Strony

poniedziałek, 29 kwietnia 2024

DUCH

 Odkąd pałac pusty stoi ,
Każdy bardzo wejść się boi .
Straszy Duch w pałacu ludzi ,
Bo mu się okropnie nudzi .

Jest uciecha to dla Ducha ,
Kiedy kogoś w nim wyniucha .
Straszny , ukazuje mu się !
- Mały Człeku !!!
- U !!!  U !!!
- Bój się !!!

Tak go straszy . 
Aż nastraszy .
Słychać dźwięk tłuczonej flaszy .
Śmiechy Hieny !
Piski , grzmoty 
I jak w marcu płaczą koty !

To Duchowi gra na duszy ,
Że z radości zęby suszy .
Ukazuje śmieszne złości .
Trupią czachę z krzyżem z kości .

Nikt nie wejdzie tam normalny 
Miałby głowy stan zapalny .
Każdy przecież chroni głowę ,
Żeby mieć , myślenie zdrowe !

RADOŚĆ NADZIEI

 W niepamięć poszły zimne minusy ,
Zrobiły susy pierwsze Krokusy .
Stoją szeregi w kępach na łąkach ,
W zielonych , żółcie w fioletów pąkach .

Pokryte zbocza całych dywanów 
Wiosenna rosa , w kroplach Szafranów .
Tak jakby armia , kolorytowa ,
Zbawienny miraż wspierać gotowa .

Patrzeć , podziwiać , chwalić Niebiosa ,
Że to akurat u nas ta rosa !
Na naszym polu oddech radości .
Sam Bóg nam daje , wyraz miłości !

ODRA

 Dobra jest Odra dla Suma .
Sum dla niej , to wielka duma .
- Jedynak .
- Z kręconym wąsem .
Chwali się Odra z przekąsem .

Otacza Suma opieką ,
Żeby nie został kaleką ,
- Nie wpadł do sieci . 
- Najgorsze !
- Jak w Bałtyku biedne Dorsze .

Dopóki się zadowoli 
Sum , pływać może dowoli ,
Gdy Suma zaboli duma ,
Tuli go , bo dba o Suma .

Kołysanki Odra nuci .
- Niech się Sum tak nie smuci !
Jak chciałby jakieś zachcianki ,
Odra robi nawet z pianki .

Sum łukiem pływać ma wolę ,
W korycie żłobi zakole .
Gdy prosi o cząstkę jazu ,
W całości staje od razu .

Chciał Sum drugiego konara ,
Natychmiast Odra się stara .
W moment stan wody podniosła ,
Pod nos Sumowi przyniosła .

Pielęgnuje go po dziś dzień 
Chociaż Sum stary jest i leń .
Cieszy ją każdy dzień z Sumem .
Odra jest rzeka z rozumem !

Rzeka to nie tylko woda ,
To życie jest i swoboda .
To wielka mądrość natury ,
Jeśli zechce , przenosi góry !

DUDEK MARUDEK

W starej wierzbie , dziupla duża .
Ktoś z tej dziupli dziób wynurza .
Coś dokoła mocno cuchnie ?
To rozgląda się nie ufnie .

Rozpatruje na około 
Czy ponuro , czy wesoło ?
Czy na łące much jest mnóstwo  ?
Czy w trawniku zbyt , ubóstwo ?

Skalkulować musi skrzętnie ,
Nim powietrze skrzydłem przetnie .
Zrobi koło nad trawnikiem ,
By sto procent być pewnikiem .

Okazały widać czubek ,
Nie kto inny , to sam Dudek .
Nie pozornie z wierzby kuka ,
To jest Dudka taka sztuka .

Ostrożności nigdy mało ,
By nic złego się nie stało .
By nie byli przez to smutni ,
Nie chce nawet żadnych kłótni .

Nic nie robi na chybcika .
A nie zżera go panika .
Taki z niego jest marudek ,
Za czym wyjdzie z dziupli Dudek .

POLATUCHA SYBERYJSKA

 Nikt tu w lesie o tym nie wie ,
Że w nim mieszka ta wiewiórka ,
Po dzięciole w dziupli , w drzewie ,
Fruwa sobie jak przepiórka .

Przyszła wiosna nam do lasu ,
Już krzątają się zwierzątka .
Czyszczą domki swe zawczasu ,
Na świat przyjdą ich dzieciątka .

Polatucha Syberyjska ,
Mości w dziupli gniazdko puchem .
Scena co chwilę dantejska ,
Jakby była , leśnym duchem .

Przeskakuje w tajemnicy ,
Cóż , że słodziak , ale mały .
W lesie żyją okrutnicy ,
Polatuchę zjeść by chciały .

To spryciara nad cwaniaki ,
Skryty pluszak , jak nikt w lesie .
Nie da skrzywdzić swe dzieciaki ,
Smaczny orzech im przyniesie !

Każdy pluszak jest kochany ,
Wszystkie wiedzą to dzieciaki .
Lecz gdy w lesie jest złapany ,
Tylko kęsek , lada jaki !