Strony

wtorek, 21 grudnia 2021

       WRÓŻKA ZĘBUSZKA 

Gdy dorasta każdy malec ,

W buzi trzyma ciągle palec ,

Albo mamla sobie kciuka ,

Albo w buzi czegoś szuka .


I choć często brudna ręka ,

Żaden maluch nie wymięka .

Nie jest z niego żadne prosie .

Małym palcem dłubie w nosie .


A serdecznym na skinienie

Drapie sobie podniebienie .

A ten pierwszy - wskazujący ,

Rusza ząb denerwujący .


Przedszkolaki mają to tak ,

Tak dziewczynka i tak chłopak .

W pierwszej klasie też to mają 

I po łapach wciąż dostają .


Jest to dla nich ciężka próba 

A tu jest już klasa druga .

W klasie trzeciej jest po krzyku .

Mleczne ząbki są w koszyku .


Nocą z pod poduszki z łóżka ,

Zabrała  - Wróżka Zębuszka .

Wreszcie żyć bez strachu malce

Mogą , wyjąć z buzi palce !


Takie chodzą o nich słuchy ,

Maluchy są same zuchy .

Mają w sobie tyle werwy .

Zęby strzeżą już bez '' przerwy '' !


niedziela, 19 grudnia 2021

             JEST KTÓRY JEST

Toczą koła się do koła ,

Tik tak tik tak niby woła .

Nie brakuje Jemu czasu .

Ani w ciszy ni w hałasu .


Ależ dziwnym Jest '' Gagatkiem '' .

Ma wciąż czasu pod dostatkiem .

Sekund , godzin wręcz wieczności ,

Nieraz w środku aż się złości .


Skrzypi ,trzeszczy co nie miarą .

Wstrętną mógłby być poczwarą ,

Co pozwala Mu niezmiennie 

Czas odliczać wciąż bezwzględnie .


Nie popuści , nic sfolguje 

A- do przodu ciągle pruje ,

Ciągle , tylko na wyścigi .

Ma dla wszystkich same figi ?


Figę z makiem i przetakiem ,

Obejdziesz się też ze smakiem .

Ani krzty z małej sekundy !

Nie dołoży Ci do rundy .


Nie odejmie krzty od bycia .

Dni dokładnie zliczy  życia .

Życia zwierząt , planet , ludzi .

We wszechświecie się nie nudzi .


Płynie sobie wśród przestworzy ,

W mgnieniu oka wciąż coś tworzy .

Ciągle przed Nim są wyzwania

Coś nowego przekazania .


Odkąd do kąt , nikt to nie wie .

Ani ptaszek w ślicznym śpiewie .

Ani wiatr w szumiącym lesie .

Ani licho co zło niesie .


Więc zastanów się ty błażnie ,

Nad swym życie już poważnie .

Abyś nie miał nigdy żalu .

Byś żył dobrze . W pełnym calu !



wtorek, 14 grudnia 2021

   ,,,,,,,,,,,,,,,,INDYCZKA

Indyczka to  żona Indyka

I Indyk jej dzioba nie wtyka .

A gdyby tak wetknął jej dzioba ,

Od razu go boli wątroba .


Bo wtedy gulgocze Indyczka ,

I zaraz mu daje w dziób pstryczka .

Najlepszym jest wyjściem dla niego ,

Szukanie spokoju świętego .


Tam gdzie jest przytulnie i ładnie ,

Chowa się Indyk gdzie popadnie .

Indyczki czym dalej , czym dalej ,

Nie szalej Indyku , nie szalej .


Otwarłam do serca Ci drzwiczki ,

Wracaj mi prędko do Indyczki .

Lecz Indyk przy takim sposobie ,

Na razie Indyczkę ma w dziobie .


Przechadza się on wśród topoli ,

Ponieważ tak serce go boli.

Indyczki czym dalej , czym dalej ,

Nie szalej Indyku ,nie szalej .


Choć serce Indyka tak pika ,

Daleko Indyczki pomyka .

Tuż niego przechadza się Kaczka ,

Od razu dojrzała w nim smaczku .


Mój drogi mu kwacze Indyku ,

Zadajesz pięknego mi szyku .

Szykowny , szykowny Indorze ,

Czy kwakać jak Kaczor Pan może ?


A Indyk tak na to do Kaczki ;

Zjadłbym na obiad dziś flaczki .

Oj piękny , oj piękny Indorze ,

O jakiej , o jakiej chcesz porze ?


Najlepiej , najlepiej z wieczora ,

Tak mi się podoba ta pora .

A Kaczka mu kwacze ' Indyku ?!

Mnie też się podoba !  - Mój Byku !


Ach smaczne , ach smaczne są flaczki ,

Z rąk młodej , ach pięknej tej Kaczki .

Wciąż dalej indorzy , wciąż dalej ,

Nie szalej Indyku , nie szalej .


Nie szalej , nie szalej Indyku !

Indyczka cię zamknie w kurniku !

Nie szalej , nie szalej Indyku!

Indyczka cię zamknie w kurniku !


Nie szalej , nie szalej Indorze !

Bo kaczka o wiele też może !

Nie szalej , nie szalej Indorze !

Bo kaczka o wiele też może !


I kura mu gdaczę ; Indyku !

Zamknę ja Ciebie w kurniku ,

Będziesz gulgotał codziennie ,

Gdy tylko nocka nam zblednie .


Nie szalej , nie szalej Indyku ,

Wszystkie Cię zamkną w kurniku .

Nie szalej , nie szalej Indyku ,

Wszystkie Cię zamkną w kurniku .


Szczęśliwie od domu , szczęśliwie ,

Przy piwie Indyczek , przy piwie .

Szczęśliwie od domu , szczęśliwie ,

Przy piwie Indyczek  , przy piwie .









poniedziałek, 13 grudnia 2021

              .........HUMORY 

Choć dopiero przecież Wrzesień ,

Przegoniła Zima Jesień.

Zaścieliła puchem pola .

Rzekła : Taka moja wola !


Błaga Jesień ; Zimo droga !

Czemu jesteś taka sroga ?

Mrozić jeszcze nie wypada !

Czekaj , chociaż  Listopada ,


Mnie to ziębi ani zwisa .

Ja mam ciepłe futro z lisa  .

A historia zna przypadki ,

Jak mroziłam w Maju bratki .


Jakże zniosła mrozy Wiosna ?

Wcale nie była radosna .

Pokłóciłyśmy się obie

Ale , tylko w jednej dobie .


Wiosna - ma kochana siostra .

Nie byłam aż taka ostra ,

To tylko takie banały ,

Nazajutrz , zwinęłam puch cały.


Za to w Czerwcowe poranki ,

Ozdobiłam puchem wianki 

Po czym , w Lipcowe wieczory

Zielone chłodziłam pomidory.


A co na to ciepłe Lato ?

O !!! Obraziło się za to.

I Sierpniowego południa

Przeskoczyło mi do Grudnia .


Uparło się tak dosadnie ,

Że więcej śniegu nie spadnie ,

Będą zielone rośliny ,

A śnieg i mróz to są kpiny .


Zadrżało me serce białe

Aż ! Czy aby nie na stałe .

Cały rok nie zawładnie Lato ,

Ja ? - Nie poradzę nic na to ?!


Zimo ! - Jesteś niebotyczna !

Za to wślizgnę się do Stycznia !

Liśćmi zaścielę kobierce

Na tej zimnej poniewierce .


Tak po dziś dzień są te swary ,

Że ? Bez żadnej dla nich kary ?! 

Nie mając nigdy pokory ,

Te ich , co roku - humory !


Mrozy , śniegi , upał i burze ,

Czujemy na własnej skórze !

Aż Rok wzruszył ramionami ;

Okropność ! - Z tymi porami .






wtorek, 30 listopada 2021

muzyczne koniugacje 

Nigdy wcześniej nie zbadane ,

Opowieści niesłychane ,

Wszystkich dzieci pożądane ,

W borach leśnych zasłyszane .


Jak to Leśne Krasnoludki,

Malowały sobie nutki.

Jak zrobiły pięciolinię,

Z której muza skoczna płynie.


Na polanie ,blisko brzozy,

Gdzie się pasą stare kozy.

Rośnie sobie lasek młody,

A w tym lasku , żródło wody.


Przy żródełku jest sadzawka,

W tej sadzawce jest ślizgawka,

Gdzie ślizgają się Krasnale

A radośni ! Niebywale !


Lecz to nudzi . I Krasnale

Nie będą się moczyć stale.

Patrzy jeden na drugiego;

Zróbmy wreszcie coś innego !


Myśli jeden. Myśli drugi .

Trzeci patyk trzyma długi .

Dyryguje jak batutą ,

Jakby z bicza strzelał nutą.


Wtem wstąpiło w nich olśnienie;

W tym patyku siła drzemie.

Wiedzą wszyscy to od dawna,

Krasnoludków mądrość sławna .


Jeden - skreślił pięciolinię, 

Namalował na niej świnię

I kręcony dał ogonek,

Zamiast nutki , będzie dzwonek.


Drugi - patrzy - pięciolinia,

Na niej skacze żwawa świnia

A kręcony jej ogonek,

Jak prawdziwy dzwoni dzwonek.


Włożył palec sobie w usta,

Pięciolinia ? - dalej pusta?

Tyle miejsca jest wokoło !

Z drwiną złapał się za czoło


I pędzelek wziął do ręki;

Domaluję nowe dżwięki.

Tak fantazja go poniosła,

Głupi ?! - namalował Osła !


Osioł głośno ryknął; HI HA !!

Skąd się wziąłem tu ULICHA ?

Skąd na drodze są te linię ?

Kto mi zrobił taką świnie ?


Nagle słyszy; - dzwoni dzwonek ,

Przed oczyma ma ogonek.

Odwróciła się doń Świnia '

Głupi ! - to jest pięciolinia .


Zdębiał Osioł, zrobił oczy,

Uśmiech mu wyskoczył smoczy,

Znowu głośno ryknął ; HI HA !!

Osioł ze mnie jest ULICHA !


Chichrają się Krasnoludki,

Ekstra są te nasze nutki.

Spojrzał jeden na drugiego,

Wymalujmy coś nowego.


Moczą pędzel  w farbie znowu ,

Piękny Kot perskiego chowu,

Na Krasnalach skupił oczy,

Z pięciolinii zaraz skoczy.


Patrzy Krasnal na Krasnala,

Się energia w nich wyzwala.

Jeden schował się za Świnię,

Drugi huśta się na linie.


Nie przejmuje się nim trzeci.

Co tam . Jak chce niechaj leci !

Zresztą - lata mi Kocisko !

Spadnie !- poleci , za nisko.


Jak przystało tu na Persa,

Nie rusza się z tegoż wers -a.

Lekko tylko macha kitą,

Wita się z tutejszą świtą .


Znowu Osioł ryczy HI HA !!

Skąd ten Kot tu jest ULICHA ?

Osioł ! - masz na oczach klapy ?

Z nieba spadł na cztery łapy.


Zakręciła doń ogonkiem,

Oznajmiła śmiesznym dzwonkiem,

Żaden Krasnal tu nie winny

Jakże ?! Świnia ?! - nie kto inny.


Znowu Osioł ryczy HI HA !

Niech Pers powie sam ULICHA !

Kot mu na to od niechcenia;

Nie mam nic do powiedzenia .


Wtem odeszła go ochota.

Poszedł . Tak bywa u Kota.

Podniósł Osioł brwi do góry;

Perskie Koty to są gbury .


A Krasnale na to oba;

Z tego Persa kawał snoba.

I huśtają się na linie;

Kot się tak nam nie wywinie !


Ledwo targa farb paletę,

Namalować chcę rakietę.

Trzeci Krasnal ma pomysły,

Fajerwerki żeby błysły.


Poszły pędzle w ruch do farby,

Nabierają różne barwy

Jak przystało, na Krasnale,

Pracowici niebywale !


Jeden zamach , za nim drugi,

Niby kropki , na nich smugi,

Szorstkie frędzle , po nich szlaczek,

Jest figlarny nieboraczek,


Mała Kulka cała z puchu,

Nieustanna ciągle w ruchu,

Pięciolinia się nagina,

Podskakuje jak sprężyna


Rozjuszona jak ta Osa,

Wyskoczyła pod niebiosa.

Szybko wzięła nogi w troki,

Obija się o obłoki.


Patrzą się Krasnale społu

Na ten wyczyn kuli z dołu.

Nadarzyła się okazja !

No ! - poniosła ją fantazja !


Osioł znowu ryczy HI HA !!

Co z tą Kulą jest ULICHA ?!

Pers jak mysz z pod miotły cichy

Zebrał się na głośne śmichy;


Usłyszała Kula Osła,

Ryku tegoż już nie zniosła !

Świnia rusza swój ogonek

Ostrzegawczy to jest dzwonek.


Daje popis swej opinii;

Zeszła Kula z strzału linii !

Winne temu są wibracje

Osła , ryku koniugacje.


Wielkie żdziwko hapło Osła ,

Jego ryk -sprawa doniosła.

Z całej mocy ryknął HI HA !!

Ryk ; - majątek mój ULICHA !


Kot pomyślał ; -co za he ce ?

HI HA do MIAŁ MIAŁ dalece.

Ryki Osła ja mam w nosie,

Ja !- majątek mam w swym głosie.


Świnia - bestia jest przebiegła,

Na to rychło się spostrzegła.

Potrząsnęła swym ogonkiem,

Oznajmiła głośnym dzwonkiem;


HI HA ,MIAŁ MIAŁ co to warte?

Za to KWI KWI ! - zboża kwartę

Co dzień w żłobie tyle warte,

Na mych daniach jest oparte!


Jazgot , kłótnie co nie miara.

Dopadła nas straszna kara.

Za te nasze niecne sprawki

Nie obejdzie się bez czkawki !


Przejmują się Krasnoludki,

Czkawki są okropne skutki.

Tak ich trzepie , tak pomiata,

Zaraz będzie koniec świata !


Bo w trans wpadła pięciolinia

W wszystkie strony się rozkminia .

A trzepoce?! - Zawierucha !!

Na błagania wszystkich głucha.


Płacz i lament ,albo kłótnie .

Kto to , kto to wszystko utnie ? !

Uspokoi pięciolinię ?

Podłożoną zwinie świnię !?


Tyle dżwięków  , cała masa 

Krąży od SASA do LASA ,

Od dolin po łyse góry,

Rezonuje w wszystkie chmury.


Puch na Kuli czuje drgawki

Nagle, Kula ma zajawki.

Patrzy z góry na to wszystko,

Przejęło się biedaczysko .


Ogarnięta wielkim strachem,

Stoczyła się w dół . Z rozmachem

Zawiesiła się na linie ,

Zaraz czkawka wszystkim minie.


Bo ta Kula , w sposób prosty,

Rozwiesiła wszędzie mosty.

Też odbija się jak czkawką,

Sprawką jest, że inną drgawką.


Wreszcie spokój ,cisza błoga.

Nie drga linia żadna noga.

Oniemieli aż ! Krasnale ;

Cisza ?!!! Nie mieści się w pale !!!


Dawaj szybko mi rakietę !

Zestrzelimy nią kometę 

I wokoło niej obłoki !

Desperackie robią kroki.


Ale jeszcze nie gotowa,

Muszę zacząć ją od nowa .

Pędzel suchy , gęsta farba ,

Dorobię się tylko garb -a !


A nie jestem ja atletą,

Dajmy spokój z tą rakietą.

Ukłuć Kota lepiej w kitę,

Kot rozwścieczy całą świtę.


Znowu będą huki , wrzaski.

Zasłużymy na oklaski.

Bić nam będą wszyscy brawa,

Zewsząd na nas spadnie sława.


Bo jak dotąd , nikt na świecie

Na harmonii ani flecie,

Ani trąbce, czy pianinie,

Lecz na leśnej pięciolinie


Zapisali swe pomysły,

By fantazji wodze błysły.

Pod Krasnoludków batutą,

By się stały skoczną nutą .































wtorek, 9 listopada 2021

 SFERA

Bardzo miła panna Zocha

Pokazuje nagle focha

Towarzystwo ,wyższa sfera

Tu od razu, jest afera

Patrzy jedno na drugiego

Tak , na pewno jest przez niego

Nawet nikt nie pyta Zochy,

Skąd, dlaczego u niej fochy,

Miły każdy z kwaśną miną 

Nawzajem obarcza winą.

Są aluzje, animozje,

Zaraz ktoś do sądu pozwie,

Waga ciężka ,żadne bzdury.

Oskarżenia z grubej rury.

A to wszystko miła Zocha

Nie obejdzie się bez focha.

Jak ktoś znajdzie się w tej sferze,

Też, go chandra zaraz bierze

I od razu , robi focha ,

Jak przemiła panna Zocha