Miał raz Konrad Fiata grata
Co mu figle ciągle płatał .
Kiedy chłodno jest na dworze
To zapalić Fiat nie może .
Ale kiedy już zaskoczy ,
To się biedak w rurze moczy .
I dostaje wtenczas czkawki ,
Strzela z rury , robi drgawki .
Klnie Konradzik na auto ,
Że mu ono jest pokutą .
Nie raz mu się tak zdarzało ,
Że auto nie jechało .
Musiał raz go pchać pod górę ,
Poślizgnął się i zdarł skórę
Tak z kolana aż do kości .
Ciągle w nerwach jest i w złości .
Wreszcie tak puściły nerwy :
- Oddam ciebie na konserwy !
Na lawetę wtoczył Fiata .
Dał do złomowego kata .
Jest zgniatarka owym katem .
Zaraz się rozprawi z Fiatem .
Podniósł w górę magnes Fiata ,
I się stało , ten Fiat lata !
Konradowi mina zbrzydła .
Mruczy motor , z drzwi są skrzydła .
Dodał Fiacik mocno gazu
I odczepił się od razu .
Zatoczył nad nimi koło .
Skończyło się na wesoło ,
Bo poleciał Fiat do Nieba .
Tam problemów żadnych nie ma .