Strony

niedziela, 23 listopada 2025

CEL

 Kiedy marynarz marzy o górach ,
Jego marzenia wciąż toną w chmurach .
Łajba się miota w sztormowych falach ,
On zakręcony w burzowych galach .

Hej marynarzu !
Hej podróżniku !
Gór w oceanie sterczy bez liku .
Na co wyłazić ci pod niebiosy ?
Gdy ponad wodą szczytów są stosy .

Łajbę przy wyspie uwiąż na sznurze ,
Przeczekaj sztormy , przeczekaj burze .
Niech cię w zatoczce wicher kołysze ,
Aż zaśniesz błogo poznając ciszę .

Nieokiełznany znów rusza w rejsy .
Kuszą go znowu odważne kejsy .
I złapał wątek portu podróży .
Łajba jak żołnierz pokornie służy .

I tak przez lata i lat dziesiątki 
Zobaczył w świecie wszystkie zakątki .
A gdy już poznał tę ziemię małą ,
Wszędzie napawał się ciągle chwałą .

Gdy wreszcie dotrze , do twojej głowy ,
Znowu na życie cel drogi , nowy .
Ty będziesz stary i niedołężny .
Wcześniej donikąd .
Teraz , bądź mężny .

FATAMORGANA

 Pani Zima szła przez góry ,
Ciągła z sobą czarne chmury ,
Niosła w koszu sople lodu ,
Tak jej ciężko żyć bez chłodu .

Rozsypała białe puchy ,
Przywołała Wichrów duchy ,
Skuła lodem w koło wody .
Ciągle niecne ma powody :

- Niech śpią snem zimowym drzewa !
- Żaden ptak niech tu nie śpiewa !
- Niech nie rośnie nigdzie trawa !
Tak się Zima tym napawa .

Wnet spotkała Dziadka Mroza .
Z jego różdżki bije zgroza .
To co dotknie , jest zmrożone 
A do tego , dmucha szronem .

Bardzo ceni Zima Mroza .
Sama Zima , to już zgroza .
Co dopiero z Mrozem w parze ?
Mogą co chcą , w swym bezmiarze .

Kiedy Zima z Mrozem kroczy 
Świat w tej bieli jest uroczy .
Czyste biele - zaślepionych .
Piękna bajka - zadziwionych .

Taki duet jest rokroczny .
Choć jest biały , jednak mroczny .
Tak jak my , przemili ludzie 
Wprost spojrzeniem , a w obłudzie .

poniedziałek, 17 listopada 2025

PAŃSZCZYZNA

Ref : Kochana ma kochana ,
Zrobimy bejbi z rana 
Kochana ma kochana 
Bejbi zrobimy z rana 


Miło patrzę na me włości  ,
Wciąż się kręci , wciąż się złości 
Pytam grzecznie : Co dolega ?
Ona z hukiem :
Wszystko !
Mega !

Powiedz proszę , powiedz miła ,
Co za złość w ciebie wstąpiła ?
Powiedz , powiedz me kochanie ,
Kiedy złościć się przestaniesz ?

Moja miła , moja miła ,
Serce złością mi przebiłaś .
Szczęście twoje dla mnie ważne ,
Twe życzenie spełnię każde .

Nie zasłaniaj się miłością ,
Tak nie wygrasz z moją złością .
Jak przystało bądź mężczyzna .
Stoi odłogiem twa pańszczyzna .

SCYNK APTEKARSKI JASZCZURKA

Scynk Aptekarski to zwierzak dziarski .
Starczy mu piasku ze cztery garstki .
W mig się zakopie , jaszczurki nie ma .
Taka to ściema w garstkach czterema .

Choć w tej Saharze wielka spiekota ,
Nikt nie wygoni z piasku huncwota  .
Się nie upiecze , zbrojny jest w łuski ,
Taki prototyp strażackiej bluzki .

Kiedy sam zechce , wyjdzie z pod piasku ,
W pełnej swej krasie , w słonecznym blasku ,
I do słoneczka jak do lusterka ,
Spokojnie sobie dokoła zerka .

W pobliżu świerszcza tylko zobaczy ,
Wykwintnym daniem zaraz się raczy .
Potem dwa kroki zrobi do przodu 
I szybko w piasek z powrotem - chodu !

ŻMIJA ROGATA

 Żmija Rogata mknie jak fregata ,
Jakby kto strzelał do węża z bata .
Turla się w piasku swym zawijasem ,
Chcąc przebyć drogę szybciej przed czasem .

Mistrzyni sprintu nad mistrzyniami .
Z wielką przewagą jest nad wężami .
Dogoni zwierza co żyje w piasku ,
Albo ucieknie prędko z potrzasku .

W wielkiej pustyni gdzieś na Saharze ,
Gdzie żar słoneczny z spiekotą w parze .
Tam sobie hasa Żmija Rogata ,
Niemiłe figle zwierzakom płata.

To go ugryzie z jadem bolesnym ,
Co mu się kończy zgonem przedwczesnym .
Potem go połknie , jak cukiereczka .
I tu się kończy , wstrętna bajeczka .