Strony

poniedziałek, 31 października 2022

zawód kominiarski

bo kominiarski zawód ja mam ,
i na kominach , jak nikt się znam .

czy domowy , czy też huty ,
są to pieśni z mojej nuty .
czy wysoki , czy też niski ,
każdy komin jest mi bliski .

w naszym fachu nie ma strachu .
raz na ziemi , raz na dachu .
raz zawiśnie człek na linie ,
albo wejdzie po drabinie .

albo znów jak linoskoczek ,
skoczę z boku hop na boczek .
ucapię się fajermuru ,
niczym pająk jestem guru .

sługa musi , jak pan każe .
jak kot , po tych dachach łażę .
mam rozterki , dylematy ,
kiedy komin skuty w kraty .

to mnie dręczy i zamęcza ,
gdy się ciężko dostać wnętrza . 
kiedy środek już ogarnę ,
pozamiatam sadze czarne .

choćby nie wiem jaka kpina ,
ja dobiorę się komina .
wezmę szczotkę , wezmę kulę ,
poprzetykam każdą dziurę .

wszyscy łapią się za guzik .
u mnie fajny,  pełny luzik ,
i z fasonem w cylinderku ,
jadę sobie na rowerku .

przy fajrancie po robocie ,
jadę sobie na łakocie .
takie czarne , jak są sadze ,
i nic na to nie poradzę .

bo gdy czarna jest robota ,
to na czarne wciąż ochota .
węgiel w cukrze , z jajkiem utrze ,
czarna mamba mi w makutrze .

niedziela, 23 października 2022

SŁONIOWA GRANDA

 Granda ! Granda ! Co za granda !
Wpadła słoni cała banda .
Popijają lemoniadę ,
Z dyni robią marmoladę .

Dla humoru , dla zabawy ,
Dla wigoru i dla strawy .
Do rozwałki od niechcenia ,
Jakiś ? - tysiąc do zgniecenia ?!

Jeden siada ,  kopie drugi ,
Trzeci robi , ugi bugi .
Nie popuści ,tak uparty !
Tarza w miąższu słonik czwarty .

Jaka radość z oczu płynie ,
Gdy pękają wielkie dynie .
Sok się lepi , miąższ wciąż pryska ,
Łzy radości mu wyciska .

Ogon w górze , trąba w górze ,
Wszystkie słonie trąbią w chórze .
Trąbią , grają , grają , trąbią 
I dyniami w górę bombią !

Z boku słonik , że tam stary ?!
Poczuł mocne w plecach ciary !
Do działania wigor zmusza .
Z tej radości ? Stoi na uszach !

Podchwyciły drugie słonie :
Raz na uszach , raz ogonie .
Uciaptane jak te świnie ,
Dalej , jazda ! I w te dynie !

Śmiechu tyle co nie miara !
Nawet ta , słonica szara ,
Co nie miała nic ochoty ,
Nagle , wzięła się w obroty .

Wszystko , co się w sobie dusi ,
W końcu na wierzch wyleżć musi !
Popuściła tak swe wodze .
Bokiem , ślizga po podłodze .

Takich słoni my nie znamy ?!
To są jacyś chuligani ?
Rozbójnicy ? Despetniki ?
To gamonie i psotniki !

To nie prawda . Nic takiego .
Nic takiego podobnego .
Ku uciesze te rozboje .
Te słoniki , to są moje .

Pan opiekun tej gromady ,
Na robienie marmolady ,
Dla poprawy zdrowotności ,
Ku uciesze i radości ,

Przyzwolenie dał słonikom .
Niech wyzwolą radość dziką !
Niech pokażą swe zdolności 
Dla kurażu i wzniosłości .

W Zoo są takie co rok święta .
Każdy słonik je pamięta .
Każdy słonik je obchodzi .
Nigdy żaden nie zawodzi .

Kto by nie chciał zgniatać dyni ?
Jeśli nikt za to nie wini .
Nic , paskudna ta robota ?!
Samo przezsie , jest ochota !!!

A na koniec , słonie miłe ,
By poprawić swoją siłę ,
Wszystkie pozjadały dynie .
Nowe będą , aż rok - minie !

W stanie Maryland w USA ,
Raz do roku święto trwa .
W mieście Baltimore jest to Zoo ,
W którym słonie robią dyniom " to ".



sobota, 22 października 2022

Świerszcz i Biedronka

 Świerszcz zapraszał tak biedronkę :
- Chciałbym ciebie wziąć na łąkę .
- Polatamy , pohasamy ,
- Skrzydełkami pomachamy .

-Drogi świerszczu już mam plany .
- Jutro , chętnie polatamy .

- Powiedz , powiedz mi biedronko ,
- Cóż lepszego ponad łąką ?

- Różne rzeczy , różne cuda .
- Byle by nie była nuda .

- Cóż takie go , powiedz przecie ,
- Cóż lepszego , niż jest kwiecie ?

- Nic takiego nie ma w świecie 
- Ponad łąki , wszystkie kwiecie .

- Mam też świerszczu obowiązki.
- Patroluje drzew gałązki.
- Chodzę tu na polowanie .
- Mszyce , na śniadanie danie .

- Powiem tobie mój świerszczyku ,
- Mój zielony wirtuozie .
- Mam roboty dziś po byku ,
- Jak nie zrobię , będę w kozie .

- Chciałam skoczyć do ogrodu ,
- Odwiedzić też chciałam pszczoły ,
- Pokosztować troszkę miodu .
- Jeden truteń jest wesoły .

- Chciałam zażyć śmiechu ciutkę ,
- W mej komórce zamknąć furtkę ,
- Drogie trzymam tam zapasy .
- Jakie mamy ,sam wiesz , czasy .

- A na koniec , przy tym krzaczku ,
- Chcę poleżeć na leżaczku .
- Swe skrzydełka wygrzać w słońcu ,
- Umyć się i pójść spać - w końcu ./



piątek, 21 października 2022

KOGUT

 Dzionek ledwo nie jest blady 
A już słychać serenady .
A tak wzniośle , tak doniośle ,
Że aż uschły uszy ośle .

Osioł złapał się za głowę ,
Maca i głowy połowę ,
Ze zdziwienia zęby suszy :
- Gdzie podziały mi się uszy ?

Spojrzał w stajni na podłogę ,
Uszy zwiędłe niczym liście .
- No nie mogę ! - Ja nie mogę !
- Suche dwa zdechnięte kiście !

- Nocne pianie ?! - Sama zgroza !
- Już mam dosyć wirtuoza !
- Dość już tego ! Kogut basta !
- Ze wsi wynoś się do miasta !

Kura gdacze , zła do granic .
Nie ogląda się już na nic .
- Jeszcze księżyc w horyzoncie ,
- A ty piejesz na tym goncie !

- Ty kogucie ! Do piernika !
- Już ! Natychmiast do kurnika !
- Sen dla wszystkich to rzecz święta !
- Rozbudziłeś mi kurczęta !

Na podwórku wielki rumor .
Wszystkim kogut popsuł humor .
Rozespane wyszły świnie :
- Niech przepadnie kogut , zginie !

Aż koń rży w oborze gniewem :
- Dość z tym przerażliwym śpiewem !
kopytem w cztery litery ,
Kogut na dachu , opery.

I codziennie , wczesnym rankiem ,
Wita śpiewem się z porankiem .
A gdy w mieście są parady ,
Pieje kogut serenady .

TRZMIEL

 Cóż za cudnie jest wokoło !
Podskakuje trzmiel wesoło .
Kolorowe kwiecie lśniące ,
Aż się żyć chce , na tej łące !

Tu powącha , tu pogłaska ,
Tu się skąpie na golaska .
Tu posiedzi , tam poleży .
Upachniony i wciąż świeży !

Dech zapiera , chęć rozpiera !
Skrzydła z wdziękiem rozpościera
I wzlatuje pod niebiosa ,
I zadziera , w górę nosa !

Rwie ze środka siła taka ,
Jakby posiadł trzmiel moc ptaka !
Chce się ! Wigor to i basta !
Radość życia w trzmielu chlasta !

Byś w radości żył na świecie ,
Żyj w symbiozie z każdym kwieciem ,
Z każdym trzmielem jakże , w zgodzie .
I sam - trzmielem , bądż w przyrodzie !