Strony

sobota, 4 marca 2023

PAŃSTWO PELIKANOWIE

Pelikanowa do Pelikana  :
- Nogi mi ścierpły już po kolana 
- Siadaj na jaja , teraz zamiana .
Pelikan na to : - Dobrze kochana .

- Aż do wyklucia masz mi tu siedzieć !
- Masz nasłuchiwać ! Szmer każdy wiedzieć !
- Jajka obracać i wietrzyć proszę !
- A ja tymczasem piórek naznoszę .

Siedzi na jajach jak ta pokraka ,
Udaje w gnieździe śpiącego ptaka .
A tu , tymczasem, jajko pod brzuchem 
Wrzeszcząc ,się wierci przedziwnym ruchem .

- Pomóż mi wreszcie ! Ej ty ! Na górze !
- Nie mogę zrobić dziury w tym murze !
- W kurczę pieczone zmienię się zaraz !
Jaja wysiedzieć , co za ambaras ?!

Na krok Pelikan nie zrobi kroka .
Blisko , daleko , kwoka jest kwoka .
Pelikanowa ma go na oku .
Gasi zarzewie , działania w toku .

- Wychodź z arendy mój Pelikanie .
- Mama pisklaka już wydostanie .
I jak to bywa w porządnym domu ?
Krzywd zrobić dziecku nie da nikomu .

A pan Pelikan , z okazji przerwy 
Narodzin syna , zadbał o nerwy .
Wziął i poleciał na rybobranie .
Jeśli nie złowi , znów się dostanie .


piątek, 3 marca 2023

TRÓJMIASTO WARSZAWA I KRAKÓW

 Żadnym nie jest samotnikiem 
Gdańsk .To miasto nad Bałtykiem .
Gdynia blisko , blisko Sopot ,
Jakby co ? To żaden kłopot .

Nagle , Gdańsk w wielkiej rozterce !
Gdynia za nic pomóc nie chce !
- Własnych dosyć mam kłopotów !
- Zwróć się lepiej do Sopotu ,

- Lek najlepszy na twój kłopot ,
- Bliżej serca jest Ci Sopot .
- Chemii nie ma między nami .
Odwróciła doń plecami .

Obruszył się Gdańsk na Gdynię .
- W takim razie tak uczynię .
- Pogrążyłem się w kłopocie 
- Drogi miły mój Sopocie ,

- Do mnie Gdynia doń plecami ?!
- Na wzgląd jaźni między nami 
- Jesteś sąsiad mój zza płotu ,
- Pomóż pozbyć się kłopotu .

- Miły i drogi mój Gdańsku ,
- Pięknie mnie prosisz po pańsku .
- W jakimże jesteś kłopocie ?
- Da się rozwiązać w Sopocie ?

Pyta grzecznie Sopot Gdańska .
- Pcha mnie fantazja ułańska 
- I tak mnie niesie i niesie ,
- Że aż od środka rozniesie !

Przejęty dzwoni do Warszawy :
- Wiesz Warszawo , mam obawy ,
- Gdańsk wpadł w taką histerię ,
- Opowiada mi brewerie .

- Warszawa : Ślij do Krakowa ,
- W Krakowie instytucja fachowa .
Posłuchali w Krakowie Gdańska :
- To jest fantazja ułańska !

Warszawa i Kraków miasta ,
Sopot , Gdańsk , Gdynia z Trójmiasta ,
Angaż tyleż oficjeli
I nic się nie dowiedzieli .

Nosi fantazja ułańska 
Niczym jak ta Łaska Pańska 
Co , jeździ na koniu pstrym . 
Prócz wszystkiego , zgadza się rym .

To - to jest bujda na resorach ,
Głupotę rozwiozła po torach 
Która , w mig osiadła po miastach .
Jest to oczywiste i basta ! 


PELIKAN

 Dobry czas jest o tej porze .
Wybrał się Pelikan w morze .
Chciałby złowić jakąś rybkę .
Patrzy w lustro jak przez szybkę 

A w tej wodzie , żadnej ryby ,
Tylko wielkie Wieloryby .
Właśnie były po obiedzie .
Zjadły w morzu wszystkie Śledzie .

- Każdy orze tak jak może ,
- Mnie już morze nie pomoże .
Złapał biedak się za głowę .
- No to mam problemy nowe .

Leci , leci , otwarł dzióba ,
- Może wpadnie czyjaś zguba ,
- Może jakaś chuda mucha 
- Zaspokoi ssanie brzucha .

Lecz niestety płonne trudy .
- W krótkim czasie będę chudy
- Jak nie wrzucę coś do dzioba .
- Wielka szkoda ! Wielka szkoda !

Leci , leci , wciąż ptaszysko ,
Wreszcie jest już plaży blisko .
Zaskoczenie Pelikana .
Plaża w rybach jest usłana .

Złapał się za czoło lotką .
- Będę miał wyżerkę słodką !
- Nagrodzone moje trudy !
- I nie będę wcale chudy !

Z tą nadzieją biedak frunął 
I w piach plaży głową runął .
Skończył biedak żywot z głodu .
Żaden żal , z jego powodu !? 

czwartek, 2 marca 2023

CZŁOWIEK ?

Czy kobieta jest człowiekiem ?
Chyba , żeby  potem ? Z wiekiem ?
Jak się baba uczłowieczy 
I z kobiety się wyleczy !

Tak w ogóle , pojąć trudno .
Człowiek baba ? Raczej nudno !?
Bo jak dotrzeć do ,, człowieka "  ?
Brak tam mózgu , nad nim wieka !

Wyparował w kosmos , pewnie ?!
Czy w ogóle był w tym drewnie ?
Gadasz do niej całe życie 
Już rozumie . Nagle - wycie !

Wyje , jęczy i zawodzi !
,, Nie mów do mnie bo mi szkodzi " !!!?
Nagle upiór jak w operze !
Przysiąc może każdy , szczerze .

Sam się dziwię nieraz sobie 
Po co ja to dalej robię ?
Miast naciągnąć na łeb beret 
I się wyrwać gdzieś w cholerę .

Człowieczeństwo to tu we mnie 
Nie pozwoli na to pewnie .
To dla mężczyzn , kara taka ,
Że posiada biedak ptaka .

Jakby nie te fanaberie 
Całe życie miałbym ferie .
Weż , zawołaj : Ej ! Człowieku !
Brak reakcji . Tak od wieków .


 

KTO TO TAKI JEST TEN CWANIAK ?

Co za cwaniak , kto to taki  ?
Co wycina w koło krzaki 
Wokół stawu , wokół rzeki ,
Stawia tamy , grodzi cieki .

Czy go znacie ? Czy nie znacie ?
Ten gość mieszka w mokrej chacie .
Jeszcze śmieszniej , żeby było ,
Jemu tam jest całkiem miło .

Ma przytulnie , ciepło , sucho ,
Cisza , spokój , całkiem głucho .
W środku rzeki , mieszka w domu ,
Co nie śniło się nikomu !

Nic nie wadzi wokół woda .
Woda nie jest mu przeszkoda .
Co dzień pływa jak w basenie .
Dla niektórych , to marzenie .

Z inżynierem stanie w szranki 
Choć nie kończył budowlanki .
Twórca udanych efektów 
Bez obliczeń i projektów .

Budowniczy z wyższej klasy .
Stawia tamy , topi lasy ,
Łąki pola i zagrody .
To hydrolog , są dowody .

Pracowity drwal nad drwale .
Ścina krzaki , grube bale .
Ni siekiery , żadne piły .
Dwa siekacze , luz , bez siły .

Choć ma zęby , jest bezkrwawy ,
Lubi liście , mokre trawy .
Kłębi wióry , ściąga drzewa 
I się ciągle dobrze miewa .

Swą łopatą w wodę wali 
By się wszyscy jego bali 
By wiedzieli , kto zabłądzi ,
On tu cwaniak , on tu rządzi .

Jest to cwaniak . Kto to taki ?
No powiedzcie mam dzieciaki !
No powiedzcie nam bystrzaki !
Kto ten cwaniak ? Kto to taki ?


BÓBR KOLORYT

 Żył sobie w powiecie Brzeziny 
Bóbr , który lubił bardzo kpiny ,
Poważnie . Siedział Bóbr na brzegu .
Mówił : Zlepię tamę ze śniegu .

A z lodu , ja zrobię zagrodę 
W której to , zatrzymam wodę .
Połączę razem te budowy ,
I już rzekę będę miał z głowy .

A soplami lodu na dobre ,
Oznaczę fajną nową groblę .
Wiedzcie , przecież ja wszystko mogę .
Sam zbuduję na grobli drogę .

Niech wszystkim Bobrom będzie jasne ,
Na końcu drogi , miasto , własne !
Rzecz jasna , tylko miasto wodne 
Przepiękne , a jakże , urodne !

W nim będzie kanałów do woli ,
Też tamy , zbuduję , powoli .
Jeśli zechcę , to zrobię jeszcze 
Coś , coś , żebyście mieli dreszcze .

Zmęczeni wszyscy tak dosadnie :
Na pewno ! Ktoś do miasta wpadnie 
Jak już będzie stało gotowe .
Każdy , chce zwiedzić miasto nowe .

Tylko my Bobry podczas zimy 
Nigdy na dwór nie wychodzimy .
My Bobry , skromny lud radosny ,
W żeremi czekamy  do wiosny !

MECHA BEZ ECHA TRONIKA

 Czy to diesel czy benzyna ?
Nikt ich przecież nie zatrzyma 
W czasie jazdy czy rozwoju ?
Się którego tyczy boju ?

Sączą , piją , serca biją ,
Korbowody się w nich wiją .
Stuki , puki i pomruki , 
Terkoczące ciągiem druki .

takty , fakty i konszachty ,
Wielorakie katarakty .
Ciągi , drągi , wiatrołapy ,
Łapy , klapy na nich czapy .

Tranzystory , oporniki ,
Druty , kable , sterowniki .
Razem wszystko wzięte w kupę 
Ogarnięte jest przez lupę .

Mniejsze , większe , nie wiadomo ,
Czy dla zysku , czy pro bono ?
Z oszczędności być , wynika ,
Czy fantazji , in - czynnika ?

Jest zależne wszystko z puenty 
Z wychowania lub zachęty ,
Ideologicznej fali ,
Całkiem blisko lub oddali .

Wiatru , Słońca , Bytu Wody 
Wszystko , wszędzie ma powody 
W ostatecznym tworze dzieła .
Tak to się mniej więcej , wzięła .


środa, 1 marca 2023

NAD RZEKĄ BÓBR ŁOŚ i BÓBR

 Dla wspólnego , Bóbr jest dobra .
Łoś się żali tak do Bobra :
- Rzecz ta straszna , niesłychana ,
- Nie będziemy mieli siana .

- Że Bóbr mieszka sobie w Bobrze ,
- Znakomicie jest mu dobrze 
- To nie znaczy , proszę pana ,
- Że na Bobrze ma być tama !?

- I tak szybko , już od wczoraj ,
- Tu z bajorek są jeziora !
- Masz ty wszystkich Bobrze w nosie !
- Jeszcze my jesteśmy - Łosie !

Bóbr do Łosia :- To przesada ,
- Basen dla Łosząt , ma rada .
- Nie widzę żadnej obawy 
- Za to , znakomite trawy ,

- Po to robię te mokradła !
- Każdy chce mieć grube sadła .
- Zrozum Łosiu ! - Mianowicie ?
- Gdzie mokradła , tam jest życie !

POŁYKACZ OGNIA

 Codziennie w rynku jest jakaś frajda ,
Tancerz czy figlarz albo ciamajda ,
Skorzy widzowie , patrzyć na hecę ,
Chwilę myślową zająć dalece .

Siedzisz na rynku , popis mapeta ,
Co jedna feta , to jedna seta !
'' Jam jest rzemieślnik !! Jam jest artysta !!!
Jam wrażeń tych !!!  Jam kolorysta !!! "

To żadna zbrodnia , połykać ognie ,
Wciągać do ust , jak tlen swobodnie 
I nie poparzyć przy tym ust , nosa ?
Wciągać , wydychać gardłem herosa !?

Zamykać buzię , połykać ognie ,
Potem wywalać z buzi pochodnie .
A ognie skaczą ! Zaczarowane !?
Jakby są zimne i okiełznane !?

Niby z maszyny dżwięczą jęzory 
Dając spektaklu istnień pozory !?
Delicje życia !? Samoczynniki !?
Umierające w mig zarodniki !?

Klaun to czyni . Niewiedzy całkiem .
By zadowalać poklaski miałkiem 
Sam się mianując nad ponad siebie !
Być kimś choć chwilę lepszym od ciebie !

I to już Koniec jest widowiska .
Każdy mógł patrzeć na Koniec z bliska .
Lecz jak ten klaun , nic nie osiągłe 
Łykli w niewiedzy wrażenia ciągłe .

poniedziałek, 27 lutego 2023

KRECIK

 Do póżnego wieczoru 
Nie miał Krecik humoru .
Grzało Słońce gorące ,
Nie mógł chodzić po łące .

Już Wiatr schłodził powietrze .
- To się wreszcie przewietrzę .
- Kretowiska mam dość ci .
Wyszedł Krecik z ciemności .

Wyszedł , usiadł na łące ,
Widzi Gwiazdy świecące ,
Między nimi Rogala ,
Doń się głośno przechwala :

- Jestem Srebrny Miesiączek ,
- Wśród Gwiazdeczek jak pączek .
- Witam Ciebie Kreciku ,
- Dam Ci srebrnych promyków .

- Żebyś niemiał ciemności ,
- Byś przyjmować mógł gości .
- Byś już nie był samotny ,
- Nigdy więcej markotny .

Podziękował serdecznie :
- Żyj Księżycu nam wiecznie .
- Życie swoje odmienię .
Zabrał Krecik promienie .

Światła nigdy nie gasną ,
Teraz w domku już jasno .
Myszka , Chomik są w gości .
Cieszą Kreta radości .

Skrzy promieniem Księżyca ,
Krecik jasne ma lica .
Rozświetlają humorem .
Rad Kret będzie wieczorem .

CHOMICZA RODZINA

 Do małej norki prowadzi ścieżka 
W której rodzinka Chomiczka mieszka .
Chomik , Chomiczka i Chomiczątka 
Razem z małymi , mieszka ich piątka .

Chomiczek rankiem , potem wieczorkiem ,
Przemierza pola z ogromnym workiem .
W ostrym ściernisku wciąż się przedziera ,
Kłosy pszenicy i żyta zbiera .

Znosi Chomiczek do swej spiżarki 
Aż wszystkie zbożem zasypie garnki .
Wszystkie komody , wszystkie sąsieki 
Aż mu na buzi wyjdą wypieki .

Z tego zmęczenia i tego znoju 
Tak wycieńczony , gruchnie w pokoju .
Lecz nie na długo ten spokój sielski ,
Kiedy dzieciaki w sposób anielski ,

Co sił im wlezie , skaczą brykają ,
Za grosz spokoju tacie nie dają .
Nie gniewa wcale na nie się tata .
To dla rodziców taka wypłata .

No cóż , że łapki bolą , brak siły ,
Nie jęknie , by się dzieci bawiły.
Chomiczka patrzy , jakże mu rada .
Wie to na pewno , miłość nim włada !

PANDA

 Stoi Panda na werandzie .
Wymachują wszyscy Pandzie .

Mała Ala , mama Ali ,
Z nimi reszta , Pandę chwali .

Mała Ola , mama Oli ,
Wymachują jej do woli .

Też do Pandy , aż się pali 
Z całych sił , As od Ali .

A od Oli , mały kotek 
Wziął , przeskoczył szybko płotek .

Siedzi sobie na werandzie 
I przymila się też Pandzie .

Co za granda ?  Taka granda !
Na werandzie stoi Panda !

Niespodzianka jest niezwykła .
Panda do niej nieprzywykła .

Panda jednak , mimo wszystko ,
Ukłoniła im się nisko .

Za to wszyscy biją brawa 
Bo to jednak , wielka sława .