Strony

czwartek, 12 grudnia 2024

ŻÓŁWIE BŁOTNE

 Chcą iść Żółwie na wycieczkę ,
Świat chcą poznać choć troszeczkę .
Zebrały się więc w gromadę ,
Przed wycieczką na naradę .

Choć są nasze krótkie nóżki ,
Ocierają trawę brzuszki ,
I mozolne nasze kroki ,
Wyruszymy w świat szeroki .

My jesteśmy Żółwie Błotne ,
Błotne Żółwie , nie markotne .
Nic nam trudy , nic przeszkody ,
Nic udręki , niewygody .

Każdy Żółw ma pancerz gruby 
I ochroni go od zguby .
Nam przychylne są jeziora 
I strumyków cała sfora .

Czy to Wisła , czy też Odra ,
W każdej rzece woda modra .
Tam gdzie woda modra płynie ,
Żółw żyć będzie w tej krainie .

W wodzie Żółwie są gramotne .
Bo jesteśmy Żółwie Błotne .
Czy szuwary , czy też błoto ,
Dla nas Żółwi istne złoto .

Po owocnej Żółwiej radzie 
Wyruszyli w całym składzie 
I dokoła staw zwiedzili , 
I do stawu , powrócili .

PAN NIETOPERZ

 Choć śpi sobie cały dzień ,
Pan Nietoperz nie jest leń .
Emanuje z niego moc ,
Pracowita każda noc .

Kiedy wszyscy idą spać 
Pan Nietoperz musi wstać ,
Bo mu głośno burczy brzuch ,
Musi złowić dużo much .

Gdy w pieczarze smacznie śpi 
O komarach ciągle śni .
Tak jak wampir , lubi krew ,
Więc go wieczór wzywa zew .

Gdy Miesiączek błyszczy z chmur ,
Pan Nietoperz zwiedza bór .
Każdy komar przed nim drży 
A najbardziej , gdy deszcz mży .

On jest nocny ciemny duch 
I postrachem wszystkich much .
Nawet pająk bardzo zły ,
Chowa swe ze strachu kły .

A cwana modliszka ?
Też !
Chowa się jak wstrętna wesz ..
Wreszcie słońce budzi dzień ,
Pan Nietoperz jest już leń .

Do pieczary idzie spać ,
By móc w nocy znowu wstać 
Bezszelestny ciemny duch .
Pan Nietoperz , to jest zuch !

OŚMIORNICY KREACJE

 Lśni w kolorach cała Rafa !
Ciuchów pięknych cała szafa ,
Tak powiedzieć by się zdało 
Lecz ich nigdzie nie zbywało .

Na dnie morza , w starym wraku ,
Ośmiornica śpi w kubraku .
Piękny kubrak , kolorowy ,
Znowu ma na sobie nowy !

Wszystkie Ryby , nawet Kraby ,
Mają tu charakter słaby .
Lśnić i błyszczeć , ciągły temat 
Ich jedyny jest dylemat .

Z Rafy Ryby kolorowe 
Ciuchy mają już nie nowe ,
Tylko Ośmiornica cwana ,
W nowe ciuchy wciąż ubrana .

Jest zagwozdka to nie lada .
Każda Ryba jest jej rada
By zdradziła tajemnicę ,
Skąd tak cudne ma spódnice ?

Skąd te naszyjniki złote ?
Czy wyjawić ma ochotę ?
Czy sekretem się podzieli ?
Bardzo wszyscy tego chcieli .

Dokąd będzie ciągle skryta ?
Każda Ryba , każdej pyta .
- Ja wam zdradzę tajemnicę .
Rzekł Krab , jedząc jajecznicę 

Z ikry , po Małżu w muszelce ,
Problemem wzruszony wielce .
- Podglądałem Ośmiornicę 
- Zobaczyłem , czarownicę !

- To nie bajka do poduchy ,
- W mgnieniu oka zmienia ciuchy .
- Gdy wokoło jest panika ,
- Przed oczyma nagle znika !

Każda z Rybek słuch wytęża .
- Nawet zmienia się na węża .
Krab dyskretnie mówi szeptem .
- To ktoś inny niźli przedtem .

Słyszy Kraba Ośmiornica .
Nabrzmiały jej oba lica .
Wzięła sobie to do serca .
- Krab to wielki jest oszczerca !

A , że ponoć ciągle pości ?
Zjeść go chciała z nagłej złości .
Krab jest w wielkiej konsternacji .
- Dosyt nam nowych kreacji !?

Bardzo stało się nieznośnie .
Wszyscy wieją gdzie pieprz rośnie .
Rybia taka chytra ściema .
Bo na Rafie , pieprzu nie ma .

sobota, 12 października 2024

LISEK I SŁOŃ

W lesie  mieszka Rudy Lisek 
I obmyśla co dzień spisek ,
Komu tu umilić życie 
I psikusa zrobić skrycie .

To go cieszy , to go bawi ,
Z każdym w lesie się rozprawi .
Bo jest cwany , bo jest sprytny 
I bezczelnie nieuchwytny .

Każdy psikus to wyzwanie .
Spełnić , nigdy nie ustanie .
Z galanterią i pietyzmem ,
Bez wysiłku i z artyzmem .

Samo imię , Lisek Rudy ,
Już zachęca do obłudy .
Lis się przy tym nie wysila .
Starczy jemu jedna chwila 

Już ma pomysł tak genialny ,
Że dla innych nie realny .
I tak szybko w życie wdraża .
Tak codziennie mu się zdarza .

Nienawidzą go zwierzęta .
Wytykają , gdy się pęta .
Odwracają się plecami .
Lepiej im jest , gdy są sami .

Raz pewnego dnia o świcie .
Stanął Słoń na jego kicie .
O tej porze chrapał smacznie 
A Słoń stanął nieopacznie .

Z cyrku uciekł właśnie , biedny .
Był w tym cyrku treser wredny .
Znęcał co dzień się nad Słoniem 
I przezywał go wałkoniem !

Nie wytrzymał takiej presji .
Z tego dostał Słoń depresji .
Gnał na oślep , ile wlazło .
Za sobą zostawić chciał zło .

Prosto z deszczu wpadł pod rynnę ,
Bo zło wszędzie wciąż jest czynne .
Ważył przecież dość znacząco ,
Ból  ten zadał mu , niechcąco .

Złapał się za kitę Lisek ,
Zaraz zwietrzył zwierząt spisek .
Lis zrozumiał po swojemu :
Jak on im , tak oni jemu ?!




poniedziałek, 7 października 2024

KOGUT

 Na płocie siedzi kogut czerwony 
Aż do białości jest rozsierdzony .
Skrzeczy na wszystkich co sił ma w dzióbie !
- Czemu tak skrzeczysz ?
- No bo tak lubię !!!

Żadne gdakanie tu nie pomoże ,
Bo kogut myśli , że wszystko może .
On tu jest władca , on tu jest panem .
Wywija dziobem jak wódz czekanem .

Kury w szeregu siedzą na grzędzie 
- Ach co to będzie ?
- Ach co to będzie ?
- Zrobię porządek dzisiaj w kurniku !
- Ach kukuryku !
- Ach kukuryku !

I tak codziennie słychać wywody ,
Bo ten kogucik jest jeszcze młody .
Za płotem szepcze kogut wiekowy  :
- Młodziak .
- Dobry , na rosół domowy !