Strony

sobota, 2 marca 2013


ZAWÓD

16 styczeń 2013

Pani dzieci pyta w szkole;
Jaką w życiu chcą mięć rolę?
Jakie dzieci są marzenia?
Czy realne do spełnienia?
W jakim istnieć chcą zawodzie?
Czy z serduszkiem będą w zgodzie?
Czy marzenia są realne?
Czy zawody zbyt banalne?
Może zbyt wysokie cele?
Czy osiągnąć mogą wiele?
Czy potrafią myśleć głową?
Znać chce przyszłość zawodową.

Basia ma paluszek w górze;

Me wyzwanie to jest duże.
Nienawidzę bardzo Darka!
Ja to będę pielęgniarka.
Będę robić mu zastrzyki
Za te jego złe wybryki.
A jak będzie dalej taki
Z brzucha mu wypruję flaki.

Zabójczyni -myśli pani.

Szybko pani Basię gani;

Ależ Basiu drogie dziecko
Nie myśl Basiu tak zbójecko.

A co na to powie Darek;

Ja to fajny mam zegarek.
Nowoczesny i sportowy
W nim zapalnik mam gotowy.
Gdy podłączę z dynamitem,
Pielęgniarka będzie mitem.
Porachunki tak wyrównam,
Baśkę w szkole z błotem zrównam.

Terrorysta -myśli pani.

Szybko Darka pani gani;

Ależ Darku chłopcze drogi
Nie bądź dziecko taki srogi.

Andrzej ma nad głową palec.
To spokojny cichy malec.
Pani więc jest w siódmym niebie.

No Andrzejku ,słucham ciebie.

Darek z Baśką to są osły,
Zbyt uczucia ich poniosły,
Teraz wszyscy o tym wiedzą.
Że w więzieniu już nie siedzą?
Trzeba tu być bardzo sprytny
Żeby zostać nieuchwytny,
I nie mówić nic nikomu.
Tak mi kazał ,tata w domu.
Policjantem jest mój tato
Jak nabroi -nic ma za to.
Nawet gdy zabierze fant -a
Mundur chroni policjanta.

Pani powiem teraz szczerzę;

Ja w policję też nie wierzę,
Bo niedawno tych z drogówki
Powsadzali  za łapówki.
Ja to będę prokurator.
W każdej sprawie jest dyktator.
Gdy poślizgnie komuś noga
Kaucja zawsze będzie droga.

Cicha szelma- myśli pani.

I Andrzejka pani gani;

Och Andrzeju miły malcu,
Czystsze drogi są do smalcu.

Czy ktoś zostać chce doktorem?

Wzrok jej szczepił się z Wiktorem.
Taki mądry wyraz twarzy
On na pewno o tym marzy.

Bardzo proszę ,wstań Wiktorze,
Opowiedz nam o wyborze.

Wstał więc Wiktor podniósł brewkę
I zaczyna taką śpiewkę;

Doktor proszę droga pani
To jest zawód mocnych drani,
Musi mieć stalowe nerwy
Gdy ktoś jęczy mu bez przerwy.
W domu tak jęczała babcia,
Przyłożył jej dziadek z kapcia,
Choć był dziadek babci miły
Nerwy jemu popuściły.
Schorowana była zmora .
Szkoda było na doktora,
Tak feralny był przypadek,
Co skwitował potem dziadek.
Mam po dziadku słabe nerwy
W tym kierunku nie mam werwy,
Ja tam wolę konduktorem,
Wobec wszystkich być z honorem.
Kasowniki są w tramwajach
A "kanary" na Hawajach.
Hulaj duszo ma na gapę
Bez biletu dwajścia w łapę.

Nieuk cwaniak -myśli pani.

I Wiktora pani gani;

Wiesz Wiktorku mój dzieciuchu
Przemyśl pracę w miejskim ruchu.

Ręce opadają obie!
Pani się po głowie skrobie,
Załamanie umysłowe?
I choróbsko jest gotowe.
Ale młoda i ma chęci
Praca w szkole ją wciąż nęci,
Nie poddaje się zbyt szybko
Proszę teraz ,o ,ty ,rybko.
Tu zwróciła się do Zosi,
Tylko ona chałat nosi,
W takim razie nie zepsuta,
Będzie mądra z nią dysputa.

Zosia robi czary mary
Tak poprawia okulary.
Całkiem inna z całej klasy
Celebruje dla okrasy.

Ja to chcę być bardzo wielka
Jak pani -nauczycielka,
Taka mądra i ładniutka.
Tu piłeczka była krótka.

Ale cwana -myśli pani.

Zosi pani nic nie gani.

Moja rybko cię pochwalę
No wspaniale ,dąż wytrwale.

Nagle pani zaświtało.
Wypowiada się Jaś mało.
Zawsze głupie ma pomysły,
Widzi ,oczy mu rozbłysły.
Może jednak dziś coś powie?
Mądrzejszego się coś dowie?

A ty Jasiu kochaniutki
Masz na sercu jakieś smutki?
Powiedz Jasiu ,wyduś z siebie.
Co interesuje ciebie?

Proszę pani, no zwierzątka.

Super Jasiu ,będzie piątka!
Nie wiedziałam żeś jest taki
I ratować chcesz zwierzaki?!
Proszę bardzo ,tak poczynasz?
Proszę -Jasio weterynarz!
Już się pani tak rozkwila,
Mów nam Jasiu ,twoja chwila!

Niech się pani nie rozczula,
Ze mnie żadna jest gaduła.
Wszyscy wiedzą Jaś- zbereźnik.
Ja to będę krwawy rzeźnik.

Wiedzcie ojcowie i matki,
Waszym zwierciadłem są dziatki !


sobota, 23 lutego 2013


KONICZYNA

23 luty 2013

Czterolistna koniczyna,
Zerwała ją więc dziewczyna.

Pierwszy listek -czy ją kocha?
Drugi -prawie że już szlocha?!
Teraz trzeci-może kocha?
W końcu czwarty-jednak szlocha!

Ale w głębi tak ją kusi,
Choć nie kocha- ukłuć musi!


LUDOŻERCY

23 luty 2013

Lato w pełni ,świeci słońce
I nad morzem dni gorące.
Szumią fale ,ciepły piasek,
Więc na plaży mnóstwo lasek.

Skrada ociec się ze synkiem
Dość dyskretnie ,nawet chyłkiem,
Ślina cieknie gęsta z wary,
Uniósł synek okulary:

-Tę weźmiemy na obiadek.
-Same kości ,chudy zadek,
-Szukaj dalej ,szukaj synek,
-Nie brakuje tu dziewczynek.

-Dobrze ociec już ci znajdę,
-Będziesz miał prawdziwą frajdę.
-Popatrz na tę ,ta mi leży.
Ociec spojrzał ,zęby szczerzy.

Uniósł nad brwi okulary,
Znał się na tym ,dość był stary.
-Wiesz co synu ,tę weźmiemy,
-Ale nie ją ,mamę zjemy.

sobota, 19 stycznia 2013


CHRZĄSZCZ i KONIK

18 styczeń 2013

Na ogrodzie pośród trawy
Przedziera się chrząszczyk żwawy.
Gęsta trawa ,wszędzie liście,
Ma maczetę -oczywiście!

Siedział w trawie konik polny,
Uczepił się źdźbła -namolny.
Nie widział go chrząszcz w tej trawie,
Usiekał mu nogi ,prawie.

Coś ty zrobił mi ty chrząszczu?
Ze zdziczałeś całkiem w gąszczu ?
Co się konik krzywisz na mnie?
Już poprawie ,źdźbło odpadnie.

Zamachnął się z całej siły,
Nóżki konia utraciły.
Odpadł konik ze źdźbła trawy
Leży drętwy i niemrawy.

A chrząszcz z boku na to powie;
Koniu -nie dbasz nic o zdrowie.
W głowie zabij że mi ćwieka,
Żeś tak skoczny -Aś kaleka.

piątek, 18 stycznia 2013



17 styczeń 2013

KRECIK

Mieszka sobie pod trawnikiem,
Nałogowym jest górnikiem.
Nie obchodzi go słoneczko
Chyba ,że ,no może -deczko.

Z wielką kopie wciąż ochotą
Tak zajęty jest robotą,
To też czasu ma zbyt mało
By słoneczko go dojrzało.

Ledwo kopczyk co utoczy,
Już ogrodnik w złości psioczy
Z werwą grabki bierze w ręce,
Kopczyk równa mu naprędce.

Tyle pracy ,wszystko na nic!
Górnik piekli się do granic
Nie popuści ,ni za pazur !
Zapalczywy jest jak Mazur.

Bardziej bierze się w obroty,
Ogrodniku masz kłopoty!
Jak na morzu ,są na łące
Grzywy fal przewalające.

Pewny górnik swych wyników
Miast tu jeden -sto kopczyków!
Stracisz zapał i ochotę
Ogrodniku ,masz robotę!

Rzucił grabki z rąk ogrodnik;
Pod trawnikiem jest zawodnik!
Kopie za dnia ,kopie w nocy
Niespożyty  -tyle mocy!

A nasz górnik-mały krecik
Czyści sobie swój berecik,
Pobrudziły ziemi gródki.
Że robotny ,to czyściutki.