Strony

poniedziałek, 2 listopada 2026

KOCIA BAJKA

 Na bajeczki przyszedł czas .
Kot na płotek sobie wlazł .
Dla swych kociąt bardzo dobry ,
Swój kajecik wyjął z torby .

Zawsze mina uśmiechnięta !
- Moje wy miłe kocięta .
- Pijcie mleczko już z miseczki 
- Czytał będę wam bajeczki .

- Były sobie małe myszki , 
- Marsza grały im wciąż kiszki .
- Do spiżarni się skradały ,
- Co się dało , wyjadały .

- To raz chlebek , to raz serek ,
- Czekoladkę na deserek .
- Dobrze im się powodziło , 
- Jeść co było , było miło .

- Aż pewnego raz z wieczora ,
- Dopadła je kocia sfora .
- Zjadły myszki na obiadek .
- Był tam z nimi , też wasz dziadek !

- Pijcie mleczko me kociaki ,
- Niech wyrosną z was twardziaki .
- Na obiadek zamiast mleczka ,
- Była pełna mysz miseczka .

Po czym zamknął swój kajecik 
I pogłaskał czule dzieci .
Piły mleczko bardzo grzecznie ,
Poprzytulał je serdecznie .

JAŚ I OGRODNICZKA

 Wił na tyczce pomalutku .
Tak rósł Jasiek w swym ogródku .
A gdy był na końcu tyczki ,
Wyczekiwał Ogrodniczki .

- Piękna jesteś !
- Latorośle !
Wciąż powtarzał jej wyniośle
Kiedy tylko weszła w grządki ,
Żeby robić tam porządki .

Lecz nie słyszy Ogrodniczka ,
Że ta z Jasiem , brzmiąca tyczka ,
Że ten Jasiu z utęsknieniem ,
Za nią wodzi wciąż spojrzeniem .

Choć jest Jasiem , jest roślina ,
W tym tkwi cała ta przyczyna .
Uwięziony Jaś jest w grochu .
Dać znać nie może , choć trochu .

Zły czarodziej sto lat temu
Taką złość uczynił jemu :
- Pójdziesz książę teraz w pole .
Zamienił go na fasolę .

- Abyś mógł mieć ludzką postać ,
- Musi groch całuska dostać .
- Ten element , ważny zawżdy ,
- Z każdego strączka , groch każdy .

Jesień przyszła z Ogrodniczką ,
Potrząsnęła mocno tyczką .
Spadły strączki do koszyczka .
Ucieszona Ogrodniczka .

A ma bardzo zgrabne rączki ,
Które łuszczą szybko strączki .
Na golasa Jasiek w garnku ,
W wodzie stoi na ogarku .

Ta historia jest prawdziwa .
Jaś Fasola się nazywa .
Jest co roku wciąż tak samo ,
Z piękną , każdą , nową , damą .

Żadna dotąd  nie skapnęła ,
Że w tym grochu księcia wzięła .
Już bulgocze w garnku woda .
Piękny chłopiec !
Jakaż szkoda !

Po bretońsku smaczne danie .
Chwalą sobie wszystkie panie .
Delektują je panowie .
Więc smacznego !
I na zdrowie !

środa, 28 października 2026

Dziura w ścianie

Rozmawiali Paw z Bocianem 
Kto przebije dziobem ścianę .
- Dla mnie żadna twarda ściana .
- Dziób jak dłuto jest Bociana .

- Za to dzióbek mały Pawi , 
- Zaraz tynkiem się udławi .
Na to tak Paw do Bociana :
- Między nami szklana ściana .

- Niewidoczna  jest bariera .
- Sens się między nami ściera .
- Łupać , burzyć chciałbyś ściany .
- Tworzyć można takoż rany .

- Jakbyś komuś robił lanie !
- Na co dziurę robić w ścianie ?
- Kiedy jest bez dziury lepsza .
- Jak na przykład , miód bez pieprza .

- Trzeba wiedzieć ci Bocianie 
- Dużo więcej o tej ścianie .
- Można stępić na niej dzioba .
- To dla ptaka , jest choroba .

Natrętna Mucha

 Jak wiadomo : Bzyk to mucha ,
Wszędzie wsadzić chce palucha .
Nawet nosa wsadzić wszędzie .
Natręciuchem zawsze będzie .

Czy to siedzi na suficie ,
Czy rosołek je obficie ,
Rozgląda się dookoła
Nuż , ktoś kogoś , gdzieś zawoła .

Z ciekawości wtedy pędzi .
Tak go odwłok mocno swędzi 
Zaraz wkłada swe paluchy .
Takie Bzyki są te muchy .

Tu coś dotknie , tam coś uszczknie ,
Się nie naje , bzyczy hucznie .
A gdy naje się do syta ,
Bzyczy , gdy dopiero świta .

Tak codziennie nos gdzieś wtyka 
Jakby szukał przeciwnika .
Aż mi usiadł Bzyk na czole .
No to ja mu przyfanzole .

Ciepłem klapką mu przez krzyże .
Bzyk się z tego nie wyliże .
Już jest po nim mokra plama .
Klapka z muchą ?
Pewna sztama !

niedziela, 11 października 2026

Po prostu Fiacik

Miał raz Konrad Fiata grata 
Co mu figle ciągle płatał .
Kiedy chłodno jest na dworze 
To zapalić Fiat nie może .

Ale kiedy już zaskoczy ,
To się biedak w rurze moczy .
I dostaje wtenczas czkawki ,
Strzela z rury , robi drgawki .

Klnie Konradzik na auto ,
Że mu ono jest pokutą .
Nie raz mu się tak zdarzało , 
Że auto nie jechało .

Musiał raz go pchać pod górę ,
Poślizgnął się i zdarł skórę 
Tak z kolana aż do kości .
Ciągle w nerwach jest i w złości .

Wreszcie tak puściły nerwy :
- Oddam ciebie na konserwy !
Na lawetę wtoczył Fiata .
Dał do złomowego kata .

Jest zgniatarka owym katem .
Zaraz się rozprawi z Fiatem .
Podniósł w górę magnes Fiata ,
I się stało , ten Fiat lata !

Konradowi mina zbrzydła .
Mruczy motor , z drzwi są skrzydła .
Dodał Fiacik mocno gazu 
I odczepił się od razu .

Zatoczył nad nimi koło . 
Skończyło się na wesoło ,
Bo poleciał Fiat do Nieba .
Tam problemów żadnych nie ma .