Strony

sobota, 10 grudnia 2011

ŻUCZEK

29 listopada

ŻUCZEK

Gruby żuczek w ciężkiej zbroi
Na gałązce listek kroi
Nie chciał robić dużej zwałki
Uciął tylko dwa kawałki

Spadły oba mu pod nogi
Musi nabić je na rogi
Lecz nie schyli się biedaczek
Ma skostniały twardy fraczek

Z tej rozpaczy ściągnął zbroję
I nabija listki swoje
Skończył wreszcie tę robotę
Ubrać zbroję ma ochotę

Więc oglądnął się do kąta
Mrówka lasek skrzętnie sprząta
Posprzątała również zbroję
Oddaj zaraz to jest moje

Ja nie oddam ci skorupy
Bo wyglądasz w niej do dupy
Żadna to dla ciebie łaska
Lepiej ci jest na golaska

Choć był leśny wielki mruczek
Wkurzył się okropnie żuczek
Zrobił mrówce większą łaskę
Nabił mrówkę na swą laskę
KOMAR

29 listopada 2011

KOMAR

Drobny komar mało bystry
Latał sobie w wieczór mżysty
Nad bajorkiem brudnej wody
Zamiar miał uprawiać gody

Są tu fajne okolice
Wszystkie chętne i dziewice
Nad sadzawką w klubie samic
Bzykać można się bez granic

Bardzo zmokły mu skrzydełka
Szybko szuka pokładełka
Na nim usiąść mus , koniecznie
Żeby bzykać mógł skutecznie

Mgła deszczowa zimna pora
Komarzyc jest cała sfora
Wszystko jedno byle jaka
W rój komarzyc dał szczupaka

Nadstawiają pokładełka
Każda schwytać chce wróbelka
Świat jest piękny i uroczy
Z tej radości zamknął oczy

Lecz za chwilę nie otworzył
Bo niestety już nie dożył
Miast malinek zimne lice
Ssały wszystkie wampirzyce
ZAUFANIE

13 maja 2010

ZAUFANIE

Ponoć wróbel -szary ptaszek.
Kiedyś zrobił mi na daszek.
Co obchodzi to wróbelka,
Toż to tylko jest kropelka.

Zezłościłem się niezmiernie,
Mogłem tylko patrzeć biernie
Jak urządza wróbel kpiny,
Nie ponosząc żadnej winy.

Więc za chwilę mu w podzięce
Trzymam mocno kamień w ręce,
Chęć mam trafić ,utłuc wróbla,
Zlikwidować tego bubla.

Na wolności takie dranie
Będą plamić mi ubranie?
Wodzę wzrokiem za ptaszyskiem
Z rozwydrzonym złością pyskiem.

Żeby choć miał jakąś skruchę?
On beztrosko łapie muchę!
I zanosi swojej żonie
Która mieszka na balkonie.

Robi nawrót -i z powrotem
Znowu pryska mnie z polotem.
Za tą kupą nawet zerka,
I bezczelnie jeszcze ćwierka.

Tak bezkarne jest ptaszysko.
Prawie ,byłoby to wszystko.
Lecz zabawa ta nie do mnie,
Każdy blednie ,mówiąc skromnie.

Wleciał w krzaki ,znikł bez śladu
Ja pod balkon do obiadu
Czekam ,jak wpadnie do gniazda
Z nową muchą ,będzie jazda!

Lecz cóż widzę ,siadł na drucie
Pogrążony w skocznej nucie.
Obok niego dwie samice
Miauczą ,chyba mają chcicę ?

Zachęcają swą urodą.
I u wróbli z taką modą
Weszły baby do ataku
Wołam -ratuj że się ptaku!

Skręcił dziobem i się zdumiał,
Widać biedak mnie zrozumiał.
Kiwnął znacznie w mym kierunku
Jakby chciał rzec mi , ratunku!

No to migiem z mojej dłoni
W te pannice kamień goni
A co ! Gonić te cholery!
Ptak ma dzieci ,nie bajery.

Lecz te szare paradnice
Jak te nasze ladacznice
Unik robią ,nie dostały.
Lecz na szczęście ,odleciały.

Zaniósł muchę ,dał swej żonce,
Ona dzieli między brzdące.
Potem w niego patrzy dumnie,
Mogło by być tak też u mnie

Pomyślałem tak z zazdrością,
Jakąż dzielą się miłością?
I choć szary i choć mały
Ale zawsze w związku stały.

Żona wróbla wierzy w niego,
Może puścić go samego,
Choć samiczek w koło wiele
Tylko dla niej ,gniazdko ściele.

Można w życiu jak w przyrodzie,
Oprzeć związek na swobodzie,
Zaufaniem siebie darzyć
Można -tylko o tym marzyc !
ORLIKI

13 maja 2010

ORLIKI

Dziś na Szlaku Orlich Gniazd
Jest harcerski wielki zjazd
Wszystkie szczepy duże małe
Zjechały się tu na stałe

Nawet zuchy te maluchy
Szlak chcą zdobyć chodzą słuchy
Na ramionach mieć sprawności
Dla splendoru i godności

Każdy zamek każdy gród
Kiedyś bronił polskich wrót
Polski oręż polski miecz
Dla harcerzy wielka rzecz

Taka jest tradycja kraju
Tu historii i zwyczaju
Polskie gniazda polskie sioła
Dla młodzieży tu dzież szkoła

Uczy o tym się zuch mały
Rycerskości wiecznej chwały
Harcerz każdy patriota
W jego sercu honor cnota
CHEMIA

13 maja 2010

OBLICZA CHEMII

Każdy uczeń dobrze wie
Że na chemii bywa źle
Te reguły i te wzory
Pod oczami robią wory
Któż się uczy wzory kwasów
Gdy wśród uczniów brak jest asów
Chemia-przedmiot wręcz ponury
Kto ma pojąć takie bzdury
Można poznać chemię dobrze
Oprzeć trzeba się na Bobrze
Jest w ogonie Jegomościa
Coś takiego coś dla gościa
Coś takiego frywolnego
Na kobiety skutecznego
Lecz i z Bobrem są problemy
Drania złapać nie możemy
Cóż ta chemia!? Jest paskudna
A na lekcji? Jakaż nudna
W takim razie z nowej beczki
Są uszczelki na koreczki
Temat znany z otoczenia
Świetny przykład ogumienia
Ekstra rzecz i w kioskach ruchu
Nie trza szybko lać po brzuchu
Z wielu jeden celny przykład
Więcej chemii ? Trzeba wykład !
W szerszym spektrum droga szkoło
Przede wszystkim na wesoło
Każdy chłopak młody zdrowy
Lubi napój wyskokowy
Wyborowa sikacz Brendy
Działa dobrze na popędy
Na studniówce podlać można
Chętna będzie nawet woźna
Cóż dopiero na prywatce
Wciskać kity można matce
Czy nie wspomnieć ojca roli
On bez kitu często smoli
Chemia prosta nie jest wcale
Uczyć trzeba się wytrwale
Wzory chemii są tak trudne
Pojąc wszystkie Jest to złudne
Przedmiot ten jest wręcz zboczony
Jednak patrząc z innej strony
Chodzi głównie w tym temacie
Mieszkać sobie w niezłej chacie
Mieć pod ręką dobrą whisky
Na kanapie co dzień miski
Forsy mnóstwo niczym lodu
I szybkiego samochodu
Poznać chemię dostatecznie
Działać można wręcz skutecznie
Kończąc wreszcie tę histerię
Chemii różne są materie
Dobre lody nie są z wody
Zapamiętaj uczniu młody
Wasza pani chemię zna
Gdy poczuje to też da