Strony

środa, 12 października 2022

MOTYLE I TYLE

 Nie ma tyle forsy w świecie ,
Co motyli lata w lecie .
Ach przyjemnie , kolorowo.
Uroczyście - daje słowo !

Rzekł motylek do motyla :
Zaczęła się nasza chwila .
Wzlećmy razem ponad chmury ,
Żeby rok nie był ponury .

Poleciały hen na łąki ,
Pozdrawiały wszystkie pąki ,
Wszystkie kwiaty , wszystkie trawy .
Towarzystwo ! - Nie ma sprawy !

STAW

 Jak to często w stawie bywa ,
Raz ubywa , raz przybywa .
Niezależnie,  od pogody ,
Uprawiane są tam gody .

Do stawiku ,  wśród zarośli ,
Przyszedł mały żółwik w gości .
Wpierw , paznokciem zbadał wodę ,
- Ciepła - stwierdził . - Wchodzić mogę .

Ze , jest całkiem w stawie nowy ,
Zanurzył się do połowy .
- Zbyt zanurzyć się nie mogę .
- Może ugryżć mnie coś w nogę .

Żółw , jak wszyscy dobrze wiecie ,
Ma skorupę na swym grzbiecie .
I jak wszystkim nie wiadomo ,
On , czy ona , czy też homo ?

Ochlapał się dość dokładnie .
- No ! - Wyglądasz całkiem ładnie !
- Spodobałeś mi się bracie !
- Mojej mamie i też tacie !

- Ja , o takim kimś tu marzę !
- Choć ! - Rodzinie cię pokażę !
- Ktoś ty takie ? - Ciebie nie znam !
- Żywcem , się na ciebie nie zdam !

- Żem , jest żółwik mały młody ,
- Jam nie ufny obcej wody !
Na brzeg wyszedł , to wiadomo ,
I pożegnał , chyba - homo ?

NA GLANC BARANIE!!!

 Przybiegł baranek dziś do fryzjera :
- Tak mi gorąco ! Wełna uwiera !
- Zlituj się pan tu , zlituj nade mną ,
- Pomóż tej wełnie , rozstać się ze mną.

A fryzjer na to : - Głupi baranie !
- W zakładzie moim są piękne panie ,
- Które z pieniędzy ja tutaj strzygę !
Na koniec fryzjer pokazał figę .

Fryzjer jest świnia , baran jest baran .
Baran wkurzony ma we łbie taran .
Ubódł fryzjera jak na barana .
Z fryzjerem runda jest wyrównana .

Cóż za ulica ? Na niej tablica .
Pisze tu Strzyżów . Tamta ulica !
Pobiegł baranek . Dobiegł Strzyżowa .
A w tym Strzyżowie tablica nowa .

Na niej widnieje napis a - taki:
Strzygę i golę na glanc chłopaki .
Na glanc barany . na glanc matoły .
Siadasz na stołek w mig jesteś goły !

Wskoczył baranek szybko na stołek .
W białym fartuchu przed nim wesołek .
To jak strzyżemy ? Na glanc - baranie ?
Strasznie gorąco ! Glanc - śmiały panie !

Fryzjer w podskokach , baran w obłokach ,
Nożyczki ciach , ciach i już po lokach !
Baran się cieszy , fryzjer się śmieje ,
Bo tak w Strzyżowie , tak to się dzieje .



MISIU KOALA

 Chmura na niebie ociera czoło.
Uf jak gorąco ! Parno w wokoło !
I wszystkie chmury na nieboskłonie 
Ledwo co sapią , żar taki płonie !

Słońce wysoko, zenit południowy ,
Beczy KOALA bardzo zmartwiony .
Ciężko mu siedzieć w grubym kożuchu ,
A jeszcze ciężej , jest mu na duchu .

Ledwo co nosek powietrze łapie .
Sapie i beczy , beczy i sapie .
Uf jak gorąco ! Uf co za ranek !
Misiu nam mdleje ! Gdzie z wodą dzbanek ?

Czuwa opiekun w tym wielkim parku .
Misiów KOALI ma sto na karku .
Dał mu dzbaneczek , miś pije wodę 
I nie narzeka,  już na pogodę .

ĆMA

 Naszła ćmę słabości chwila .
- Chcę za męża mieć motyla .
- Ja mam skrzydła , on ma skrzydła .
- Motyl wpadnie w moje sidła .

- I chcą nie chcąc się obejrzy 
- Tylko księżyc niechaj wejrzy.
- Znajdę zaraz dłuższą chwilę 
- Rozglądnę się za motylem .

Srebrny księżyc wszedł na niebie ,
Świecą gwiazdki obok siebie ,
Ćma już wyszła z zakamarka .
- Dziś z nas będzie piękna parka !

Rozejrzała się dokoła ,
Ciemna ciemność ,czarna smoła .
Żaden motyl tu nie lata .
Ćma tak myśli : Mamy pata !

- Pójdę sobie spać nad ranem,
- A wieczorem , znowu wstanę .
- Żyć mi samej jest do kitu ,
- Będę szukać , aż do świtu .

Od wieczora aż po ranek ,
Nie ma żadnych niespodzianek .
I co wieczór , aż do rana ,
Ćma jest ciągle niewyspana .

Ćma zachodzi sama w głowę :
- Będę pary tej połowę .
- A mój motyl bardzo śliczny ,
- Też sam będzie połowiczny .

I tak para , nam tak znana ,
W dwie połówki rozerwana .
Motyl dzienny a ćma nocna .
Intercyza - prawomocna .