Strony

wtorek, 11 października 2022

Wiewiórka wredna córka

 Siedzi na drzewie wiewiórka ruda ,
Nie je , nie pije , choć taka chuda .
- Zjedzże orzecha - prosi ją mama .
- Jak ci smakuje , zjedz  sobie sama !

- Ja mam ochotę na czekoladę !
- Dasz czekoladę ? To zjeść dam radę !
Mama się  łapie łapką za głowę .
- Zjedzże orzecha chociaż połowę !

- Chcesz  żebym jadła ? Daj mi  cukierki !
Ruda wiewiórka !!!  Takie jej gierki !
Nic nie dociera do tej wiewiórki
Rudej , niedobrej , wyrodnej córki .

Nie wiem , ja nie wiem , po kim te geny  ?
Zaraz dostanę wielkiej migreny  !
Zlituj się córko nad matką , zlituj !
Już nie wybrzydzaj i zjadaj mi tu !

Zjedz mi orzecha , choćby kawałek !
Zobacz co trzymam , do ciasta  wałek .
Nie wiem co zrobię  ? Za nic nie ręczę ?!
Dobra mamusiu , jakoś go zmęczę .

Ile to trzeba nerwów i siły ?
Żeby coś dzieci się  nauczyły 
Za czym urosną , by być dorosłym ?
Żeby nie były , nie daj Bóg - osły ?!

Trzy Wiewiórasy

Rude kolesie błądzą po lesie .
Piski i wrzaski a echo niesie .
Razem trzy rude małe wiewiórki
Wyszły na spacer  z rodzinnej dziurki .

Śmiga mu kita , druga go wita ,
Trzeci za nimi, ot , cała świta .
Raz , tu na drzewo , dwa ,  koło drzewa .
Czas  na przystanek , tu ptaszek śpiewa .

Znów pędzi , pędzi  , a za nią  drugi ,
Za nimi trzeci , zostawia smugi .
Fajna zabawa , radości tyle ,
Skoki , przeskoki , cyrkowe style .

Wabią  żołędzie , dębu  konary .
Tu na nich czeka , wiewiórek stary .
Dały  się  nabrać trzy łobuziaki ,
Nie ma tragedii . dał  im lizaki .

Do dziupli poszły zadowolone .
Jutro  znów będą  , skoki szalone .
Tulą w poduchach  trzy wiewiórasy ,
Póki dzieciaki - wciąż  mają wczasy .

hasa po lesie

 Hasa wiewiórka sobie po lesie .
Zbiera orzeszki , do dziupli niesie .
Tu ma orzeszka , tam ma orzeszka ,
Niesie orzeszka , znosi gdzie mieszka .

Czasem po drodze gdzie indziej schowa .
Potem zapomni . Boli ją głowa .
Albo zakopie pod jakimś krzaczkiem ,
by nikt nie widział , cofa się raczkiem .

I tak od wiosny aż do jesieni .
Pracy ma dużo , nic się nie leni .
Do swej spiżarni znosi orzechy ,
Choć dużo znoju , dużo uciechy .

Gdy już nadejdzie puszysta zima ,
Chowa się w dziupli , wiewiórki nima .
Leży na pleckach albo na brzuszku .
Chrupie orzeszki , chrup - po okruszku .

ZGRYŻLIWA RODZINA

 Gryzł się wciąż ojciec , gryzła się matka ,
Gryzła ich córka , córunia szmatka .
Wszyscy się gryżli , do krwi do kości .
Czemu się gryżli ? Ze szczerej złości !

Córka pogryzła matkę wieczorem ,
Marka jej krzyczy : Jesteś potworem 
A córka matce : Tyś jest ropucha ,
Stara ropucha i jeszcze głucha .

Matka za wszarz złapała córkę ,
Córka ma teraz z matką pod górkę .
O swe kolano trzasnęła wszarzem ,
Cud , że swej córki nie jest grabarzem .

Pięści zaciska , żadnej litości .
Patrzy na obie ojciec ze złości .
Pięścią pod oko przywalił jednej ,
Po czym , następnej ,córce .swej wrednej .

Matka i córka wzięły za fraki ,
Okrutnie ojcu , drenują flaki .
Córka w swym szale , wątrobę gniecie ,
Matka , że żona , ptaszka w pakiecie .

Ojcu , już rozum przyszedł do głowy .
Ugryzł swej żonie nos do połowy 
A zaraz córce , kawałek ucha .
Drze się mu córka : Matka ropucha !

Ojcu , normalka wszelkie wyzwiska .
Złapał za szmaty i córką ciska .
Córka w powietrzu , matka przy flecie ,
Można się pośmiać , jak w kabarecie .

Spuścić na scenę czas już zasłonę .
Znajdżcie rodziny lepszą ikonę .
Zaś tę ,wymażcie szybko z pamięci !
Byście nie byli , jak ta , przeklęci !


niedziela, 9 października 2022

krzaczek winogronu

Zielona Góra patrzy do słonka 
Bo na tej górze są winogronka
Krzaczki jak ślaczki , ślaczki jak krzaczki
Stoją na baczność jak nieboraczki

Są na tych krzaczkach złociste kiście
Schowane między zielone liście
Jak na leżaczkach niczym na plaży
Każdy kiść  krzaczka w słonku się praży

Jaka uciecha jaka wygoda
Słonko im świeci cudna pogoda
Wiaterek czasem lekko zawieje
Kołyszą liście krzaczek się śmieje

Nie ciesz się krzaczku zbliża się wrzesień
Kończy się lato nadchodzi jesień
Kiście soczyste czas już na żniwa
Smutna historia ale prawdziwa

Koniec sielanki dygocą liście
Zbiera ogrodnik soczyste kiście
Przeczekaj zimę nadejdzie wiosna
Znowu sielanka będzie radosna