Strony

sobota, 14 stycznia 2023

Podróże kształcą

W Atlantyckim oceanie 
Leży Pingwin w słonej pianie ,
Ułożył się nań  wygodnie ,
Podróżuje dwa tygodnie .

Aż tak nadto w koło piany ,
Że w niej cały uciapany .
Nie przeszkadza mu to wcale ,
W niej mu fajnie i wspaniale .

Myśli sobie : - Leżę w puchu ,
- To wygodnie też na brzuchu .
Hop na brzuszek , brzuszkiem leży ,
Aż z radości dzioba strzeży .

- Wywczasuje się wszech czasy 
- Na luzaku i bez kasy ,
- Zwiedzę morza , oceany ,
- Choć jam Pingwin , alem cwany .

Z dwóch tygodni , jest dwa lata .
Zwiedza Pingwin kawał świata .
Jego dusza niepokorna 
Kręci się Przylądka Horna 

Po czym , jest już na idylli
Copacabana w Brazylii ,
Stamtąd , jak na zawołanie ,
Stanął na białej polanie ,

Na biegunie , kucnął sobie .
- Żem był tutaj , znak swój zrobię .
- Jest za zimno , brrr , nie zostanę .
Wskoczył szybko w słoną pianę .

Tak się buja wciąż po świecie 
Raz jest w zimie to znów w lecie 
Obył obie Ameryki ,
Otarł plaży się Afryki .

Ponoć w pianie był na Helu ,
Co widziało go tam wielu ,
Cytowały to gazety ,
Dla Pingwina chciały fety .

Lecz on skromny , jakże skryty ,
We fanfarach nie obyty .
Postanowił , że odpłynie ,
Bo z dzikości , Pingwin słynie .

Po czym , stwierdził epitetem :
- Sława nie jest priorytetem .
- To wierutna głupia bzdura .
- Względem , ważna jest natura !


sobota, 24 grudnia 2022

NIEWIDZIALNY ŚWIĘTY MIKOŁAJ

 Wlazł Mikołaj do komina 
I mu zrzedła zaraz mina .
Bo garnitur , funkiel nowy ,
Stał się czarny , choć czerwony .
Również broda , długa biała ,
Nagle cała mu z czerniała .
- Komin z sadzą , czarny , wredny ,
- Co ja pocznę teraz biedny ?!
- Nie pokażę się nikomu ,
- Żadnym dzieciom , w żadnym domu ,
- I rodzicom dzieci , także .
- Jestem brudas ! Wstyd ! A jakże !

Postanowił w takim razie 
Niewidzialnym być na razie .

Na paluszkach , po kryjomu ,
Czmycha sobie w każdym domu 
I czmychając , swe podarki ,
Kładzie w różne zakamarki 
Jak się uda , pod poduchę .
Najzwyklejszym stał się duchem
I nie widzi w tym obawy ,
Bo to robi dla zabawy 
Wszystkich dzieci ku uciesze .
Czyta listy i depesze ,
E-maile nie zwyczajne ,
Tysiąc lat tak , bo to fajne .

Tak Mikołaj działa w świecie 
Drogie dzieci , teraz wiecie .

Kto jest grzeczny , fajny trochę ,
Może liczyć na darmochę ,
Różne takie tam prezenty ,
Da Mikołaj ! Bo jest Święty !

sobota, 12 listopada 2022

KRASNOLUTKI

 W starym , dużym , ciemnym borze ,
W co uwierzyć nikt nie może ,
Żyją sobie Krasnoludki 
I tam mają domki budki .

Jakie piękne , cudne jakie ?
Kolorowe i wszelakie .
I niebieskie i czerwone 
I różowe i zielone .

Jak landrynki , mandarynki 
I skarbonki małe świnki ,
I czerwone muchomory 
I kapusty , kalafiory .

No , bajkowe wszystkie takie ,
Takie fajne . Nie , jednakie .
Istne cuda ! Cudawianki !
Jak niezwykłe układanki .

Krasnoludki małe ludki ,

Takie małe jak żołędzie ,
Krzątają się tutaj wszędzie .
Barwni tacy jak motyle ,
Nie przestają , choć na chwilę .

Zgrabnie , skrzętnie jak w paradzie .
Zgrani , zgodni w swej gromadzie .
Jak te mrówki pracowici 
I Uczynni i sowici .

Na tym świecie ideały .
Szkoda , że ich świat tak mały 
I ukryty w ciemnym borze . 
Nikt zobaczyć ich nie może .

Może był by świat dzisiejszy 
Dużo lepszy . Przyjażniejszy .

TRAMWAJ

 Brzęczą szyny iskrzą koła ....
Mknie po szynach jak wąż boa ,
Tramwaj jedzie po Krakowie ,
Dokąd jedzie , kto tam go wie ?

Uśmiechnięty motorniczy 
Na przystanku ludzi liczy ,
A naliczył , ze trzydzieści .
Tyle się akurat zmieści .

Między nimi przepychanka .
Pierwsza wpadła przedszkolanka 
I zajęła wagon cały ,
By się dzieci pobujały .

Jedzie tramwaj po Krakowie .
Dokąd jedzie , kto tam go wie ?
Motorniczy znów się śmieje .
Tramwaj przemknął przez aleje .

Na Basztowej , ruch ożywczy ,
Blisko bazar jest spożywczy ,
Jaja , sery i śmietana ,
I przekupka wygadana .

Przy Teatrze Słowackiego ,
Niema tam nic ciekawego ,
Chyba , że Barbakan przedtem .
Ktoś w tramwaju wspomniał szeptem .

Zatroskany motorniczy 
Skręt na lewo właśnie ćwiczy .
Trwa opera znów w Operze .
Na rzyganie kogoś bierze .

Już się zbliża Nowa Huta .
Motorniczy ciśnie buta .
Odgniot zrobił się na nodze .
Odgraża się wszystkim srodze .

Szybko uśmiech zniknął z twarzy .
O czym motorniczy marzy ?
Co ma w głowie ? Kto tam go wie ?
Tramwaj jedzie po Krakowie .

Nowa Huta , Plac Centralny .
Ten przypadek jest fatalny .
Przygwożdziło lewe koło .
Będzie jechał na około .

Z żadnej przecież swojej winy 
Z Prokocimia wskoczył w szyny ,
Jest Kazimierz nie po drodze ,
Ktoś zabuli za to srodze !

Znów wesoły motorniczy .
Skręt na prawo wolno ćwiczy .
A przy Błoniach jakimś cudem 
Spotkał się Krakowskim Ludem .

Tak potulni jak baranki ,
Jadą chłopcy z nawalanki ,
Wisły i Krakowi derby ,
Trwają cały czas bez przerwy .

Jedzie tramwaj po Krakowie .
Dokąd jedzie , Kto tam go wie ?
Na Balicach port lotniczy .
Teraz tramwaj go zaliczył .

Więcej dzisiaj nie podoła .
Motorniczy ma już doła .
Biedak zmęczył się sowicie .
Uciął drzemkę na pulpicie .

Co się śniło mu w tej głowie ?
Tegoż już się nikt nie dowie .
Ruszył tramwaj po Krakowie .
Gdzie pojedzie , kto tam go wie ?





piątek, 11 listopada 2022

KUCYK I PIESEK

 Niech się każdy rodzic dowie 
Co u dziecka siedzi w głowie .
Z badań wszelkich tak wynika ,
Każde dziecko chce kucyka .

To jest jasne i klarowne .
Kucyk , zwierzę jest cudowne .
Bo tak wyszło nam z ankiety .
Kucyk to jest to ! Niestety .

Ale , na tym to nie koniec .
Z ankieterni przybiegł goniec .
Pies przyjażni potentatem .
Musi to być piesek , zatem .

Miłość dziecka tak rozpiera ,
Że chce w domu przyjaciela .
Oprócz mamy , oprócz taty ,
Jeszcze chce mieć dwa wakaty .

Niech się rodzic drapie w głowę 
Jeśli , dziecko chce mieć zdrowe .
I z kieszeni wyjmie węża ,
Finansowo , niech się spręża .

Z pieskiem kucyk w parze ?!
Tato !!! Jak ja o tym marzę !!!
Co noc śnią się te zwierzęta ,
Mieć je w domu , ciągle święta !!!

Nawet tobie się nie śniło !
Pomyśl tylko , co by było !?
Jak harcują te zwierzaki ?!
Ale ubaw byłby , jaki ?!

Bawiłbym się z nimi zaraz !
Przytulałbym oba naraz !
Tato ! Ale by to było ?!
Jak fajowo ! A jak miło ?!

I tak , Na tym się skończyło ,
A tak mogło , by być miło.
W każdym domu jednakowo .
A dlaczego ? Nie wiadomo ?

Ale czasem są przypadki ,
Ze gdzie nie gdzie są gdzieś chatki 
Nie bogate nawet wcale ,
W której jest , bogaty malec .

Tam są pieski i koniki ,
I kurczęta i króliki ,
I przechadza się kot bury .
Słonko , świeci gdy są chmury !

Malec chodzi do obórki ,
Nosi zboże i ogórki ,
Miskę mleka , trochę trawy ,
Niby ot tak , dla zabawy .

Choć wieczorem znowu brudny ,
Nawet w wannie nie marudny ,
Mamie daje wciąż buziaki .
I jest dzieciak , inny , taki ....

Mama , tata , uśmiechnięci ,
A dzieciaki wniebowzięci .
Tu symbioza trwa bez przerwy .
Nerwy , weszły do konserwy .