie !
Aż z wrażenia rozwarł dziuba 
Z jego siostrą , jego luba !?

- No , no , drogie panie ,
- Mi się już nic nie ostanie !?
- Tyś nażarty już do syta 
- Spadaj Żuraw od koryta !

Przyszła też tu , do Żurawi ,
Taka moda i się pławi .
Pląta słowa , złość z głupotą 
Dość , że rani , to z ochotą .

Spuścił Żuraw swe powieki 
I odleciał , w Świat daleki .
Żurawice , w Żurawinie ?
Już z pewnością to ominie !

poniedziałek, 1 maja 2023

ZYCUŚ TŁUŚCIOCH

 Wieki woda w rzece płynie ,
Przędzie przędzę w pajęczynie ,
Nić do nici , sieć do sieci ,
Coś się złapie , coś w nią wleci .

Jad się jątrzy , cieknie ślina ,
Naprężona mocno lina ,
Pajęczyny drgają nici ,
Czyha w środku , pająk tyci .

Zycuś Tłuścioch  w pajęczynie 
Z nudów huśta się na linie .
Wzrok po ścianach pustych wodzi ,
Wnet biedaczek się zagłodzi.

Trzyma nerwy swe na wodzy .
Ludzie są dla niego srodzy .
Muchozolu aromaty 
Śmierć roznoszą jak armaty .

Muszych trupów całe stosy .
Jeżą się pajęcze włosy 
Na czuprynie , na odwłoku ,
Żadnego w przyszłość widoku .

Takich czasów nie pamięta .
Spuścił Zycuś swe oczęta 
By się wynieść stąd za progi .
Przed nim kawał ciężkiej drogi .

Życie z ludźmi niepodobna ,
Poniewierka mu nadobna . 
Więc opuścił straszne dwory 
By nie umrzeć , nie być chorym .

A ci ludzie , jak to ludzie ,
Żyją w ciągłej swej obłudzie .
Trują siebie , wszystko w koło 
Jak to głupcy . Wciąż wesoło .




czwartek, 20 kwietnia 2023

BETTA - BOJOWNIK WSPANIAŁY 104

 Na Syjamie , w wodnym ścieku ,
Żyje sobie tam od wieków 
Tyciuteńka , nic nie wiotka ,
Kolorowa rybka słodka .

Gdy wśród ryżu coś migocze ,
To na pewno jej warkocze .
Każdy kolor z nieba tęczy 
Jak kwiatuszek w polu wdzięczy .

Sama magia , czyste czary ,
Moc istnienia życia z wiary !
Ma przetrwania taką wolę !?
Udobrucha każde pole .

Gdy brak wody na poletkach 
Pośród ryżu , rybce betka !
Pooddycha , tak normalnie ,
Choć ogólnie jest fatalnie .

W swoim ciele ma moc ducha !
Żadna straszna jej przyducha !
O pomoce nie ma prośby !
Stawia czoło na te groźby !

Jakże wielce rodzicielska ,
Jej cierpliwość wręcz anielska .
Nie da dzieci poniewierce .
Z bąbli tuli je w kołderce .

Wciąż poprawia , wciąż napusza ,
Czym tym , twarde serca wzrusza .
Gdy się zbliży do niej rywal ,
Zaraz włącza w głowie ,, przywal " !

I do boju staje twardo .
Jest niezwykle rybką hardą .
Tak zaciekle broni domu ,
Nie opłaci się nikomu .

Jest ,, Bojownik " Z krwi i kości 
Nie boi się żadnych złości !
Niczym rycerz , staje w boju ,
By móc potem , żyć w spokoju .

ZWINKA 103

 Zwinnie biega mała Zwinka ,
Nic nie widać prócz przecinka .
Dojrzy tylko oko bystre 
W liściach cienkie coś faliste .

Jakby w kadrze filmu wstawka ,
Miga migiem się migawka .
Coś się dzieje tutaj chyba ,
Nagle stop , zastygła , dyba .

Albo na nią albo ona 
Stoi sztywno nieruchoma .
Nie szeleści , patrzy tylko ,
W mig jej nie ma ! Żegnaj chwilko !

Taka zwinna Zwinka mała 
Znikła , albo się schowała 
Pod listeczek lub kamyczek .
Bo to taki leśny smyczek .

Pstryk i Smyk znikł .


Zaczęły się klekoty 102

 Klekotanie słychać w dali 
Bociek gniazdem się swym chwali .
A klekoce co klekocze ,
Boćków , jakie to urocze .

W jednej chwili chór klekotów 
Od Warszawy po Kokotów .
Chcieli by tak warszawiacy !?
Lecz Bociany ! - to cwaniacy .

Wiejskie leżą im klimaty .
Opisując poematy 
Boćki swym bocianim śpiewem ,
Ścieląc gniazda , drobnym drzewem .

Przy Krakowie w Kokotowie 
Przysłuchać się można mowie 
Którą tylko Bociek włada .
Jak już gada , to już gada .

Klekot , a to do Bociana ,
Co on ma na temat zdania 
Trzeciego Boćka , sąsiada ,
Czy akurat tak wypada ?

Najważniejszy klekot , kiedy ?
Przylatują żony . Wtedy !
To dopiero klekotanie .
Długo , długo trwa gadanie .

A to tak się żali żona :
Że klucz ciągła tylko ona .
- A to znowu nad Bejrutem ,
- Strzelali do nas śrutem !

- Ledwo uszłym z życiem coś my ,
- Wnet na szlaku nowe groźby .
- Całym szczęściem , w zdrowiu , sile ,
- Chwile niebezpieczne w tyle .

- Skończmy już te klekotanie .
- Już czas jaj wysiadywanie .
Na gnieździe siedzą Bociany 
Noc i dzień , na cztery zmiany .

Aż tu nagle , klekot cichy ,
Małe Boćki już chcą michy .
I znów słychać klekotanie .
Przyszedł czas na wychowanie .

Znów klekoty . Pierwsze loty 
Pomalutku . Już za płoty !
Przyszła wreszcie Jesień Złota .
Żegna każdego klekota .

Na łąkach Boćków sejmiki ,
Między nimi polemiki .
Klekotanie ! Klekotanie !
Na pożegnanie ?  Machanie !



poniedziałek, 3 kwietnia 2023

RÓŻOWY PAN FLEMING 101

Pan Fleming , to ptak różowy 
Od pazurów aż do głowy .
Jak nie patrząc na te pióra ,
Latająca różu góra .

Zazdroszczą mu inne ptaki ,
Że Pan Fleming róż ma taki  
I że taki elegancki 
I wysmukły i szarmancki .

Gdy zawita nad jezioro ,
Różnych ptaków przy nim sporo .
Czaple , Gęsi , Kormorany .
Piski !
Co za róż !?
- Ach !?
- O rany !?

Jeden zachwyt . Tylko panie .
One na róż mają manię .
Taka Czapla pyta szczerze :
- Skąd Pan piękny róż ten bierze ?

- Droga Czaplo , Pani miła ,
- Żeby Pani uwierzyła ?
- Na ramieniu mając duszę ,
- Aż do Kenii lecieć muszę !

- Tyle trudu dla koloru 
- Ile trzeba mieć wigoru 
- I odwagi , ile siły ?
- Przy tym Pan jest taki miły .

Nawet żona Kormorana 
W róż Flaminga zakochana 
Słysząc z boku opowieści :
- No w głowie to się nie mieści !

- Ja podziwiam bardzo Pana .
- Różem też chcę być odziana ,
- Całe życie róż mam w głowie !
- Naprawdę ?
- Co Pani powie ?

Gęś Gęgawa , szara cała ,
Ciągle cicha , nie gęgała 
Bo z wrażenia oniemiała .
- Wszystko za ten róż bym dała !

Wystrzeliła swym gęganiem 
- Tak ! To prawda drogie Panie .
- Choć różowa jedna kiecka !?
- Na róż choram jest od dziecka !

A Pan Fleming , rośnie w piórka ,
A nad głową z różu chmurka .
Tak się mu zrobiło miło 
W chwili , różu mu przybyło.

W pąsach róży Fleming cały .
Panie wszystkie oniemiały .
On się szybko wzniósł do góry .
Po róż leci , do Nakury .


WASNIE DZIOBAKÓW

 Dziobnął Dziobak - dziob ! - Dziobaka .
Zabrał Dziobak mu robaka .
Oddać nie chce za nic w świecie .
Bo już sam jest na debecie .

Rzekł więc Dziobak do Dziobaka :
- Jutro oddam ci robaka .
- Skoczę tylko do strumyczka 
- Wyjmę szybko z pod kamyczka .

- Ze dwa raki , dwa robaki ,
- Byś zły nie był na mnie taki.
I nazajutrz , z pod kamyka 
Raki i robaki łyka .

Przetarł smaczki na swej tarce , 
Smaki takie !? Lizać palce !!
Że mu kiszki w marsza grały ,
Więc delicje smakowały .

Znowu debet ma w swym dziobie .
- No nic więcej tu nie zrobię .
- Te robaczki i te raczki ,
- To najlepsze moje smaczki !

Nie oddaje do tej pory .
Raz udaje , że jest chory .
To mu znowu coś wypadło .
Że niechcąco mu się zjadło .

Tak to już jest do tej pory .
Obaj mają złe humory .
Każdy mieszka w innej norze .
Nikt im w tym już nie pomoże .

DZIOBAK

Skąd to takie jest dziwadło ?
Czy z Księżyca  ono spadło ?
Albo pewniej , spadło z Marsa ?
Prędzej może jakaś farsa !?

Dziób od Kaczki , futro Wydry ,
No i wygląd , jakby Hydry ,
Bo mu piórka widać zbrzydły ,
Ale urok ?! Koparydły !!

Po strumyku sobie pływa 
A ta kaczka po nim spływa 
Razem z wodą ze strumyka ,
Bo to kawał rozbójnika .

Dziobie żwirek dziobem Dziobak 
W żwirku siedzi smaczny robak .
Kłapie żwirek ,kłap, kłap , kłap !
A w tym żwirku rak go cap !

Rak , też przysmak lada jaki ,
Więc dziobaki , jedzą raki !
Jedzą Raki i Robaki 
Zawsze na nie mają smaki .

Wpierw je mielą ,tak jak w młynie ,
Bo je lubią zajadać w płynie .
Nie chodzili do dentysty ,
Z tego wniosek oczywisty .

Zamiast zębów , dziobek kaczki .
Żwirek , zamiast wykałaczki .
A na koniec , skandal w sprawie :
Dziobak znosi jajka w trawie !

W Australii Dziobak rządzi .
Jeśli ktoś inaczej sądzi ,
To go Dziobak dziabnie dziobem ,
Australijskim sposobem .

PIŻMAK

 Łapać ! Trzymać tego szczura !
A szczur szybko daje nura .
Tylko po nim widać oko 
Rozchodzące się szeroko .

Nie ma szczur spokoju chwilę ,
Znowu przyszły te debile .
Znów ratuje skórę swoją .
Łachudry nic się nie boją !

- Życia nie mam nad tą rzeką .
- Czas wyruszyć mi daleko .
- Mą oazę znaleźć muszę .
- Czym prędzej więc w drogę ruszę .

Przeszedł nockę i dzień cały 
Już go nóżki zabolały .
Usiadł biedny , wciąż dygoce ,
Prześladują go złe moce .

- Przecież zawsze grzecznym byłem .
- Czym ja sobie zasłużyłem ,
- Na mój życia los tak marny ?
- W perspektywie , ciągle czarny .

Płacze Piżmak tak nad sobą .
- Inni żyć inaczej mogą .
- Nikt nie tępi tak jak szczura ,
- Jam nie szczur ! A rzeczna natura !

- To jest przecież proste takie .
- Życie wszystkich jest jednakie .
- W każdym życiu serce bije 
- Tak jak twoje , tak też czyjeś .

Piżmak!



sobota, 1 kwietnia 2023

MANAT

 Podskakuje Manat w wodzie ,
Tak mu dobrze na swobodzie .
Amazonka póki dzika 
To beztrosko sobie fika .

Jak dziewczynka rwie hiacynty ,
Tak jest nimi wniebowzięty .
Na całego zachwycony 
Jak dziecko , nie poskromiony .

Hop do baru gdy się znudzi ,
Je sałatę , nie marudzi ,
Jeszcze urwis oblizuje 
Tak sałata mu smakuje .

Słońce świeci on na fali ,
Brzuchem w górę się rozwalił ,
Okulary włożył na nos ,
Udaje , że jest gruby boss .

Leży sobie , żarty stroi ,
Ludzie gapią się do woli ,
On podpływa do nich blisko 
Oni głaszczą , to urwisko .

A ciekawią go ci ludzie ,
Bo nie słyszał o obłudzie .
Gdy się dowie co za szmonce ?
Nie dogonią go na łące .

Póki co , ma zaufanie .
Z ludźmi tak się nie rozstanie .
Jest zabawka !? Jest cacanka !?
Potrwa jeszcze ta sielanka !?

DARCIE SROCZKI

 Co ta Sroczka , co tak skrzeczy ?
Spadła z gniazdka noto beczy  .
Woła tatę . Woła mamę .
Ciężko jej w tej trawie samej .

A nuż blisko , gdzieś zza płotu ,
Spodoba się z domu kotu ?
Weźmie , capnie pomalutku ,
Zje ze smakiem po cichutku .

Nie dziwota , że tak drze się .
Słychać ją w dalekim lesie .
Także koty słyszą darcie .
Leżą w domach , wciąż uparcie .

Nie chcą deszczu z małej chmury ,
Ze srokami awantury .
Żeby ot tak , drzeć tu koty ?!
Żaden kot nie ma ochoty .

PANDY I MAŁPY

 Nudziła się Panda , nudziła 
Aż się z nudów pobrudziła .
Lepkie łapki , lepkie futro
Jak tak dalej , co znów jutro ?

Weszła panda do kałuży 
Sprytna , sama się obsłuży .
Myje sobie tylne łapy,
Robi przy tym pandzie ciapy !

Po czym , słodko myje brzucha 
Wytrzepując wodę z ucha .
W końcu cieszy się szalenie .
Małe miłe jej spełnienie .

Także , wiecie drogie dzieci ,
Pandzie życie jakoś leci .
Zajęta sobą czas cały ,
A wysiłek ? No nie mały ?!

Jeszcze musi zrobić susy !
Żeby skoczyć na bambusy .
Rzecz codzienna , jakże ważna ,
Panda musi być odważna !

Właśnie w samym gąszczu środka
Pandę naszła tak ochotka ,
Że zajada jak w te pędy ,
Bambusowe młode pędy .

A zajada , na wyścigi 
By zostawić same figi ,
Bo przylazła druga Panda 
A to jest już wielka granda !

Jeśli chodzi o bambusy ,
To najświeższe z buszu niusy :
Zrobiło się dziwowisko .
Przyleciały małpy blisko .

Łapią małpy się za głowy .
Na małpi rozum zdrowy ,
Jedna obok drugiej Panda ,
To na pewno ! To jest banda !

Nie myliły się tu prawie ,
Nie zostało nic po trawie !
Zjadły obie jak w te pędy 
Bambusowe wszystkie pędy .

No więc przyszło w takim razie ,
Imć małpom iść na bazie .
Miast bambusów , zjedzą kotki ,
Bo też mają smaczek słodki .

Nie ma się co dziwić , wcale !?
Rozmyślać o tym banale ,
Jeszcze robić głupie miny !?
Przecież właśnie , to są Chiny !

Chengdu Panda Base

 Wśród bambusów jak girlanda
Wisi w buszu propaganda .
Na niej chiński napis taki :
Zamieszkują tu pluszaki !

Ni to misie ? Ni nie misie ?
Kto je spotkał zdaje mi się 
Wie , że żywe są pluszaki 
I się bawią jak dzieciaki .

I kopyrtki , turlikanie ,
I na drzewa wdrapywanie ,
I huśtanie , ten znów zrzędzi 
I drapanie gdzie co swędzi .

Jak w przedszkolu , na polanie 
Rozbrykane wszystkie dranie .
Jeden beczy , drugi szczeka ,
Trzeci na drzewo ucieka .

Wciąż zabawa , istny rumor ,
Tu panuje wieczny humor .
To kraina szczęśliwości 
Co beztroskich , gości gości .

Jest to taka ta oaza ,
Gdzie gdzie indziej się nie zdarza .
Specjalny park dla Pandy .
Żeby mogły robić grandy !

piątek, 31 marca 2023

ZIMORODKA ZŁOŚCI

 Idzie burza , czarna chmura ,
Zimorodek daje nura .
Przecież nie jest żadnym Leszczem ,
W wodzie schował się przed deszczem .

Czy jest w rzece , czy pod chmurką ,
To się wiąże z awanturką .
Tak się złości , co się złości ,
Wciąż wypluwa z dzióba ości .

- Wody mam po dziurki w dzióbie .
- Deszczu serdecznie nie lubię .
- Podskoczyło mi ciśnienie 
- Stąd na rybki mam pragnienie .

- Znów nażarłem się do woli !
- Już mnie brzuszek teraz boli !
- Nie smakuje mi ta ryba !
- Obyczaje zmienię , chyba .

Podjął więc się nowej diety .
Zmienił ryby na filety ,
Żaby , raki i owady .
- Nie zaszkodzi .
- Zjeść dam rady !

ZIMORODKI

 Ptaszki ,również Zimorodki 
Urządzają sobie plotki .
Siądą ptaszki gdzie popadnie ,
Zaraz któryś coś zagadnie .

A to , gdzie jest wartka woda ,
Gdzie wystaje z rzeki kłoda ,
Czy są w rzece smaczne rybki ,
Czy nurt w rzece dosyć szybki ,

Jak do wody dawać nura ,
Jak wystrzegać złego szczura ,
Gdzie bezpieczną znaleźć norę ,
Być uważnym , mieć pokorę .

Nagle , furkot jakby z procy ,
Łup o taflę z całej mocy !
I zniknęły w wody toni ,
Każdy w wodzie rybkę goni .

Mają ptaszki rybki w dziobach .
Cieszą się niezmiernie oba .
Jak przystało na wędkarzy ,
Już o większej każdy marzy .

Takie to są Zimorodki .
Łapią tylko małe płotki .
Zimorodki to maluszki ,
Kolorowe jak papużki .

Nie boją się zimnej wody 
I nie straszne są im lody .
Zobowiązuje nazwisko .
Zimorodek zimna blisko !

poniedziałek, 20 marca 2023

DZIOBAK I KOLCZATKA

 Wyszedł Dziobak na spacerek 
Bo ma taki charakterek .
- Dość mam wody , dość potoków ,
- Z Australii chcę uroków .

- Wypuszczę się na sawannę ,
- W niej odnajdę jakąś pannę .
- Potrzebuję przyjaciela .
- Ta samotność , mi doskwiera .

Lezie biedak tak przez chaszcze 
Dziób od kaczki ciągle klaszcze .
- Uf ! Gorąco przez te chaszcze .
- Są zbyt ciepłe z futra płaszcze .

- Pot na czole pot na dziobie .
- Co ja głupi teraz zrobię ?
- Przyjdzie zginąć mi tu marnie .
- Nie przeżyję taką skwarnie .

Blisko niego jest Kolczatka .
Usłyszała dziób gagatka .
Się zdumiała . Co tak klaszcze ?
I spogląda przez te chaszcze .

Widzi , Dziobak ledwo sapie ,
Aż się prosi dać po łapie 
Za ten jego głupi wyczyn ,
Lecz nie czas jej szukać przyczyn ,

Że Kolczatka nie jest głupia ,
Długo oczu nie wyłupia .
- Że się Dziobak tak wydurnia !?
I do norki wzięła durnia .

- Tu ochłodzisz się biedaku .
- Mam dla ciebie wiele smaków .
- Na wzmocnienie , pokrzepienie 
- I uraczysz podniebienie .

Pojadł Dziobak co mu dała 
A bez mała , dużo miała .
Mrówek samych dwa tysiące 
I termity , tłuste , lśniące .

Całe kopy , do sufitu .
Nie ma w tym żadnego kitu .
Zlitowała się Kolczatka ,
Zajęła się nim jak matka !

Pojadł Dziobak ile wlezie .
Wolno do potoku lezie 
Trafił ,, Chojrak " do swej nory ,
Nabrał wreszcie ciut pokory .

Niema szukać co po świecie .
Do strumyka przywykł przecie .
- Tu ojczyzna ma prawdziwa !
Już zrozumiał . Głową kiwa .


KOLCZATKA

Wędrowała po sawannie ,
Szła przed siebie , gdzie popadnie .
Gdzie poniosą ją oczęta ,
Podróżniczka uśmiechnięta .

Gdzie nie była , co widziała ,
Ile przygód w życiu miała .
Też się chwali co nie miarą ,
Z jaką chodzi w sobie wiarą .

- Mi nie straszne żadne stepy ,
- Ni sawanny , czy wertepy .
- Żadne busze , oraz lasy .
- Znam od wieków wszystkie trasy .

- Przemierzyłam od północy 
- Po południe , w dzień i w nocy ,
- Australię wzdłuż i wszerz 
- Przy upałach , nawet w deszcz .

- Mało kto był dla mnie miły .
- Nawet zbiry mnie raz zbiły .
- Nie wiedzieli , że Kolczatka 
- Ma truciznę na gagatka .

- Mam ja kolec jadowity ,
- Gdy zostanie w kogoś wbity ,
- To zrujnuje tak mu zdrowie ,
- Że już więcej nic nie powie .

- Dosyć na dziś tych wywiadów .
- Idę szukać gdzieś obiadu 
- Termitiery lub mrowiska ,
- Tak w żołądku już mnie ściska .

Gdzie pieprz rośnie skądś Termity 
Uciekają na łeb zbity .
Ile co sił mają .
Tak pierzchają ! Spierniczają !

Sprintem w prawo , sprintem w lewo 
I podskoki , hop na drzewo !
Po pustyni , w ziarnkach piasku ,
Uciekają od potrzasku .

Tuż za nimi wciąż Kolczatka .
Wyśmienita dla niej gradka .
Niam Termita ! Niam Termita !
Aż najadła się do syta .

Po czym poszła spać do norki
By przyśniły się humorki .
Gdy oczęta swe otwarła ,
Nowych wrażeń się otarła .


 

piątek, 17 marca 2023

o RYBCE HA HA HA

,, PŁYWA RYBKA W OCEANIE , OCEAN SZEROKI ,
JAK SIĘ W NIM UTOPI , BĘDZIE ŻAL GŁĘBOKI . ,,

O MARZENIACH

,, KTO NA ŚWIECIE MA MARZENIA 
TEN MA COŚ DO POWIEDZENIA ! ,,


,, NAWET  DZIDZIUŚ , KIEDY MARZY ,
SWOICH BLISKICH CIEPŁEM DARZY ,,


,, CZY TO WIECIE CZY NIE WIECIE ,
KAŻDY MARZY NA TYM ŚWIECIE ,,


,, NIE DOROSŁEM , CZY DOROSŁEM ?
JAK NIE MARZĘ , JESTEM OSŁEM ! ,,

ARA I TAPIREK

 Na Pantanalu , mieszka tam para ,
Mały Tapirek i miła Ara .
Są jak papużki te nierozłączki ,
Co by się ciągle mieli za rączki 

Czeka pod palmą co dzień Tapirek ,
Przynosi z jagód dla Ary puree .
Ara mu za to siada na grzywkę 
I z grzywki robi , wstrętną pokrzywkę .

Na wszystkie strony ciągnie , tarmosi 
Aż z cierpliwością , Tapirek znosi .
Stoi pokornie , nic się nie wzbrania ,
Ara tu rządzi , nie ma gadania .

Tapirek co dzień tapirowany ,
Bo Ara lubi by był zadbany .
Tak bardzo lubi Tapirka malca ,
Dała by odciąć , nawet i palca .

I on też za nią mocno obstaje .
Razem zwiedzają puszczańskie gaje .
Ara wzlatuje ponad wierzchołki 
A on na ziemi robi fikołki .

Codziennie razem przygody krocie .
A najpiękniejsze , gdy są łakocie .
Jakieś słodzizny , smaczne owoce 
W nich witaminki , do życia moce .

Po całym dzionku tak ciężkim znoju ,
Razem udają się wodopoju .
Piją i chlapią się w nim do woli ,
Głośno , radośnie aż głowa boli !

Po czym wracają do legowiska .
Malec spać idzie , Ara go ściska .
Gdy już zasypia , na palmie siada ,
Fajny Tapirek , przez sen wciąż gada .
 


GADAJĄCE PIANINO FRYDERYKA CHOPINA

 Siadł Fryderyk do pianina 
Na klawiszach już przycina .
To mazurki , to etiudy ,
Ćwiczy palce , choćby z nudy .

Coś brzdęknęło dziwnym trafem .
Popełniłem jakąś gafę ?
Chopin pyta się sam siebie .
To nie Ty ! Lecz ja do Ciebie .

Jestem piano , wprawdzie szafa ,
Z drugiej strony też żyrafa .
Mówię do cię Fryderyku ,
Nawet zagrasz na patyku .

Zdolna bestia z ciebie taka ,
Twa muzyka jak śpiew ptaka .
Wszystkie trele i morele ,
Flet Słowika , z nim na czele .

Z twej empatii z głębin serca 
Możesz wzory pleść kobierca 
Przeplatane nicią złotą ,
Będą słuchać Cię z ochotą 

Duzi , mali Świata nacje ,
Będą brawa i owacje ,
Będziesz sławny po wsze czasy ,
Masz ku temu wszystkie asy .

Przepowiednia , że aż miło
I to wszystko się spełniło 
Tak przy doli jak niedoli ,
Wyszła z Żelazowej Woli .

A pianino co proroczy ,
Każdy jeśli zechce , zoczy .
Dwór Krasickich , Złoty potok .
Czuć magiczny wokół otok .

W AMAZONI JAK TO RZĄDZĄ ARY !

 Amazonia Świat jak w bajce !
Ara gra na bałałajce ,
Druga gra na mandolinie ,
Zawsze skoczna nutka płynie .

Żeby zmienić tę melodie
Czarna Ara gra swobodnie .
Przy niej druga skądś jest nagle ,
Robią z muzy czarne magle .

Jakby tłukły pałki w werble 
Ary mają z drabin szczeble .
Kakaowiec stoi w gotowcu ,
Robią manto Kakaowcu .

Rezolutne są Zielone 
I na pewno też szalone .
Nie ma w nich choć ciut spokoju ,
Nastawione są do boju .

Trzeba tylko głupie hasło 
Aby coś na głowę trzasło .
Jednak lepiej być z daleka ,
Niespodzianka wredna czeka .

A Makao je kakao 
I wciąż woła : Mało ! Mało !
Mając w dziobie ogon długi 
Szafirowa , tańczy buggy .

I ta Militaris Ara 
Nie wiadomo czym się  para ?
Z U S A mundur z armii ma 
I wciąż krzyczy : Tra ! Ta ! Ta ! Ta !

Na to inne w koło Ary 
Chowają się wszystkie w szpary .
Nie wychylą nawet dzioba 
Musi minąć , cała doba .

Żółta Ara z Amazonii 
Skądś telefon wzięła ,dzwoni .
Do Niebieskiej dzwoni Ary :
Przyleź szybko Aro , czary !

Zna Niebieska zawołanie 
Chętnie do niej też przystanie .
Wzięła z sobą dwa orzechy ,
Dała Żółtej dla uciechy .

Za wiadomość masz tu Ara ,
Z nas jest zawsze fajna para .
Po czym już tańcują obie 
I schlebiają ciągle sobie .

Ara Aranoliwkowa 
Do działania też gotowa .
Kiwa się wciąż na gałęzi 
Coś ją swędzi , tak ją mierzi 

Co zmalować dla popisów ?
Ary mają coś z urwisów .
Ara Kasztanowoczelna 
Jest to urwis i bezczelna .

Nic się przed nią nie uchowa 
Jest to cwana , mądra głowa .
Tylko dojrzy smakołyki 
Zniży się do bijatyki .

Wszystkie Ary jak Świat Stary
Mają śmieszne swe przywary ,
Że aż wszystko nie do wiary .
Ich kolory !?  To już czary!!!



czwartek, 16 marca 2023

SZOP PRACZ I FRANIA

 Mówię wszystkim : Co za chłop !?
Mieszka sobie w szopie Szop .
Ma w tej szopie pralkę Franie .
Co dzień robi w pralce pranie .

Frania chodzi , że aż cud !
Pranie czyste z niej jak miód !
Cały dzień Szop robi pranie 
I bez przerwy , dręczy Franie !

A dla Frani to jest myk .
Pierze pranie ot tak - pyk !
Kręci Frania się wokoło 
Ciągle Frani jest wesoło .

Zakręciła się na full.
Będzie miała głowy ból .
Ale Frania to jest pralka 
Więc dla Frani to normalka .

Tylko przy niej stanie Szop 
Frania zaraz robi hop !
Nakręcona ciągle Frania 
Nastawiona jest do prania .

Ten Szop w szopie to jest pracz .
Wszystko pierze , tylko patrz !
Gdy wypierze , to ubierze
I gdzie idzie ? Nie wiem ? Szczerze !

PSOTKI OGONA KOTKA

Siedzi Kotek na balkonie 
Ma wstążeczkę na ogonie .
Ciemna czerwień kolor wstążki ,
Na czerwieni żółte prążki .

Rozdrażniły Kotka prążki
Chciałby złapać koniec wstążki .
Lecz ta wstążka na ogonie 
Ciągle jest po drugiej stronie .

Żadna z niego jest niezdara .
Sprawna każda łapek para .
Wszystkie ostre ma pazurki
I rozwiążą z węzłów sznurki .

Umie wyjąć rybkę z wody ,
Lubi lizać mleczne lody ,
Też potrafi złapać muchę 
Która brzęczy mu za uchem .

Kotka ogon taki wiotki 
Robi Kotku takie psotki !
Ani nie jest dzieckiem gafy 
Biedny , schował się do szafy .

PODRÓŻ DO DOMU

 Siadły Boćki na kominie 
Teraz czas im miło płynie .
Pojawił się komin drugi .
Korzystają z tej przysługi ,

Jeszcze lepiej im się leci .
Wita Boćki komin trzeci .
- Proszę siadać nic nie gadać 
- Ja skrzydłami będę władać .

Na co Boćki :
- Pełna zgoda .
- Znakomita jest pogoda .
- To bujajmy się w obłokach 
- I tarzajmy się w widokach !

- Czas zaliczyć komin czwarty .
- Zobaczmy więc co on warty ?
- Proszę Boćki , proszę ku mnie !
Tak zaprasza czwarty szumnie .

Jak piloci w samolocie 
Klucz Bocianów jest na zlocie .
Ułożyli się wygodnie 
Według klucza , lecą zgodnie .

Szarpie , kiwa , dręczy nagle !
Się nasila ! Podrze żagle !
Złamie skrzydła , wyrwie lotki !
- O Bocianie dzielny słodki !

- Zwariował komin czwarty ?!
- Czwarty Halnym jest podparty !
- Patrzcie Boćki , już Karpaty !
- Za mną !
- Bierzmy je na raty !

Cudem , szczęściem w górach czwarty 
Nie był znowu tak uparty
W tyle został , sam się miota !
Już spokojniej leci flota .

Pod skrzydłami piąty komin .
- Spójrzcie !
- Patrzcie !
- O !
- Wołomin !
- Spójrzcie z boku !
- O !
- Warszawa ! 
Wreszcie kończy się wyprawa .

Jeszcze tylko kołowanie .
Na rodzinnej ziemi stanie 
Każdy Bociek . Te mokradło
Nadbużańskie , serca skradło .

I co teraz ? Słychać klekotanie .
Boćki witają swoje Panie .
Zakończyły kołowanie .
Bocianowa przy Bocianie .


środa, 15 marca 2023

WSZAWICA ZE SZCZECINA

 Z dzisiejszej relacji na żywo 
Polsatu ze Szczecina godz. 14 .00

Środa 15 - ty marzec 2023 r.

Ze Szczecina do szczeciny 
Wszystkie dzieci są bez winy .
Agresywny terrorysta 
Rozplenił się . Wesz -  sadysta!

Drapie Jarek , Madzia drapie ,
Witek drapie i aż sapie !
Nawet mierzwi fryz swój Zocha 
A Marylka to wręcz szlocha !

A Jasiowi to jest klawo
Śmieje się i bije brawo !
- Z tego faktu będą ferie
- Cóż , że jakieś są brewerie .

Każdy skarży tu każdego .
- Przeskoczyły właśnie z niego !
- Nigdy w życiu !?
- Twoja sprawka !
Tudzież Mirka łapie czkawka .

Jąka aż się Basia w złości 
To nie od niej wszy są w gości !
Wszy na pewno winą Stacha !
Ręką Zbychu w niego macha .

Wreszcie jest na lekcji Pani ,
Uspokoi trochę drani .
Lecz nie wstrzyma to swędzenia 
Trzeba szybko poświęcenia .

- Rajbach !? Skąd tu ?!  Wiem już wszystko !
- Takie małe złe smoczysko!
Też się mocno drapie Pani .
- Całym sercem jestem z wami !

Higienistka jest Aniołem .
Sypie głowy jak popiołem .
Dezynfekcja , ta już w toku .
Cisza spokój i po smoku .


poniedziałek, 13 marca 2023

ŻMIJA jest ostrożna

 Pełza Żmija przez las skrycie 
Bo po prostu dba o życie .
Pyta się Jelonek węża :
- Chodzisz Żmijo bez oręża ?

- Ależ skąd ! Jelonku drogi 
- Jad mam zawsze bardzo srogi .
- Użyć się go nie omieszkam 
- Póki w swoim lesie mieszkam .

- Przed kim chowasz się wśród krzaków ?
- Boję głupich się ataków .
- Wiem , że bardzo jest to dziwne ,
- Dmucham tylko tak na zimne ,

- Bólu zadać niepotrzebnie 
- Nie chcę . Moralność tkwi we mnie .
- Każdy myśli : Gad - to Żmija !
- A ta Żmija zło omija !

Nawet wie to taki Jeleń .
Każdy zwierz ma wiele wcieleń ,
Gdy na drodze stoi głupota 
Łukiem mija wręcz , huncwota .

ALIGATOR

 Patroluje rzekę sobie 
Hudson , przy każdym sposobie .
Raz przy brzegu , to znów w toni ,
W który miejscu się wyłoni ?

Tego nie wie nikt , na pewno .
Czasem sztywny jest jak drewno .
Przez dzień cały siedzi cicho
I czatuje jak złe licho 

Aligator . O nim mowa .
W rzece jest jak tkanka zdrowa .
Tylko płynie gdzieś padlina 
A natychmiast on ją wcina .

- Obrzydliwość bez przełknięcia !
- Smaczne ! Smaczne !
- Nie pojęcia !
- Tobie śmierdzi a mnie pachnie !
Aligator tu się żachnie .

Puścił mi na koniec oko 
i zanurzył się głęboko .
Przyczajony jest gdzieś na dnie .
Znów znienacka coś dopadnie .


KOGUT i KOKOSZKA rymowanka

 Kogut siedzi na patyku 
A Kokoszka jest w kurniku
Co sił w dziobie Kogut pieje
A Kokoszka z niego leje 

Kogut już ma chrypę w głosie 
A Kokoszka ma go w nosie 
Kogut z gniewu dziób czerwony 
A Kokoszka , że szalony 

Kogut pieje dosyć , basta 
A Kokoszka , zrób mi ciasta 
Na makaron do rosołu 
W którym znajdziesz się do społu !


ANAKONDA [ Dawid i Goliat ]

 Ogon się wśród pnączy wije ,
Grube cielsko , tylko czyje ?
Cień we wodzie bezszelestnie 
Zapowiada wstrętną bestię .

Wszyscy wieją , popłoch w koło 
Zrobiło się niewesoło .
Każdy śledzi to z daleka 
Jak się zbliży , to ucieka .

Anakonda na mokradła 
Sobie tak z wizytą wpadła .
Ma kutemu swe powody .
Przeczesuje wszystkie wody ,

Wszystkie bagna i mokradła ,
Żeby z głodu wnet nie padła .
Się nie darzy jej od roku ,
Na to nie ma wciąż widoku .

Jakaś taka ślamazarna ,
Jest z wyglądu nieco marna 
A to wszystko długa dieta .
Z braku laku , zje Mapeta !

Myśli jej przy zdechłej rybie ,
Może wreszcie gdzieś przydybie 
Lecz niestety , nawet ości ?
Pełznie dalej i wciąż pości .

Wpadła biedna w desperację ,
Głoda ! połknie na kolację . 
Już ma kończyć tę wędrówkę 
I przypadkiem , wciąga mrówkę .

Z Ameryki mrówka wredna ,
Jest w opałach w brzuchu , biedna .
Jest ta mrówka z Amazonii ,
Jak nie weźmie , jak przy dzwoni !

Anakonda już się krztusi ,
Chrząka , prycha i się dusi .
Tak skuteczny kwas mrówkowy ,
Wąż drętwieje do połowy .

Sępy z góry widzą danie .
Jedzą węża na śniadanie .
Ostała się tylko mrówka .
Taka była jej wędrówka .






piątek, 10 marca 2023

Bazie czy Kotki

 Czy to Kotki ? Czy też Bazie ?
Grunt , że są już , choć na razie .
Miły meszek , zapach miły ,
Podziw wszelki w nas wzbudziły .

Nie znam tu nikogo blisko 
Kto nie lubi to Kocisko .
Kto nie zrywa po kryjomu ,
Kto nie niesie je do domu ,

Kto nie daje swojej żonie ,
Kto nie trzyma we flakonie ,
Nie zaciąga się ich wonią ,
Posługuje się jak bronią .

Słowem , są prawdziwe Kotki .
Przeskakują wszystkie płotki .
Przy łagodnym ich sposobie 
Przybliżają nas ku sobie .

Czy to Kotki ? Czy też Bazie ?
Które kwitną choć na razie ,
Upiększając zewsząd pędy .
Wiosny Pani , są zapędy !


środa, 8 marca 2023

WEJCHEROWO GDZIEŻ TA WODA ?

 Wejherowo blisko morza .
Spadła na nich kara Boża .
Z kranu kap kap jest po woli ,
To za sprawą takiej koli ,

Tak uparta jest ta kola .
Mówi wszystkim : Hola ! Hola !
Chcesz się napić czystej wody ?
To se skocz na Antypody !

Chyba , że ci to nie pasi ?
Idź się poskarż Pani Kasi !
Pani Kasia cię wysłucha ,
Tylko powiedz jej do ucha .

Albo , wiadro weź ze sobą ,
Ktoś się skontaktuje z tobą .
Dasz mu suto do kieszeni .
W wiadrze ,, nic ' w wodę zamieni .

Piszą takie to instrukcje ,
Na wody ciąg obstrukcję .
Dobrze , że to nikt nie czyta .
Byłaby dopiero pyta !

sobota, 4 marca 2023

PAŃSTWO PELIKANOWIE

Pelikanowa do Pelikana  :
- Nogi mi ścierpły już po kolana 
- Siadaj na jaja , teraz zamiana .
Pelikan na to : - Dobrze kochana .

- Aż do wyklucia masz mi tu siedzieć !
- Masz nasłuchiwać ! Szmer każdy wiedzieć !
- Jajka obracać i wietrzyć proszę !
- A ja tymczasem piórek naznoszę .

Siedzi na jajach jak ta pokraka ,
Udaje w gnieździe śpiącego ptaka .
A tu , tymczasem, jajko pod brzuchem 
Wrzeszcząc ,się wierci przedziwnym ruchem .

- Pomóż mi wreszcie ! Ej ty ! Na górze !
- Nie mogę zrobić dziury w tym murze !
- W kurczę pieczone zmienię się zaraz !
Jaja wysiedzieć , co za ambaras ?!

Na krok Pelikan nie zrobi kroka .
Blisko , daleko , kwoka jest kwoka .
Pelikanowa ma go na oku .
Gasi zarzewie , działania w toku .

- Wychodź z arendy mój Pelikanie .
- Mama pisklaka już wydostanie .
I jak to bywa w porządnym domu ?
Krzywd zrobić dziecku nie da nikomu .

A pan Pelikan , z okazji przerwy 
Narodzin syna , zadbał o nerwy .
Wziął i poleciał na rybobranie .
Jeśli nie złowi , znów się dostanie .


piątek, 3 marca 2023

TRÓJMIASTO WARSZAWA I KRAKÓW

 Żadnym nie jest samotnikiem 
Gdańsk .To miasto nad Bałtykiem .
Gdynia blisko , blisko Sopot ,
Jakby co ? To żaden kłopot .

Nagle , Gdańsk w wielkiej rozterce !
Gdynia za nic pomóc nie chce !
- Własnych dosyć mam kłopotów !
- Zwróć się lepiej do Sopotu ,

- Lek najlepszy na twój kłopot ,
- Bliżej serca jest Ci Sopot .
- Chemii nie ma między nami .
Odwróciła doń plecami .

Obruszył się Gdańsk na Gdynię .
- W takim razie tak uczynię .
- Pogrążyłem się w kłopocie 
- Drogi miły mój Sopocie ,

- Do mnie Gdynia doń plecami ?!
- Na wzgląd jaźni między nami 
- Jesteś sąsiad mój zza płotu ,
- Pomóż pozbyć się kłopotu .

- Miły i drogi mój Gdańsku ,
- Pięknie mnie prosisz po pańsku .
- W jakimże jesteś kłopocie ?
- Da się rozwiązać w Sopocie ?

Pyta grzecznie Sopot Gdańska .
- Pcha mnie fantazja ułańska 
- I tak mnie niesie i niesie ,
- Że aż od środka rozniesie !

Przejęty dzwoni do Warszawy :
- Wiesz Warszawo , mam obawy ,
- Gdańsk wpadł w taką histerię ,
- Opowiada mi brewerie .

- Warszawa : Ślij do Krakowa ,
- W Krakowie instytucja fachowa .
Posłuchali w Krakowie Gdańska :
- To jest fantazja ułańska !

Warszawa i Kraków miasta ,
Sopot , Gdańsk , Gdynia z Trójmiasta ,
Angaż tyleż oficjeli
I nic się nie dowiedzieli .

Nosi fantazja ułańska 
Niczym jak ta Łaska Pańska 
Co , jeździ na koniu pstrym . 
Prócz wszystkiego , zgadza się rym .

To - to jest bujda na resorach ,
Głupotę rozwiozła po torach 
Która , w mig osiadła po miastach .
Jest to oczywiste i basta ! 


PELIKAN

 Dobry czas jest o tej porze .
Wybrał się Pelikan w morze .
Chciałby złowić jakąś rybkę .
Patrzy w lustro jak przez szybkę 

A w tej wodzie , żadnej ryby ,
Tylko wielkie Wieloryby .
Właśnie były po obiedzie .
Zjadły w morzu wszystkie Śledzie .

- Każdy orze tak jak może ,
- Mnie już morze nie pomoże .
Złapał biedak się za głowę .
- No to mam problemy nowe .

Leci , leci , otwarł dzióba ,
- Może wpadnie czyjaś zguba ,
- Może jakaś chuda mucha 
- Zaspokoi ssanie brzucha .

Lecz niestety płonne trudy .
- W krótkim czasie będę chudy
- Jak nie wrzucę coś do dzioba .
- Wielka szkoda ! Wielka szkoda !

Leci , leci , wciąż ptaszysko ,
Wreszcie jest już plaży blisko .
Zaskoczenie Pelikana .
Plaża w rybach jest usłana .

Złapał się za czoło lotką .
- Będę miał wyżerkę słodką !
- Nagrodzone moje trudy !
- I nie będę wcale chudy !

Z tą nadzieją biedak frunął 
I w piach plaży głową runął .
Skończył biedak żywot z głodu .
Żaden żal , z jego powodu !? 

czwartek, 2 marca 2023

CZŁOWIEK ?

Czy kobieta jest człowiekiem ?
Chyba , żeby  potem ? Z wiekiem ?
Jak się baba uczłowieczy 
I z kobiety się wyleczy !

Tak w ogóle , pojąć trudno .
Człowiek baba ? Raczej nudno !?
Bo jak dotrzeć do ,, człowieka "  ?
Brak tam mózgu , nad nim wieka !

Wyparował w kosmos , pewnie ?!
Czy w ogóle był w tym drewnie ?
Gadasz do niej całe życie 
Już rozumie . Nagle - wycie !

Wyje , jęczy i zawodzi !
,, Nie mów do mnie bo mi szkodzi " !!!?
Nagle upiór jak w operze !
Przysiąc może każdy , szczerze .

Sam się dziwię nieraz sobie 
Po co ja to dalej robię ?
Miast naciągnąć na łeb beret 
I się wyrwać gdzieś w cholerę .

Człowieczeństwo to tu we mnie 
Nie pozwoli na to pewnie .
To dla mężczyzn , kara taka ,
Że posiada biedak ptaka .

Jakby nie te fanaberie 
Całe życie miałbym ferie .
Weż , zawołaj : Ej ! Człowieku !
Brak reakcji . Tak od wieków .


 

KTO TO TAKI JEST TEN CWANIAK ?

Co za cwaniak , kto to taki  ?
Co wycina w koło krzaki 
Wokół stawu , wokół rzeki ,
Stawia tamy , grodzi cieki .

Czy go znacie ? Czy nie znacie ?
Ten gość mieszka w mokrej chacie .
Jeszcze śmieszniej , żeby było ,
Jemu tam jest całkiem miło .

Ma przytulnie , ciepło , sucho ,
Cisza , spokój , całkiem głucho .
W środku rzeki , mieszka w domu ,
Co nie śniło się nikomu !

Nic nie wadzi wokół woda .
Woda nie jest mu przeszkoda .
Co dzień pływa jak w basenie .
Dla niektórych , to marzenie .

Z inżynierem stanie w szranki 
Choć nie kończył budowlanki .
Twórca udanych efektów 
Bez obliczeń i projektów .

Budowniczy z wyższej klasy .
Stawia tamy , topi lasy ,
Łąki pola i zagrody .
To hydrolog , są dowody .

Pracowity drwal nad drwale .
Ścina krzaki , grube bale .
Ni siekiery , żadne piły .
Dwa siekacze , luz , bez siły .

Choć ma zęby , jest bezkrwawy ,
Lubi liście , mokre trawy .
Kłębi wióry , ściąga drzewa 
I się ciągle dobrze miewa .

Swą łopatą w wodę wali 
By się wszyscy jego bali 
By wiedzieli , kto zabłądzi ,
On tu cwaniak , on tu rządzi .

Jest to cwaniak . Kto to taki ?
No powiedzcie mam dzieciaki !
No powiedzcie nam bystrzaki !
Kto ten cwaniak ? Kto to taki ?


BÓBR KOLORYT

 Żył sobie w powiecie Brzeziny 
Bóbr , który lubił bardzo kpiny ,
Poważnie . Siedział Bóbr na brzegu .
Mówił : Zlepię tamę ze śniegu .

A z lodu , ja zrobię zagrodę 
W której to , zatrzymam wodę .
Połączę razem te budowy ,
I już rzekę będę miał z głowy .

A soplami lodu na dobre ,
Oznaczę fajną nową groblę .
Wiedzcie , przecież ja wszystko mogę .
Sam zbuduję na grobli drogę .

Niech wszystkim Bobrom będzie jasne ,
Na końcu drogi , miasto , własne !
Rzecz jasna , tylko miasto wodne 
Przepiękne , a jakże , urodne !

W nim będzie kanałów do woli ,
Też tamy , zbuduję , powoli .
Jeśli zechcę , to zrobię jeszcze 
Coś , coś , żebyście mieli dreszcze .

Zmęczeni wszyscy tak dosadnie :
Na pewno ! Ktoś do miasta wpadnie 
Jak już będzie stało gotowe .
Każdy , chce zwiedzić miasto nowe .

Tylko my Bobry podczas zimy 
Nigdy na dwór nie wychodzimy .
My Bobry , skromny lud radosny ,
W żeremi czekamy  do wiosny !

MECHA BEZ ECHA TRONIKA

 Czy to diesel czy benzyna ?
Nikt ich przecież nie zatrzyma 
W czasie jazdy czy rozwoju ?
Się którego tyczy boju ?

Sączą , piją , serca biją ,
Korbowody się w nich wiją .
Stuki , puki i pomruki , 
Terkoczące ciągiem druki .

takty , fakty i konszachty ,
Wielorakie katarakty .
Ciągi , drągi , wiatrołapy ,
Łapy , klapy na nich czapy .

Tranzystory , oporniki ,
Druty , kable , sterowniki .
Razem wszystko wzięte w kupę 
Ogarnięte jest przez lupę .

Mniejsze , większe , nie wiadomo ,
Czy dla zysku , czy pro bono ?
Z oszczędności być , wynika ,
Czy fantazji , in - czynnika ?

Jest zależne wszystko z puenty 
Z wychowania lub zachęty ,
Ideologicznej fali ,
Całkiem blisko lub oddali .

Wiatru , Słońca , Bytu Wody 
Wszystko , wszędzie ma powody 
W ostatecznym tworze dzieła .
Tak to się mniej więcej , wzięła .


środa, 1 marca 2023

NAD RZEKĄ BÓBR ŁOŚ i BÓBR

 Dla wspólnego , Bóbr jest dobra .
Łoś się żali tak do Bobra :
- Rzecz ta straszna , niesłychana ,
- Nie będziemy mieli siana .

- Że Bóbr mieszka sobie w Bobrze ,
- Znakomicie jest mu dobrze 
- To nie znaczy , proszę pana ,
- Że na Bobrze ma być tama !?

- I tak szybko , już od wczoraj ,
- Tu z bajorek są jeziora !
- Masz ty wszystkich Bobrze w nosie !
- Jeszcze my jesteśmy - Łosie !

Bóbr do Łosia :- To przesada ,
- Basen dla Łosząt , ma rada .
- Nie widzę żadnej obawy 
- Za to , znakomite trawy ,

- Po to robię te mokradła !
- Każdy chce mieć grube sadła .
- Zrozum Łosiu ! - Mianowicie ?
- Gdzie mokradła , tam jest życie !

POŁYKACZ OGNIA

 Codziennie w rynku jest jakaś frajda ,
Tancerz czy figlarz albo ciamajda ,
Skorzy widzowie , patrzyć na hecę ,
Chwilę myślową zająć dalece .

Siedzisz na rynku , popis mapeta ,
Co jedna feta , to jedna seta !
'' Jam jest rzemieślnik !! Jam jest artysta !!!
Jam wrażeń tych !!!  Jam kolorysta !!! "

To żadna zbrodnia , połykać ognie ,
Wciągać do ust , jak tlen swobodnie 
I nie poparzyć przy tym ust , nosa ?
Wciągać , wydychać gardłem herosa !?

Zamykać buzię , połykać ognie ,
Potem wywalać z buzi pochodnie .
A ognie skaczą ! Zaczarowane !?
Jakby są zimne i okiełznane !?

Niby z maszyny dżwięczą jęzory 
Dając spektaklu istnień pozory !?
Delicje życia !? Samoczynniki !?
Umierające w mig zarodniki !?

Klaun to czyni . Niewiedzy całkiem .
By zadowalać poklaski miałkiem 
Sam się mianując nad ponad siebie !
Być kimś choć chwilę lepszym od ciebie !

I to już Koniec jest widowiska .
Każdy mógł patrzeć na Koniec z bliska .
Lecz jak ten klaun , nic nie osiągłe 
Łykli w niewiedzy wrażenia ciągłe .

poniedziałek, 27 lutego 2023

KRECIK

 Do póżnego wieczoru 
Nie miał Krecik humoru .
Grzało Słońce gorące ,
Nie mógł chodzić po łące .

Już Wiatr schłodził powietrze .
- To się wreszcie przewietrzę .
- Kretowiska mam dość ci .
Wyszedł Krecik z ciemności .

Wyszedł , usiadł na łące ,
Widzi Gwiazdy świecące ,
Między nimi Rogala ,
Doń się głośno przechwala :

- Jestem Srebrny Miesiączek ,
- Wśród Gwiazdeczek jak pączek .
- Witam Ciebie Kreciku ,
- Dam Ci srebrnych promyków .

- Żebyś niemiał ciemności ,
- Byś przyjmować mógł gości .
- Byś już nie był samotny ,
- Nigdy więcej markotny .

Podziękował serdecznie :
- Żyj Księżycu nam wiecznie .
- Życie swoje odmienię .
Zabrał Krecik promienie .

Światła nigdy nie gasną ,
Teraz w domku już jasno .
Myszka , Chomik są w gości .
Cieszą Kreta radości .

Skrzy promieniem Księżyca ,
Krecik jasne ma lica .
Rozświetlają humorem .
Rad Kret będzie wieczorem .

CHOMICZA RODZINA

 Do małej norki prowadzi ścieżka 
W której rodzinka Chomiczka mieszka .
Chomik , Chomiczka i Chomiczątka 
Razem z małymi , mieszka ich piątka .

Chomiczek rankiem , potem wieczorkiem ,
Przemierza pola z ogromnym workiem .
W ostrym ściernisku wciąż się przedziera ,
Kłosy pszenicy i żyta zbiera .

Znosi Chomiczek do swej spiżarki 
Aż wszystkie zbożem zasypie garnki .
Wszystkie komody , wszystkie sąsieki 
Aż mu na buzi wyjdą wypieki .

Z tego zmęczenia i tego znoju 
Tak wycieńczony , gruchnie w pokoju .
Lecz nie na długo ten spokój sielski ,
Kiedy dzieciaki w sposób anielski ,

Co sił im wlezie , skaczą brykają ,
Za grosz spokoju tacie nie dają .
Nie gniewa wcale na nie się tata .
To dla rodziców taka wypłata .

No cóż , że łapki bolą , brak siły ,
Nie jęknie , by się dzieci bawiły.
Chomiczka patrzy , jakże mu rada .
Wie to na pewno , miłość nim włada !

PANDA

 Stoi Panda na werandzie .
Wymachują wszyscy Pandzie .

Mała Ala , mama Ali ,
Z nimi reszta , Pandę chwali .

Mała Ola , mama Oli ,
Wymachują jej do woli .

Też do Pandy , aż się pali 
Z całych sił , As od Ali .

A od Oli , mały kotek 
Wziął , przeskoczył szybko płotek .

Siedzi sobie na werandzie 
I przymila się też Pandzie .

Co za granda ?  Taka granda !
Na werandzie stoi Panda !

Niespodzianka jest niezwykła .
Panda do niej nieprzywykła .

Panda jednak , mimo wszystko ,
Ukłoniła im się nisko .

Za to wszyscy biją brawa 
Bo to jednak , wielka sława .


sobota, 25 lutego 2023

MIŁY CHOMICZEK

 Na ulicy Chomik stoi 
I nikogo się nie boi .
Niech ktoś stanie mu na drodze ?
Zbeszta zaraz typa srodze 

I pogoni , jakby trzeba .
Supermen z samego nieba !
Choć malutki na dwa cale 
Nie zamierza bać się wcale 

Wręcz przeciwnie , moc odwagi ,
Jak sam Harnaś bez ciupagi 
Chomik zmienia się w Padalca 
I harata komuś palca .

Nie dotykać i omijać !
Może Chomik pozabijać !
Jak mu tylko wejdziesz w drogę 
Możesz przeżyć straszną trwogę !

Istny Polak !  Z krwi i kości !
Jak Sarmata Jego Mości !
Nie da sobie dmuchać w kaszę !
Cechy , narodowe - nasze !

Chrońcie z całych sił malucha 
By nie stracił nigdy ducha !
Ducha walki ! Życia ducha !
Najlepiej - kochać malucha !!!

CHOMIKA ŻYWOT CIĘŻKI

Tak od dawien , z dawien dawna ,
Jest na świecie spółka jawna .
Kto obsiewa zbożem rolę ,
Chomikowi daje dolę .

Za pszenicę , jęczmień , żyto 
Chomik bierze sute myto .
Każde ziarnko , które spadnie ,
Poogląda , skrzętnie , ładnie ,

Do kieszeni schowa sobie ,
Z dwóch stron pyszczka , ma je obie .
Zdobycz znosi do swej norki 
A w tej norce , stoją worki 

Aż po brzegi pełne zbożem .
Więcej zmieścić się nie może 
Jednak , Chomik chytra bestia .
Żadna to dla niego kwestia .

Ma w kopaniu tyle wprawy .
W górę wciąga dwa rękawy ,
Zabuksuje pod trawnikiem 
Nową skrytkę ma piernikiem .

Żniwa w polu rolnik kosi ,
Chomik , proso , jęczmień znosi .
Ciągle znosi , do jesieni 
Chomikuje , się nie zmieni !

Zbiera , zbiera , aż nazbiera .
Zimą leży i pożera .
Ledwo wiosną słońce świeci ,
Już zamiata co podleci .

I tak ciągle , do jesieni .
Dom w spiżarnię znów zamieni .
Znowu zboża pełne worki .

Jestem Chomik ! No cóż !? Sorki !

 

środa, 22 lutego 2023

CHOMIK

 Wyszedł chomik na spacerek ,
W plecki wieje mu wiaterek ,
Więc na plecki , wdział plecaczek 
I wędruje nieboraczek .

Między zboża idzie miedzą ,
Z góry wróble już go śledzą .
Wiedzą , chomik chomikuje ,
Może czymś ich poczęstuje ?

Jest to chomik , chytry strasznie !
Jak na ptaszki , jak nie wrzaśnie !
Szczeka , warczy ! Piesek jaki ?
Odleciały wszystkie ptaki .

Jak przystało na chojraka ,
Zebrał zboże do plecaka .
Zaniósł szybko do spiżarki 
I zapełnił wszystkie garnki .

Wróble i tak wszystko wiedzą .
Chomik mieszka tuż pod miedzą .
Podglądały go ukradkiem ,
Tuż za krzaczka , całym stadkiem .

niedziela, 19 lutego 2023

Koło histori

Dawno , dawno , dawno temu ,
Gdy nie znano jeszcze dżemu ,
Ledwo co odkryli koło ,
Życie wiedli na wesoło .

W samej rzece Nil , w Egipcie ,
Turystami byli Hipcie .
A Tygrysy , każdy łysy ,
Zdobywali w Tatrach Rysy .

Piękna Kleo , z nią Cezarek ,
Mieli w Gizie swój bazarek .
A co czwartki i co piątki ,
Sprzedawali tam pamiątki .

Szła procesja z Europy :
Dzieci , baby i ich chłopy .
Ciągli pod Jerozolimę ,
By Arabom robić limę .

Nie obeszło się bez dzwonka ,
Czy łuk brwiowy , czy limonka .
Na sam koniec tej pielgrzymki ,
Pobili się o rodzynki .

Tyle było tej hołoty .
Wszyscy głodni co do joty .
Chcąc czy nie chcąc , brakło jadła .
Inwestycja cała padła .

Bez namysłu i w pośpiechu ,
Bez odpustu , w ciężkim grzechu ,
Wszystko , co po drodze było ,
Każdemu się przykleiło .

Piękną Kleo i Cezarka ,
Ograbili ich z zegarka .
Co tam było , mele pecie 
Rozrzucone są po świecie .

To są dzisiaj takie składy ,
Że obejrzeć nie da rady .
Tyle tego , dla kultury ,
Że Świat przez to , jest ponury .

Bo co drugie , to jest z wędki .
Kodeks każdy wciąż jest miętki .
Hipokryzja , zewsząd złości ,
Te , odwieczne są wartości .

A na koniec tej historii ,
Proste koło w ciągłej glorii .
Koło , ciągle ma krągłości ,
Co , bezsprzecznie wielu złości .

sobota, 18 lutego 2023

BOBO

 Wycie słychać znakomicie .
Wilki nocą co robicie ?
Rozmawiamy między sobą ,
W lesie , nocą , chodzi Bobo .

Leśna płocha my zwierzyna ,
Nam potrzebna jest pierzyna .
Schować się musimy czasem ,
Kiedy Bobo chodzi lasem .

Wciąż wyjemy do Księżyca 
Czy to deszcze czy śnieżyca .
Pora roku nie gra roli .
Co noc Bobo się gramoli .

Nawet Księżyc , kiedy zamęt
Robi z nami głośny lament .
Że nie słychać go na fonii ?
W ultradzwiękach łezki roni .

Gdy zobaczy Bobo z góry ,
Biedak chowa się za chmury .
Trzęsie się jak galareta 
Za nic nie chce na omleta .

Bobo złapał by Księżyca 
I usmażył by mu lica ,
Jajecznicę na patelni .
To musimy być tu dzielni .

Więc to wycie , głośne w nocy ,
Służy nam tu do pomocy ,
By przegonić to złe Bobo ,
By nie zjadło już nikogo !



czwartek, 16 lutego 2023

GOTÓWKA

Co za koszmary , co za udręka ,
Pęka mu głowa , głowa mu pęka !
I żaden proszek , żadna tabletka 
Tu nie pomoże ! Gdzie portmonetka !?

A w niej : Dolary , euro , tysiączki ,
Które przechodzą z rączki do rączki ,
Nie jakieś karty i jakieś bliki ,
Bez tej gotówki , zazna paniki .

Zna on życiową , jasną zasadę :
Nie posmaruję , to nie pojadę .
Więc ta gotówka , jest jak oliwa ,
Smaruj gdzie trzeba , a będą żniwa .

Żadne przelewy i żadne czeki ,
Tylko gotówka , działa przez wieki .
Gotówką babcia , dziadek gotówkę 
A teraz wnuczek , ma łamigłówkę .

Portfel zabrali , okradli wnuczka .
Przyszło zapłacić ? Może nauczka ?
Choć sprawiedliwość jest nierychliwa ,
Jak już zaboli , jakże prawdziwa !?
 

ĆWIREK EMLEK <> ĆWIRKA EMILKA <> ZEFIREK

Ciepły łagodny , Zefirek miły ,
Pała w niebiosach z Leszna do Piły .
Cudowne hafty snuje i przędzie ,
Miła koronka wiaterku wszędzie .

Ćwirek Emilek dobył skrzydełka , 
Wzniósł się na wietrze , lata i ćwierka .
Ćwir , ćwir , ćwir woła , choć tu Emilka ,
Przybądż szybciutko do swego Ćwirka .

Zefirek tańczy , ładna pogoda ,
To polatajmy , każdych  chwil szkoda .
Słyszy Emilka ćwir , ćwir ,ćwir Ćwirka ,
Macha skrzydełka , jest u Emilka .

Cieszy Emilek , cieszy Emilka ,
Razem szczęśliwi Ćwirek i Ćwirka .
W obłokach nieba , w chmurkach pałają ,
Lubią Zefirka , spółkę z nim mają .

Ciepły Zefirek , miły , łagodny ,
Usnuł im dywan , jakże wygodny .
Zefirek z Leszna dmucha do Piły ,
Dwa ptaszki niesie , o czym marzyły .

Ćwirka Emilka , Emilek Ćwirek ,
Płyną dwa ptaszki z nimi Zefirek
Emilek Ćwirek , Emilka Ćwirka ,
Suną dwa ptaszki obok Zefirka .

I doleciały , do miasta Piły ,
Siadły na krzaczku i sobie śniły ,
Jak to w obłokach , pała Zefirek ,
Ćwirka Emilka , Emilek Ćwirek .


wtorek, 14 lutego 2023

KAPIBARA

 Jak Świat stary Kapibara ,
Lubi wodę i cygara .
A ponieważ to Łacina ,
Liście koki również wcina .

Na spotkaniu z Anakondą ,
Zadowala się być sondą .
Jakoś się w żołądku mieści 
Mimo metra i trzydzieści .

Gdy zahaczy o Kajmana 
No cóż , na ząb wchodzi cwana .
Przy spotkaniu Jaguara 
Jak z balona schodzi para .

Zaś , gdy z drzewa zleci Harpia ,
Bierze w szpony ją jak Karpia 
I wzlatuje z nią do gniazda .
W gnieżdzie na wyścigi jazda .

A Piranie , rzeczne dranie ,
Przy niej są na zawołanie .
Tylko słychać jest bąbelki ,
Migiem znika balon wielki .

Kiedy chodzi sobie Puma ,
Kapibara nic nie kuma .
Nie jest w stanie zrobić kroku 
Po tak pięknym Pumy skoku .

Jeszcze , sprawa Ocelota .
Ignoruje trochę kota 
Bo ma futro piękne w cętki .
Lecz to kot jest , szybki , giętki .

Przez cygara,  te przywary 
Wszystkie prawie , Kapibary .
Resztę , winna jest ta koka !
Otumani nawet smoka !





sobota, 11 lutego 2023

TO DZIĘCIOŁA TA ROBOTA

 Stara kowalska porządna szkoła .
Dobra robota , tylko Dzięcioła .
Taki fach ptasi , przy twardym dzióbie ,
Gdzie się przystawi , wszystko wydłubie .

Usiadł raz Dzięcioł na Starym Dębie ,
Wióry wokoło , jakby na zrębie .
Stuka i puka , puka i stuka ,
Czegóż ten dzięcioł w tym drzewie szuka ?

Nie umniejszając żadnego faktu ,
Dzięcioł z mozołem , ciągle do taktu ,
Bada , prześwietla , w cichej pokorze ,
Rozległe blizny w Dębowej korze .

Wszelakiej maści są tam robale ,
Które bezwzględnie ranią Dąb stale .
Gdy już wytropi te złe gamonie ,
Jest najedzony , siada na tronie .

Jak to Dzięcioły , ptaki kowale ,
W pniach wykuwają dziuple wytrwale .
A inne ptaki , dzięki hojności ,
Mają swe domki po znajomości .

Idziesz do lasu , widzisz Wiewiórki .
Dzięki Dzięciołom mają komórki .
Czy to jest lato , czy zima może ?
Mają schronienie o każdej porze .

Mała Sóweczka , Sikorka także ,
Cieszą się z dziupli , wszystkie , a jakże !
Mieszkają w dziuplach , również Dzięcioły !
Wiadomo przecież , nie są matoły !


ZIELONY DZIĘCIOŁ

 Żadna dziwota . Toż to się dzieje .
Toż to Zielony Dzięcioł się śmieje .
Śmieje się z tego , że inne ptaki ,
Mają na sobie cienkie kubraki .

Z nim nie zimują , w ciepłych są krajach ,
On zaś się czuje , jak na Hawajach .
Hasa na mrozie w śniegu po skrzydła ,
Chichoce ciągle , heca , bez mydła .

Choć tęga zima , szczypiące mrozy ,
Ciągle się chichra , bez żadnej zgrozy .
A wręcz przeciwnie , jemu się zdarza 
Ślizgać na lodzie , w śniegu się tarzać .

Orły odbijać - selfie śniegowe ,
Pióra otrzepie i jest gotowe .
I jak przystało na morsa , bracie ,
Zimą zimuje , w igloowej chacie .

Inne dzięcioły na jego temat ,
Twierdząc dyskretnie , mają dylemat .
Mówią po cichu , Dzięcioł Zielony 
Jest to nasz kuzyn , ale , szalony !

psss .

czwartek, 9 lutego 2023

tylko dziura

 Wiecznie głodna , z pustym brzuchem ,
Łyka co chce jednym ruchem .
Wcina wszystko , jest bezkarna 
W galaktyce - Dziura Czarna .

Jak ta Orka w Oceanie ,
Je Planety na śniadanie 
A na obiad , wsysa Słońca 
Od początku aż do końca .

Jeśli chodzi o Księżyce ,
Bledną lice im w panice .
Umykają w skraj przestrzeni 
Myśląc tak , że coś się zmieni .

Lecz to bzdura , istna brednia ,
Nieodzowna jest tragedia .
Inszej pożre nie od razu ,
Wyśle po nich Widmo gazu .

Byt kosmicznym jest potworem .
Gaz oplecie ich jęzorem .
Słychać smutek , płacz i lament .
Westchnął obłok muzą zamęt .

Targi wieczne , Kosmos bazar ,
Tandem Dziura w aurze Kwazar .
Nabierają w pęd praktyki ,
Łakną całe Galaktyki .

Czarna Dziura niespożyta 
Ani chwili nie jest syta .
Dalej chwyta i pożera ,
Bardziej większa jest hetera .

Olbrzym balon z dziurą w brzuchu
Kręci się w świetlistym ruchu .
Wir zatacza większe kręgi ,
Coraz bardziej balon tęgi .

Spotykają się dwie Dziury 
Kosmogonia jęła wióry .
Zagryzają kanibale 
Nawzajem się jedząc stale.

Jedna w drugiej siedzi w brzuchu 
Potęgując prędkość ruchu .
Istny Cyklon !  Miarą - Mega !
Nicość !  Alfa i Omega !

wtorek, 7 lutego 2023

DRONY

 Czy to kruki czy też wrony ,
Wiedzą ptaki co to drony .
Przyglądały się raz bacznie ,
Kiedy tylko latać zacznie .

Jak już wzniósł się pod niebiosa ,
Podniósł kruk do góry nosa ,
Zaczął krakać , Jak kruk kraka :
- Wrono ! - Lata , patrz . Pokraka !

Wrona szybko dziób do góry :
- Nawet wzniósł się ponad chmury .
- Jeszcze kręci w górze bąki 
- I przegonił lisa z łąki !

- Niebywałe ! - Niebywałe !
- Muszę to to mieć na stałe .
Kruk dziób rozdarł tak szeroko ,
Że wypadło by mu oko .

Zakrakała wrona kruka :
- Latać tym to wielka sztuka .
- Może sztuka jest dla wrony ?
- Ja wymiatam jak szalony !

Podniósł skrzydła , ruszył lotki 
I jak ptaszek młody , wiotki ,
Siadł na dronie , wziął za stery  ,
Szczaił szybko te bajery .

Nie myślała długo wrona 
I migusiem , hop na drona .
- Dawaj w górę mój pilocie !
- Czuję się jak w samolocie !

- Dobrze wrono , daję czadu .
- Lećmy szukać gdzieś obiadu .
Wziął azymut - Katowice .
Na mecz schodzą się kibice .

Oba ptaki ssie wątroba .
Czas najwyższy coś do dzioba .
Frytki , pizza , polędwica ,
Ekwipunek jest kibica .

Stadion w dole , w górze statek ,
Za sterami kruk gagatek .
Cwana wrona patrzy z góry 
I kanapkę cap w pazury .

Zdębiał kibic , rozwarł japę .
- Jedną z głowy mamy gapę .
- Nad trybuny przeleć nisko .
- Spójrz , kiełbasy jest skupisko .

- Gapowiczów też tam wielu .
- Dobrze wrono , mam na celu .
Nadlecieli , oblecieli ,
Cały worek żarcia wzięli .

Na stadionie zamieszanie .
Każdy tam ma inne zdanie .
Nikt nie słucha , krzyczy każdy 
I jak każdy , że jest ważny .

Nie przeszkoda , na młyn woda .
- Pani mi kanapki poda !
Nie skapował nikt , że ptaki .
Pomyśleli : - UFO jaki ?

Jak to wrony , jak to kruki ,
Są mistrzami chytrej sztuki .
Nam się zdaje , że krakanie ,
A to mądre , ptasie zdanie .

poniedziałek, 6 lutego 2023

KARA KUM

 Kara Kum pustynia dzika 
Stuka , dudni ,strach przenika !
Krzyki słychać , słychać piski ,
Śliska morda , ogon śliski .

Piły dżwięki demoniczne ,
Chimery iluzoryczne ,
Zagrożona cała strefa .
Blisko wije się wąż Efa !

Nasłuchuje przez radary 
Wszystkie trzaski z każdej szpary ,
Nawet chrapiąc w niebogłosy 
Też , rozróżnia wszystkie głosy .

Mały Jeżyk wyszedł z norki 
Pod oczami wciąż ma worki.
Choć go wzięła ostra drzemka ,
Jest to tylko mała ściemka .

Nie przespana cała nocka .
Była wczoraj ciężka młocka .
Ledwo zmrużył co oczęta 
Znów powstrzymać ma natręta !

Choć milutki i malutki 
Z Efą są nie miłe skutki .
Wie z autopsji Jeżyk mały ,
Nerwy nigdy nie zadrżały .

To jest woj nad wszystkie woje .
Z Efą toczy ciągłe boje .
Cóż , że Efa jadem godzi ,
Bohaterstwo się w nim rodzi .

Cios śmiertelny wąż wymierza ,
Chce ugodzić jadem Jeża ,
Paraliżem przeszyć serce 
I zatopić jad mu w nerce .

Mały Jeżyk , woj nad woje ,
Ma sposoby na to swoje .
Szybki jest jak strzała z łuku ,
Ciągle robi mu a kuku .

Wąż zwycięstwa pewny prawie .
W głowie myśli,  ma o sławie ,
Gdy pokona w boju Jeża ,
Z większą siłą więc uderza .

Już na szali jest zwycięstwo 
Lecz , Jeżyka wielkie męstwo 
Przechyliło szalkę wagi 
I z uwagi i odwagi .

Spostrzegawczy Jeż był bardziej ,
Błyskiem Efa wziął za gardziel .
Efa zrobił tylko oczy 
I sielanka znów się toczy .

Bardzo miły Jeżyk mały ,
Rezolutny i wspaniały ,
Robi sobie drzemkę w norze ,
Póki znów go coś nie zmorze .

Czy też nocka , czy też dnieje ,
Choć sam piasek , wciąż się dzieje .
Kara Kum pustynia dzika ,
Strach z odwagą się przenika .


ROZPUSTA

 Usta - wargi ! Wargi - usta !
Różne ludzie mają gusta .
Usta - wargi ! Wargi - usta !
Tak ! - Cudowna jest rozpusta !

Weż w swe usta jej języczek 
Ona w zamian tobie smyczek .
Nie rób uwag . Żadnej skargi .
Wargi - usta ! Usta - wargi !

Raz jej usta raz języczek ,
Jej zaś w usta daj swój smyczek .
Po perwersji urokliwej 
Do zamiany dąż wnikliwej .

Smyk języczek język smyczek
Raz strumyczek raz promyczek .
Świeci słońce płynie woda
Dziewczę słodkie - jak jagoda !

Usta - wargi ! Wargi - usta !
Seksi homar  !  Seks langusta !
Usta - wargi ! Wargi - usta !
Jak cudowna jest rozpusta !?

Hejże wina !  Hejże za to !
Lato - wiosna ! Wiosna - lato !
I szampana ! Pijmy za to !
I ja na to ! Jak na lato !


KOMÓRKA

 Gdy za oknem szaro , buro ,
Nie rozstaję się z komórą ,
Uruchamiam klawiaturę 
By przeglądnąć każdą bzdurę .

Cóż innego znależć w sieci ?
Kiedy w sieci , same śmieci !?
Co chce każdy i dowoli .
Szczęście !?  Sieć jest bez kontroli !?

Jak się przyjrzeć temu z bliska ,
Występują wciąż zjawiska 
Te od wieków , nie zmienione ,
Ciut w zapisie , odmienione .

Wciąż głupota ma poparcie 
Z każdej strony , prze uparcie .
Najmądrzejsza jej perswazja ,
W odwet , cięższa jest inwazja .

Owczym pędem oceany ,
Do cynicznej dążą zmiany .
Im , czym prędzej ogłupieni,
Przez lewactwo , zniewoleni .

Patrz na Niemcy !  Patrz na Rosję !
Przepatrz mądrze ! Widzisz torsje ?!
Ten sam wynik , co stulecie ,
Gdy się z Życiem - gra na flecie !!!