Strony

czwartek, 8 grudnia 2011

Konwalijka


Konwalijka

1 Raz na łące w ciepłym maju
Zielonego blisko gaju
Doborowa gra orkiestra
Jest wiosenna świerszczy fiesta

2 Grają skrzypce i puzony
Flety werble saksofony
Kontrabasy wiolonczele
Trąbki basy tak ich wiele

3 A na czele dyrygent zdolny
Mały szary konik polny
Wymachuje swą batutą
Uśmiechnięty skoczną nutą

4 Przyłączyły się skowronki
Biją brawo im biedronki
Nuty czyste tak radosne
Obwieszczają wszystkim wiosnę

5 Same pszczoły w takt muzyki
Brzęczą dźwięcznie  swoje bzyki
Wszyscy tańczą i śpiewają
A świerszczyki przygrywają

6 Ciepły kropi deszcz majowy
Wszystkie rodzą się odnowy
Białe dzwonki dzwonią w gaju
Wdzięk zapachów czuć jest w maju

7 W samotności w drzewach cieniu
Daje znać o swym istnieniu
Konwalijka mała biała
Też radośnie dzwonić chciała

8 Jej dzwoneczki krople rosy
Wygrywają smutne głosy
Dźwięk ten słychać tak żałosny
Jak nie było by tu wiosny

9 Rosa nie zna nut radości
Monotonia rytmu złości
Usłyszał to słowik w górze
Pierwszym głosem był w tym chórze

10 Wysłał szybko tam kowale
Mrówki które dudnią stale
Uderzają dzwonki czułka
Skoczną nutkę gra wnet spółka

11 W gaju teraz też radośnie
Konwalijka wie o wiośnie
Mrówki dzwonią w takt muzyki
Są radosne wszystkie  smyki

25 maja 2010
Lilia

Długa smukła lilia biała
Gdzieś na łące sobie stała
W perłach bieli lśniły szaty
Śnieżnobiałe pąku płaty

Paź Królowej kolorowy
Przylatywał na rozmowy
Siadał sobie w środku kwiatu
Wieści nosił jej ze światu

Kwiat ploteczek był ciekawy
Sama rosła  pośród trawy
Zapraszała więc owada
Była jemu bardzo rada

Motyl wszystkie zna kwiatuszki
Z której łąki jakie ciuszki
Są w sezonie teraz modne
Czy z fasonem czy wygodne

Jaki kolor w czym do twarzy
O czym każdy kwiatek marzy
Kto piękniejszy jest na łące
Kto ma płatki bardziej lśniące

Które barwy wyraziste
Które zaś za bardzo mgliste
Kto rumieni się w czerwieni
Czy  niebieski się zieleni

Która biel jest bielsza w bieli
Czy stokrotka się ośmieli
I z konwalią stanie w szranki
W ciepłe wiosenne poranki

Kto ma bardziej białe pąki
I królową będzie łąki
Lecz jak gdyby zapomniały
Swą królową bieli miały

Najpiękniejsza biel nad biele
Wam przypomnieć się ośmielę
Nadlatywał Paź królowej
Lilia ma i niema nowej

Lubił motyl z nią rozmowy
W czym był bardzo obrazowy
Wdzięczna jemu Lilia była
Pyłkiem za to go raczyła

25 maja 2010

Dziewanna

1 Pewna panna bardzo łasa
Chciała cukru mieć pół pasa
Wybrała się więc na łowy
Żeby mieć ten problem z głowy

2 Czerwiec Lipiec to miesiące
Gdy na niebie Słońce lśniące
I najlepsze dla pszczół czasy
By na zimę brać zapasy

3 Z koszyczkami sobie hula
Młoda pszczółka prosto z ula
To nad łąką to nad krzewem
Tu wymija się z tym drzewem

4 Tam omija jarzębinę
Ale wciąż ma głupią minę
Cukru nawet na lekarstwo
Jakieś to jest wielkie łgarstwo

5 Okłamały koleżanki
Są stokrotki macierzanki
Nie brakuje żółtych mleczy
Jest to wszystko nie do rzeczy

6 Cukru niema jak nie było
Przykro pszczółce się zrobiło
I zmęczona tak dosadnie
Że na Ziemię zaraz spadnie

7 Szuka blisko lądowiska
Jak najbliżej kraksa bliska
Wtem poczuła zapach słodki
Więc nie będzie już wywrotki

8 Widać z góry plastry miodu
Szybko do nich szybko chodu
I usiadła ,kwiat był duży
Słodki zapach dobrze wróży

9 Samych pąków jest ze dwieście
Musi cukier być tu wreszcie
Gdzież on tu jest ,gdzie schowany
Zwiedza bukiet ach !O rany !

10 Ależ cudne są te płatki
Jakie żółcie jedwab gładki
Te pręciki tak różowe
Wnet odjęło by jej mowę

11 W jednym miejscu i tak wiele
Blisko siebie przyjaciele
W kupie raźniej jakby z lękiem
A zarazem z wielkim wdziękiem

12 W czubku małe ociupinki
Tak żółciutkie te drobinki
Niżej średnie potem większe
A na dole te największe

13 Jest jak palma Wielkanocna
W szyku zwięzła jakże mocna
Ten kwiat to Dziewanna
Rzekł jej Motyl  Moja panna

14 Zrobił na tobie wrażenie ?
 Było moje to marzenie
Znaleźć taki kwiatek słodki
W ulu były o nim plotki

15 Miło odpowiedziała pszczółka
Zanurzona w nim po czułka
Pełna werwy i ochoty
Zabrała się do roboty

16 Prędko szybko wręcz aż chyłkiem
Napełniła koszyk pyłkiem
Potem drugi też po brzegi
Nie zagrożą  jej już  śniegi

25 maja 2010
GOŁĘBIE NA DĘBIE

Na wysokim dębie
Siedzą dwa Gołębie
Z góry widać wszędzie
Rzucają żołędzie

Siedzi Zając śmieszny
Ale on pocieszny
Dostał jednym w czoło
Już mu nie wesoło

Idzie Niedźwiedź sobie
Dostanie się tobie
Żołądź trafił w zęby
Wypadły mu z gęby

Skrada się tam Lisek
Sprytny to urwisek
Podbili mu oczy
We łzach się już boczy

Zobaczyli Wilka
Trwała jedna chwilka
Został ustrzelony
Ogon podkulony

Pasie się Jelonek
W nosek dostał dzwonek
Obok Sarna stała
Także ucierpiała

Borsuk wyszedł z nory
Nie czuje pokory
Trafili go w krzyże
Może się wyliże

Widzą skurczybyki
Nadchodzi Dzik dziki
Z rzuciły żołędzie
Zżarł je wszystkie wszędzie

ROSICZKA

Kto zagadkę tą odgadnie
Kto się podda a kto zbladnie
Ta historia tak straszliwa
Niczym z filmu a prawdziwa

Rzęsy długie jak z okładki
Nie jest córka to sąsiadki
Nie jest diwa to z opery
I ohydne ma maniery

Mroczna bardzo jest zagadka
Przeraziła mego dziadka
Przeraziła moją babcię
Pogubiła w strachu kapcie

Swoim wdziękiem tak rażąca
Biała panna i pachnąca
Trudno oprzeć się jej wcale
Tak przyciąga niebywale

Rzęsy długie kolorowe
Nie są czarne a różowe
Cała lepka jakże słodka
I na pewno nie stokrotka

Nader dziwne ma zwyczaje
Zamieszkuje suche gaje
Nie obchodzą ją zasady
Czai się skrycie na owady

Rośnie sobie w suchych piaskach
Kwiat nie w liściach a potrzaskach
Ni to zwierzę ni roślina
Na obiadek muchy wcina