Strony

środa, 29 października 2025

MANOWCE

Beczą od rana głośno barany .
Dziś cios im straszny będzie zadany .
Ogolą wszystkie , do gołej glacy ,
Bez runa będą , nadzy biedacy .

Przed szereg wyszedł przywódca stada 
I tak do owiec swoich powiada :
- Już pierwsi Grecy w starożytności 
- O nasze runo liczyli kości .

- Przez wieki były zacięte walki .
- Złoto sypali na wagi szalki .
- Jakże nam cenne jest runo nasze ,
- Dostać musimy przynajmniej paszę .

- W tym tutaj w stadzie , niech wszystkie owce 
- Nigdy nie zejdą mi na manowce .
- Żadna za darmo golić się nie da ,
- Inaczej spotka ją tylko bieda .

A był to baran nad wyraz srogi ,
I miał na głowie kręcone rogi .
Sapał i parskał , do walki gotów ,
Do heroicznych baranich wzlotów .

I tu miał rację ów baran srogi ,
Bo owcze runo , materiał drogi .
Z niego się robi swetry i koce ,
By na biegunach móc przetrwać noce .

Luks materiały i sukna modne ,
Żeby ubrania były wygodne .
Na hali Baca , dba o swe owce ,
Żeby nie zeszły mu na manowce !

MIERZYĆ SIŁY NA ZAMIARY

 Robi Bielik obiad szybki .
Łowi sobie świeże rybki .
Bardzo dużo ryb w jeziorze ,
No to sobie Bielik może .

A to złowi raz szczupaczka .
A to raczka nieboraczka .
Na co Bielik ma ochotkę .
Może leszcza , potem płotkę .

Nie ma jak to żyć w naturze .
Raz słoneczko , raz są burze .
Czyli zawsze to pogoda .
Jest w naturze pełna zgoda .

Obserwuje Orła Wrona .
Bardzo Wrona jest skupiona .
Też by chciała łowić ryby .
Wrona pomyślała : Gdybym 

Choć raz była takim ptakiem ,
Ryby jadła bym ze smakiem .
Pomysł w głowie ma szalony .
Pilnik wzięła , ostrzy szpony .

I są ostre !
Ma powody .
Wzniosła się nad taflę wody .
Widzi z góry dużą rybę 
Przez tę taflę jak przez szybę .

Już pikuje jak ten Orzeł .
Ostre szpony , no to może .
Myśli , robiąc akrobacje :
Ptaki , że te same nacje .

Z góry widać , że to bzdura .
Są u Wrony inne pióra .
Nieudolne akrobacje .
Wziął ją Orzeł na kolację .

niedziela, 26 października 2025

RÓWNOWAGA

 Siedzi Szakal sobie w trzcinie 
Nic go w koło nie ominie .
Zawsze z sobą ma lornetkę .
Dziś podgląda Leśną Fretkę .

Ta bogata leśna dama 
W piękne futro jest odziana .
Elegancko w nim się nosi .
Skraść to futro aż się prosi .

W tym jest Szakal niezrównany .
Wciąż obmyśla niecne plany .
Wyczekuje kiedy zaśnie ,
Wtedy futro skradnie , właśnie .

Drzemie sobie na leżaczku 
Przy wspaniałym głogu krzaczku .
Leśna Fretka jak kobita ,
Nie jest wcale w ciemię bita .

Wie , że Szakal to zbój podły .
Krzaczek rośnie blisko jodły .
Słuch i węch ma nieskalany .
Jej byt na los , nie jest zdany .

Brzydzi widok ją Szakala 
Starczy , że go czuje z dala .
Niech no tylko drgnie w tej trzcinie ,
To mu zrobi taką świnię ,

Że się Szakal nie pozbiera .
Ze zdziwienia pysk otwiera 
Szakal , że niby leniwy ,
A w ogóle nie jest chciwy .

Dama w futrze , Leśna Fretka
Błyskotliwa , nader prędka ,
To raz syczy , to raz gdaka ,
Z węża zamienia się w ptaka 

I w chichocie zrywa boki .
Tak wysysa z niego soki .
Istna hiena w perfidności .
Dla Szakala zawiłości .

Już zrozumiał , nic nie wskóra .
Patrzy gdzie najbliższa dziura 
By ze wstydu wejść po szyję ,
Że się szybko w niej tam skryje .

Szakal duży .
Mała Fretka .
Szakal jest dla Fretki ?
Betka !
Starczy ciutkę  mieć odwagi 
By przechylić szale wagi .