Płacze Żmija w niebogłosy
Aż Jeżowi jeży włosy .
Na tę Żmii głośną zgrywę ,
Zaczesuje Jeż swą grzywę .
- Patrz się Żmija !
- Bez lusterka ,
- Tak się czesze kawalerka .
Wsadził grzebień do kieszeni ,
Żmija w złości się czerwieni ,
Zwija , parska , groźnie syczy ,
I potokiem łez mu ryczy .
Lecz nie wzrusza nic to Jeża .
Życie !
Zwierz pożera zwierza .
Na nic lament , trwogi jęki ,
Jak parówkę wziął ją w szczęki ,
Po czym , pogryzł ją dokładnie .
Skonsumował , całą ładnie .
Wyprasował spodnie w kautke .
- Czas mi ruszyć już na randkę .
Spotkał swoją Jeżowinke .
Uśmiechniętą miała minkę .
Też już była po obiedzie .
Dwa Zaskrońce tak jak Śledzie ,
Zassała je bez oddechu ,
Bo na randkę szła w pośpiechu .
Wziął pod rękę Jeżowinke .
- Choć pójdziemy zjeść malinkę .
Kosz nazbierał im kopiaty ,
Zjedli je za wszystkie światy .
Przytulili się do siebie
I zasnęli w siódmym niebie .
Śniły im się węży zwoje ,
Tak szczęśliwi są we dwoje .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz