Strony

wtorek, 1 października 2024

KATAREK

 Mała Kasia ma katarek ,
Ma katarek brat jej Darek .
Ciągle kicha , ciągle smarka 
I tak samo jest u Darka .

Bardzo boli mamę serce ,
Że jej dzieci w poniewierce .
Tuli Darka , głaszczę Kasię ,
Coś zaradzić na to da się .

A gorączka jest już spora .
Poszła z dziećmi do doktora .
Na chorobach doktor zna się .
Obsłuchuje , bada Kasię 

I ogląda gardło Darka 
I za chwile , kicha , smarka .
Przeskoczyły w mig wirusy ,
Bo wirusy robią susy .

Ma na czole potu krople 
A u nosa , wiszą sople .
Zagościły u doktora !
Przeziębienie - to jest zmora .

Wzruszył doktor ramionami .
- Te zarazki wciąż są z nami !
- Aspiryna i pierzyna !
- Żaden mikrob nie przetrzyma !





OSŁY

Nareszcie dziś się wyniosły 
Z zagrody , dwa głupie Osły .
- Wreszcie znowu będę zdrowa !
Z ulgą odetchnęła Krowa .

A nie tylko ona jedna ,
Że jest niby , taka wredna .
Też w chlewiku wszystkie Świnie , 
Widać to jest po ich minie .

Koń też rżał z góry na Osły 
By mieć bardziej głos doniosły .
By Osły skuliły uszy ,
I miały smutek na duszy .

I Kogut piał , ile wlezie :
- Tak to się na Osłach wiezie !
Więc Osły , tego nie zniosły 
I po prostu  , się wyniosły .

czwartek, 5 września 2024

ŻURAW NA LODZIE

 Człapał Żuraw wciąż po lodzie 
Co zbyt cienkim był na wodzie .
Człap , człap ,
Człap , człap ,
Człap , człap , człap 
I do wody Żuraw wpadł !

W ten czas mróz był bardzo srogi .
Zamarzły mu obie nogi .
Jest tragedia niesłychana .
Ugrzązł biedak po kolana .

A był przecież całkiem bosy .
Płacze Żuraw w niebogłosy .
W dybach siedzi , począć co tu ?
Ani chodzić ? 
Ani wzlotu ?

A mróz szczypie jak szczypawka .
Boleśniejsza coraz dawka .
Coraz gorzej !
Coraz gorzej !
Nikt ptakowi nie pomoże .

Kto po cienkim stąpa lodzie ,
Musi skończyć w zimnej wodzie 
W której czyha mroźny mróz .
Jak już złapie , no to szlus !

ZEGAR Z KURANTEM

W starej szafie , Zegar stary ,
Każdej nocy ma koszmary .
Ledwo biedak sobie zaśnie 
A tu nagle , jak nie trzaśnie !

Z całej mocy w dzwon kowadło ,
Aż wibruje mu wahadło . 
Szafka brzęczy i telepie 
I mechanizm cały trzepie !

Biedny Kurant tak się złości ,
Bezczynności ma już dość ci !
Za nic nie chce iść w odstawkę .
Dźwięczną właśnie dał parafkę .

- Pospać chciałem dziś w spokoju 
- A ty hukiem znów do boju ?!
- Dałbyś sobie wreszcie siana 
- Z tym tłuczeniem, choć do rana ?

- Straszyć wszystkich dookoła ?
- To , o pomstę tylko woła !

- Nie wrzeszcz na mnie tak Zegarze ,
- Tylko ty masz czas w nadmiarze 

- Ja zastany Kurant stary ,
- Z wiekiem brak mi jest już pary .
- Kurantową swą melodię 
- Chciałbym jeszcze grać swobodnie .

- Dotąd będę grzmiał uparcie 
- Aż dostanę , twoje wsparcie !
- Parę kropel chcę oliwy ,
- Będę wtedy tak szczęśliwy ,

- Wygram każdą ci melodię ,
- Będziesz chodzić wiarygodnie ,
- Zamiast ciągle chrapać w szafie .
- Grzmieć i grać to ja potrafię !

Wziął to Zegar na swą duszę :
- Coś z tym jednak zrobić muszę .
A zażyłość jest mu bliższa .
Powiadomił Zegarmistrza .

Mieszka Kurant wraz z Zegarem ,
Razem tworzą zgraną parę .
Wciąż są żwawi , wciąż są młodzi ,
Kurant bije , Zegar chodzi .


JĘDKI

 Jętki - żywot prędki .
Wyfrunęły prosto z wody ,
Są dla wszystkich jak jagody .
Tłuste takie , lizać palce ,
Jakbyś pajdę jadł ze smalcem !