Strony

sobota, 10 grudnia 2011

ZAUFANIE

13 maja 2010

ZAUFANIE

Ponoć wróbel -szary ptaszek.
Kiedyś zrobił mi na daszek.
Co obchodzi to wróbelka,
Toż to tylko jest kropelka.

Zezłościłem się niezmiernie,
Mogłem tylko patrzeć biernie
Jak urządza wróbel kpiny,
Nie ponosząc żadnej winy.

Więc za chwilę mu w podzięce
Trzymam mocno kamień w ręce,
Chęć mam trafić ,utłuc wróbla,
Zlikwidować tego bubla.

Na wolności takie dranie
Będą plamić mi ubranie?
Wodzę wzrokiem za ptaszyskiem
Z rozwydrzonym złością pyskiem.

Żeby choć miał jakąś skruchę?
On beztrosko łapie muchę!
I zanosi swojej żonie
Która mieszka na balkonie.

Robi nawrót -i z powrotem
Znowu pryska mnie z polotem.
Za tą kupą nawet zerka,
I bezczelnie jeszcze ćwierka.

Tak bezkarne jest ptaszysko.
Prawie ,byłoby to wszystko.
Lecz zabawa ta nie do mnie,
Każdy blednie ,mówiąc skromnie.

Wleciał w krzaki ,znikł bez śladu
Ja pod balkon do obiadu
Czekam ,jak wpadnie do gniazda
Z nową muchą ,będzie jazda!

Lecz cóż widzę ,siadł na drucie
Pogrążony w skocznej nucie.
Obok niego dwie samice
Miauczą ,chyba mają chcicę ?

Zachęcają swą urodą.
I u wróbli z taką modą
Weszły baby do ataku
Wołam -ratuj że się ptaku!

Skręcił dziobem i się zdumiał,
Widać biedak mnie zrozumiał.
Kiwnął znacznie w mym kierunku
Jakby chciał rzec mi , ratunku!

No to migiem z mojej dłoni
W te pannice kamień goni
A co ! Gonić te cholery!
Ptak ma dzieci ,nie bajery.

Lecz te szare paradnice
Jak te nasze ladacznice
Unik robią ,nie dostały.
Lecz na szczęście ,odleciały.

Zaniósł muchę ,dał swej żonce,
Ona dzieli między brzdące.
Potem w niego patrzy dumnie,
Mogło by być tak też u mnie

Pomyślałem tak z zazdrością,
Jakąż dzielą się miłością?
I choć szary i choć mały
Ale zawsze w związku stały.

Żona wróbla wierzy w niego,
Może puścić go samego,
Choć samiczek w koło wiele
Tylko dla niej ,gniazdko ściele.

Można w życiu jak w przyrodzie,
Oprzeć związek na swobodzie,
Zaufaniem siebie darzyć
Można -tylko o tym marzyc !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz