Żmija Rogata mknie jak fregata ,
Jakby kto strzelał do węża z bata .
Turla się w piasku swym zawijasem ,
Chcąc przebyć drogę szybciej przed czasem .
Mistrzyni sprintu nad mistrzyniami .
Z wielką przewagą jest nad wężami .
Dogoni zwierza co żyje w piasku ,
Albo ucieknie prędko z potrzasku .
W wielkiej pustyni gdzieś na Saharze ,
Gdzie żar słoneczny z spiekotą w parze .
Tam sobie hasa Żmija Rogata ,
Niemiłe figle zwierzakom płata.
To go ugryzie z jadem bolesnym ,
Co mu się kończy zgonem przedwczesnym .
Potem go połknie , jak cukiereczka .
I tu się kończy , wstrętna bajeczka .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz