Strony

środa, 17 stycznia 2024

KORSYKA [disko]

Ref ; Korsyka Korsyka 
Korsyka Korsyka 
Kor - syka 

Gdzie złota plaża 
Gdzie plaża złota 
Widok
Za-tyka 

Dokoła latają 
Dokoła latają 
Mo-tyle

Gdzie co dzień 
Gdzie co dzień
Gdzie co dzień
Dziewcząt jest
Ty-le

Korsyka Korsyka 
Korsyka Korsyka 
Kor-syka 

Gdzie modra fala 
Gdzie fala modra
Piasek 
Do-tyka

Dokoła pływają 
Dokoła pływają 
Del-finy

Gdzie co dzień 
Gdzie co dzień
Gdzie co dzień 
Piękne 
Dziew-czyny


Na Korsyce wciąż jak w Maju
Na Korsyce jest jak w Raju
Rozmywają ciągle fale 
Płyną do mnie drinki stale 

Siedzę sobie sam przy barze 
Marzę ciągle sobie marzę 
Tu jest cudnie i wspaniale 
Zachwycają fale stale 


Na Korsyce są Diablice 
Mają twarde , ładne cyce 
Opalają się na plaży 
Nawet ślepy o nich marzy !

W blasku słońca wiatr we włosach
Każda w tali jest jak osa 
Rozrzucają wciąż spojrzenia 
Jak z miraży są wrażenia 


Ciepły wietrzyk fala modra 
Korsykanka mnie uwiodła 
Zaprosiła do hotelu
Dam Ci słodycz przyjacielu

Będziesz błagał jutro z rana 
Klękał będziesz na kolana 
Będziesz prosił mnie o rękę 
Tak rozkoszną dam Ci mękę !



ZUZIA [ disko ]

ref : Najpiękniejsza moja laska 
Jest cudniejsza niż z obrazka 
Ależ nogi , śliczna buzia 
Moja laska to jest Zuzia 

2 x Ach Zuzia Zuzia  , Zuzia 
Ach Zuzia Zuzia , Zuzia 
Ach Zuzia Zuzia , Zuzia 
Ach Zuzia Zuzia , Zuzia 


Biorę pod rękę  moją Zuzienkę 
Mam upatrzoną dziś kawiarenkę 
Może kremówka i może kawa 
Wieczorem disco , będzie zabawa 

Spacer , aleje , słoneczko śmieje 
Ach co się dzieje ? Z zachwytu mdleje 
Nawet wiaterek ukradkiem wzdycha 
Dyskretnie mruczy : Przecudna szprycha !

Kumple jak sroka , patrzą z pod oka 
Skacze im gula aż do Maroka !
Niech się napatrzą chłopcy do woli 
Niech ich z zazdrości ego zaboli 

Cudne jej usta , czysta rozpusta 
Zachwyca wszystkie na świecie gusta 
Słodkość jagody , smaczek maliny 
Nie pocałuję innej dziewczyny 

Nie dam przyczyny , nigdy mej winy 
Pod nogi rzucę dla mej dziewczyny 
Wszystkie ogrodu róże czerwone ,
Wielką miłością do Zuzi płonę !


poniedziałek, 8 stycznia 2024

lecą pióra lecą wióry

 Lecą pióra , lecą wióry .
Bałamuci kogut kury .
Zagaduje na podwórku ,
Sypnął nasion po ogórku .

lecz te kury , jak to kury ,
Kogut dla nich zbyt ponury .
Rozglądają się do koła ,
Czy weselszy gdzieś nie woła ?

Gdaczę kura tak do kury :
Od weselszych dzielą mury .
Ciężka jest niedola kurza .
Ucieknijmy więc z podwórza ?!

Z sił trzepocą skrzydła kurze ,
Obie siedzą już na murze .
Radość wielka ! Duma wielka !
Każda z nich uciekinierka !

Ciągle gdaczą , jak to kury ,
Zero treści , same bzdury .
Jeszcze tylko na dół skoki ?
Nie jest zbytnio mur wysoki .

Nagle , kury jak to kury ,
Wzniosły obie się do góry 
I znalazły po złej stronie !
Nikt miłością tu nie płonie .

Stał tam lisek , taki rudy ,
Co był bardzo z głodu chudy .
Obiadowa była pora .
Złapał obie i do wora !

PINOKIO MIŁOŚĆ OJCA

 Stary stolarz , samotności 
Jak lekarstwa miał już dość ci .
Znalazł w kącie kawał drewna ,
W jego rękach , lalka pewna .

W krótkim czasie ma chłopaka .
Choć był z drewna , dał drapaka .
Że mu mowę aż odjęło 
Stolarz , kochał swoje dzieło .

Kochał je sercem , jak syna ,
Lalka żyła , ot przyczyna .
Za czym , miarkował cokolwiek ,
Nie było chłopca cały wiek .

Pajac z drewna jak nijaki ,
Przy tym chłopak , prosty taki .
Wykrot był , nie lada jaki ,
W koło dawał się we znaki .

Wszystkie lalki to są rzeczy 
A Pinokio , temu przeczy .
Inne lalki tak nie mogą ,
Pinokio , szedł sobie drogą .

To nie lalka a istota ,
Której nie jest obca psota .
Już przewrócił płot przy drodze ,
Potem odgryzał się srodze 

A następnie , wszedł do baru 
Zażyć knajpowego gwaru .
A ponieważ był łobuzem ,
Szybko wypadł z dużym guzem .

Broił , kłamał co nie miara ,
Aż dosięgła tęga kara .
Choć to taka jest niecnota 
Ma wciąż serce , ta istota .

Pożałował za swe czyny 
I zrozumiał ich przyczyny .
A empatii siła rzewna 
Ożywiła serce z drewna .

Przemieniła drewno w ciało .
Tak z lalki , dziecko powstało 
Za sprawą miłości ojca 
Było , bo wielka , bez końca !


Pod Jemiołą

 Pod Jemiołą , pod Jemiołą ,
Mam dziewczynę całą gołą !
Rozcałuję ją po pupie !
Tym ją na noc sobie kupię !

Jędrne takie , ach , pośladki !
Widok piękny , widok rzadki .
Tej okazji nie zmarnuję !
Oba cały czas całuję !

Widać jej się to podoba ,
Gęsią skórką zaszły oba .
Rzekła do mnie zachwycona :
Jestem taka zniewolona .

Całuj , całuj me pośladki .
To dla ciebie czekoladki .
Te delicje , to dla ciebie ,
Ciebie nocą chcę dla siebie !

Męskiej we mnie dość ambicji !
Degustuje w tej delicji !
Cmokam runo , spijam soki !
Piękne życia są uroki !