Strony

piątek, 6 listopada 2026

DO MAGDALENY

 Piękna Madzia , blondyneczka ,
Co dzień patrzy z okieneczka .
A jej oczka , dwa diamenty ,
Kto w nie spojrzy , jest zaklęty !

Jakąż magię ma w tych oczach ?!
Że każdego zauroczy .
Jeśli zajrzysz nie opatrznie ,
Zakochiwać się w niej zaczniesz .

Madzia wtedy się uśmiecha .
No , bo bracie , miałeś pecha .
Daje znaki , że zajęta .
Ale , czy ta Madzia święta ? !

Jest delicja nad delicje !
Choć wezwali by policję ?!
Ja ją dorwę !
Zrobię swoje !
Żadnej pały się nie boję !

Magdalena , powiedz proszę ..
Nie obdarzę ciebie koszem . 
Masz ty u mnie duże szanse .
Walcz cierpliwie o awanse .

TAKIE JEST SZCZĘŚCIE JEŻY

Płacze Żmija w niebogłosy 
Aż Jeżowi jeży włosy .
Na tę Żmii głośną zgrywę  ,
Zaczesuje Jeż swą grzywę .

- Patrz się Żmija !
- Bez lusterka ,
- Tak się czesze kawalerka .
Wsadził grzebień do kieszeni ,
Żmija w złości się czerwieni ,

Zwija , parska , groźnie syczy ,
I potokiem łez mu ryczy .
Lecz nie wzrusza nic to Jeża .
Życie !
Zwierz pożera zwierza .

Na nic lament , trwogi jęki ,
Jak parówkę wziął ją w szczęki ,
Po czym , pogryzł ją dokładnie .
Skonsumował , całą ładnie .

Wyprasował spodnie w kautke .
- Czas mi ruszyć już na randkę .
Spotkał swoją Jeżowinke .
Uśmiechniętą miała minkę .

Też już była po obiedzie .
Dwa Zaskrońce tak jak Śledzie ,
Zassała je bez oddechu ,
Bo na randkę szła w pośpiechu .

Wziął pod rękę Jeżowinke .
- Choć pójdziemy zjeść malinkę .
Kosz nazbierał im kopiaty ,
Zjedli je za wszystkie światy .

Przytulili się do siebie 
I zasnęli w siódmym niebie .
Śniły im się węży zwoje ,
Tak szczęśliwi są we dwoje .



czwartek, 5 listopada 2026

ACH TE LEMURY

 Nadciągnęły ciemne chmury ,
Pochowały się Lemury .
Żaden Lemur nie jest leszczem ,
Cwaniak chowa się przed deszczem .

Gdy już skończy się ulewa ,
W słońcu Lemur się wygrzewa .
Lekko zmokłe suszy futro ,
Żeby nie być chorym jutro .

Potem wrzuci coś na zęba .
Wtedy cieszy mu się gęba .
Kiedy naje się do syta ,
Idzie spać , o nic nie pyta .

wtorek, 3 listopada 2026

BLAT DRAKULA PALOWNIK ostrzeżenie !

 W Transylwani żył Drakula ,
Duch tu jego do dziś hula .
Tylko wejdziesz na zamczysko ,
Duch , jak wstrętne jest smoczysko .

Zieje ogniem , dmucha szronem ,
Owlekając cię kokonem .
A gdy ma cię już w czeluści ,
Tam ci taki łomot spuści ,

Robisz w gacie po całości ,
Niebotyczne przy tym mdłości .
Zaraz rzygasz jak kot młody .
Takie z Palem są przygody .

To nie koniec tej mordęgi .
Rozżarzone bierze cęgi 
I zaciska ci na szyję ,
Serce prawie już nie bije .

Ogarnia cię niemoc cała .
Nie bądź więc zakuta pała .
Lepiej pojedź gdzieś nad morze ,
Bo tam nikt ci nie pomoże !

poniedziałek, 2 listopada 2026

JAK TU KOMU UTRZEĆ NOSA ?

 Osa ostra jest jak kosa ,
Jak się wnerwi , utrze nosa .
Właśnie spotkał Bzyk tę Osę ,
Gdy popijał ranną rosę .

Zawołała :
- Ej !
- Ty !
- Bzyku !
- Ej ! Ty ! Bzyku choleryku !
- Co się szwendasz po trawniku !
- Ej ty Bzyku !
- Choleryku !

- Chętnie powiem droga panno .
- Toaletę mam poranną .
- Napiłem się rannej rosy ,
- Teraz umyć chciałbym włosy .

- Odkąd włosy myją Bzyki ?
- Takie Bzyki choleryki !
- Muchy czarne są jak smoła !
Pogardliwie Osa woła .

- Odkąd jest na świecie woda ,
- Odtąd jest na mycie moda .
Odparł Bzyk doniośle Osie ,
Choć ta Osa nie jest w sosie .

Wzięła się pod boki Osa ,
Chce Bzykowi utrzeć nosa .
- Rozzuchwalasz mi się Bzyku !
- Jesteś u mnie na świeczniku !

- Taka harda jesteś Osa ?
- Choć się umyj , świeża rosa !

- W naszych genach są powody ,
- Każda z Os ma wstręt do wody .
- Pić tę rosę to ja mogę .
- Nie umyję nawet nogę ,
- A dopiero w wodzie głowę ,
- To dla Osy nie jest zdrowe .
- Wyglądamy bardzo ładnie ,
- Bo myjemy się dokładnie .
- Zamiast wody , mamy ślinę.
- Ależ masz skwaszoną minę !

Zaniemówił na te słowa .
Rozbolała Bzyka głowa .

Ostra Osa , jak ta kosa ,
Nie chcąc , mu utarła nosa .

PERYPETIE PANA LOCZKA

 Bujne loki ma Pan Loczek ,
Nosi je przez cały roczek .
Oglądają się panienki ,
Które mają niezłe wdzięki .

Żona Loczka jest hetera , 
Każe mu iść do fryzjera .
- Zaczepiają cię wciąż sroczki ,
- Masz natychmiast ściąć te loczki !

Jest Pan Loczek dobra dusza ,
Ściąć , to ściąć ! To go nie rusza .
Na fotelu siadł wygodnie .
- Nosi się pan bardzo modnie .

- Takie loki ?!
- To ściąć szkoda !
Mówi mu fryzjerka młoda .
- Nie ruszałabym fryzury ,
- Wygląd może być ponury .

- Droga pani , o to chodzi ,
- Żona o nie wciąż zawodzi .
- Loki ma pan wręcz szalone !
- W tym wypadku ?
- Zmień pan żonę !

- Jeśli panu żona zbrzydła ?
- Wezmę pana pod swe skrzydła !
- Stroi sobie pani żarty ?
- Nie bądź , że pan tak uparty .

- Weź pan rozwód już w try migi ,
- Ja dla pana ściągnę figi !
- Co pan na to , Panie Loczek ?
- Chętnie spiję z kroczku soczek !

Tak się kończy ta bajeczka .
Piękna , młoda jest żoneczka .
Oj , szczęśliwy jest Pan Loczek ,
Co dzień spija z kroczku soczek .

REKSIO I KURY

 Piesek Reksio , ten z kreskówki ,
Wdał z kurami się w pyskówki .

Gdaczą mu tak wszystkie kury ,
Że on psiakiem jest ponurym .
Skacze , szczeka , zjada kości ,
Że to robi z szczerej złości .
I to żadna nie jest ściema . 
Wcale w nim radości nie ma !
Bardzo by go dziobać chciały !

Choć ten Reksio trochę mały ,
Piesek głupi nie jest w cale ,
I coś niecoś , ma w tej pale .
Jeśli widzą w nim złośnika ?
Zagonił je do kurnika !
Jeszcze , że jest on ponury ?
Na trzy spusty zamknął kury .

W tym kurniku grzecznie w rzędzie 
Kury siedzą na swej grzędzie .
Reksio poszedł do swej budy ,
Ma już przesyt , tej obłudy . 

KOCIA BAJKA

 Na bajeczki przyszedł czas .
Kot na płotek sobie wlazł .
Dla swych kociąt bardzo dobry ,
Swój kajecik wyjął z torby .

Zawsze mina uśmiechnięta !
- Moje wy miłe kocięta .
- Pijcie mleczko już z miseczki 
- Czytał będę wam bajeczki .

- Były sobie małe myszki , 
- Marsza grały im wciąż kiszki .
- Do spiżarni się skradały ,
- Co się dało , wyjadały .

- To raz chlebek , to raz serek ,
- Czekoladkę na deserek .
- Dobrze im się powodziło , 
- Jeść co było , było miło .

- Aż pewnego raz z wieczora ,
- Dopadła je kocia sfora .
- Zjadły myszki na obiadek .
- Był tam z nimi , też wasz dziadek !

- Pijcie mleczko me kociaki ,
- Niech wyrosną z was twardziaki .
- Na obiadek zamiast mleczka ,
- Była pełna mysz miseczka .

Po czym zamknął swój kajecik 
I pogłaskał czule dzieci .
Piły mleczko bardzo grzecznie ,
Poprzytulał je serdecznie .

JAŚ I OGRODNICZKA

 Wił na tyczce pomalutku .
Tak rósł Jasiek w swym ogródku .
A gdy był na końcu tyczki ,
Wyczekiwał Ogrodniczki .

- Piękna jesteś !
- Latorośle !
Wciąż powtarzał jej wyniośle
Kiedy tylko weszła w grządki ,
Żeby robić tam porządki .

Lecz nie słyszy Ogrodniczka ,
Że ta z Jasiem , brzmiąca tyczka ,
Że ten Jasiu z utęsknieniem ,
Za nią wodzi wciąż spojrzeniem .

Choć jest Jasiem , jest roślina ,
W tym tkwi cała ta przyczyna .
Uwięziony Jaś jest w grochu .
Dać znać nie może , choć trochu .

Zły czarodziej sto lat temu
Taką złość uczynił jemu :
- Pójdziesz książę teraz w pole .
Zamienił go na fasolę .

- Abyś mógł mieć ludzką postać ,
- Musi groch całuska dostać .
- Ten element , ważny zawżdy ,
- Z każdego strączka , groch każdy .

Jesień przyszła z Ogrodniczką ,
Potrząsnęła mocno tyczką .
Spadły strączki do koszyczka .
Ucieszona Ogrodniczka .

A ma bardzo zgrabne rączki ,
Które łuszczą szybko strączki .
Na golasa Jasiek w garnku ,
W wodzie stoi na ogarku .

Ta historia jest prawdziwa .
Jaś Fasola się nazywa .
Jest co roku wciąż tak samo ,
Z piękną , każdą , nową , damą .

Żadna dotąd  nie skapnęła ,
Że w tym grochu księcia wzięła .
Już bulgocze w garnku woda .
Piękny chłopiec !
Jakaż szkoda !

Po bretońsku smaczne danie .
Chwalą sobie wszystkie panie .
Delektują je panowie .
Więc smacznego !
I na zdrowie !