Strony

środa, 5 sierpnia 2026

Ptasi alfabet morse,a

 Werblowe grają orkiestry w lesie,
Odgłos tych werbli echo w dal niesie .
W dębinie słychać , słychać w brzezinie ,
W lesie grabowym i w bukowinie .

Biją co biją ci w werble grajki .
Jak wyglądają i z jakiej bajki ?
Serie werblowe słychać co chwile 
W różnej tonacji , o różnej sile .

Niby melodia , a to rozmowa .
Dziobem nadana wiadomość nowa .
Alfabet morse,a dzięcioły znają ,
Zdumionym wszystkim rankiem nadają !

piątek, 31 lipca 2026

FOSSA I LEMURY

 Wyleniałe dwa Lemury ,
Jeden czarny , drugi bury ,
Leżą sobie słodko w sianie ,
Właśnie bierze ich na spanie .

A tu nagle , przyszła Fossa ,
Taka zła jak wściekła osa 
I skoczyła na Lemury .
Chciała dobrać się ich skóry .

Każdy Lemur boi się strasznie .
Z Fossą są tragiczne waśnie .
- O co tobie chodzi Fossa ?
- Mucha wpadła ci do nosa ?

- Wiecie !?
- Jestem groźna Fossa .
- Ja nie będę ciągle bosa !
- Ja wam tu Lemury mówię ,
- Chcę natychmiast mieć obuwie !

- Ma Madagaskarze taka 
- Moda , chodzą na bosaka .
- Ale mnie to nie dotyczy !
Fossa na nich furczy , krzyczy .

- Wciąż nadrywam swe paznokcie .
- Łapy bolą mnie po łokcie .
- Już Lemury !
- Do roboty !
- Zaraz dodam wam ochoty !

- Dobrze Fosso ,
- Bądźże miła ,
- Byś nam krzywdy nie zrobiła .
- Choć wysiłek dla nas wielki ,
- Pleść ci będziem pantofelki .

Jak przystało na Lemury 
Wyleniałe jak kocury ,
W takim obaj byli strachu ,
Przesiedzieli noc na dachu .

Rano , mieli lepsze miny .
Nazbierali stos wikliny .
Rychło wzięli się robótki ,
Żeby upleść Fossie butki .

Gdy skończyli pleść obuwie ,
Każdy naplótł aż po stówie .
Już nie będą nicgdy w nędzy 
A boaterami , prędzy .

Każda dla nich miła Fossa .
Każda była przecież bosa .
Każda nowe ma buciki 
Od Lemurów .
Za grosiki !




WIEPRZ

 - On jest świnia !
- Wstrętna taka !
- Bez problemu zjadł robaka !
- Wsadził w usta karalucha !
- Zaśmiał od ucha do ucha ,
- Po czym połknął go żywego !

Rzekł :
- Wcale nic takiego .
- Gdy zjem żabę,
- To dopiero ,
- Poczujecie niechęć szczerą !

niedziela, 19 lipca 2026

Polne Kwiatki

Kwiatki polne ,
Ciągle wolne .
Nikt ich nigdy nie przekona ,
Żeby weszły do flakona .

Rosną sobie pośród trawy ,
Rosną bodaj , nie dla sławy .
Rosną choćby dla przyrody ,
By przyrodzie , dać urody .

Dla pszczół rosną , i motyli ,
Dla ich życia cudnej chwili .
By owady z każdej łąki ,
Cieszyły się jak skowronki .

Taki trzmiel , a również osa ,
Cieszą się gdy pachnie rosa .
Pachnie trawa , pachnie siano,
Żwawiej wstaje im się rano .

I chrabąszcze i też żuki ,
Są znawcami piękna sztuki .
Tutaj żyją pośród kwiecia ,
Są szczęśliwe przez stulecia .

Polne świerszcze i koniki 
Uwielbiają ten świat dziki .
Leżą sobie w kwiatów pąkach ,
Jak w pościeli , na tych łąkach .

I jelenie i sarenki ,
Podziwiają kwiatów wdzięki .
A gdy świeci pięknie słońce ,
Ptaszki również ,w każdej łące .

piątek, 17 lipca 2026

Dzień Dobry

 W Czarnej Hańczy , na dzień dobry ,
Bobrowały sobie bobry .
Tuż nad rzeczką , wśród sitowi ,
Hasał skrycie ptaszek słowik .

Gdy zobaczył w rzece bobry ,
Kłania się , mówiąc :
- Dzień dobry .
- Jakże piękny dzisiaj dzionek .
Przyszedł ku nim , ptak skowronek .

W pięć ni w dziewięć , oba ptaki ,
Dają bobrom koncert taki ,
Nikt nie słyszał do tej pory ,
Takie cudne ich utwory .

Cieszą się niezmiernie bobry ,
Dzień dziś mają bardzo dobry .
No więc bobry , w zamian za to ,
Klaszczą w łapy swą zapłatą .

Wirtuozi ślą ukłony .
Każdy z nich zadowolony ,
Że się cieszą z śpiewu bobry .
Też ten dzień , dziś mają dobry !

POLARIS LUMINARIA

 Ziewło słońce żarnym szronem ,
Rozpłynął się wszech zagonem 
Na palecie kolorytu ,
Tym na ziemi dać zachwytu .

Tańczy zorza na niebiosach 
W zieleniutkich z tiuli kłosach .
Przeistacza się w fiolety 
Jakby nieme grały flety 

Gdy , po chwili różowiutka ,
No bo inna słońca nutka .
Nie wiadomo co zanuci ?
Rozweseli , czy zasmuci ,

Czy wytrąbi z saksa basa ?
Na te chwilkę , ta okrasa .
Nad Grenlandią , tuż nad ranem ,
Koncert daje fortepianem .

Niczym dłonie Fryderyka .
Czuć wierzb smutek , cisz muzyka .
Melancholii barwne dźwięki 
Z filharmonii snać wybrzęki .

To jak echa faworytów .
Rubinowych jadeitów ,
Co się iskrzą w swej poświacie ,
Rozmydlone , na sabacie .

Introspekcje wnętrza gwiazdy 
Wyrzucone na rozjazdy ,
By płynęły hen w bezmiarze .
Czarodziejskie  wirtuaże .

czwartek, 16 lipca 2026

Bezduszność

 Inwalidzi !
Inwalidzi !
Każdy życie ci obrzydzi .
Gdy dostrzeżesz gdzieś kikuta ,
Włącza ci się smutna nuta .

Nie chcesz patrzeć na złamasa ,
Bo od niego , jest zła passa .
Szybko bierzesz nogi w troki 
I w pośpiechu robisz skoki .

Chcesz go mieć już za plecami .
Tak zamiatasz cholewami ,
Że aż szurasz po asfalcie 
A za tobą ?!
Licho palcie !

Przyiwania , że aż dzwoni .
Choćby sprint , i tak dogoni .
Bez myśl mózgu w tym przypadku ,
I sam jesteś po wypadku .

Dobrze , gdy kikuty całe .
Rany powierzchniowe , małe .
Gdyby tak urwało rękę ,
Lub zmiażdżyło , nie daj , szczękę ?

Do księżyca z bólu wycie ,
I pozamiatane życie .
Troszkę miej empatii w sobie 
A nie stanie się tak tobie .

wtorek, 7 lipca 2026

CYROGRAF

 Chcesz życiowe mieć efekty ?
Zapisz szybko się do sekty .
Tylko przejdziesz inicjację 
Zawsze Ty , będziesz miał rację .

Co byś dotknął , będzie złoto .
Tutaj tylko chodzi o to !
Zbierać będziesz ciągle laury 
I przyjazne będą aury .

Mercedesy i Maybachy 
Będziesz miał bez żadnej łachy .
A pod ręką , Jumbo Jeta 
I codziennie będzie feta .

Jeśli chodzi o pieniądze ,
Ciągle rządzić będą rządze .
Koło ciebie wciąż mamona ,
Każda ilość - wierna żona !

Jest w zasięgu to bezsprzecznie 
Tylko podpis złóż , koniecznie 
Własną krwią ma być podparty ,
By cyrograf ten był warty .

Mefistofeles 

sobota, 27 czerwca 2026

JESIENNA NOSTALGIA

 Trochę lata tej jesieni ,
Tę pogodę może zmieni .
Wreszcie się przejaśnić może ,
Bo słoneczko w tym pomoże .

Świeć ochoczo , świeć słoneczko ,
Swego ciepła uchyl wieczko .
Znów nas pozdrów promieniami 
Aby radość była z nami .

Nie chowaj się mam za chmury ,
Bo bez ciebie świat ponury /
Sama szarość , ciągle słota ,
Nam potrzebna jest ochota .

Świeć na żółto , na różowo ,
Aby było kolorowo ,
By dokoła rosły kwiaty 
I jesienne znikły daty .

Popatrz z góry na tę ziemię ,
Nosisz przecież wielkie brzemię .
Nie zostawiaj nas jesieni ,
Ty słoneczko , nas odmienisz ,


środa, 24 czerwca 2026

ZAPROSZENIE DO TAŃCA

 Pani Jolu , 
Pani pozwoli ,
Komplementy będę sypać do woli .
Mam taką dzisiaj niezłomną wolę :
Oczarować tę piękną Panią Jolę .

Pani Jolu .
Pani się śmieje .
Ja po prostu za Panią szaleje .
Mam taką dzisiaj wielką ochotę ,
Przepraszam , nie wiem , co ja znów plotę ?

Pani Jolu , 
Pani wybaczy .
Każde słowo tak wiele znaczy .
Nie wiem co w mej głowie się święci ?
" Całować Pani dłoń Madame " , mam chęci .

Pani Jolu ,
Pani się wzbrania ?
Pani stworzona jest do kochania !
Śliczna Słodka Panienko ,
Pani Jolu , Pani otworzy okienko .
Pani Jolu !
Zimno na polu !

Pani Jolu .
Cichutko na palcach  ,
Chciałbym zatańczyć z Panią walca .
Pani Jolu .
Olśniewająca Pani uroda .
Pani Jolu , Pani mi swoją dłoń poda .

Pani Jolu !
Pani się nie lęka .
Pani Jolu , to tylko piosenka .
Pani Jolu , Pani pozwoli ,
Chcę z panią zatańczyć Pani Jolu , do woli ...

Pani Jolu , ech ! Pani Jolu ...


GÓROL

 Wyloz Górol na Giewonta 
I się bidok po nim plonta .
Łon ze wszystkiem jest na bakier !
Łon nie zlezie !
Chce fijakier !

Ma kokones Górol wielkie !
Łon pokona góry wszelkie !
Że aż śmiechu wiele warte ,
To Stworzenie tak uparte !

sobota, 6 czerwca 2026

CYKADA

Lata cyka się Cykada 
Czy zamienić się w owada .
A gdy przejdzie jej cykoria ,
Już nią rządzi euforia .

W mig zamienia się w owada 
I jest wtedy , wielce rada .
Wybrzmiewa z niej pieśń miłosna .
Tak Cykada jest radosna .

Na to nie ma żadnej rady .
Tak kochają się Cykady .
To na jawie , to się nie śni ,
Wszystkie grają takie pieśni .

Serenady ! Serenady !
Nawet krzty nie ma przesady .
Jakże miłe są dla ucha ,
Że z zachwytem , każdy słucha .

Miłość , miłość z nich rozbrzmiewa ,
Z dołu z krzaczka , z góry z drzewa .
Warto czekać całe lata ,
Gdy tak miłość , świat przeplata ! 

wtorek, 7 kwietnia 2026

GŁOWA W TYM STRUSIA

 Duże stado samic strusich 
Samca strusia wielce kusi :
- Będzie każda z nas ci rada 
- Gdy przyłączysz się do stada .

- W stadzie same białogłowy ,
- Ty tu będziesz honorowy .
- Struś !
- Jak na chłopa przystało !?
- Będzie ci się podobało !

- To dla chłopa wymarzone .
- Każda będzie ci za żonę .
- Tu uległa każda będzie ,
- Kiedy ci się zachce .
- Wszędzie !

Struś się drapie po swej głowie .
Sam nie wie , co im odpowie .
Każda piękna i powabna ,
Każda smukła , jakże zgrabna .

- Tyle babek mieć dla siebie .
- Poczuję się jak król w niebie .
- Tylko głowa  wciąż mnie boli .
- Kto je wszystkie zadowoli ?

Nagle poczuł grozy strachu 
Szybko schował głowę w piachu .
Trzymał biedak tak dzień cały 
Lecz te bóle nie ustały .

Po dziś dzień tak głowę chowa 
Gdy się trafi jakaś nowa .
Wielkie , nowe jest wyzwanie .
Nie zrozumieją  to panie .

czwartek, 2 kwietnia 2026

CIUCHCIA PASJONATA

 Tuf ,tuf , tuf , tuf , tuf , tuf , tuf , tuf ,
Tuf tuf , tuf tuf , tuf tuf , tuf tuf ,
Tuf tuf tuf tuf , tuf tuf tuf tuf ,
Tuf tuf tuf tuf tuf tuf tuf tuf 

Jedzie ciuchcią maszynista ,
Maszynista egoista .
Macha szuflą , tańczy twista .
Ach ta ciuchcia  narowista !

Dym się dymi , bucha para ,
Maszynista tak się stara , 
Tak się stara , że aż sapie .
Pot mu z nosa ciągle kapie .

Ogień zżera węgla tony .
Maszynista jak szalony 
Udobruchać chciałby smoka ,
Lecz mu ciężko wyjść z amoku .

Para świszczy , ogień bucha ,
Smok na szczęście się go słucha .
Koła w takt terkoczą stale .
Maszynista stoi niedbale .

Odpoczywa chwilę w znoju 
I z powrotem , znów do boju !
Kierat w koło krąży dalej .
Kocioł stęka :
- Wody nalęj !

- Wlewaj szybko , aż po brzegi !
- Osłabiają mi się biegi !
- Słabnie w rurach mi ciśnienie !
- Pospiesz , pospiesz się szalenie !

Leje w kocioł wiadra wody .
- Mężniej smoku , jeszcześ młody !
- Niech twe rury , jak me żyły ,
- Oby znowu się prężyły !

Gwizd radości słychać przecie .
Smok parowóz gra na flecie .
Para syczy , ogień bucha ,
Maszynisty wciąż się słucha .

Jedzie ciuchcia , mknie po szynach 
Ku radości w wszystkich minach .
Wciąż przybywa , fanów ciuchci ,
Tak , z legendy , ożył , duch , ci  .

- Wysiadka !

Guma Żucia

Żuje gumę , gębą mlaska ,
Idzie za nim fajna laska .
Z tyłu profil się podoba .
Taki chłopak !?
To ozdoba !

Jest trofeum wymarzone 
Choćby nawet miał już żonę .
Jakoś sobie z tym upora .
Uwolni go od potwora .

Jak wiadomo :
Długo żona ,
Odwrócona to jest brona .
Naostrzone brony bolce ,
Małżeńskie krwawe kolce .

Chętnie mu odepnie bronę .
Ona będzie mu za żonę .
Ale , jeśli ma dziewczynę ,
Znajdzie winy jej przyczynę

Żeby pozbyć się natręta .
Ujrzy sam , że nie jest święta .
Zakręci się , przypodoba ,
Najpiękniejszą , mu ozdoba .

Będzie chodzić z nim pod rękę 
Gdyby nie , to pach go w szczękę .
To miłosne nawalanki ,
Ciut moresu od kochanki .

------------

Nic , że mlaska , żuje gumę ,
Czuje w piersiach z siebie dumę .
Wie , że za nim pędzi laska .
To z zachwytu , głośno mlaska .

Nie wie jeszcze co go czeka .
Jak każdego ziemi człeka .
Ale , gdy już wpadnie  w szpony ,
To dopiero będą brony !

wtorek, 24 marca 2026

MODA NA NEANDERTALCZYKA

Homo Sapiens sapał w buszu .
Miał dość w sobie animuszu .
Bo , codziennie , na golasa ,
Robił przed nią wciąż hop sa sa .

I tak błogo w tej sielance 
Nadskakiwał swej wybrance .
Ona niby , że ten tego ,
Lecz nie chciała nic od niego .

Bo to taki był cherlawiec ,
Cienki , lekki , jak latawiec .
Ciągle zbierał jej jagody ,
Że ma przez to , u niej chody .

Jej marzenie - to mężczyzna !
Wszędzie musi być tężyzna !
Mdlą ją wszystkie te jagody !
Z dzikim zwierzem , chce przygody !

Z jagód w koło same ciule .
Jak móc marzyć o muskule ?
Na cokolwiek mieć ochotę ?
Pielęgnuje ciągle cnotę .

Neandertalczyk ,to ta siła !
By się może i skusiła ?
Gdyby nie ta sierść na skórze 
I siekacze nazbyt duże .

Bo to przecież , istne zwierzę !
Do każdego się dobierze !
On nie chodzi na jagody .
Mięso żre , uprawia gody !

Zaplątał się raz w tym buszu .
Zaraz nabrał animuszu .
Sprał cherlawca tak dotkliwie ,
Do niej jak zwierz podszedł chciwie .

Nie chciał robić więcej draki .
Od razu ją wciągnął w krzaki .
I od tego tu zdarzenia ,
Wszystkie mają te marzenia .

wtorek, 17 marca 2026

DWA MANATY

 Rozciągnęły swoje gnaty
Dziś na wodzie dwa Manaty .
Leżą sobie obaj zgodnie 
Bo im dobrze i wygodnie .

Drugi mówi do pierwszego :
- W świecie nie ma nic lepszego ,
- Od leżenia w ciepłej wodzie 
- Przy słoneczku i pogodzie .

Odpowiada na to pierwszy :
- Zakres wygód dużo szerszy .
- Dokąd woda w oceanie ,
- Nikt w niej pływać nie przestanie ,

- Wylegiwać się do słońca ,
- Przyjemności brać bez końca .
- Puki czysta jest w nim woda ,
- Każdej chwili jest nam szkoda .

- To jest prawda . Drugi na to .
- Oby wiecznie trwało lato .
- Ciepła woda była wiecznie .
- Jest potrzebna nam koniecznie .

- Nasze życie jak w Madrycie .
- Na Florydzie tu nam bycie .
- Ruszamy ?
- Co ty ? No gdzież ? My ?
- To do jutra tak poleżmy !

TANGO TO JEST ŻYCIE

 Jest namiętność tak gorąca
Jak promienie latem słońca 
Wyuzdana w Argentynie 
Argentyna z tanga słynie 

Dla niej w ustach trzyma różę
W myślach kłębią im się burze 
Jej spojrzenie objął wzrokiem 
Ona godzi się z wyrokiem 

Lico przywarł do jej lica 
Lwem on jest a ona lwica 
Przeplatają serca mruki 
Apogeum życia sztuki

Tango tańczą , już nad ranem 
Oplotła go swym kolanem 
Dotykają mocno skronie 
Między nimi ogień płonie 

Wulkan wybuchł , spływa lawa 
To kochanków ta zabawa 
On przytula w namiętności 
Ona go odtrąca w złości 

Wciąż obejmuj mnie kochanie 
Niech namiętność w nas zostanie 
Nasze serca niech żar pali 
Byśmy zawsze się kochali 

Tango tango , tango tango 
Argentyńskie to jest tango 
Tango tango , tango tango
Życia namiętnego , tango

sobota, 14 lutego 2026

WYŻSZA SZTUKA

 Spotkały się dwa Homary 
Jeden Duży , drugi Stary .
Każdy z nich ma groźną minę .
Bić się będą o dziewczynę .

Już wyciągnął Stary szczypce ,
Obciął ogon małej rybce .
Miała pecha mała rybka ,
Gapa była , niezbyt szybka .

Widzi wszystko Homar Duży ,
Aż z wrażenia oczy mruży ,
Że przeciwnik chociaż stary ,
Jakże szybki , ależ jary .

On też bitnik nad bitniki .
Fantastyczne ma wyniki .
Łapie rybki sobie w locie 
Kiedy zechce , całe krocie .

W mig zabłysnął swym refleksem 
Aż zakończył , cichym beksem .
Wziął za rybkę Ośmiornicę .
Uśmiechnęły jej się lice .

Cmokła z taką go rozkoszą ,
Że skorupy po nim noszą 
Na kryjówki małe rybki .
Taki był ten Homar szybki .

Cwana bestia Homar Stary .
Szybko schował się w szuwary .
Też ma uśmiechniętą minę .
Wygrał bitkę o dziewczynę .

czwartek, 12 lutego 2026

PIEROGI

Rzekła Sroka tak do Kruka :
- Dobre żarcie znaleźć sztuka .
- Ciągle nowe mam pragnienia 
- Względem swego podniebienia .

- Takie same mam objawy .
- Także szukam lepszej strawy .
- Chętnie jem pierogi z serem .
- Jestem wielkim koneserem .

- Ja od dziecka ruskie wolę ,
- Nimi dziś się zadowolę .
To więc Kruk rzekł tak do Sroki :
- W barze wybór jest szeroki ,

- Spełni ci się twa ochota .
I otworzył przed nią wrota .
Wtem za nimi Szara Wrona 
Bardzo wielce rozwścieczona .

- Jak tak można po kryjomu 
- I nie mówiąc nic nikomu ,
- Iść do baru na pierogi ?!
- Tłumacz mi się Kruku drogi !

- Ależ miła ma kuzynko ?
- Ty kanapki wolisz z szynką !
- Tajemnica tutaj żadna .
- A poza tym , jesteś ładna .

- Teraz się przymilasz Kruku ?
Kruk się śmieje do rozpuku .
- Zażartował :
- Sroki wina ,
- Spójrz no tylko !
- Jaka mina !?

Sroka właśnie się dziwiła .
Już dla Kruka nie jest miła .
- Jestem Sroka , wielka dama ,
- Dziś pierogi zjem tu sama !

Zamówiła sobie danie ,
Bo tak robią wielkie panie 
I jak wyborowy strzelec ,
Wzięła wszystkie na widelec

Nic nie wdając się w dysputy ,
Kiedy obiad przed nią suty , 
Zjadła swoje oraz Kruka .
Sroka ...
To jest cwana sztuka !

poniedziałek, 9 lutego 2026

KTO WINNY ?

 Nie wypada !
Nie wypada !
Zwalać wszystko na sąsiada .
Nie potrzeba okulisty .
Też listonosz nosi listy .

Czasem i kominiarz winny .
Po balkonach skacze zwinny 
I na zmianę z listonoszem 
Każdy chętny być doboszem .

Sąsiad , załóż okulary ,
Bo ślepota złe przywary .
Oprócz nosa , kto nie widzi ,
Własna żona z niego szydzi .

PANIENKA Z OKIENKA

 Była sobie raz panienka .
Wyglądała wciąż z okienka .
Tylko Gienka chce za męża .
Co dzień za nim wzrok wytęża .

Ale Gienek , chłopaczysko !
Jej na przekór robi wszystko .
Wciąż się skrywa przed jej wzrokiem 
I się wzbrania jej urokiem .

Przesiaduje sobie w barze .
Gra dziewczynom na gitarze .
Hektolitry pije piwa .
Głowa ciągle mu się kiwa .

Jaka biedna ta panienka 
Co wygląda wciąż z okienka .
Już minęły całe wieki .
Między nimi wciąż zasieki .

Ona tęskni .
Gieniu w barze 
Na złość jej gra gitarze .
I choć ona łzy wylewa ,
Gienek innym słodko śpiewa .

sobota, 31 stycznia 2026

POWOŁANIE

 Hej dziewczyny !
Hej kobiety !
Do Edenu mam bilety !
Pięknie będzie !
Będzie cudnie ! 
Gwarantuję , że nie nudnie .

Widzę ,
Super złotowłosa 
Z dala mierzy mnie z ukosa .
Migiem perskie ślę jej oczko .
Na kolację zjem cię foczko !

Nim za złotą się obejrzę ,
Czarnowłosej w oczy wejrzę .
Uśmiech widzę na jej twarzy .
Kto wie ?
Może , o mnie marzy ?

Blondyneczka .
Na wprost ku mnie .
Tak powabna , kroczy dumnie .
A ja na to ?
Jak na lato !
Chętnie wezmę się też za to !

Cały tydzień do niedzieli 
Czar tych dziewczyn serce dzieli .
Na tym świecie żyć mi trudno .
Multum wyzwań , lecz nie nudno .

A w niedzielę ?
To w kościele .
Spowiadam ich bardzo wiele .
Znam ich myśli i pragnienia .
Długa lista do spełnienia .

ADAPTACJA

 Stoją krowy na pastwisku 
Można rzec :
O suchym pysku .
Tylko trawa , siano , trawa ,
Strasznie sucha jest ta strawa .

Stoją w słońcu jak we znoju ,
Chciały by iść wodopoju .
Lecz najbliższa rzeczka , sucha .
Padła tam ostatnia mucha .

Gdy brak wody , jest ubóstwo ,
Białych kości wokół mnóstwo .
Choćby kropla nikłej rosy ?
Coraz większe kości stosy !

Nie ma nigdzie blisko wody ,
Wciąż padają zwierząt rody .
Jak tak będzie z dwa miesiące 
To klepisko jest na łące .

A to w dechę , że klepisko !
Będzie super tu lotnisko !
Co tam krowy ?
Co tam muchy ?
Stęka Ziemia ?
Człowiek głuchy .