Osa ostra jest jak kosa ,
Jak się wnerwi , utrze nosa .
Właśnie spotkał Bzyk tę Osę ,
Gdy popijał ranną rosę .
Zawołała :
- Ej !
- Ty !
- Bzyku !
- Ej ! Ty ! Bzyku choleryku !
- Co się szwendasz po trawniku !
- Ej ty Bzyku !
- Choleryku !
- Chętnie powiem droga panno .
- Toaletę mam poranną .
- Napiłem się rannej rosy ,
- Teraz umyć chciałbym włosy .
- Odkąd włosy myją Bzyki ?
- Takie Bzyki choleryki !
- Muchy czarne są jak smoła !
Pogardliwie Osa woła .
- Odkąd jest na świecie woda ,
- Odtąd jest na mycie moda .
Odparł Bzyk doniośle Osie ,
Choć ta Osa nie jest w sosie .
Wzięła się pod boki Osa ,
Chce Bzykowi utrzeć nosa .
- Rozzuchwalasz mi się Bzyku !
- Jesteś u mnie na świeczniku !
- Taka harda jesteś Osa ?
- Choć się umyj , świeża rosa !
- W naszych genach są powody ,
- Każda z Os ma wstręt do wody .
- Pić tę rosę to ja mogę .
- Nie umyję nawet nogę ,
- A dopiero w wodzie głowę ,
- To dla Osy nie jest zdrowe .
- Wyglądamy bardzo ładnie ,
- Bo myjemy się dokładnie .
- Zamiast wody , mamy ślinę.
- Ależ masz skwaszoną minę !
Zaniemówił na te słowa .
Rozbolała Bzyka głowa .
Ostra Osa , jak ta kosa ,
Nie chcąc , mu utarła nosa .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz