Strony

czwartek, 2 marca 2023

KTO TO TAKI JEST TEN CWANIAK ?

Co za cwaniak , kto to taki  ?
Co wycina w koło krzaki 
Wokół stawu , wokół rzeki ,
Stawia tamy , grodzi cieki .

Czy go znacie ? Czy nie znacie ?
Ten gość mieszka w mokrej chacie .
Jeszcze śmieszniej , żeby było ,
Jemu tam jest całkiem miło .

Ma przytulnie , ciepło , sucho ,
Cisza , spokój , całkiem głucho .
W środku rzeki , mieszka w domu ,
Co nie śniło się nikomu !

Nic nie wadzi wokół woda .
Woda nie jest mu przeszkoda .
Co dzień pływa jak w basenie .
Dla niektórych , to marzenie .

Z inżynierem stanie w szranki 
Choć nie kończył budowlanki .
Twórca udanych efektów 
Bez obliczeń i projektów .

Budowniczy z wyższej klasy .
Stawia tamy , topi lasy ,
Łąki pola i zagrody .
To hydrolog , są dowody .

Pracowity drwal nad drwale .
Ścina krzaki , grube bale .
Ni siekiery , żadne piły .
Dwa siekacze , luz , bez siły .

Choć ma zęby , jest bezkrwawy ,
Lubi liście , mokre trawy .
Kłębi wióry , ściąga drzewa 
I się ciągle dobrze miewa .

Swą łopatą w wodę wali 
By się wszyscy jego bali 
By wiedzieli , kto zabłądzi ,
On tu cwaniak , on tu rządzi .

Jest to cwaniak . Kto to taki ?
No powiedzcie mam dzieciaki !
No powiedzcie nam bystrzaki !
Kto ten cwaniak ? Kto to taki ?


BÓBR KOLORYT

 Żył sobie w powiecie Brzeziny 
Bóbr , który lubił bardzo kpiny ,
Poważnie . Siedział Bóbr na brzegu .
Mówił : Zlepię tamę ze śniegu .

A z lodu , ja zrobię zagrodę 
W której to , zatrzymam wodę .
Połączę razem te budowy ,
I już rzekę będę miał z głowy .

A soplami lodu na dobre ,
Oznaczę fajną nową groblę .
Wiedzcie , przecież ja wszystko mogę .
Sam zbuduję na grobli drogę .

Niech wszystkim Bobrom będzie jasne ,
Na końcu drogi , miasto , własne !
Rzecz jasna , tylko miasto wodne 
Przepiękne , a jakże , urodne !

W nim będzie kanałów do woli ,
Też tamy , zbuduję , powoli .
Jeśli zechcę , to zrobię jeszcze 
Coś , coś , żebyście mieli dreszcze .

Zmęczeni wszyscy tak dosadnie :
Na pewno ! Ktoś do miasta wpadnie 
Jak już będzie stało gotowe .
Każdy , chce zwiedzić miasto nowe .

Tylko my Bobry podczas zimy 
Nigdy na dwór nie wychodzimy .
My Bobry , skromny lud radosny ,
W żeremi czekamy  do wiosny !

MECHA BEZ ECHA TRONIKA

 Czy to diesel czy benzyna ?
Nikt ich przecież nie zatrzyma 
W czasie jazdy czy rozwoju ?
Się którego tyczy boju ?

Sączą , piją , serca biją ,
Korbowody się w nich wiją .
Stuki , puki i pomruki , 
Terkoczące ciągiem druki .

takty , fakty i konszachty ,
Wielorakie katarakty .
Ciągi , drągi , wiatrołapy ,
Łapy , klapy na nich czapy .

Tranzystory , oporniki ,
Druty , kable , sterowniki .
Razem wszystko wzięte w kupę 
Ogarnięte jest przez lupę .

Mniejsze , większe , nie wiadomo ,
Czy dla zysku , czy pro bono ?
Z oszczędności być , wynika ,
Czy fantazji , in - czynnika ?

Jest zależne wszystko z puenty 
Z wychowania lub zachęty ,
Ideologicznej fali ,
Całkiem blisko lub oddali .

Wiatru , Słońca , Bytu Wody 
Wszystko , wszędzie ma powody 
W ostatecznym tworze dzieła .
Tak to się mniej więcej , wzięła .


środa, 1 marca 2023

NAD RZEKĄ BÓBR ŁOŚ i BÓBR

 Dla wspólnego , Bóbr jest dobra .
Łoś się żali tak do Bobra :
- Rzecz ta straszna , niesłychana ,
- Nie będziemy mieli siana .

- Że Bóbr mieszka sobie w Bobrze ,
- Znakomicie jest mu dobrze 
- To nie znaczy , proszę pana ,
- Że na Bobrze ma być tama !?

- I tak szybko , już od wczoraj ,
- Tu z bajorek są jeziora !
- Masz ty wszystkich Bobrze w nosie !
- Jeszcze my jesteśmy - Łosie !

Bóbr do Łosia :- To przesada ,
- Basen dla Łosząt , ma rada .
- Nie widzę żadnej obawy 
- Za to , znakomite trawy ,

- Po to robię te mokradła !
- Każdy chce mieć grube sadła .
- Zrozum Łosiu ! - Mianowicie ?
- Gdzie mokradła , tam jest życie !

POŁYKACZ OGNIA

 Codziennie w rynku jest jakaś frajda ,
Tancerz czy figlarz albo ciamajda ,
Skorzy widzowie , patrzyć na hecę ,
Chwilę myślową zająć dalece .

Siedzisz na rynku , popis mapeta ,
Co jedna feta , to jedna seta !
'' Jam jest rzemieślnik !! Jam jest artysta !!!
Jam wrażeń tych !!!  Jam kolorysta !!! "

To żadna zbrodnia , połykać ognie ,
Wciągać do ust , jak tlen swobodnie 
I nie poparzyć przy tym ust , nosa ?
Wciągać , wydychać gardłem herosa !?

Zamykać buzię , połykać ognie ,
Potem wywalać z buzi pochodnie .
A ognie skaczą ! Zaczarowane !?
Jakby są zimne i okiełznane !?

Niby z maszyny dżwięczą jęzory 
Dając spektaklu istnień pozory !?
Delicje życia !? Samoczynniki !?
Umierające w mig zarodniki !?

Klaun to czyni . Niewiedzy całkiem .
By zadowalać poklaski miałkiem 
Sam się mianując nad ponad siebie !
Być kimś choć chwilę lepszym od ciebie !

I to już Koniec jest widowiska .
Każdy mógł patrzeć na Koniec z bliska .
Lecz jak ten klaun , nic nie osiągłe 
Łykli w niewiedzy wrażenia ciągłe .