Strony

wtorek, 13 grudnia 2011

ŻNIWA I OLA

26 października 2011

OLA I ŻNIWA

Pewnego razu gdy szedłem w pole
Tuż blisko żyta spotkałem Olę
Tak rezolutna miło się śmiała
Jakby czekała jakby coś chciała

Zrzuciłem kosę szybko na miedzę
Swymi oczami Oleńkę śledzę
Jest zawstydzona spuściła oczka
Lecz nie zrobiła do tyłu kroczka

Podszedłem bliżej wziąłem za rękę
Drugą włożyłem jej pod sukienkę
Nic nie mówiła spokojnie stała
Dała mi buzi też tego chciała

Koszę to żyto przecież są żniwa
Ostra ma kosa nie jest leniwa
Jak to na roli wciąż tu robota
Ja rolnik młody to  jest ochota

niedziela, 11 grudnia 2011



STARA BAJKA NOWA BAJKA W ROLI GŁÓWNEJ SKRĘT I FAJKA
Czyli jak to jest na haju!
2 września 2010

Jedna bajka druga bajka
U krasnala w zębach fajka
Stoi sobie w mym ogródku
Puszcza dymek po cichutku

Palił fajkę rak ukradkiem
Miał kłopoty z własnym tatkiem
Dostał za nią tęgie smary
Chociaż krasnal taki stary

Puścić tato sam chciał dyma
Temu burdę z synem wszczynał
Bo i ojciec -myślał wolno
Potem piwo sobie golnął

Po nim przeszły wszelkie złości
Przylał przecież mu z miłości
A z miłości ,do zwyczaju
Sam jest z bajkowego kraju

Kraju fajki i tytoniu
Nie rozumiesz to gamoniu
Kto raz został nałogowcem
Zawsze skręci na manowce

To już koniec pierwszej bajki
Rzadko kto używa fajki
Jak już palić lepiej skręty
I zagłębić się w odmęty

Bajki drugiej nowej ery
I wyczyniać w niej numery
No więc czas już do ogródka
Poczęstować krasnoludka

Niech spróbuje mały trawki
Może będzie miał zajawki
Się rozumie odlot w chmury
Nawet w bajce Świat ponury

Łyknął krasnal dymów kilka
Miła się zrobiła chwilka
To jest trawka nie jak fajka
Krasnal odparł - ale bajka

Parę dymów tyle cudów
Wreszcie życie jest bez nudów
Po co śpiąca mi królewna
Zimna ,drętwa , cała z drewna

Do niczego baba taka
Choć jam krasnal to mam ptaka
Tyle lat jest na uwięzi
Aż mnie skręca aż mnie mierzi

Gdzie jest burdel tutaj stary
Czas mi ziścić me omary
Tak odezwał się z powagą
Jestem krasnal z wielką lagą

Prowadź stary do burdelu
Pozwól doznać personelu
Jest jak w bajce wszystko mogę
Jeszcze skręta daj na drogę

Parę dymów tak owocnych
Przysporzy mi czynów mocnych
Nie zawiodę personelu
Przecież idę w jednym celu

To ci krasnal dam marychę
Będziesz krasnal teraz w dychę
Moce twoje przerobowe
Uszczęśliwią nawet krowę

Wnet zapomni o swym byku
Będziesz wielki skurczybyku
Gieroj mocny nad gieroje
Daje na to słowo moje

Ale jeden jest warunek
Czy masz kasę na ten trunek
Co to kasa ++++ Mele pecie
Wy krasnale co nie wiecie

Forsa szmalec no pieniądze
Bez niej krasnal na bok rządze
Jak to ,u was też się płaci
Nawet Krasnal się nie szmaci

Wolę stać już w tym ogródku
Pogrążony dalej w smutku
Pykać znowu swoją fajkę
Niż mam płacić za tą bajkę

To choć wyrzuć coś na piwo
A załatwię darmo żniwo
Dobrze stary mecie pecie
Krasnal trzyma w toalecie

Tam gdzie sedes w dole w dziurze
Od odpływu w grubej rurze
Szczero złote są dukaty
Użyj synu do zapłaty

Aleś krasnal jest rozchwiany
Musisz zdrowo być naćpany
Tam gdzie gówna złoto leży
Kto ci krasnal w to uwierzy

Jeśli nie chcesz no to nie wierz
I dukatów moich nie bierz
Że się własnych gówien brzydzisz
Sam ze siebie synu szydzisz

Co ty krasnal bredzisz bratku
Chcesz mnie zmusić do upadku
Do upadku mej godności
Skąd tak wiele masz podłości

Powiem tobie na ostatku
Dawno jesteś sam w upadku
Już mnie gadka z tobą sierdzi
Żaden grosz synu nie śmierdzi

Tam gdzie złoto tam i gówno
Razem w parze chodzą równo
Kto wyciągnie wnioski z tego
Zawsze złoto będzie jego

Skarby złote czy gówniane
Tajemnicą są owiane
Każdy krasnal skarb swój chowa
Jest w legendzie o tym mowa

Kto używa dobrej trawki
Na ten temat ma zajawki
Puszcza wodze swej fantazji
Z dymkiem przy każdej okazji

sobota, 10 grudnia 2011

PEKAES

29 listopada

PEKAES

Ta robota jest dla ludzi
Fajna taka nic nie nudzi
Z kierownicą do sukcesu
Bądź kierowcą pekaesu

Autobusem pędzi drogą
Gaz przyciska jedną nogą
Druga mu na sprzęgle wisi
Czy to mnisi ?wszyscy cisi

Ot kierowca wyścigowy
Młody szofer jedzie nowy
Zwolnic gazu nie chce mu się
Blady strach padł w autobusie

Z kierownicą do sukcesu
Jest kierowca pekaesu
A... kierowca i beztroski….
Mija miasta mija wioski

Szofer nie jest byle jaki
Po co patrzeć mu na znaki
Ograniczą mu swobodę
Mógłby komuś zrobić szkodę

Na zakręcie rzuca zadem
Żona czeka go z obiadem
Z kierownicą do sukcesu
Tylko w firmie pekaesu
MASZYNERIA ŻYWA

29 listopada

MASZYNERIA ŻYWA

Miasto beton słowem preria
Idzie drogą maszyneria
Długie nogi cienka w pasie
Czy by aby pchnąć nam da się

Jak motyla gąsienica
Na kapuście tkwi jak lwica
Tak ta maszyneria żywa
Do działania mężczyzn wzywa

Czy w tej prerii betonowej
Móc mieć baczność presji nowej
Co z za węgła wyszła w chwili
Żeby chłopcy się dziwili

Bo ci chłopcy to głuptaki
Takie morskie dziwne ptaki
Pogubieni w oceanie
Taką władzę mają panie

Maszyneria artyleria
Sprytna w bitwie kawaleria
W betonowej prerii miasta
Kwieci cudnych nam wyrasta

Zagubieni zapomniani
W tym betonie nie są sami
W maszynerii nam nadzieja
Dreszcz w wolności -łap złodzieja
BĄCZEK

29 listopada 2011

BĄCZEK

Lata bączek koło łączek
Niema nóżek ani rączek
Tylko mocne dwa skrzydełka
I naturę ma diabełka

Tu użądli tam upili
Nie usiedzi ani chwili
Cały czas jest w ciągłym ruchu
Nie posmyrasz go po brzuchu

Nawet nocna ćma zaradna
Nie usidli bączka żadna
Tak się bączek kręci w wirze
Gdzie jest krewka tam ją zliże

Tak jak motyl z kwiatka w kwiatek
Taki bączek ma swój światek
Wszystkie pszczoły ,osy ,muchy
Chciały z bączkiem mieć maluchy

Każda za nim fruwa ,lata
Przemierzyły już pół świata
Chciały bączka złapać w sidła
Wkrótce każdej mina zbrzydła

Nie rozumią  baby z trawy
Że ten bączek taki żwawy
Skąd ten wigor tak owocny
Jest kawaler -temu mocny.