Strony

wtorek, 2 maja 2023

GDZIE ZIMUJĄ RAKI ?

 Nie brakuje nam strumyków .
W tych strumykach małych smyków .
W jednym takim żyją Raczki ,
Takie małe Nieboraczki .

- Zima dłuży , szczypią mrozy ,
- Przeżyć nie chce nikt tu zgrozy .
- Strumyk wąski , woda płytka ,
- Ruszyć trzeba nam z kopytka .

Obgadują z sobą Raczki 
Jak wytyczyć stawu szlaczki .
Prostą drogę tak obaczyć ,
By mógł każdy Raczek raczyć .

Iść do stawu , żeby zbadać ,
Czy się stawek może nadać .
Czy szeroki , czy głęboki ,
Czy w nim spędzą długie roki ?

Czy odnajdą w nim kubraczki 
Grube , ciepłe , z piórek kaczki 
I się Raczki w nie odzieją ?
Chcą wyruszyć z tą nadzieją .

Krokiem raczym tak ruszyły ,
Raz do przodu , raz na tyły ,
Potem jeszcze kroczek w boczek ,
Miną im już cały roczek .

Wędrowały dwa bez mała 
Ach ! Ta Zima długo trwała .
Z samych Andów bieg strumyczek ,
To im Zima , dała pstryczek .

I po długiej dość wyprawie ,
Znaleźli się wreszcie w stawie .
Małe Raczki Nieboraczki 
Ciepłe mają już kubraczki .

- Uśmiechnięte mamy miny .
- Zimy już się nie boimy !
- W życiu ważna jest odwaga .
- W trudnych chwilach , tak pomaga !



KACZKI PŁYWACZKI

- Raz jest lepiej , raz znów gorzej .
- Przecież nikt nam nie pomoże .
Żali Kaczka się Kaczora  .
- Zbliża się wylęgu pora .

- Musisz stać pod dziuplą samą 
- Z racji , że ja jestem mamą .
- Będę puszczać z dziupli 
- Wolno , by się nie potłukli .

- Wszystkie razem zgoń na dole ,
- Zorganizuj im przedszkole .
- Po kaczątkach , sama z frunę ,
- Z troską wezmę na lagunę .

Przyszedł wreszcie dzień radości .
Kaczor miał się na baczności .
Poszło wszystko gładko z płatka ,
Pływa w wodzie już gromadka .

Słodkie , żółte , podpalane ,
W rządku zorganizowane 
A na czele , tata kaczy 
Na nie wszystkie bacznie baczy .

Mama daje nura wtenczas 
Gdy ją tata tak wyręcza .
Wiotkie zbiera słodkie trzciny ,
By pojadły jej dzieciny .

Tak się mają trzy miesiące 
Potem , duże są już brzdące .
Odlatują mamy , taty ,
bo już mają własne chaty .

ŻURAWINA

Stoi Żuraw w Żurawinie .
- Nic mnie teraz nie ominie !
- Cała moja Żurawina !
Wziął się za nią , no i ? Wcina !

- Sama słodycz , witaminka !
Uśmiechnęła mu się minka 
Nie na długo , ot mu zrzedła 
Zbledła , a na koniec zwiędła .

Cóż tu nagle ?! Za plecami ,
Potyka się z Żurawiami .
Przyszły takie dwie przybłędy 
A ogromne w nich zapędy !

Rzuciły się w Żurawinę .
Żuraw ma skwaszoną minę .
Wygłodniałe dwa ptaszyska 
W dzioby pchają jak do pyska 

Ze chciwością co popadnie .
- Żreć jak świnie to nie ładnie !
Aż z wrażenia rozwarł dziuba 
Z jego siostrą , jego luba !?

- No , no , drogie panie ,
- Mi się już nic nie ostanie !?
- Tyś nażarty już do syta 
- Spadaj Żuraw od koryta !

Przyszła też tu , do Żurawi ,
Taka moda i się pławi .
Pląta słowa , złość z głupotą 
Dość , że rani , to z ochotą .

Spuścił Żuraw swe powieki 
I odleciał , w Świat daleki .
Żurawice , w Żurawinie ?
Już z pewnością to ominie !

poniedziałek, 1 maja 2023

ZYCUŚ TŁUŚCIOCH

 Wieki woda w rzece płynie ,
Przędzie przędzę w pajęczynie ,
Nić do nici , sieć do sieci ,
Coś się złapie , coś w nią wleci .

Jad się jątrzy , cieknie ślina ,
Naprężona mocno lina ,
Pajęczyny drgają nici ,
Czyha w środku , pająk tyci .

Zycuś Tłuścioch  w pajęczynie 
Z nudów huśta się na linie .
Wzrok po ścianach pustych wodzi ,
Wnet biedaczek się zagłodzi.

Trzyma nerwy swe na wodzy .
Ludzie są dla niego srodzy .
Muchozolu aromaty 
Śmierć roznoszą jak armaty .

Muszych trupów całe stosy .
Jeżą się pajęcze włosy 
Na czuprynie , na odwłoku ,
Żadnego w przyszłość widoku .

Takich czasów nie pamięta .
Spuścił Zycuś swe oczęta 
By się wynieść stąd za progi .
Przed nim kawał ciężkiej drogi .

Życie z ludźmi niepodobna ,
Poniewierka mu nadobna . 
Więc opuścił straszne dwory 
By nie umrzeć , nie być chorym .

A ci ludzie , jak to ludzie ,
Żyją w ciągłej swej obłudzie .
Trują siebie , wszystko w koło 
Jak to głupcy . Wciąż wesoło .