Strony

czwartek, 3 listopada 2022

BOROWIKI

 Borowiki stoją w borze 
Pochowane w mchu , paproci ,
Lecz ich znależć nikt nie może ,
A grzybiarzy przyszło kroci .

Żadna z tegoż jest dziwota ,
Że to takie ancymony ,
Łazi w lesie znów hołota ,
Grzybek każdy wystraszony.

Ma przy sobie grzybek kija ,
Choćby poczuć się bezpiecznie ,
Grzybiarz to jest jednak żmija ,
Zachowuje się niegrzecznie .

Bo tak w lesie również bywa ,
Nikt nie lubi natręciuchów ,
Gdy ktoś psoci , łamie , zrywa ,
Las pogoni pseudo zuchów .

Grzybek trzeba , jest tu skrzatem ,
Swój los bierze w swoje ręce .
W mig rozprawi się z piratem .
Nie chce być w zdziczałej męce .

Swoje na nich ma potworki .
Mają zawsze chęć , ochotę .
To czerwone muchomorki ,
Zrobią w zupie brzydką psotę .

Musisz uczyć się zawczasu 
Rozpoznawać grzyby w lesie .
Gdy masz zamiar iść do lasu 
Musisz wiedzieć , co przyniesiesz .

Oprócz tego , kodeks leśny 
Znać na pamięć musi każdy .
Kto go nie zna , jest obleśny .
W lesie nikt od lasu, ważny .

wtorek, 1 listopada 2022

Duch Boru

 Jesień wnet się  z stąd wyniesie ,
Więc porządek zróbmy w lesie ,
Aby aura była miła ,
By się zimie , wiosna śniła !

Czym , czym prędzej do nas przyjdzie ,
Niech , czym prędzej od nas wyjdzie .
Wymyśliły to zwierzęta 
I rzecz ta jest , teraz święta .

Posprzątały to co miały .
To co miały pochowały ,
I już czysty jest las cały .

Fajnie . Zgodne jest jak w planie .
Wygrabione na polanie ,
Pozbierane z drzew nasiona .

Wpadła zima i zdziwiona ?
Skrzypi śniegiem , wichrem jęknie ....
Jak tu czysto ! Jak tu pięknie !

Choć nie miałam tego w planie ,
Dłużej mi się tu zostanie .
Aby lepiej podobało .
Umebluję las na biało .

Niechaj , słucha mróz mej woli .
Drzew gwiazdkami mi przysroić ,
Jak na niebie , skrzyć się będzie .
Tak przepięknie będzie wszędzie .

Dwór mój w ten czas się osiedli ,
Mrożne noce będziem wiedli .
Serce me zastygłe w lodzie ,
Dobrze czuć się będzie w chłodzie .

Zamartwiają się zwierzaki .
Plan o wiośnie nie był taki .
Nie przy zimie , lecz przy wiośnie !
Chcemy żyć tutaj radośnie !

Jeśli będzie długa zima ,
Któż z nas wtenczas ją  przetrzyma ?
Biedne , po głowach się drapią .
Łzy im wielkie z oczu kapią .

Marzenia się nie ziściły .
Co takiego żle zrobiły ?
Jak odwrócić swój los mają ?
Czy cokolwiek coś zdołają ?

Nie tak prędko , zaraz , zaraz .
Zbierzmy się tu wszystkie naraz .
Jeszcze przecież jest Duch Boru !
Duch , zawiązał ruch oporu .

Wetknął w serca nowe siły ,
By zwierzaki się wzbudziły .
Uplótł w twarze promyk wiosny .
Każdy zwierzak jest radosny !

Z serc ich bije tyle ciepła ...
Szybko zima z stąd uciekła .
A nazajutrz , w całym lesie 
Wiosna już krokusy niesie !

Rozsadziła na polanie ,
I na długo tu zostanie .
Cieszą wszystkie się zwierzaki .
Plan ich nie był , byle jaki .


......Grypa

 Idzie jesień , przy niej grypa 
Oburącz się trzyma vipa .
Jak przykuta  na łańcuchu .
- Odczep , że się kocmołuchu .

- Odczep , że się ty ode mnie !
- Pot mnie cały oblał rzewnie ,
- I gorączka , i katarek .
- Śpik mi leci z obu szparek  .

Grypa na to jak na lato :
- Dołożę ci kaszel za to ,
- Jeśli będziesz mnie strofować ,
- Wtedy , możesz zachorować .

- To nie będzie zwykła grypa ,
- Ale cowid , po nim stypa !?
- Co ty na to jesień złota ?
- I tak plucha i tak słota .

- W takim razie , z tobą wszędzie .
- Niech ci będzie . - Niech ci będzie !
Z dawien , dawien , od pradzieja ,
Przy jesieni , beznadzieja .

Panoszy się grypa wszędzie .
Było tak , jest , i tak będzie .
Nic tu nie ma do dodania .
Aspiryna ! I do spania !


poniedziałek, 31 października 2022

KOMINIARZ

 Siedzi kominiarz na dachu :

- W naszym fachu nie ma strachu .
- A kto spadnie , to do piachu .
- Kto przeżyje , do szpitala .
- Kto się boi , trzyma z dala .

- Jestem od kominów doktorem .
- Przeciągam kominy wyciorem.
- Wpierw wszystkim radzę , komin gładzę ,
- I wymiatam z komina sadze .

- A gdy czuję większe opory ,
- Wiem . Komin poważnie jest chory .
- I zakładam na sznurek kulę ,
- Nią ,opukuję komin czule .

- A gdy dalej komin uparty ,
- To wkurzam się nie na żarty.
- I biorę w ręce długą rurę  
- I z całej siły robię dziurę .

- Niech nikt nie myśli, że ich minie .
- Przedziurawię zator w kominie 
- Każdy , i na wylot ma przelot .
Co niezwłocznie sprawdził pewien kot .

Gdy zobaczył kominiarza ,
Co się jemu to nie zdarza ,
Zaraz wskoczył do komina .
Tyle było z kota kina !

Pozdrowił wszystkich serdecznie ,
Kłania się pięknie i grzecznie .
Pomachał wszystkim pliszokiem
Z dachu zeszedł , pewnym krokiem .



zawód kominiarski

bo kominiarski zawód ja mam ,
i na kominach , jak nikt się znam .

czy domowy , czy też huty ,
są to pieśni z mojej nuty .
czy wysoki , czy też niski ,
każdy komin jest mi bliski .

w naszym fachu nie ma strachu .
raz na ziemi , raz na dachu .
raz zawiśnie człek na linie ,
albo wejdzie po drabinie .

albo znów jak linoskoczek ,
skoczę z boku hop na boczek .
ucapię się fajermuru ,
niczym pająk jestem guru .

sługa musi , jak pan każe .
jak kot , po tych dachach łażę .
mam rozterki , dylematy ,
kiedy komin skuty w kraty .

to mnie dręczy i zamęcza ,
gdy się ciężko dostać wnętrza . 
kiedy środek już ogarnę ,
pozamiatam sadze czarne .

choćby nie wiem jaka kpina ,
ja dobiorę się komina .
wezmę szczotkę , wezmę kulę ,
poprzetykam każdą dziurę .

wszyscy łapią się za guzik .
u mnie fajny,  pełny luzik ,
i z fasonem w cylinderku ,
jadę sobie na rowerku .

przy fajrancie po robocie ,
jadę sobie na łakocie .
takie czarne , jak są sadze ,
i nic na to nie poradzę .

bo gdy czarna jest robota ,
to na czarne wciąż ochota .
węgiel w cukrze , z jajkiem utrze ,
czarna mamba mi w makutrze .