Strony

czwartek, 20 października 2022

POMPA STRAŻACKA

Stara w garażu pompa strażacka
Pompuje wodę , czasem znienacka  .
A tak poza tym , rozleniwiona .
Bo jest do węży nie podłączona .

Stoi , rdzewieje i nie wiem na co ?
Takie czerwone , stare ladaco .
Lepiej złomiarzom oddać za grosze !?
Stoją za drzwiami : Zabrać ją proszę !

Pchają , tachają na złomowisko ,
Starej graciarni, całkiem tu blisko .
Ważą na wadze , jest dwieście kila .
Minęła chwila , niewielka chwila .

A tuż za płotem , pali się pali !
Cały budynek i dach się wali !
Gryzie i kąsa jęzor ognisty .
Syki i strzały , gwizdy i świsty .

Słychać syreny wozów bojowych ,
Pięknych , czerwonych , prawie jak nowych .
Lśniących , błyszczących , szybko pędzących .
Na pomoc ludziom tutaj jadących .

Węże syczące , prężąca woda .
Grożne jęzory studzi ochłoda .
Napięte węże , mruczący motor .
Kręci się bystry , zawzięty rotor .

Nie jest to żaden z wozów strażackich .
Też , żadna pompa drużyn junackich .
Stara złomowa , pompa bojowa ,
Która już huczy , lepiej niż nowa .

Migiem zdusiła smoka jęzory .
Właściciel widział , ze wstydu chory .
Odkupił pompę , zabrał do domu .
Nie opowiada o tym nikomu !!!

wtorek, 18 października 2022

PUSZCZYK

 Dziupla , jest to w drzewie dziurka .
Może mieszkać w niej wiewiórka 
Lub też ptaszek kolorowy ,
Może też być , domkiem sowy .

W starej wierzbie , na polanie ,
Puszczyk ma tam swe mieszkanie .
W dzień w nim chrapie na kanapie ,
Za to nocą , myszy łapie .

Myszy łapie za ogony
I zanosi je do żony .
Żona robi z nich kotlety 
Żeby , wygląd miał atlety .

Jak już naje się do syta ,
Nowe myszy w nocy chwyta .
I kotlety też są nowe .
U puszczyków , to typowe .

Żona bardzo jest mu rada 
I kotlety też zajada .
Jak już żona także syta ,
Zadowolona jest kobita .

I przy mężu na kanapie ,
Razem z mężem sobie chrapie .
Ciemna nocka , gdy nadejdzie ,
Srebrny księżyc , także wzejdzie ,

Chowajcie się wszystkie myszy !
Lecz , puszczyka mysz nie słyszy .
Bezszelestnie lata sowa .
Taka to , historia owa .

DUBAJ

 Załatwiaj wizę do tego kraju .
Wsiadaj w samolot , leć do Dubaju .
Nie ma znaczenia , w styczniu lub maju ?
Zawsze jest ciepło , prawie jak w raju !

Jeden Krakowiak poleciał z Balic .
Pierwszy raz leci , nie liczy na nic .
Leci hen leci , drga samolotem ,
Wcale nie myśli , co będzie potem .

Godzina z hakiem w przestworzach frunie ,
Albo doleci , albo się z sunie .
Choć jeszcze leci , krakają wrony :
Wszędzie zdradliwe są obce strony !

Nagle usterka , w morzu samolot .
Niestety nie jest , wodny wodolot .
Niestety nie jest , to łódż podwodna .
I się skończyła podróż wygodna .

Leciał Krakowiak takiego kraju ,
Tam miało być mu , prawie jak w raju .
Na skróty poszedł ! Może jest w raju ?
A jak jest w piekle ?!? - Wróci do kraju !!!



SŁODZIZNA

 Chodzi po mieście prześliczna kotka .
Zgrabna niezwykle dziewczyna , słodka .
Fryzurka słodka , nosek słodziutki ,
Intrygujące ,sterczące sutki .

Słodkie bioderka . Słodkie usteczka .
Któż by nie tulił tegoż koteczka .
Na co nie spojrzysz , wszystko słodziutkie .
Pachnie przyjemnie , smaczne , młodziutkie .

Delicja sama , miód ! - to jest z boczkiem .
Jak się kołysze , tym miłym kroczkiem .
Patrzysz z zachwytem ,przecierasz gały ,
Żeby po prostu , lepiej widziały .

Już byś chciał uszczknąć tego ciasteczka .
Wziąć na języczek z figi listeczka .
Za czym spróbujesz owoc słodziutki ,
To pomyśl - jakie , mogą być skutki ?!

I ja nie jestem już młody żaczek .
Chętnie ! - przerzedził bym słodki krzaczek .
Ona słodziutka , lecz ja goryczka .
Więcej niż pewne , dostałbym pstryczka !

czwartek, 13 października 2022

KOŁNIERZ DLA ZAJĄCA

 Biega zajączek polem obrzeża ,
Gubi kawałek futra z kołnierza .
Za czym skapował wynikły problem ,
Zajączek przebiegł już siódmą groblę .

Złapał za uszy się biedny zając ,
Drżącym głosikiem w duchu dodając:
- Niech no się tylko żona ma dowie  ,
- A ! - wielki problem mam na swej głowie !

Wokoło grobli zajączek chodzi .
Ciężko zawodzi , głośno zawodzi.
- Mam na balety z żoną iść jutro.
- Muszę mieć piękne , kompletne futro !

- Co ja tu zrobię ? Co ja tu pocznę ?
- Czarne mam tylko , przeczucia mroczne .
- A bez kołnierza to nie ma zwierza .
- Żaden mi zwierz nie da kołnierza .

Nic już nie mówiąc , nic nie pytając ,
Wyruszył w drogę poszukać - zając .
I jak ten pies , co tropi tropy ,
Węsząc i węsząc , dotarł do szopy .

A tam z tej szopy , dochodzą piski.
Lisica tuli , swe małe liski.
Z jego kołnierza mają posłanie .
Stwierdził zajączek : - Niech tam zostanie .

Wrócił zajączek , poszedł do krawca .
Przeszył mu futro krawiec - wybawca .
Przyszedł do domu , już w nowym futrze
I żona nosa mu już nie utrze .

Nazajutrz poszedł z żoną na tańce .
I tańcowali , tańce gibańce ,
Tańce łamańce i walce - także !
Aż do białego rana , a jakże !