Strony

sobota, 27 kwietnia 2024

KSIĘŻYC

 Rzekło Słońce do Księżyca :
- Jakieś blade masz te lica .
- Czy to grypa , czy angina ?
- Może inna jest przyczyna ?

Spojrzał Księżyc na to Słońce :
- Kij to ponoć ma dwa końce .
- Jeśli świecisz na mnie w lecie ,
- To gorąco jest mi przecie .

- I od razu me policzki ,
- Jak od pieca w kuchni drzwiczki .
- Jakby ogniem płoną oba ,
- To też wcale nie choroba .

- Gdy przyświecasz w zimne noce ,
- Twe promienie tracą moce .
- Więc policzki oba blade .
- Nie choroba , daję radę .

- A na wiosnę i jesienią ,
- Twe promienie równo mienią ,
- Choć są obie zmienne pory ,
- To je wolę , no cóż , sorry .

PUMA

 Pulchne Pumy nie są z gumy ,
Mają tylko nadmiar dumy !

Piękna Puma żyje w parku ,
Dwa kocięta ma na karku .
Ciągle miałczą , jak kocięta ,
Piją mleko w dzień i święta .

Wycieńczona nimi Puma ,
Lecz rozpiera ją wciąż duma ,
Że ma takie ładne kotki .
Macierzyństwo , urok słodki .

Wszystko robi co należy ,
By obiadek był wciąż świeży ,
By dwa małe , ładne kotki 
Miały wygląd ciągle słodki .

Gdy podrosły oba dranie ,
Poszły już na polowanie .
Obaj noszą obiad Pumie .
Dwa obiady na raz , w sumie .

Znów rozpiera Pumę duma .
Dwa to dla niej , duża suma !

piątek, 12 kwietnia 2024

WŁOSKI STRAJK

 Straszne larmo jest w kurniku .
W strachu kogut na chodniku .
Zbuntowane kury nioski 
Ogłosiły mu strajk włoski .

- Ty kogucie !
- Ty szkodniku !
- Już nie rządzisz w tym kurniku !
- Od dziś wprowadzamy zmianę ,
- Rządzić kury będą same !

- Możesz teraz piać w chlewiku !
- Ty kogucie nikczemniku !
Ile wlezie kwiczą świnie !
- Niech nas kogut też ominie !

- Nasze takie są osądy ,
- Że nikczemne były rządy .
- Na ten temat mamy zdanie .
- Niech się zajmie wychowaniem !

- Teraz to jest taka bajka ,
- Nam się nie chce znosić jajka !
- Wychowywać wciąż pisklęta !
- Niech kogucia będzie pięta !

- Do niczego się nie kwapił ,
- Niech się kogut teraz trapi !
- Sam na przód niech zniesie jajka !
- Niech się dowie co za bajka !

Trzyma się za grzebień kogut .
- Chcą pozbawić mnie mych swobód !
- Niech mi żadna tu nie bredzi ,
- Kogut jajek nie wysiedzi !

- Mi w kurniku nie wygodnie !
- A na jajach ?
- Trzy tygodnie !?
Obraził się sam na nioski.
Zaczął kogut też strajk włoski !

BŁĘDNY RYCERZ

 Błędny Rycerz wciąż się błąka .
Może słyszeć w dzień skowronka 
A zaś w nocy , w czasie jazdy ,
Pooglądać złote gwiazdy 

I pomarzyć do księżyca ,
Że pokocha go dziewica .
Każde dobre są marzenia 
Lecz , nie wszystkie do spełnienia !?

To dalej ! Błąka się błąka !
Raz jest trakt a raz znów łąka .
Błąka się po całym świecie ,
Raz na koniu raz w karecie .

Aż pewnego dnia o brzasku 
Jakby szum , przy głośnym trzasku 
I na pewno było w lecie ,
Znalazł się na innym świecie .

Dla Rycerza istne czary .
Przeskoczył w inne wymiary .
Nie rozumiał chwili w cale !
Czy w ogóle mózg miał w pale ?

Bo ci ponoć , z średniowiecza ,
Używali tylko miecza .
Gdy pomyśleć musiał który ,
W całym szukał zaraz dziury!

Tak się stało w tym przypadku .


- Co tu robisz ty gagatku ?
Zagadnęła jedna taka ,
Na gwałt chciała mieć chłopaka .

- Zbóju ! 
- Na co ci te blachy ?
- Nie masz czasem dobrej flachy ?
- Suszy mnie jak słońce siano !
- Popatrz , jakie mam kolano !?

Pokazała mu co nieco ,
Na co wszystkie chłopy lecą .
Chcąc czy nie chcąc , ściągnął blachy 
I poszukał dobrej flachy .

Pili z gwinta na przemiennie ,
Na początku było względnie .
Potem , wzięła go w obroty 
Do solidnej tej roboty .

Błądził , błądził , aż zabłądził .
O tym nawet sam nie sądził .
Po dziś dzień to nie rozumie ,
Że przechodzić w czasie umie ?!

Ale to już inna bajka ,
Gdzie ma Błędny Rycerz jajka ?



OKOŃ

 Niech pomyślę !
Niech pomyślę !
Okoń pływa w rzece Wiśle ?
Na pół metra ?
Taki wielki ?
Zbieg okoliczności wszelki ,
Bo niedawno w tym korycie 
Całe w nim wymarło życie .
Nawet trawy na dnie rzeki 
Brązowe miały wypieki .

Lecz ten Okoń całkiem spory 
Wcale nie był nigdy chory !?

To on nie jest zwykła ryba ?
To kosmita jakiś chyba ?

Były takie tu pogłoski ,
Na cenzurze , wyższej troski ,

Że latały tu talerze !?
No co ty !
Ja w to nie wierzę !

Z tych talerzy tych okoni 
Wysypali w wody toni 
Jak z chmur deszczu całe tony ,
Aż nurt rzeki był wzburzony !
Widzieli to ludzie z bliska ,
Przyszli na te dziwowiska .
W chwilę znikły im talerze .

No co ty !?
Ja w to nie wierzę !

Pytałem naocznego świadka ,
Że życiowa jego gradka ! 
Bił się w piersi na dwie ręce .
Ryby nie zje nigdy więcej !

Czyli teraz , w rzece Wiśle ?
Niech pomyślę !
Niech pomyślę !
Kosmicznym mówimy bycie ?!
Nasze skończyło się życie ?!

Na dziejowym są zakręcie .
Znikli obaj w tym momencie .
Chwilkę były znów talerze !

Nie wiem jak wy ?
Ja w to wierzę !