Strony

piątek, 12 kwietnia 2024

OKOŃ

 Niech pomyślę !
Niech pomyślę !
Okoń pływa w rzece Wiśle ?
Na pół metra ?
Taki wielki ?
Zbieg okoliczności wszelki ,
Bo niedawno w tym korycie 
Całe w nim wymarło życie .
Nawet trawy na dnie rzeki 
Brązowe miały wypieki .

Lecz ten Okoń całkiem spory 
Wcale nie był nigdy chory !?

To on nie jest zwykła ryba ?
To kosmita jakiś chyba ?

Były takie tu pogłoski ,
Na cenzurze , wyższej troski ,

Że latały tu talerze !?
No co ty !
Ja w to nie wierzę !

Z tych talerzy tych okoni 
Wysypali w wody toni 
Jak z chmur deszczu całe tony ,
Aż nurt rzeki był wzburzony !
Widzieli to ludzie z bliska ,
Przyszli na te dziwowiska .
W chwilę znikły im talerze .

No co ty !?
Ja w to nie wierzę !

Pytałem naocznego świadka ,
Że życiowa jego gradka ! 
Bił się w piersi na dwie ręce .
Ryby nie zje nigdy więcej !

Czyli teraz , w rzece Wiśle ?
Niech pomyślę !
Niech pomyślę !
Kosmicznym mówimy bycie ?!
Nasze skończyło się życie ?!

Na dziejowym są zakręcie .
Znikli obaj w tym momencie .
Chwilkę były znów talerze !

Nie wiem jak wy ?
Ja w to wierzę !

czwartek, 11 kwietnia 2024

WOMBACIK I MISIE KOALA

 Wombat w torbie siedzi mały .
Nie dzień , tydzień ?
Miesiąc cały !
Tak energią dużą tryska ,
Nudzi mu się ta kołyska .

Ta latorośl , nie jest święta ,
To jest mały wiercipięta !
Postanowił wyjść z macierzy .
Coś od życia się należy !

I nie mówiąc nic nikomu ,
Uciekł Wombat po kryjomu !
Co za szkrab ?
Nie bał się ?!
I wlazł !
W eukaliptusowy las .

A w tym lesie są Koale 
Co na drzewach drzemią stale .
Objadają drzewom liście 
A potrafią , uroczyście !

Celebrycko ! 
Żarcie żadne !
Toby było zbyt nieładne .
Są to miśki eleganckie ,
Są przyjazne i szarmanckie .

Wombat widzi , fajne misie .
- Zakumpluje , zdaje mi się .
Misie widzą Wombacika ,
Radość w sercach już im pika .

Zeszły na dół Koalątka ,
Też urwisy , cała piątka !
Obwąchały się poznały ,
Tak się szybko skumplowały .

A tu naraz , taka plama !
Przyszła za nim Wombat mama .
Skrzyczała go , że nie dobry !
I schowała go do torby .

Mały Wombat siedzi w torbie ,
Nikt od mamy go nie porwie .
Trzyma mama nad nim piecze ,
Malca wciąż ze sobą wlecze .

A Koale ?
Jak Koale .
Znów na drzewach drzemią stale .
Każdy trzyma się mamusi ,
Też mamusi słuchać musi !

KRAB PUSTELNIK

Nie chciał być już pustelnikiem 
Więc się zmienił Krab piernikiem ,
Zrzucił muszlę , ubrał spodnie
I szpanuje chodząc po dnie .

Ma u rybek duże względy 
No bo teraz , Krab jest trendy !
Każda go z daleka wita .
Taki znany celebryta !

O przyjaźniach  nie ma mowy ,
Gdzieżby , przyszło mu do głowy ?
Ciągle ścianka , wciąż wywiady ,
Głowa w górze .
Dla zasady !

Jak to w morzu , z prądem woda 
Tak się zmienia ciągle moda .
Nie nadążył Krab za trendy ,
Stracił u ryb wszystkie względy .

Czy się komuś to podoba ?
Nikt nie lubi przecież snoba !
Tak to bywa .
Krab piernikiem ,
Stał się znowu , Pustelnikiem !

SŁONKO

 Jest na świecie tyle dzieci 
Właśnie , słońce po to świeci !
Żeby były wciąż na luzie ,
Im się śmiały ciągle buzie .

Żadnej złości .
Wszędzie dość ci !
Tylko płyną łzy radości !
Tylko uśmiech wciąż na twarzy .
Co dzień dzieciom niech się zdarzy .

Słońce świeci wciąż dla dzieci ,
Tak serduszka wiosną kwieci 
I dlatego dzieci małe , 
Są radosne i wspaniałe !

GAMOŃ NA SAWANNIE

 Mądry Lew do Lwa gamonia :
- Przestań drażnić tego Słonia !
- Coś ty taki nie kumaty ?!
- Zaraz ci połamie gnaty !

Gamoń dalej robi swoje .
Myśli :
- Słoń Koń , 
- Ja kowbojem .
- Wskoczę sobie jak na Konia 
- I pokonam szybko Słonia !

Rozpędził się co nie miara ,
Duży Słoń to duża wiara !
Widzi Lwa , na niego pędzi .
Myśli :
- Grzbiet go mocno swędzi ?

Strzelił z trąby tak jak z bata 
I pogonił precz wariata .
Długo lizał gamoń rany .
Jeszcze dłużej , był swajdany !