Strony

czwartek, 26 października 2023

GAWIAL

 W całych Indiach , plotka niesie ,
Że mieszka Gawial w Gangesie .
Nie jest to kuzyn Pawiana 
Ani inna małpa znana .

Ani jakaś złota ryba 
A nawet srebrna , no chyba ,
Że może być , ryba szara ,
Prehistorycznie stara .

Gdy Gawial ma powody ,
Po prostu wychodzi z wody .
Więc to to , jest coś innego ,
Do ryby nie podobnego .

Ponoć Gawial się opala .
Jeden reporter ustala ,
Że leży sobie na plaży ,
Gdy sobie dżemie , to marzy .

Marzy sobie o Gangesie ,
Że tak pięknie jest jak w lesie ,
Że szumi woda dokoła 
I nikt o jedzenie nie woła .

Puki co , Ganges dzika rzeka ,
Nikt z Gangesu nie ucieka .
Życie w nim całkiem dostatnie 
Można to rzec , delikatnie .

Ganges jest wielki , święta rzeka ,
Wieki czczona przez człowieka .
Gawial też święte jest zwierzę .
Też czczą go Hindusi szczerze .

Jest w Indiach tyle świętości 
I jak na razie , to dość ci ,
Żeby Dziwne Krokodyle
Żyć tam mogły , to na tyle.

środa, 25 października 2023

Na ssaniu !

 Przy pogodzie , nie pogodzie ,
Brodzi ptak po kostki w wodzie .
Rusza  prawie się nie znacznie ,
Obserwując wszystko bacznie .

Czapla , weszła w rozlewisko 
A wokoło , błota blisko .
Stoi , myśli nad tym błotem ,
Czy nie wrócić się z powrotem .

- Jestem dziś rozdygotana .
- Wpaść mogłabym po kolana .
- Jeszcze , jak mnie zassie błoto ?
- Tu się mi rozchodzi o to !

Dalej stoi nieruchoma .
Teraz , w wodę jest wpatrzona .
Tuż koło niej , brodzik płytki ,
Małe rybki są jak frytki .

Aż ją kusi , wziąć na dzioba ,
Strasznie ptaka ssie wątroba .
Ciężko oprzeć się pokusie .
Przezwyciężyć uda mu się ?

Dziobie rybki , jedną , drugą 
I podąża za ich smugą .
Po kolana stoi w błocie ,
Już jest pewnie po robocie ,

Bo ją w chwilę zassie błoto ,
Nie chodziło przecież o to .
I , nadchodzi straszna chwila !
Czapla w górę ! Pod nią mila .

Tu nie chodzi przecież o to ,
Żeby wpaść po szyję w błoto 
Ale , umieć wyleźć z błota !
Ponoć , jest to ważna cnota !

poniedziałek, 23 października 2023

PIECHOTĄ !

Szedł piechotą pan Piechota 
Nagle , przeszła mu ochota .
- Maszerować nie chce mi się  
- Pojechałbym , widzimisię .

- Mam w kieszeni ponad stówkę 
- No to dzwonię po taksówkę .
I jest TAXI , jak tra lala 
A za kółkiem niby stara ,

Niby baba , niby brzydka ,
Niczym facet , nie kobitka ?
- Dokąd ?!!!
Grubym rykła basem .
Pan Piechota już za lasem !

Już za górką ! Już za górą !
Pod deszczową już jest chmurą !
Idzie szybciej ! Niebywałe ?!
To , zostało mu na stałe !!

Pan piechota wciąż piechotą 
Spaceruje tak z ochotą.
Woli przełaj , zamiast drogą ,
Puki nogi chodzić mogą .

Jest to ponoć wielka cnota ,
Jeśli znowu jest ochota .
Równie ważna jest pokora 
Nawet , jeśli wskrzesi zmora .


LODY NA PATYKU

Stukły razem się Żółwiki 
Żeby dobre mieć wyniki ,
Żółwik Żółwia , Żółw Żółwika ,
Biznesowa retoryka .

Jak to bywa w tym biznesie ,
Kręcą lody dwa kolesie  ,
Na patyku kręcą lody 
W obopólnej pełni zgody .

Lód , substancja jest nie trwała ,
Okresowo tylko stała .
Specyficzne więc czynniki
Mogą przynieść tu wyniki .

Zmienna przecież jest pogoda ,
Tak w biznesie stała zgoda .
Temperatur wciąż wahania ,
Stąd są duże też wyzwania .

Kilka stopni zmiany starczy ,
Każdy z nich nawzajem warczy .
Lód topnieje , cieknie woda ,
Między nimi pęka zgoda .

Zamiast lody na patyku ,
Pokłóceni są po byku .
Goły patyk , woda płynie ,
Nikt nie myśli o swej winie .

Żółwik Żółwia stuknął głową 
Aż tak mocno , że nie zdrowo .
Wniosek taki w tym zakresie :
Gdzie brak zgody , po biznesie !