Strony

środa, 28 października 2026

Natrętna Mucha

 Jak wiadomo : Bzyk to mucha ,
Wszędzie wsadzić chce palucha .
Nawet nosa wsadzić wszędzie .
Natręciuchem zawsze będzie .

Czy to siedzi na suficie ,
Czy rosołek je obficie ,
Rozgląda się dookoła
Nuż , ktoś kogoś , gdzieś zawoła .

Z ciekawości wtedy pędzi .
Tak go odwłok mocno swędzi 
Zaraz wkłada swe paluchy .
Takie Bzyki są te muchy .

Tu coś dotknie , tam coś uszczknie ,
Się nie naje , bzyczy hucznie .
A gdy naje się do syta ,
Bzyczy , gdy dopiero świta .

Tak codziennie nos gdzieś wtyka 
Jakby szukał przeciwnika .
Aż mi usiadł Bzyk na czole .
No to ja mu przyfanzole .

Ciepłem klapką mu przez krzyże .
Bzyk się z tego nie wyliże .
Już jest po nim mokra plama .
Klapka z muchą ?
Pewna sztama !

niedziela, 11 października 2026

Po prostu Fiacik

Miał raz Konrad Fiata grata 
Co mu figle ciągle płatał .
Kiedy chłodno jest na dworze 
To zapalić Fiat nie może .

Ale kiedy już zaskoczy ,
To się biedak w rurze moczy .
I dostaje wtenczas czkawki ,
Strzela z rury , robi drgawki .

Klnie Konradzik na auto ,
Że mu ono jest pokutą .
Nie raz mu się tak zdarzało , 
Że auto nie jechało .

Musiał raz go pchać pod górę ,
Poślizgnął się i zdarł skórę 
Tak z kolana aż do kości .
Ciągle w nerwach jest i w złości .

Wreszcie tak puściły nerwy :
- Oddam ciebie na konserwy !
Na lawetę wtoczył Fiata .
Dał do złomowego kata .

Jest zgniatarka owym katem .
Zaraz się rozprawi z Fiatem .
Podniósł w górę magnes Fiata ,
I się stało , ten Fiat lata !

Konradowi mina zbrzydła .
Mruczy motor , z drzwi są skrzydła .
Dodał Fiacik mocno gazu 
I odczepił się od razu .

Zatoczył nad nimi koło . 
Skończyło się na wesoło ,
Bo poleciał Fiat do Nieba .
Tam problemów żadnych nie ma .

wtorek, 6 października 2026

BRAKOGONEK Nietoperz Ameryka Południowa

 Brakogonek w dżungli mieszka 
I nie lubi jeść orzeszka ,
I nie lubi jeść komary ,
A uwielbia pić nektary .

Jak koliber jest to tycie .
Lata w dżungli bardzo skrycie .
Które kwiaty mają dzbanki ,
Odwiedza je aż po ranki .

Słodkie spija w nich nektary 
Do latania by mieć pary .
Gdy już zadowoli brzuszek ,
Przez dzień cały śpi maluszek .

Gdy Miesiączek jest na niebie 
To on pędzi znów przed siebie .
A gdy znajdzie kwiatków dzbanki ,
Pić z nich będzie po poranki .

IDĄ MRÓWKI NA JAGODY

Wędrują po lesie mrówki ,
Buty mają na sznurówki ,
Na kokardki zawiązane ,
Bo tak z domu wychowane .

Trochę zimny jest wiaterek ,
Każda ciepły ma sweterek ,
I czapeczkę ma na głowie ,
Dbają wszystkie o swe zdrowie .

Każda mrówka to cwaniaczek ,
I na pleckach  ma plecaczek .
Każda chętna na przygody ,
Jakże chętna na jagody .

Idą , idą , kilometry ,
Pościągały wszystkie swetry .
Już gorąco jest im w lesie ,
Wyglądają jak oblesie ,

Nic to , nic to , jest przygoda ,
To dla Mrówek na młyn woda .
Pusty plecak , pewna nędza ,
Je do celu wciąż popędza .

Idą dalej , aż do mety ,
Te jagody , jak kotlety .
Ciągłe myśli o jedzeniu ,
Dają szansę powodzeniu .

Idą , idą , cała świta ,
Najeść muszą się do syta .
Resztę z krzaczka do plecaczka ,
Taka rola jest cwaniaczka .

I dopięły celu Mrówki,
Ależ smaczne są borówki !
W mig obrały z jagód krzaczki ,
Pełne brzuszki i plecaczki .

Idą , idą , już z powrotem ,
Każda jest oblana potem .
Takie ciężkie są plecaczki ,
Nie poddają się cwaniaczki .

Każda doszła do mrowiska .
W drzwiach królowa wita , ściska .
Opróżniły swe plecaczki ,
Dumne z siebie są cwaniaczki .

środa, 5 sierpnia 2026

Ptasi alfabet morse,a

 Werblowe grają orkiestry w lesie,
Odgłos tych werbli echo w dal niesie .
W dębinie słychać , słychać w brzezinie ,
W lesie grabowym i w bukowinie .

Biją co biją ci w werble grajki .
Jak wyglądają i z jakiej bajki ?
Serie werblowe słychać co chwile 
W różnej tonacji , o różnej sile .

Niby melodia , a to rozmowa .
Dziobem nadana wiadomość nowa .
Alfabet morse,a dzięcioły znają ,
Zdumionym wszystkim rankiem nadają !