Strony

środa, 12 października 2022

MISIU KOALA

 Chmura na niebie ociera czoło.
Uf jak gorąco ! Parno w wokoło !
I wszystkie chmury na nieboskłonie 
Ledwo co sapią , żar taki płonie !

Słońce wysoko, zenit południowy ,
Beczy KOALA bardzo zmartwiony .
Ciężko mu siedzieć w grubym kożuchu ,
A jeszcze ciężej , jest mu na duchu .

Ledwo co nosek powietrze łapie .
Sapie i beczy , beczy i sapie .
Uf jak gorąco ! Uf co za ranek !
Misiu nam mdleje ! Gdzie z wodą dzbanek ?

Czuwa opiekun w tym wielkim parku .
Misiów KOALI ma sto na karku .
Dał mu dzbaneczek , miś pije wodę 
I nie narzeka,  już na pogodę .

ĆMA

 Naszła ćmę słabości chwila .
- Chcę za męża mieć motyla .
- Ja mam skrzydła , on ma skrzydła .
- Motyl wpadnie w moje sidła .

- I chcą nie chcąc się obejrzy 
- Tylko księżyc niechaj wejrzy.
- Znajdę zaraz dłuższą chwilę 
- Rozglądnę się za motylem .

Srebrny księżyc wszedł na niebie ,
Świecą gwiazdki obok siebie ,
Ćma już wyszła z zakamarka .
- Dziś z nas będzie piękna parka !

Rozejrzała się dokoła ,
Ciemna ciemność ,czarna smoła .
Żaden motyl tu nie lata .
Ćma tak myśli : Mamy pata !

- Pójdę sobie spać nad ranem,
- A wieczorem , znowu wstanę .
- Żyć mi samej jest do kitu ,
- Będę szukać , aż do świtu .

Od wieczora aż po ranek ,
Nie ma żadnych niespodzianek .
I co wieczór , aż do rana ,
Ćma jest ciągle niewyspana .

Ćma zachodzi sama w głowę :
- Będę pary tej połowę .
- A mój motyl bardzo śliczny ,
- Też sam będzie połowiczny .

I tak para , nam tak znana ,
W dwie połówki rozerwana .
Motyl dzienny a ćma nocna .
Intercyza - prawomocna .

WEEKEND !

 Co ma Weekend do miesiąca?
Ta dyskusja jest gorąca .

Poniedziałek znów zaspany .
Po niedzieli wyczerpany .
Tak mu w głowie piszczy , buczy ,
Ledwo , co nogami włóczy .

- Co jemu ? Odjęło mowę ?!
Złapał wtorek się za głowę .
Puchnie , puchnie , pęknie zaraz ?
Oburącz ją trzyma naraz .

Przeraziła się też środa .
- Ot ! Spotyka nas nagroda .
- Poniedziałek znowu taki !
- Znowu taki - byle jaki !

Czwartek wzruszył ramionami :
- Debil to jest między nami !
- Dzisiaj ładna jest pogoda .
- Denerwować mi się szkoda .

Odwrócili się do piątku .
- Tak jest zawsze na początku .
- Przeżyć weekend trzeba mocy !
- Żeby nie spać tyle nocy .

Przyszła kolej na sobotę .
- Ja z niedzielą mam robotę .
- Znowu Weekend ! Proszę państwa .
- Znowuż ,będzie kupę draństwa .

A niedziela , cicho siedzi 
I nie daje odpowiedzi .
- Co się będę odzywała .
- W głowę jeszcze bym dostała .

- Przecież , cztery razy w końcu ,
- Weekend ,szwenda się w miesiącu .

wtorek, 11 października 2022

DOBROBYT

Dwa leniwe perskie koty
Na nic nie mają ochoty .
Wygodne im zbrzydło życie .

- Takie życie w dobrobycie
- Piękne życie jak w Madrycie  ? 
- Co za życie ? To nie życie !

- A - wizyta u fryzjera ?
- Ach jak męczy i uwiera ?
- Jak tak można !- Wiesz PERSIAKU ,
- Leżeć w słońcu na leżaku ?
- Jakbym leżał w powijaku !

No tak Persku , ty masz rację .
Wciąż wykwintne jeść kolację ?
Polędwiczki z dorsza świeże ?
Na wymioty mnie to bierze .
A spacery po ogrodzie ?
To już nie jest przecież w modzie .

Jak tak można ? Co Persiaku ?
Trzymać ciuchy na wieszaku ?
Cała szafa w dyspozycji .
Poskarżmy się na policji.
Może wezmą za paserkę ?
Może zrobią z nas gangsterkę ?
Może wezmą za złodzieja ?
Zawsze lepsza beznadzieja .

Mnie też nudzi takie życie .
Cóż za życie w dobrobycie !?
Nie mnie wygodne kanapy ,
Z leżenia nie bolą mnie łapy,
Bąble nie robią się nawet !

Taki ciągle słychać lament !

DYNIA I SŁONECZNIK

 Cud słonecznik na patyku ,
Liczy pestki w słoneczniku.
A naliczył ?
- Sto trzydzieści !
- Ze aż tyle mi się mieści ?
Micha cieszy , z tej radości :
- Pięknych pestek mam ja dość ci !

Nie opodal , na rabatce ,
Dynia leży przy sałatce
I podgląda słonecznika .
Pestek widzi do piernika .

- Ten słonecznik , po co liczy/
A sałatka :
- Matmę ćwiczy .
- Ma co liczyć , no to liczy .
- Dla zabawy i humoru ,
- Żeby nabrać mógł wigoru .

Gruba dynia ,
Wścibska dynia :
- Nie chcę !
- Być od razu świnia ?
Po namyśle , jak to świnia :
- Będę świnia !
- Mam to w głowie !
- Też mam pestek całe mrowie ,
- To policzę, na złość zrobię ,
- A słonecznik niech się dowie ,

- Nie będzie mu , wtedy miło .

Lepiej dyni się zrobiło.

Obraca się w lewą stronę ,
Pestki żle są ułożone .
- Tu policzyć ni jak , idzie !
- Jak , ja mam te pestki widzieć ?

Żal utracić dyni sławy ?

W takim razie na bok prawy .

I z tej , nie policzy strony .
Brzuch tak samo ułożony .

- Dość ci pestek mam w swym brzuchu!
W złości !
Doszło do wybuchu .
Zmiękła , stękła  , z żalu jękła ,
Po długości brzucha pękła !

Leżą pestki koło grządki , 

Robi świnka tuż , porządki :

- O !! - Pestki, niczego SUMKA !

Mała świnka w grządkach chrumka :

- Dobry mam dziś poczęstunek .

Dyni , taki był rachunek .