Strony

poniedziałek, 1 maja 2023

ZYCUŚ TŁUŚCIOCH

 Wieki woda w rzece płynie ,
Przędzie przędzę w pajęczynie ,
Nić do nici , sieć do sieci ,
Coś się złapie , coś w nią wleci .

Jad się jątrzy , cieknie ślina ,
Naprężona mocno lina ,
Pajęczyny drgają nici ,
Czyha w środku , pająk tyci .

Zycuś Tłuścioch  w pajęczynie 
Z nudów huśta się na linie .
Wzrok po ścianach pustych wodzi ,
Wnet biedaczek się zagłodzi.

Trzyma nerwy swe na wodzy .
Ludzie są dla niego srodzy .
Muchozolu aromaty 
Śmierć roznoszą jak armaty .

Muszych trupów całe stosy .
Jeżą się pajęcze włosy 
Na czuprynie , na odwłoku ,
Żadnego w przyszłość widoku .

Takich czasów nie pamięta .
Spuścił Zycuś swe oczęta 
By się wynieść stąd za progi .
Przed nim kawał ciężkiej drogi .

Życie z ludźmi niepodobna ,
Poniewierka mu nadobna . 
Więc opuścił straszne dwory 
By nie umrzeć , nie być chorym .

A ci ludzie , jak to ludzie ,
Żyją w ciągłej swej obłudzie .
Trują siebie , wszystko w koło 
Jak to głupcy . Wciąż wesoło .




czwartek, 20 kwietnia 2023

BETTA - BOJOWNIK WSPANIAŁY 104

 Na Syjamie , w wodnym ścieku ,
Żyje sobie tam od wieków 
Tyciuteńka , nic nie wiotka ,
Kolorowa rybka słodka .

Gdy wśród ryżu coś migocze ,
To na pewno jej warkocze .
Każdy kolor z nieba tęczy 
Jak kwiatuszek w polu wdzięczy .

Sama magia , czyste czary ,
Moc istnienia życia z wiary !
Ma przetrwania taką wolę !?
Udobrucha każde pole .

Gdy brak wody na poletkach 
Pośród ryżu , rybce betka !
Pooddycha , tak normalnie ,
Choć ogólnie jest fatalnie .

W swoim ciele ma moc ducha !
Żadna straszna jej przyducha !
O pomoce nie ma prośby !
Stawia czoło na te groźby !

Jakże wielce rodzicielska ,
Jej cierpliwość wręcz anielska .
Nie da dzieci poniewierce .
Z bąbli tuli je w kołderce .

Wciąż poprawia , wciąż napusza ,
Czym tym , twarde serca wzrusza .
Gdy się zbliży do niej rywal ,
Zaraz włącza w głowie ,, przywal " !

I do boju staje twardo .
Jest niezwykle rybką hardą .
Tak zaciekle broni domu ,
Nie opłaci się nikomu .

Jest ,, Bojownik " Z krwi i kości 
Nie boi się żadnych złości !
Niczym rycerz , staje w boju ,
By móc potem , żyć w spokoju .

ZWINKA 103

 Zwinnie biega mała Zwinka ,
Nic nie widać prócz przecinka .
Dojrzy tylko oko bystre 
W liściach cienkie coś faliste .

Jakby w kadrze filmu wstawka ,
Miga migiem się migawka .
Coś się dzieje tutaj chyba ,
Nagle stop , zastygła , dyba .

Albo na nią albo ona 
Stoi sztywno nieruchoma .
Nie szeleści , patrzy tylko ,
W mig jej nie ma ! Żegnaj chwilko !

Taka zwinna Zwinka mała 
Znikła , albo się schowała 
Pod listeczek lub kamyczek .
Bo to taki leśny smyczek .

Pstryk i Smyk znikł .


Zaczęły się klekoty 102

 Klekotanie słychać w dali 
Bociek gniazdem się swym chwali .
A klekoce co klekocze ,
Boćków , jakie to urocze .

W jednej chwili chór klekotów 
Od Warszawy po Kokotów .
Chcieli by tak warszawiacy !?
Lecz Bociany ! - to cwaniacy .

Wiejskie leżą im klimaty .
Opisując poematy 
Boćki swym bocianim śpiewem ,
Ścieląc gniazda , drobnym drzewem .

Przy Krakowie w Kokotowie 
Przysłuchać się można mowie 
Którą tylko Bociek włada .
Jak już gada , to już gada .

Klekot , a to do Bociana ,
Co on ma na temat zdania 
Trzeciego Boćka , sąsiada ,
Czy akurat tak wypada ?

Najważniejszy klekot , kiedy ?
Przylatują żony . Wtedy !
To dopiero klekotanie .
Długo , długo trwa gadanie .

A to tak się żali żona :
Że klucz ciągła tylko ona .
- A to znowu nad Bejrutem ,
- Strzelali do nas śrutem !

- Ledwo uszłym z życiem coś my ,
- Wnet na szlaku nowe groźby .
- Całym szczęściem , w zdrowiu , sile ,
- Chwile niebezpieczne w tyle .

- Skończmy już te klekotanie .
- Już czas jaj wysiadywanie .
Na gnieździe siedzą Bociany 
Noc i dzień , na cztery zmiany .

Aż tu nagle , klekot cichy ,
Małe Boćki już chcą michy .
I znów słychać klekotanie .
Przyszedł czas na wychowanie .

Znów klekoty . Pierwsze loty 
Pomalutku . Już za płoty !
Przyszła wreszcie Jesień Złota .
Żegna każdego klekota .

Na łąkach Boćków sejmiki ,
Między nimi polemiki .
Klekotanie ! Klekotanie !
Na pożegnanie ?  Machanie !



poniedziałek, 3 kwietnia 2023

RÓŻOWY PAN FLEMING 101

Pan Fleming , to ptak różowy 
Od pazurów aż do głowy .
Jak nie patrząc na te pióra ,
Latająca różu góra .

Zazdroszczą mu inne ptaki ,
Że Pan Fleming róż ma taki  
I że taki elegancki 
I wysmukły i szarmancki .

Gdy zawita nad jezioro ,
Różnych ptaków przy nim sporo .
Czaple , Gęsi , Kormorany .
Piski !
Co za róż !?
- Ach !?
- O rany !?

Jeden zachwyt . Tylko panie .
One na róż mają manię .
Taka Czapla pyta szczerze :
- Skąd Pan piękny róż ten bierze ?

- Droga Czaplo , Pani miła ,
- Żeby Pani uwierzyła ?
- Na ramieniu mając duszę ,
- Aż do Kenii lecieć muszę !

- Tyle trudu dla koloru 
- Ile trzeba mieć wigoru 
- I odwagi , ile siły ?
- Przy tym Pan jest taki miły .

Nawet żona Kormorana 
W róż Flaminga zakochana 
Słysząc z boku opowieści :
- No w głowie to się nie mieści !

- Ja podziwiam bardzo Pana .
- Różem też chcę być odziana ,
- Całe życie róż mam w głowie !
- Naprawdę ?
- Co Pani powie ?

Gęś Gęgawa , szara cała ,
Ciągle cicha , nie gęgała 
Bo z wrażenia oniemiała .
- Wszystko za ten róż bym dała !

Wystrzeliła swym gęganiem 
- Tak ! To prawda drogie Panie .
- Choć różowa jedna kiecka !?
- Na róż choram jest od dziecka !

A Pan Fleming , rośnie w piórka ,
A nad głową z różu chmurka .
Tak się mu zrobiło miło 
W chwili , różu mu przybyło.

W pąsach róży Fleming cały .
Panie wszystkie oniemiały .
On się szybko wzniósł do góry .
Po róż leci , do Nakury .