Strony

czwartek, 8 stycznia 2015

SZYMPANS

08 styczeń 2015

Chęć zabawy ,figlowanie,
We krwi mają słodkie dranie.
Te najbardziej rozbrykane,
Ponoć właśnie ,są lubiane.

Na Szympansa niema rady .
Ciągle szuka z każdym zwady
Albo ,drapie się po brzuchu,
Gdy przy klatce niema ruchu.

To normalne , jak małpa,
Będzie droczyć się przekupa
Pokazywać widowisko,
Żeby tylko ,był ktoś blisko.

Już wywalił jęzor wielki,
W chwilę ,dziecku wziął cukierki,
Wszedł na drzewo zaraz potem
Poudawać ,że jest kotem.

Uwielbiają go dzieciaki,
Wprost małpi jest on taki.
Chęć przytulić do serducha
Chciałby każdy tego zucha.

Najbardziej pocieszne zwierze,
W co nie wątpi nikt w ZOO -szczerze.
Przez wycieczki - oblegany,
No po prostu ,no -cacany!

Wciąż przy klatce mnóstwo ludzi,
Nikt z tych ludzi się nie nudzi.
Jedno dziecko wrzeszczy matce;
-Chcę natychmiast być w tej klatce!

-Włóż mnie mamo tu od zaraz
-Też ,chcę robić z nim ambaras .
-Od przedszkola -  lepsza jazda,
-Będę przy nim druga gwiazda.

-Ależ dziecko ,to małpa
-Może robić z siebie głupa.
-Też chcę takie być urwisko,
-Robić z siebie pośmiewisko.

-Mamo -to największa szansa
-Uczyć mi się od Szympansa.
-Murowana jest kariera,
-Od małpy - na premiera.



poniedziałek, 29 grudnia 2014


DYZIEK

29 grudnia 2014

====            ==============
Wszystkie pieski ,małe ,duże,
Chcą ogonki nosić w górze.
Marzą o tym co dzień ,skrycie,
Żeby mieć fajowe życie.

Psy- co kulą swe ogony,
Żywot mają spaskudzony.
Więc nie pozwól -by twe psisko,
Swój ogonek nosił nisko!

Jeśli spacer -po ogrodzie
Przy słoneczka pięknym wschodzie.
Żaden asfalt ,ani chodnik.
Jeden wróg a drugi szkodnik.

Któż to biega po asfalcie?
A chodnika ? -Też nie chwalcie!
Pierwszy  -to śmierdząca smoła!
Drugi  -zetrzeć łapki zdoła.
====                     =========

== Biega Dyzio -po ogrodzie,
Trawa łechce go po brodzie
I po brzuszku, tak go łechce,

Dyzio ! -wyleźć z trawy nie chce.

Takież !? -pyszne w niej zapachy.

Umorusał nimi pachy,
Umorusał swój podbródek,
Tak !-mu pasi!! -ten ogródek.

Miał dziś nawet małą chętkę,
Wszcząć z kumplami pogawędkę.
Lecz jest pewien, nabrał wiedzy,
Przed nim byli już koledzy.

Troszkę Dyzio zawiedziony,
Ma spacerek dziś spóźniony.

Ale Dyzio ,-choć malutki ,
Piesek ten jest bardzo rzutki.
Wpadł na pomysł oto taki;

List napiszę wam chłopaki!

Psi alfabet -sztuczka cwana.

Od pra-wilka stosowana
Jest skuteczna tysiąclecia.

Pośród krzaczków, pośród kwiecia,
Zapisują swoje zdania,
Myśli swoje ,przekonania,
Raz z ochoty ,znów ze złości,
Dla przyjaciół oraz gości.

Korespondencja ,ot, taka ,
Intrygująca tak psiaka.

Każda psiuncia ,każdy psiurek
Obsikuje każdy murek.
Każdy krzaczek ,każde drzewo,
Raz na prawo ,raz na lewo
I co tylko jest dokoła
Zapachami pieski woła.
Piesek czyta te zapachy
Zabierając je pod pachy
Gdy jak Dyzio, jest malutki,
No cóż począć ,takie skutki.

Mały Dyzio -nic nie zwleka.

Nie zadrżała mu powieka,
Nie zadrżała również druga,
Już po bucie sunie struga.
Jest klarowna , żółta silnie,
Wiadomości śle mu pilnie.

Dyzio lubi ,nawet trochę
Panią Firka -fajną Gochę!
Szła ze sklepu przez aleje
Po jej bucie- Dyzio leje.

Ani piszczy ,ani szlocha,
Jest wpatrzona pani Gocha
Prosto w oczy Dyzia pana,
Uginając swe kolana.
Nic nie czuje na swej nodze,
Więc zaniesie list po drodze.

Więc niech niesie szybko wieści
Jej pieskowi ,takiej treści;

Zrozum Firek -sprawa taka-
Pan mój wielka jest pokraka.
A do tego leń nad lenie
Niby wstaje ,a wciąż drzemie.
Więc się spóźniam na spacery,
Wierz mi Firek - jestem szczery.

Teraz strzela pan mój focha
Nawet gdy jest pani Gocha.


Za to jutro ,wcześnie z rana ,
Zbudzę szybko swego pana.
Pan się wreszcie wygramoli.
Będę czekał ,przy topoli.
Wezmę z sobą swą piłeczkę
Pobawimy się troszeczkę.

DYZIO

Bo nazajutrz ,nowy ranek,
Będzie pełny niespodzianek.






niedziela, 28 grudnia 2014


RYCERSKIE MARZENIA

28 grudnia 2014

Pcha niedola ,albo -dola.

Pędzi rycerz poprzez pola,
Poprzez lasy i doliny
I nieznane mu krainy.

Wciąż łakomy na przygody.

Fason ,średniowiecznej mody
Celebrować mu z honorem.
Chciałby w szranki stać z potworem .

Smoczek !? -Nawet choć maleńki.

Z wnętrz szyszaka ciche jęki,
Coś mamrocze pod swym nosem,
Jakby sprzeciw ,ze swym losem?

O rycerzu ! -To ballada.

Głuszy puszczy opowiada
Swoje dzieje , walki znoje
I sercowe swe podboje.

Trakt zbyt miękki ,drą kopyta.

Na rozstaju znak go wita ;
Jeśli nie chcesz zgnuśnieć w zbroi
Tysiąc przygód tam się kroi .

Gnaj na prawo ! - Wciąż na prawo!

Dreszcz emocji ,będzie klawo!
W drugą stronę zaś tak pisze;
Tu życiową znajdziesz ciszę.

Gnaj na lewo ! - Wciąż na lewo !

Tam spróchniejesz niczym drzewo .
Nikt nie zmąci ci spokoju ,
Tam starości zaznasz woju .

Nie odstanie co się stanie.

Wciąż w nim krew drży na wyzwanie.
Rzek ; -Przyjacielu , mój rumaku,
Ciężki żywot jest bez smaku!

Nawet w piwie jest goryczka.

W prawo! -Woła do koniczka.
-Mój rumaku ,koniu rączy
-Smak przygody niech nas łączy!

Trakt kamieniem jest już bity.

Tędy legend - Smocze mity!
Tędy zgnuśnieć - Kto zaś zechce.
Na rozstaju znak wzrok łechce.

Znowu leśne rozwidlenie .

Śmiech radości - Konia rżenie.
Rumak w strachu! Bez sprzeczności ,
Rycerz w przygód namiętności .

Wolno stąpa konik rączy.

Rzeka nurty cicho sączy
Na płyciźnie traktu brodu,
Co niezmiennie wiedzie smrodu.

W namiętności znudzon wielce.

Z bezczynności jest w rozterce
Nagle ,zamarł koń w bezruchu,
W trwodze zarżał ;-Druhu ! -Druhu!

-Smok na piątej chlipie wodę !

Przechyliwszy swoją brodę
Aby rycerz dojrzał gada
Co siedmioma łbami włada.

Zdrętwiał rycerz na rumaku.

Na tę chwilę ani znaku,
Ni ,jakiejkolwiek komendy,
By dopaść żywej legendy.

Wkurzył rumak się ze strachu.

Leży rycerz głową w piachu,
Jak pokraka się gramoli,
Bo go kuźwa ,wszystko boli .

Cała zbroja jest pogięta!

-No to kuźwa mamy święta!
-Popieprzone to smoczysko
-Musiał kuźwa stać tak blisko!?

-Ojej ! Co ja powiem mojej!?

-Utnę głowę gadu- dam jej.
-Bym nie zaznał dnia spokoju
-Trudno - stanę z nim do boju .

Dobył miecza w obie dłonie!

Dzika rządza w oczach płonie
Krew pulsuje ,serce bije,
-Hura !!! -Kuźwa -Raz się żyje!

Smok pragnieniem pochłonięty.

Spija wodę jak zaklęty
Siedem głów pod lustrem wody
Podglądają rybie gody.

Dwa zboczone dzikie klenie.

Pokazują jak walenie
Cmokają się w oceanie,
Z morskiej piany na tapczanie.

Dla ubogich takie porno.

Co oglądać ,wszystkim wolno ,
Nikt się przy tym nie zmiętosi,
Nawet im się nie zanosi.

Oglądają chciwe głowy.

Czy ten rybi sex jest zdrowy?
Klenia  ikra ,kawior może?
Czy tak można ? -O tej porze?

Woda w rzece jest czerwona!

Pierwsza głowa krwią zroszona,
Po dnie turla głowa druga,
Z trzeciej krwi wypływa smuga.

Ile wlezie rycerz siecze!

Z całej siły macha mieczem
Czwarta głowa odrąbana
Piąta na wpół  przekrajana.

Bolą smoka cztery szyje.

Piąta z bólu też się wije.
Niepokoi się smoczysko .
Szusta z siódmą ,wie już wszystko.

Wynurzyły się nad wodę.

Kto wyrządza smoku szkodę,
Kto się porwał nań zdradziecko
Gdy bezbronny jest jak dziecko.

Ogniem zieje głowa szósta.

Chełmem rycerz wodę chlusta,
Prosto w mordę leje cebry
Jakby dostał nagłej febry.

Ugaszony ogień z pyska.

Świeżą werwą rycerz tryska,
Ma podejście nader zdrowe
U haratał szóstą głowę.

Siódma głowa wciąż się głowi.

Krew w jej głowie mózg jej mrowi.
Śmierć niechybnie jest już blisko,
W trwodze ryknie tak smoczysko;

-Chlipie wodę smok spokojnie

-A ty kuźwa! Co !? Na wojnie!?
Ziazi ! -Łatwo się zarazi.
Razi ! -Gdy to się rozłazi.

Odwróciło się smoczysko.

Łby odrosły .Ot i wszystko.

Gdy głupota we łbie swędzi,
Buc na oślep ciągle pędzi.






sobota, 27 grudnia 2014


PRAWDA

27 grudzień 2014

Stara baba na wsi wie,
Kto z kim ,kiedy ,na czym ,gdzie.
Z czym do kogo i dlaczego
I co w tym takiego złego.

Telewizja każda kłamie,
Władza z ludu prawo łamie.
Informacje wiarygodne
Są nikomu niewygodne.

Żeby dociec w prawdzie prawdy,
Trzeba baby spytać, zawdy.
Na sumieniu niema nic,
Wie co dobre ,a co pic.

Starej baby nie oszuka,
Na cygaństwo zaraz fuka.
Nie przerobi więc nikt baby,
Nawet z rządu świńskie draby.

Tu jest pomysł super taki;
Po co sobie pruć wciąż flaki
Oglądając wiadomości
Gdy nas kuźwa wszystko złości.

Referendum narodowe,
Nowe prawo i gotowe.
Uchwalimy , w Polsce wieści
Tylko baba nam obwieści.

To światowa, nowa wizja,
W rękach baby telewizja.
Niech się zlezą baby w kupę
Niech no wreszcie dadzą w dupę.

Na jaw wyjdzie ,czyja prawda,
Jaka prawda ,komu prawda,
Skąd się wzięła gówno prawda,
Czyja wprawdzie ,lepsza prawda.




wtorek, 23 grudnia 2014

SUPER CZASY DLA CIULÓW

23 grudzień 2014

Bida piszczy a wiatr hula
Kiedy w domu ma się ciula.
Więc zastanów się panienko
Nim uchylisz mu okienko.

Nim do domu wpuścisz dziada
Który fikszyn opowiada,
Lub nie lada ci sensację
Móc przeciągać adorację.

Który ma  kieszenie puste,
Mózg ,zlasował na kapustę,
Wyobraźnia jak u ćwoka,
Chciałby '' może '' zabić smoka.

Ręce łapią co ponętne,
Do macanki tylko chętne.
Może i on tu ma wprawę,
Jeśli ? -to u innych sławę.

Nie potrzeba świecić świeczki,
Takich multum ,są na pęczki.
Chcesz szczęśliwą mieć rodzinę,
Goń od razu tę gadzinę.

To obora -życie w biedzie,
Niech więc wygląd cię nie zwiedzie.
To ,że ładny , picowaty,
Swoje szmaty ma na raty.

Albo sam jest -szmata podła,
Co nie jedną już uwiodła.
Zabaluje z dwa tygodnie
I zabierze swoje spodnie.

Miej więc oczy z każdej strony
Gdy szczególnie napalony
I zębami majtki ściąga,
Już ! -po tobie - cel osiąga.

Słuchaj panienko kochana;
Od razu rozłóż kolana
I nadstaw porządnie dziurkę.
Nałóż gumkę na figurkę !