Mały słonik z porcelany
We łzach cały jest zalany .
Duża szyba na wystawie
W łezkach słonych cała prawie .
Boli , boli , bardzo boli .
W strasznej słonik jest niedoli .
Płacze , płacze , że aż łka
Ugryzła go w ucho pchła .
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, przetwarzanie, modyfikowanie i wykorzystywanie w innych publikacjach bez zgody autora surowo zabronione.
Mały słonik z porcelany
We łzach cały jest zalany .
Duża szyba na wystawie
W łezkach słonych cała prawie .
Boli , boli , bardzo boli .
W strasznej słonik jest niedoli .
Płacze , płacze , że aż łka
Ugryzła go w ucho pchła .
Z wierzchu sama czekolada
W środku tylko marmolada
Jest na półce już od rana
Aż po brzegi jest nadziana
Nadziewana się nadziała
No niestety pecha miała
Nadziała się na dzieciaka
Miał akurat na nią smaka
Marmoladą są wypchane
Czekolady nadziewane
Wciąż czekają na dzieciaki
Bo to przecież ich przysmaki
Gdy zaglądniesz do cukierni
W niej słodycze zawsze wierni
Cały czas czekają ciebie
Był byś dzieckiem w siódmym niebie
Na opady nie ma rady
Lecą liści z drzew gromady
Z nieba lecą strugi deszczy
Szykuje się czas złowieszczy
Wszędzie błota i kałuże
Czarne chmury duże burze
Zimną strugą deszcz zacina
Aż się pod nią las ugina
Szaro mokro słowem bieda
Uniknąć się tego nie da
Czas na nogach mieć kalosze
Wziąć parasol bardzo proszę
Co za kraksa ?
Wielka kraksa !
Żółw zadrapał karapaks - a !
Taką rysę ma na grzbiecie ,
Że na świecie nie znajdziecie !
Koralowiec na przeszkodzie
Stał okoniem twardo w wodzie .
Ma korale ostre takie ,
Wokół pływać mu zygzakiem .
Pech niezmierny miał Żółw duży ,
Że aż z bólu oczy mruży .
Płynie szybko do szpitala ,
Póki zdrowie mu pozwala .
Szczęściem , jest jest już na oiomie .
Otoczyły go łakomie
Małe rybki czyścicielki ,
Z ran zarazek zjedzą wszelki .
Też tak bywa w oceanie .
Jeśli komuś coś się stanie
Szpital taki jest w nim rybi ,
Co ratuje , Ani chybi !