Strony

piątek, 27 września 2013

POJAWIA SIĘ I ZNIKA

Najpierw olśnienie ,potem zachwyty,
Piorun uderzył ,spojrzenia spoił,
Dreszcze motyli dwoił i troił.
Człowiek tak patrzy ,jakby był wryty.

Lecz życie płynie ,wpada w zakręty
I nim spostrzeżesz -w tej głębi toni
Zawirowania losu ironii
Chytrze rwie brzegi ,skrywa w odmęty.

Miłość przychodzi potem umyka.
Może wejdź ,zajrzyj w odmęt sumienia,
Postaw pytania ,stać przebaczenia ?
Żal jak skorupa chęci zamyka.


poniedziałek, 23 września 2013


BYŁA SOBIE PSZCZÓŁKA MAŁA

7 czerwca 2010

Rezolutna  pszczółka mała
Mamy taty nie słuchała
Wciąż latała ,kiedy chciała,
Tak niegrzeczna ,pszczółka mała.

Mama prosi ,prosi tata:

-Posiedź w ulu -ona lata,

To nie pszczółka ,to urwisko!

-Chociaż ula lataj blisko.

Dzisiaj ścigać chce kozice.

Sił nie mają już rodzice.
Większa coraz jest co roku,
Pszczółkę ciężko mieć na oku.
Nie pomaga czcze gadanie,
Coraz więcej sił potrzeba.
Pozostało tęgie lanie?
A ta tylko -hop do nieba!

-Jak tak możesz młoda pszczoło?
-Jak jaskółka latasz w koło!

Wyleciała sama z ula
Nie wiadomo ,gdzie znów hula?
Poleciała gdzieś na kwiatki,
Zobaczyła dzikie bratki.
Zawołały ją z daleka:

-Choć maleńka ,nektar czeka!

Na kwiat siadła bez obawy,
Nie zdawała sobie sprawy,
Że we wierzbie ,tuż za miedzą,
Tam szerszenie groźne siedzą.
Duże bestie wygłodniałe
Bardzo lubią pszczółki małe.

Płacze mama ,płacze tata,
Mała pszczółka już nie lata.


ZOO

SSAK- AFRYKA

OKAPI

Co  cię tak trapi Okapi?
A Okapi nic ,się gapi.
Powiedz -co cię trapi Okapi.

Nie lubię  ,jak ktoś się gapi!

piątek, 20 września 2013


MOJE PORCIĘTA

Mam na sobie czarne spodnie
I się czuję w nich swobodnie
Luźne w kroku ciasne w pasie
Taką zgrabną talię ma się

Spodnie ciągną w górę szelki
Pod spodniami ptaku wielki
U nogawek ślizgawica
Mych lakierek świecą lica

Ptaku mój się ciągle złości
Więc go trzymam na wolności
Niech pelenta się w nogawce
Łatwiej usiąść mi na ławce

Pod szelkami ma koszula
Strój ten razem dobrze hula
Nie dopięte w niej guziki
Tors na wierzchu widok dziki

Koniec wieńczy moja głowa
Aksamitne słychać słowa
Gdy nadaję szeptem dźwięki
Każda czuje zaraz lęki

Na mej głowie nie czupryna
Ani żadna brylantyna
Łysa pała ogolona
Całkiem nawet jest szalona

Ze mnie żaden chwalipięta
Tylko fajne mam porcięta
Lecą na nie niezłe laski

Całkiem sporo i bez łaski

czwartek, 19 września 2013

MOTYL PAWIOOKI

20 Marca 2013

Piękny motyl  -Pawiooki,
Lubił latać nad obłoki
Hen wysoko ,pod niebiosa,
Gdzie nie tknęła stópka bosa.

Nie dorównał mu nikt inny.

Wśród motyli był tak zwinny,
Wielki przy tym chwalipięta,
Jego duma ,aż nadęta!

Miał skrzydełka ,cudne ,w kwiaty,
Koloryzmem  był bogaty.
Z pyszna w barwach się wciąż pławił,
Swe skrzydełka wszystkim sławił.

Wśród motyli był rodzynkiem.

Często drażnił się z Bielinkiem
I wyszydzał ,że jest biały
Taki mały i nie śmiały,
Na kapuście siedzi ciągle,
Ma na skrzydłach czarne bąble,
Że koślawy i niemrawy,
Że się trzyma tylko trawy.

Miał też pląsy do Cytrynka;

-Nie dojrzała mandarynka!
Z góry wołał i wyszydzał,
Kolor skrzydeł mu wybrzydzał.

A na Pazia ,że pokraka,
Że podobny do robaka,
Jak w skrzydełkach, sieczka w głowie,
I że wszystkim to rozpowie.

Nie lubiły go motylki.

Nie siedziały przy nim chwilki.
Nawet Ważki nad potokiem,
Witały go chłodnym okiem.

Dochodziły takie słuchy;

Że je nazwał wstrętne muchy,
Że są mdłe i przezroczyste,
I że to jest oczywiste.

Z nad potoku chłód dotkliwy.

Przecież , każdy jest wrażliwy
Gdy ktoś gardzi i wciąż szydzi.
Takim więc się każdy brzydzi.

To tez nikt się z nim nie bratał
A on wyżej ,coraz latał.

Zobaczył na niebie tęczę.

-Śmiechem tęczę zaraz zmęczę.
Zawładnęła tak nim pycha.
-Niech ta tęcza z niebios czmycha!

I poleciał nad niebiosa
Gdzie w obłokach ,spała rosa.

Wzleciał wyżej nad te chmury;

-Przez tę tęczę dzień ponury!
-Takie proste zwykłe wstążki!
-Zobacz ,na me lśniące prążki!

Tęcza w złości się wygina.

Z jednej strony cała sina,
Z drugiej goreje w czerwieni,
Środkiem ,mocno się zieleni,

Mruga okiem na obłoki.

A z obłoków -czarne mroki.
Wszystkie chmury posiniały,
Strugą deszczy go polały.

Zlały mu się w plamy barwy,
Stal się cieniem brzydkiej larwy.

Gdzie podziała się pokora?

Z pięknej barwy -wstrętna zmora .