Strony

czwartek, 2 lutego 2012

DO PRZYJACIÓŁ PANA BOGA
10 marca 2011

DO przyjaciół PANA BOGA

Klasztor Shaolin w legendach słynie,
Walecznych mnichów mit nie zaginie.
I bez kozery ,mistrzów fechtunku
Wezwiesz na pomoc ,krzycząc ratunku.

Lepszy niż w bazach marines foki,
Do tyłu salta w powietrzu skoki,
Młócą cepami ,robią motyką,
Pietyzm z artyzmem ,technik z taktyką.

Niema znaczenia  jakim orężem,
Szablą czy dzidą ,zawsze jest mężem,
Zawsze mnich walczy o słuszną sprawę,
Broni biedaków gdy ma obawę.

Na szafot stawia nawet swe życie,
W cieniach zaułków ,samotnie ,skrycie.
Nie pragnie nagród i fanfar w fleszach.
Sens ideałów w sławę nie miesza.

Ubóstwo bycia i duch skromności,
Na piedestale puchar godności,
Cnota pokory ,sprawy oddanie,
Walka z krzywdami ich powołanie.

Jakże się odnieść do takiej wiary
W dzisiejszym świecie bezdusznej miary.
Czy Bóg istnieje ,w jakim umyśle ?
Buddyzm bez Boga ,czy tam jest  -myślę.

środa, 1 lutego 2012

BETONOWE KONIE
13 października 2011

BETONOWE KONIE

Poszły konie po betonie
Dudni kopyt tętent
Ani jednej łzy nie ronię
Udał mi się przekręt

Dech rozpiera moją klatę
Czuję się szczęśliwy
Leszcz wypłacił mi wypłatę
Jest jak koń płochliwy

Poszły konie po betonie
Niema po nich śladu
Leszcz niech w toni wody tonie
Utop ty się dziadu

Nie mam żadnych więc skrupułów
Ani też obiekcji
Skoro w świecie tyle mułów
Niech uczą się lekcji

Poszły konie po betonie
Jadę na nich wierzchem
Znów za świeżym leszczem gonię
Złapałem i pierzchłem

Niosą konie po betonie
Jak na fali żagiel
Nigdy okręt nie zatonie
Burdel tu i magiel

niedziela, 29 stycznia 2012

WĘDKARSKA HISTORIA
Niedziela 29 01 2012

Niesamowita historia

Pewien wędkarz nad jeziorem
Wzmagał z wielkim się potworem.
Szczupak mocno wodą chlapie
Swym ogromnym pyskiem kłapie.

Kłapnął żyłkę, kłapnął wędkę,
Na wędkarza też miał chętkę.
Lecz się wędkarz zreflektował,
Wiosłem biedak się ratował.

Lecz szczupaka tak poniosło,
Migiem pożarł całe wiosło.
Groźnie patrzył na wędkarza,
Co się nigdy tak nie zdarza.

Podczołgał się z miną żwawą
I chce odgryźć nogę prawą.
A nasz wędkarz ,biedaczysko
Podskakuje  mimo wszystko.

Aż się kiwa łódka cała.
Bestia wcale nie przestała
I napiera mocniej jeszcze .
-Na kolacje zjadam leszcze,

-Na śniadanie lubię brzany,
-A na obiad ;-jem barany.
Kłapnął szczupak więc wędkarza
Co nad wodą to się zdarza.

Właśnie taką miał ochotę
I go połknął niczym szprot-ę .
-Opakowania nie znoszę.
Wypluł ciuchy i kalosze.

Poczym wskoczył do jeziora
Już nie widział nikt potwora.
I nie widział nikt wędkarza.
Co nad wodą też się zdarza.

Aż się w głowie to nie mieści
Takie z wody słychać wieści.
Usłyszeli to wędkarze
Nad jeziorem w pewnym barze.

I choć mieli dość ochoty
Tylko zjedli w barze szproty.
Nie chcąc mieć z nim do czynienia
Wyszli mówiąc do widzenia.

Póki pływa ta w nim zmora
Niema wieści z nad jeziora .
Bo też niema tam wędkarzy.
O horrorze ,nikt nie marzy.

piątek, 27 stycznia 2012

BOCIANIA ZMORA
11 maja 2010

ZMORA

Mała żabka kuma w stawie
Obok bociek czyha w trawie
Chciwie zerka lewym okiem
Chce się zbliżyć cichym krokiem
Obiad czeka tuż za trzciną
Bociek zaś z poważną miną
Nieruchomy jak słup stoi
Czegóż on się tak znów boi
A nóż prawie pięć dni pości
W strasznej teraz jest już złości
Marsza grają wszystkie flaki
Na tę żabę ma on smaki
Jak mu czmychnie tuż z przed dzioba
To ogarnie go choroba
Żaba również jest na diecie
Zapolować wyszła w lecie
W zimie wcale nic nie jadła
W net by sama z głodu padła
W pełni lato Słońce świeci
To nad wodę przyszły dzieci
Rozbawione chlup do wody
Narobiły Bocku szkody
Szybko czmychła żaba rychła
Tylko woda po niej prychła
Bociek w nerwach jest już chory
Ależ wstrętne te bachory
Myśli sobie w wielkiej złości
Jeśli nawet są z miłości
Broń mnie przed tym Panie Boże
Więcej dzieci nie podłożę

piątek, 20 stycznia 2012

TEQUILA Z GRILA
12 maja 2010

TEQUILA Z GRILLA

Dym się dymi na pustyni,
Stary Aztek znaki czyni.
Złapał wigor choć kaleka ,
Nawołuje szczep z daleka.

Wojownicy ,bracia moi,
Sto Agawek przy mnie stoi,
Tomahawki bierzcie w dłonie,
Ani słowa żaden żonie.

Zacisnęli wszyscy zęby,
Nikt nie puszcza pary z gęby,
Nikt nie zdradza cel wyprawy,
Każdy pragnie mieć Agawy.

Szaman ,wódz i wojownicy
Wcale nie są tacy dzicy.
Pismo mają i kulturę
I tajemną z miedzi rurę.

Na pustyni sto stuleci
Życie słodko im tu leci.
Nie zdradzają tajemnicy,
Wielcy są to zawodnicy.

Przeszli żwawo i z ochotą
Kawał drogi ,aż piechotą.
Tomahawki ,ostre noże
Każdy rąbie ile może.

Wcale nie jest takie proste,
Kolce mają one ostre.
Niczym pot  krew z rąk im ścieka
Jest normalka dla Azteka.

Wszak to naród jest bojowy,
Zaś gdy napój jest darmowy
Każde kłute rany krwawe
Przynieść mogą tylko sławę.

Wrze i huczy w kotle woda
Nawet kropli jest tu szkoda,
Na pustyni wody mało,
Wszystkim mocno pic się chciało.

W kotle siedzi rura z miedzi
Wódz Azteków krople śledzi,
Jakże mu się czas ten dłuży,
Wreszcie baniak jest już duży.

Tańczy szaman przy ognisku
Miąższ Agawy mieli w pysku,
W lewo kiwa się kulawo
Klawo ,zgina się na prawo.

Stary Aztek ,choć kaleka
Na brak sławy nie narzeka,
Lubi bardzo pic tequile,
I przeżywać takie chwile.