Strony

wtorek, 21 maja 2013

zoo



WIELORYBY
=NARWAL=

Ten wieloryb nosi włócznię
Hucznie też obchodzi jucznie
Jak przed laty wojownicy
Gdy jak Narwal -byli dzicy

więcej na stronie ZOO PANA LOCZKA

środa, 1 maja 2013


URWISY I BARAN

26 sierpnia 2010

Blisko drogi na zagrodzie,
Wielki baran ,który bodzie
Na łańcuchu jak pies stoi,
I nikogo się nie boi.

Nikt się zbliżyć nie odważy ,
Ani młodzi ,ani starzy.
Nawet z dala sam właściciel
Go obchodzi ,taki mściciel!

Nie baranek , ale baran!
Najprawdziwszy wielki taran.
Na okazję tylko czeka,
Zaraz bodzie ,on nie zwleka.

Zakręcone i kanciaste
Rogi , oczy wyłupiaste,
Groźnie furczy ,szuka zwady,
Dotąd nikt mu nie dał rady.

A zagroda blisko szkoły,
A w tej szkole są matoły.
Nie matoły znów książkowe,
Lecz urwisy zawodowe.

Jaś ,Stach ,Marek- cała trójka,
Aż ich korci wspólna bójka.
Brak respektu i obawy,
W głowach figle dla zabawy

Krótsze lekcje dwie godzinki.
Ucieszone chłopców minki
Całe dwie godziny laby,
Do barana pędzą draby.

A po drodze ktoś kuśtyka,
Stary Franek -chyłkiem zmyka.
Wyśmiewają go dzieciaki
Że on głupi ,byle jaki.

Przykro słuchać mu wyzwiska,
Aż się serce z żalu ściska.
Więc spuściwszy głowę nisko,
Prędko przemknął biedaczysko.

Rozbawieni ,żadnej skruchy,
Same śmiechy w szyderstw pluchy.
Doszli we trzech do pastwiska,
Do barana ślą wyzwiska.

I na dowód Marek męstwa,
Pierwszy ruszył do zwycięstwa.
Baran wlepia w niego ślepia,
-Patrz się Jasiek -on zaczepia!

Jaś odezwał się niedbale;
-Boisz się ? -Ja ? -Co ty ?, -w cale!
-A ty Stachu jesteś w strachu?
-No weź Jasiek ,przestań ,brachu.

-Złap za ogon sam barana,
-Połóż bydle na kolana,
-Jakżeś Jasiek fighter taki!
-Patrz jak robią to kozaki!

Są na Świecie takie stwory
Co nie czują nic pokory.
Zrzucił w trawę Jaś tornister,
W takich sprawach jest Word Mister.

Zaszedł z tyłu w mig olbrzyma
I za ogon już go trzyma.
Baran zgłupiał ,aż się wzdryga.
Z przodu Stachu pewnie Zyga.

We dwa ognie baran wzięty,
Mniej jest butny ,nawet święty.
Zaskoczyło to barana
Drabów pewna już wygrana!?

Na łańcuchu baran błogi,
No to łapią go za rogi.
Nawet Stachu się nie lęka,
Przed baranem pewnie klęka.

Pokazuje jak go bodnie,
I nie trzęsą się mu spodnie.
Jednak Jasiek to jest żmija,
Wyrwał z ziemi właśnie kija.

 Marek w ten czas trzyma rogi,
Jasiek w ręku kołek .W nogi
Wieje ,niech się co chce dzieje,
Tak pod nosem z nich się śmieje.

Puścił rogi spodnie trzyma.
Ma olbrzyma przed oczyma.
Widzi stoi kawał zbira!
Kawał zbira co ma świra!

To już nie są żadne żarty,
Żaden honor nic tu warty,
By narażać swoje życie,
Myśli chłopiec w duchu skrycie.

I odwrócił się na pięcie
Zerwał się aż tak zawzięcie,
Tak zawzięcie chodu ,chodu,
Byle szybciej biec do przodu.

Lecz ten baran nie ciamajda,
Ani żadna jakaś znajda.
To prawdziwa groźna zmora,
W owczej skórze duch potwora.

Już mu w oczach krew nabrzmiała.
Wystarczyła chwilka mała
Jak wziął rozpęd i do przodu,
Prędko !!!-Brakło chłopcu chodu.

Tak się za nim zerwał nagle,
Tak rozwinął szybko żagle,
Już go niema na łańcuchu!
Jego rogi -w Marka brzuchu.

Wziął go baran na swe rogi.
Wierzgające tylko nogi
Widać było gdzieś tam w górze,
Tak wysoko ,prawie w chmurze.

Jaś i Stachu w wielkim strachu,
Uciekają co sił mają.
Lecz niestety ,-ach o rety!
Krótkie nogi -w tyłku rogi.

Najpierw Jasiek dostał dzwońca,
I nie było na nim końca.
Baran szybko się obrócił,
Pacnął Stacha i przewrócił.

Bęc na zmianę ,tłuk ich obu.
Ni żadnego tu sposobu,
Niemiał żaden na barana.
Każda próba jest karana.

Takie smary ,nie do wiary!
Kto im robi ?Baran stary!
Ile wlezie młóci obu.
Dosyć mają obaj bobu.

Baran furczy ,chłopcy beczą.
Spektakl z nimi śmieszną rzeczą.
Zamieniły się ich role.
Kto jest baran ? Kto po szkole?

Kuternoga , stary Franek
Na wprost widział ich przez ganek.
Choć się wleką jego nogi
Szybko złapał mocno rogi

I swą laską na podpórkę,
Wnet rozgonił całą zbiórkę.
Chwycił łańcuch kijem machnął,
I z powagą chłopcom żachnął;

-To że jestem ja kaleka,
-To nie wolno kpić z człowieka,
-Mnie przezywać Franek głupi,
-Kto tu rozum ma  małpi !?

-Czas najwyższy przestać chłopcy,
-Czy wam nie wstyd ,gdy wam obcy
-Słuszną tu uwagę zwraca?
-Aby czy się wam opłaca?

Ogarnęła ich pokora,
Raz ze strachu ,też i pora.
Przeprosili Pana Franka.
To na koniec taka wzmianka.

Utarł baran im te nosy
Na jak długo ? Czy ich losy
Znów zakręcą ,czy się zmęczą?
Nie przestaną ,słowem ręczą!

poniedziałek, 22 kwietnia 2013


Brzask  szkrab muszelka

22 kwietnia 2013

Takie hasła były na wpisach

PLAŻA

Letni zefir szum rozsiewa,
Ranek wita brzask słoneczny,
Nad mierzeją wzlata mewa,
Dzionek zaczął się bajeczny.

Roni bryzę morska fala,
Muszle plączą się na piasku,
Między nimi krabów gala,
Paraduje się o brzasku.

Wyszły z toni małe szkraby,
Rozpierzchły się w tę mierzeję,
Jak to tylko mogą draby,
Zaraz zrobią tu zawieję!

Przeszły palmę zimne ciary,
Już dygoce cała w strachu,
Niemożliwe ,nie do wiary,
Kraby są na palmie dachu.

Lecz widoki widnokręgu
Piękne ,wcale ich nie bawią,
Są orzechy w ich zasięgu,
Z nimi draby się rozprawią.

Rozlazły się na orzechy,
Podcinają szczypce kiście,
Rozbawieni ,głośne śmiechy
Dobrze ,że zostały liście.

Cztery kraby ,sprytne szkraby,
Odnalazły jajka w piasku .
Wrzeszczy mewa na te draby
Zgroza ! Nie boją się wrzasku.

Sączą jaja cztery rurki
Aż z rozpaczy mewa zbladła .
Naostrzyła dziób ,pazurki,
Z hukiem z nieba na nich spadła.

Skorup w piasku kupa wielka
Z jajek ,przy nich  z krabów -także.
Rozczuliła się muszelka,
I ja szkielet  jestem -wszakże .

I z orzechów są skorupy
Puste ,pod cieniem palmowym.
Zbierze odpływ wszystkie trupy.
Walka zacznie się z dniem nowym.

sobota, 13 kwietnia 2013


CHMURY

12 kwiecień 2013

Szara ,czarna, obie złe!
Po niebieskim gonią tle.

Żadna nie jest z nich bez winy ,
Obie mają kwaśne miny.
Pokłóciły się dwie chmury
Ranek będzie znów ponury.

Głośno pierwsza już pogrzmiewa
Aż ze złości łzy wylewa.
Nadęła się z pyszna druga,
Wtem na niebie jasna smuga.

Bo w swej złości głośno pękła,
Lecz na chwilę, tylko zmiękła.
Oddech zaraz wzięła drugi,
Znów na niebie jasne smugi.

Ze snu słońce jeszcze ziewa
A tu w koło jest ulewa.
W mig zamknęło swe oczęta
I nic więcej nie pamięta,

Jak się kłócą z sobą chmury,
Zapalczywie drą pazury,
Jedna drugą prawie drapie,
Słońce  smacznie sobie chrapie.

Przekręciło się na bok,
Bo to taki mokry rok.

piątek, 12 kwietnia 2013


SPRAWDZIAN Z NATO

11 marca 2013

W NATO nasze jest już wojsko.

Przy koszarach stare boisko
Służy za plac alarmowy,
Oddział na nim stoi gotowy.

Wojsko zbudził alarm nocny.

Czy jest hardy ,czy jest mocny,
Czy ten żołnierz jest mobilny,
Ile warty ,jaki silny?
Czy do działań wszelkich prężny,
Wytrzymały i czy mężny?

Przed szeregiem oficjele
Z NATO pytań mają wiele.

W dwuszeregu na golasa
W dół i w górę od ich pasa
Mężnie stoją smukłe zbóje,
Niech ktoś z NATO ich spróbuje!

Trenuje ich harda szkoła.

Naszym chłopcom nie podoła
Żadna Foka z ameryki
Ani żadne z NATO byki!
Ich tężyzna sprawa główna,
Nikt im w walce nie dorówna!

Tu dowódca komandosów
Użył twardych tępych ciosów ,
By zachęcić oficjeli
Żeby się przekonać chcieli
Własnoręcznie użyć siły.

Jest nad wyraz dla nich miły.

Niepotrzebne będą nosze,
Bez obawy, bardzo proszę,
Nikt nie dozna z nich urazu,
Śmiało walić ,bez rozkazu,
Nikt nie krzyknie, nikt nie padnie!
Tłuc i rąbać gdzie popadnie!

Hukiem wreszcie się rozdziera,
Tak ambicja go rozpiera.

Wyprężone nagie torsy
Mężne woje ,nocne morsy,
Nie zmarznięte ,nie zziębnięte,
Nawet troszkę nie przejęte,
W dwuszeregu twardo stoją
I niczego się nie boją.

W  NATO niema oficjela
Co by mieć w nim przyjaciela.

Są tu Niemcy czyli szwaby
Od wiek wieków wstrętne draby.

I Francuzi , żabo jady ,
Ci co zawsze skłonni zdrady.

Są Anglicy -herbaciarze,    
Podli łgarze i szmaciarze.

Z Ameryki -czy gościówa?
Żuje tytoń ciągle spluwa,
Łypie okiem pogardliwie,
Bawi się rozporkiem ckliwie.
Lecz gdy foki ktoś obraża!?
Wściekłym gniewem się obnaża!

Splunął tytoń ,rzekł doniośle ;

Ja na glebę wszystkich pośle!

Zrzucił bluzę ,zdjął koszulę,
Pięści ścisnął w twarde kule
I przywalił sierpem w głowę
Aż odjęło wszystkim mowę!

Zimnym ,drwiącym okiem zmierza.

Zabolało to żołnierza?

Zapytał się chłodnym głosem.

Nie ! Bo jestem komandosem!

Odparł żołnierz z wielką drwiną.

Amerykan z smętną miną
Zły już ,do drugiego zmierza,
Pach w brzuch znienacka żołnierza.

Padłby już na glebę inny,
Lecz ten żołnierz bardzo zwinny
Zrobił unik z pod oręża
I z powrotem się wypręża.

Znowu splunął gorzką śliną
I z bardziej podlejszą miną
Amerykan cios zadaje.

Znowu mu się nie udaje.

Wtem trzeciego objął wzrokiem,
Przerażony jest widokiem.

W oczodołach trzeszczą gały!
Na pół metra ?! Łokieć cały?!
Czy naprawdę ? Nie dowierza .

Fes pała, stoi jak wieża!

Migiem w pałę tę uderza
Lecz nie rusza to żołnierza.
Nawet brewka nie zadrgała,
Pała prężnie w pionie stała.

Amerykan jest nie miły,
Jeszcze bardziej ,z całej siły!
Znów w tę pałę cios zadaje,
Lecz nic żołnierz nie udaje,
Nic nie stęka ,nic nie pęka,
Żadna to dla niego męka.

Amerykan przerażony
Dał głos drżący ,uniżony
Będąc pały bardzo blisko;

Niepojęte to zjawisko,

Nic żołnierza to nie boli?

Żołnierz na to ;pan pozwoli,
Wytłumaczę ;szereg drugi
Z tyłu ,koleś się wypręża,
On wypuścił tego węża.

Nie do wiary ,to są cuda!
Każda foka przy was chuda!

A nie rzucał na wiatr słowa.

Kutas mniejszy niż połowa
Jego własny -ćwiartki pałki
Nawet mniejszy od zapałki.

Z pompą im honory oddał
Tak się kutas pale poddał.

Wszyscy wiemy to od dawna,
Nasza armia w świecie sławna!