Strony

czwartek, 26 marca 2015

ŻURAW

24 marzec 2015

Z wielką werwą kręcą koła,
Ciągną liny -jeść nie woła.
Na budowie stoi dźwig
I podaje cegłę w mig.

Zamiast dwóch ma jedno ramie,
Jakże mocne , się nie złamie.
Jedna tona ? Co tam ! - dwie!
Na tych linach w górę rwie.

Mnóstwo cegieł - w górę mury
Zakreślają jej kontury,
Smukła bryła mknie w obłoki
Widać cudne z niej widoki.

Ucieszony pan dźwigowy,
Miasto ma wieżowiec nowy.
Czule klepnął więc żurawia,
Że tak szybko mury stawia.



poniedziałek, 2 lutego 2015

 KUPIĘ ZBIORY ZNACZKÓW I LISTÓW CAŁY ŚWIAT

 UCZCIWE CENY

TEL  602 24 90 46

mjagielski63@o2.pl

wtorek, 27 stycznia 2015

KSIĘŻYC ZIEMIA SŁOŃCE

27 styczeń 2015

Księżyc Słońce tak obarcza;
Że obraca mu się tarcza,
Że obraca wokół Słońca
Wciąż bez przerwy ,wciąż bez końca.

W tym układzie ,jego dola,
Jak najgorsza z ról jest rola
I bynajmniej ,nie dla lenia,
Jaką ma tu do spełnienia.

Słońce słucha ,niedowierza.
Jakiś Księżyc ,gdzieś z obrzeża,
Niby kręci jego tarcza
I dlatego je obarcza?

Przyłożyło dłoń do czoła;
-O co chodzi ? -Głośno woła.
-Niech ,że pan mnie nie obarcza
-Że tak kręci pana tarcza.

-Przy mnie kręci Ziemi tarcza.
-Tym mnie Ziemia nie obarcza.
-Obraca się na orbicie
-W równowadze znakomicie.

Wreszcie na to rzecze Ziemia;
-Między nami to jest chemia.
-Bez Księżyca to bym zmogła,
-Równo kręcić bym nie mogła.

-Wypadłabym z tej orbity
-W bezmiar kresu na łeb zbity.
-Niechże Księżyc siedzi cicho.
-W tym bezkresie ,tam złe licho.

-Niech mu zawsze to wystarcza
-Że się kręci przy mnie tarcza.
-Niech się kręci po wsze czasy
-Stabilizator - mej masy.




czwartek, 8 stycznia 2015

SZYMPANS

08 styczeń 2015

Chęć zabawy ,figlowanie,
We krwi mają słodkie dranie.
Te najbardziej rozbrykane,
Ponoć właśnie ,są lubiane.

Na Szympansa niema rady .
Ciągle szuka z każdym zwady
Albo ,drapie się po brzuchu,
Gdy przy klatce niema ruchu.

To normalne , jak małpa,
Będzie droczyć się przekupa
Pokazywać widowisko,
Żeby tylko ,był ktoś blisko.

Już wywalił jęzor wielki,
W chwilę ,dziecku wziął cukierki,
Wszedł na drzewo zaraz potem
Poudawać ,że jest kotem.

Uwielbiają go dzieciaki,
Wprost małpi jest on taki.
Chęć przytulić do serducha
Chciałby każdy tego zucha.

Najbardziej pocieszne zwierze,
W co nie wątpi nikt w ZOO -szczerze.
Przez wycieczki - oblegany,
No po prostu ,no -cacany!

Wciąż przy klatce mnóstwo ludzi,
Nikt z tych ludzi się nie nudzi.
Jedno dziecko wrzeszczy matce;
-Chcę natychmiast być w tej klatce!

-Włóż mnie mamo tu od zaraz
-Też ,chcę robić z nim ambaras .
-Od przedszkola -  lepsza jazda,
-Będę przy nim druga gwiazda.

-Ależ dziecko ,to małpa
-Może robić z siebie głupa.
-Też chcę takie być urwisko,
-Robić z siebie pośmiewisko.

-Mamo -to największa szansa
-Uczyć mi się od Szympansa.
-Murowana jest kariera,
-Od małpy - na premiera.



poniedziałek, 29 grudnia 2014


DYZIEK

29 grudnia 2014

====            ==============
Wszystkie pieski ,małe ,duże,
Chcą ogonki nosić w górze.
Marzą o tym co dzień ,skrycie,
Żeby mieć fajowe życie.

Psy- co kulą swe ogony,
Żywot mają spaskudzony.
Więc nie pozwól -by twe psisko,
Swój ogonek nosił nisko!

Jeśli spacer -po ogrodzie
Przy słoneczka pięknym wschodzie.
Żaden asfalt ,ani chodnik.
Jeden wróg a drugi szkodnik.

Któż to biega po asfalcie?
A chodnika ? -Też nie chwalcie!
Pierwszy  -to śmierdząca smoła!
Drugi  -zetrzeć łapki zdoła.
====                     =========

== Biega Dyzio -po ogrodzie,
Trawa łechce go po brodzie
I po brzuszku, tak go łechce,

Dyzio ! -wyleźć z trawy nie chce.

Takież !? -pyszne w niej zapachy.

Umorusał nimi pachy,
Umorusał swój podbródek,
Tak !-mu pasi!! -ten ogródek.

Miał dziś nawet małą chętkę,
Wszcząć z kumplami pogawędkę.
Lecz jest pewien, nabrał wiedzy,
Przed nim byli już koledzy.

Troszkę Dyzio zawiedziony,
Ma spacerek dziś spóźniony.

Ale Dyzio ,-choć malutki ,
Piesek ten jest bardzo rzutki.
Wpadł na pomysł oto taki;

List napiszę wam chłopaki!

Psi alfabet -sztuczka cwana.

Od pra-wilka stosowana
Jest skuteczna tysiąclecia.

Pośród krzaczków, pośród kwiecia,
Zapisują swoje zdania,
Myśli swoje ,przekonania,
Raz z ochoty ,znów ze złości,
Dla przyjaciół oraz gości.

Korespondencja ,ot, taka ,
Intrygująca tak psiaka.

Każda psiuncia ,każdy psiurek
Obsikuje każdy murek.
Każdy krzaczek ,każde drzewo,
Raz na prawo ,raz na lewo
I co tylko jest dokoła
Zapachami pieski woła.
Piesek czyta te zapachy
Zabierając je pod pachy
Gdy jak Dyzio, jest malutki,
No cóż począć ,takie skutki.

Mały Dyzio -nic nie zwleka.

Nie zadrżała mu powieka,
Nie zadrżała również druga,
Już po bucie sunie struga.
Jest klarowna , żółta silnie,
Wiadomości śle mu pilnie.

Dyzio lubi ,nawet trochę
Panią Firka -fajną Gochę!
Szła ze sklepu przez aleje
Po jej bucie- Dyzio leje.

Ani piszczy ,ani szlocha,
Jest wpatrzona pani Gocha
Prosto w oczy Dyzia pana,
Uginając swe kolana.
Nic nie czuje na swej nodze,
Więc zaniesie list po drodze.

Więc niech niesie szybko wieści
Jej pieskowi ,takiej treści;

Zrozum Firek -sprawa taka-
Pan mój wielka jest pokraka.
A do tego leń nad lenie
Niby wstaje ,a wciąż drzemie.
Więc się spóźniam na spacery,
Wierz mi Firek - jestem szczery.

Teraz strzela pan mój focha
Nawet gdy jest pani Gocha.


Za to jutro ,wcześnie z rana ,
Zbudzę szybko swego pana.
Pan się wreszcie wygramoli.
Będę czekał ,przy topoli.
Wezmę z sobą swą piłeczkę
Pobawimy się troszeczkę.

DYZIO

Bo nazajutrz ,nowy ranek,
Będzie pełny niespodzianek.