Strony

wtorek, 6 października 2026

BRAKOGONEK Nietoperz Ameryka Południowa

 Brakogonek w dżungli mieszka 
I nie lubi jeść orzeszka ,
I nie lubi jeść komary ,
A uwielbia pić nektary .

Jak koliber jest to tycie .
Lata w dżungli bardzo skrycie .
Które kwiaty mają dzbanki ,
Odwiedza je aż po ranki .

Słodkie spija w nich nektary 
Do latania by mieć pary .
Gdy już zadowoli brzuszek ,
Przez dzień cały śpi maluszek .

Gdy Miesiączek jest na niebie 
To on pędzi znów przed siebie .
A gdy znajdzie kwiatków dzbanki ,
Pić z nich będzie po poranki .

IDĄ MRÓWKI NA JAGODY

Wędrują po lesie mrówki ,
Buty mają na sznurówki ,
Na kokardki zawiązane ,
Bo tak z domu wychowane .

Trochę zimny jest wiaterek ,
Każda ciepły ma sweterek ,
I czapeczkę ma na głowie ,
Dbają wszystkie o swe zdrowie .

Każda mrówka to cwaniaczek ,
I na pleckach  ma plecaczek .
Każda chętna na przygody ,
Jakże chętna na jagody .

Idą , idą , kilometry ,
Pościągały wszystkie swetry .
Już gorąco jest im w lesie ,
Wyglądają jak oblesie ,

Nic to , nic to , jest przygoda ,
To dla Mrówek na młyn woda .
Pusty plecak , pewna nędza ,
Je do celu wciąż popędza .

Idą dalej , aż do mety ,
Te jagody , jak kotlety .
Ciągłe myśli o jedzeniu ,
Dają szansę powodzeniu .

Idą , idą , cała świta ,
Najeść muszą się do syta .
Resztę z krzaczka do plecaczka ,
Taka rola jest cwaniaczka .

I dopięły celu Mrówki,
Ależ smaczne są borówki !
W mig obrały z jagód krzaczki ,
Pełne brzuszki i plecaczki .

Idą , idą , już z powrotem ,
Każda jest oblana potem .
Takie ciężkie są plecaczki ,
Nie poddają się cwaniaczki .

Każda doszła do mrowiska .
W drzwiach królowa wita , ściska .
Opróżniły swe plecaczki ,
Dumne z siebie są cwaniaczki .

środa, 5 sierpnia 2026

Ptasi alfabet morse,a

 Werblowe grają orkiestry w lesie,
Odgłos tych werbli echo w dal niesie .
W dębinie słychać , słychać w brzezinie ,
W lesie grabowym i w bukowinie .

Biją co biją ci w werble grajki .
Jak wyglądają i z jakiej bajki ?
Serie werblowe słychać co chwile 
W różnej tonacji , o różnej sile .

Niby melodia , a to rozmowa .
Dziobem nadana wiadomość nowa .
Alfabet morse,a dzięcioły znają ,
Zdumionym wszystkim rankiem nadają !

piątek, 31 lipca 2026

FOSSA I LEMURY

 Wyleniałe dwa Lemury ,
Jeden czarny , drugi bury ,
Leżą sobie słodko w sianie ,
Właśnie bierze ich na spanie .

A tu nagle , przyszła Fossa ,
Taka zła jak wściekła osa 
I skoczyła na Lemury .
Chciała dobrać się ich skóry .

Każdy Lemur boi się strasznie .
Z Fossą są tragiczne waśnie .
- O co tobie chodzi Fossa ?
- Mucha wpadła ci do nosa ?

- Wiecie !?
- Jestem groźna Fossa .
- Ja nie będę ciągle bosa !
- Ja wam tu Lemury mówię ,
- Chcę natychmiast mieć obuwie !

- Na Madagaskarze taka 
- Moda , chodzą na bosaka .
- Ale mnie to nie dotyczy !
Fossa na nich furczy , krzyczy .

- Wciąż nadrywam swe paznokcie .
- Łapy bolą mnie po łokcie .
- Już Lemury !
- Do roboty !
- Zaraz dodam wam ochoty !

- Dobrze Fosso ,
- Bądźże miła ,
- Byś nam krzywdy nie zrobiła .
- Choć wysiłek dla nas wielki ,
- Pleść ci będziem pantofelki .

Jak przystało na Lemury 
Wyleniałe jak kocury ,
W takim obaj byli strachu ,
Przesiedzieli noc na dachu .

Rano , mieli lepsze miny .
Nazbierali stos wikliny .
Rychło wzięli się robótki ,
Żeby upleść Fossie butki .

Gdy skończyli pleść obuwie ,
Każdy naplótł aż po stówie .
Już nie będą nicgdy w nędzy 
A boaterami , prędzy .

Każda dla nich miła Fossa .
Każda była przecież bosa .
Każda nowe ma buciki 
Od Lemurów .
Za grosiki !




WIEPRZ

 - On jest świnia !
- Wstrętna taka !
- Bez problemu zjadł robaka !
- Wsadził w usta karalucha !
- Zaśmiał od ucha do ucha ,
- Po czym połknął go żywego !

Rzekł :
- Wcale nic takiego .
- Gdy zjem żabę,
- To dopiero ,
- Poczujecie niechęć szczerą !