Wyleniałe dwa Lemury ,
Jeden czarny , drugi bury ,
Leżą sobie słodko w sianie ,
Właśnie bierze ich na spanie .
A tu nagle , przyszła Fossa ,
Taka zła jak wściekła osa
I skoczyła na Lemury .
Chciała dobrać się ich skóry .
Każdy Lemur boi się strasznie .
Z Fossą są tragiczne waśnie .
- O co tobie chodzi Fossa ?
- Mucha wpadła ci do nosa ?
- Wiecie !?
- Jestem groźna Fossa .
- Ja nie będę ciągle bosa !
- Ja wam tu Lemury mówię ,
- Chcę natychmiast mieć obuwie !
- Ma Madagaskarze taka
- Moda , chodzą na bosaka .
- Ale mnie to nie dotyczy !
Fossa na nich furczy , krzyczy .
- Wciąż nadrywam swe paznokcie .
- Łapy bolą mnie po łokcie .
- Już Lemury !
- Do roboty !
- Zaraz dodam wam ochoty !
- Dobrze Fosso ,
- Bądźże miła ,
- Byś nam krzywdy nie zrobiła .
- Choć wysiłek dla nas wielki ,
- Pleść ci będziem pantofelki .
Jak przystało na Lemury
Wyleniałe jak kocury ,
W takim obaj byli strachu ,
Przesiedzieli noc na dachu .
Rano , mieli lepsze miny .
Nazbierali stos wikliny .
Rychło wzięli się robótki ,
Żeby upleść Fossie butki .
Gdy skończyli pleść obuwie ,
Każdy naplótł aż po stówie .
Już nie będą nicgdy w nędzy
A boaterami , prędzy .
Każda dla nich miła Fossa .
Każda była przecież bosa .
Każda nowe ma buciki
Od Lemurów .
Za grosiki !